Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Recenzja klawiatury ROCCAT Isku Fx Multicolor
    

 

Recenzja klawiatury ROCCAT Isku Fx Multicolor


 Autor: Liluh | Data: 18/12/13

Recenzja klawiatury ROCCAT Isku Fx MulticolorNiemiecki przemysł to synonim solidności i niezawodności. Myśląc o technologii naszych sąsiadów zza Odry wyobrażamy sobie szykowne Mercedesy i BMW, porządne pralki czy lodówki. Czy podobnie jest ze sprzętem komputerowym? ROCCAT to niemiecka firma produkująca akcesoria gamingowe i chociaż ich najbardziej udanym wytworem są myszki serii Kone, nie gorzej radzą sobie z klawiaturami. Zapraszamy do recenzji ROCCAT Isku FX.
     

Wstęp

Założycielem firmy jest Rene Korte, były przedstawiciel firmy Razor na terenie Europy. Pewnego pięknego dnia, Rene - zapalony i przez pewien czas, profesjonalny gracz – doszedł do wniosku, że to co rynek oferuje graczom w zakresie profesjonalnych akcesoriów to zdecydowanie za mało. Odszedł więc od amerykańskiego producenta i wykorzystując zdobyte w biznesie (ale też przed komputerem) doświadczenie, założył własną firmę. I tak to się toczy.

Roccat, prowadzona przez graczy i dla graczy, stara się być podstawowym dostawcą sprzętu dla coraz prężniejszego rynku tzw. e-sportu. Mają własnych projektantów, każdy nowy produkt powstaje w oparciu o opinie graczy, a także badania, których celem jest maksymalna optymalizacja designu pod kątem obsługi.

Tyle słowem wprowadzenia. Dzisiaj zajmiemy się ich najnowszym dzieckiem, klawiaturą Roccat Isku FX Multicolor Gaming Keyboard, w skrócie Isku FX. Ponieważ jakiś czas temu opisywaliśmy podobny produkt od SteelSeries, za punkt odniesienia posłuży SteelSeries Apex Gaming Keyboard. Zaczynajmy.





Pierwsze wrażenia

Isku FX sprzedawany jest w seksownym, ładnie zaprojektowanym pudełku koloru czarnego. Sporo zdjęć, mnóstwo informacji i obrazków reklamujących określone funkcje sprzętu. W środku jedynie klawiatura i króciutka instrukcja instalacyjna. Nic więcej. Jest to nadal pewne novum rynkowe, ale do pudełka nie dołączono płyty ze sterownikami. Należy je ściągnąć ze strony producenta. Taka sytuacja, nie powinna dziwić w końcu żyjemy w dobie powszechnego Internetu. Poza tym, klawiatura jest dla graczy – i to tych sieciowych, wiadomo więc, że dostęp do sieci nie będzie dla nich żadnym problemem.

Opisywana przez nas wersja klawiatury przeznaczona jest na rynek amerykański (stąd "US" na tabliczce znamionowej), przez co nieco różni się od wersji europejskich, m.in. posiada mniejszy klawisz Enter oraz, dodatkowo, Backlash. Więcej na ten temat tutaj: www.roccat.org.

Na pierwszy rzut oka IskuFX przywodzi na myśl, kanciastą solidność czołgu Tygrys. Wykonana z porządnej jakości plastiku, na obrzeżach szorstka i matowa. Posiada zintegrowane i szerokie podkładki pod dłonie, co znacznie zwiększa jej wymiary. Nie trzeszczy, nie „lata” pod placami. Solidnie trzyma się podłoża dzięki gumowym nakładkom. Liczba klawiszy funkcyjnych i macro ograniczona została do minimum.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Uwagę zwracają, umieszczone pod spacją, trochę schowane klawisze T1/2/3 (od Thumbs – kciuków). Po lewej znajdziemy pięć przycisków macro, a na górze: przycisk REC, przełącznik iluminacji, oraz osiem klawiszy funkcyjnych. To tyle. Żadnych więcej zmian w stosunku do zwykłych klawiatur. Czy to źle, czy dobrze, o tym w następnym rozdziale. Tymczasem, powiedzmy coś jeszcze o samej obudowie. Odwracając klawiaturę do góry nogami, przekonamy się, że ma ona wytłoczone na spodzie wąskie kanaliki. Służą one do wygodnego poprowadzenia walających się po biurku kabli, np.: od myszki i joysticka. To dobry pomysł, bo IskuFX ma spore rozmiary (24.7cm x 50.9cm), jest większa nawet niż bardziej rozbudowana (o przyciski, porty usb) SteelSeries Apex. Chociaż wyczuwalnie mniej waży, przez co nieco łatwiej przesunąć ją z miejsca. W przeciwieństwie do Apexa, spód obudowy nie posiada dziurek ułatwiających odprowadzanie cieszy (w przypadku zalania) czy okruchów (w przypadku zabrudzenia). Może e-sportowcom to niepotrzebne. W tym miejscu warto zaznaczyć, że mamy do czynienia z klawiaturą membranową, charakteryzująca się niskim profilem i płytkim wsadem. Oprócz tego, pracuje się na niej ciszej niż na klawiaturach mechanicznych, ale kosztem wytrzymałości. Membrany są mniej trwałe.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Fajną funkcją jest wspomniana iluminacja. Klawiatura może być podświetlona dowolną barwą spośród 16.8 mln dostępnych. Można je wyłączyć, można ustawić tak by kolory nieustannie się zmieniały jak w kalejdoskopie, można też włączyć opcję „breath”. W takim wypadku światło będzie powoli rozjaśniać się i gasnąć, imitując oddech. Prócz tego, oświetlenie ma sześć stopni intensywności i można je regulować wspomnianym wcześniej przyciskiem sterującym.

Tak przynajmniej jest w przypadku większości klawiszy. Przyciski T, oznaczniki profilu w lewym górnym rogu, oraz lampki numpada w prawym górnym - wszystkie oświetlone są na jaskrawo niebiesko i nie sposób tego stanu rzeczy zmienić. Razi zwłaszcza światło profilowych, które potrafi irytować.

Kolejną skuchą, jest o dziwo, jakość wykonania. Po wnikliwym przyjrzeniu się klawiszom, okazało się, że lewy i prawy shift, oraz enter, nie są równomiernie oświetlone. Wyraźnie widać, że led kończy się zbyt wcześnie przez co krawędź przycisku pozostaje ciemna (zdjęcia).

Ciężko to uznać za poważną wadę uniemożliwiającą użytkowanie, ale zgrzyt jest. Po tej firmie można spodziewać się więcej.



Sprawdzenie bojem

Wygląd, rzecz gustu, jednym może się podobać bardziej, innym mniej. Najważniejsza jest funkcjonalność. Isku FX ma niewielką liczbę dodatkowych klawiszy – raptem osiem dedykowanych dla macro. SteelSeries Apex miało ich siedemnaście. Czy rzeczywiście jest tak źle?

Nic podobnego. Roccat po prostu postawił na prostotę. Kluczem jest tutaj przycisk tzw. „Easy Shift” umieszczony w miejscu Caps Locka. Wciskając go i przytrzymując, możemy zaprogramować dowolne macro pod każdy klawisz z lewej strony klawiatury (zdjęcie). Do dyspozycji mamy wobec tego trzydzieści sześć klawiszy na profil, których z kolei może być maksymalnie pięć. Łącznie daje nam sto osiemdziesiąt macro. Nie najgorzej i tyle też podaje producent. Tak naprawdę jednak, z tego zbioru należy wykluczyć klawisze funkcyjne – w końcu nie do tego służą, co zmniejsza nam liczbę do dwudziestu ośmiu i tyle powinno się brać pod uwagę, na jednym profilu. To mimo wszystko sporo. Recenzowany SteelSeries Apex Raw miał niewiele więcej, bo trzydzieści cztery, a to i tak było za dużo.

Tyle tylko, że Apex pozwala przypisać macro pod dowolny klawisz na klawiaturze. Isku FX ogranicza pole manewru do lewej strony klawiatury i przycisków dodatkowych. Czy to gorzej? Niekoniecznie. To po prostu inna filozofia sprzyjająca wielbicielom strategii i gier MMO. Trochę gorzej może być w przypadku gier FPS, w których siłą rzeczy, realne zastosowanie mają tylko klawisze dodatkowe : M, T i funkcyjne. Bo jak tutaj pogodzić stosowaną przez 90% graczy kombinację WSAD z jednoczesnym operowaniem „Easy Shiftem”? A skoro przy tym jesteśmy, warto poruszyć kwestię anti-ghostingu, który w Isku FX ogranicza się do przycisków w strefie WSAD. Kursory to już będzie dla niej zbyt wiele, niestety. System wypada więc słabo na tle konkurencji.

Trochę lepiej będzie w przypadku podłączenia myszki tej samej firmy, np.: Kone, a to dzięki opcji Roccat Talk. Zresztą oprogramowanie to mocna strona Roccat. Ściągamy je ze strony producenta, a instalacja przebiega bezproblemowo. Dysponując więcej niż jednym urządzeniem Roccat, możemy je skomunikować za pomocą programu Roccat Talk – ładnie integrującego obsługę urządzeń. Dzięki Talk, możemy wykorzystać przyciski myszki (Kone Pure ma 5 dodatkowych) do przypisania kolejnych macro. To się naprawdę przydaje w grach FPS. Tyle, że to nie ona jest przedmiotem niniejszej recenzji.




(kliknij, aby powiększyć)

Konfiguracja klawiatury jest prosta i przyjemna. Sterownik wydaje się być kompaktowy i nie spowalnia działania systemu. Menu podzielone jest na sześć części.

Pierwsza zakładka to przypisywanie macro pod dedykowane klawisze. To największy plus Isku Fx. Macro przypisywać możemy albo z poziomu programu, albo z poziomu klawiatury, wciskając przycisk REC (od „recording”), następnie wybierając klawisz, pod którym ma być macro, a po nagraniu kombinacji kończymy nagrywanie ponownie wciskając REC. Możemy to zrobić nawet w trakcie gry. Nie ma to żadnego wpływu na rozgrywkę, a bardzo ułatwia życie. Nie trzeba się przełączać na pulpit, kombinować. Dodatkowo, o nagrywaniu informuje nas głos lektora (można go wyłączyć) przez co nie sposób się pomylić lub zapomnieć o zakończeniu procesu.

Oczywiście w samym programie, mamy możliwość dowolnego „wyregulowania” macro, np.: poprzez dodanie/likwidację przerw. Poza skrótami, przypisać możemy jeszcze wiele innych funkcji: zmianę profilu, uruchomienie programu, przywołanie przeglądarki (wraz z nawigacją), regulację dźwięku, wyłączenie systemu itd. Z tej listy warto wyróżnić tzw. „Timer”. Jest to funkcja odliczająca czas. Niby banalna, ale w grach się przydaje (np.: za ile będzie respawn mobów). Ustawiamy, dajmy na to pięć minut, a gdy czas dobiega końca poważny głos lektora zaczyna odliczanie 10, 9, 8... Szkoda, że nie ma komunikatów także w innych odstępach czasu (albo żeby można było je ustawić) ale może w przyszłości, wraz z nową wersją oprogramowania ulegnie to zmianie.

Kolejną zakładką jest „Easy-Zone Control”, czyli miejsce, w którym przypisać możemy funkcję pod lewą część klawiatury, obsługiwaną przez Easy-Shift. Obszar konfigurowalny widoczny jest na zdjęciu. Podobnie, tylko, że w relacji do klawiszy funkcyjnych będzie w następnej zakładce, o czym już nie ma potrzeby się rozpisywać. Dalej mamy „Advance Control”. To tutaj sterujemy iluminacją, możemy wyłączyć klawisze Windows itp. Przed ostatni jest „R.A.D” - narzędzie liczące statystyki stukania w klawisze. Teoretycznie, intensywne użytkowanie w którymś momencie odblokuje ukryte trofea. W naszym przypadku, 200.000 stuknięć później nadal nic się nie stało. Trudno więc było ocenić przydatność tej quasi-gry. Nawet jeśli wyniki można udostępnić innym zapaleńcom.

Na szarym końcu umieszczono aktualizator oprogramowania i sterowników. Nie da się o nim powiedzieć nic ponadto, że działa tak jak powinien.

Warto wspomnieć o unikalnej, ale też mocno ograniczonej funkcji Isku FX związanej z iluminacją. Niektóre gry (tylko te przewidziane przez sterownik) wykorzystują oświetlenie klawiszy do informowania o tym, co dzieje się na ekranie. Producent zachwala możliwości, dając za przykład sytuację w grze, w której biegniemy przez dżunglę, a nasze klawisze emanują soczystą zielenią. W praktyce jednak, takich efektów jest jak na lekarstwo. Większą szansę mamy na rozbłysk informujący, że spada energia życiowa, albo nasza baza została zaatakowana. Dostrzegamy potencjał, ale na razie jest za wcześnie by mówić o czymś więcej niż ciekawym, ale niewiele znaczącym wodotrysku. Trzymamy kciuki za rozwój tej technologii. Może przyszłe aktualizacje pozwolą na więcej.

Klawiatura w grach sprawdza się nieźle. Ma dobry czas reakcji (1000 Hz). Trochę gorzej szło nam przy pisaniu, ale tylko, ze względu na problemy z przyzwyczajeniem się do małego, płaskiego klawisza Enter. Naszym zdaniem, najlepsze efekty osiągnąć można w grach, które nie wymagają od gracza atawistycznego klepania po klawiaturze. Easy-Shift jest niezłym pomysłem, ale tylko w przypadku gier dających chociaż chwilę oddechu. To wyklucza wszelkiej maści strzelanie, chyba, że wystarczą nam klawisze M i T. Zresztą T, czyli kciukowe, są ciekawą propozycją. Nieźle wypadają jako przełączniki broni (łatwo je wyczuć dotykiem).



Podsumowanie

Isku FX to solidna klawiatura membranowa. Ma niezły wygląd, trochę ułatwień i kilka świetnych pomysłów. Na pochwałę zasługuje prosty system nagrywania macro, pomysł z dodaniem klawiszy „kciukowych” oraz skromna, ale fajna możliwość uruchomienia timera. Bardzo obiecująca jest też funkcja iluminacji korespondującej z grą. Do największych minusów zaliczyć można nierówne oświetlenie klawiszy (skucha w wykonaniu) i skromną strefę anti-ghostingu (bez kursorów!). Do nieco mniejszych, brak możliwości wyłączenia leda profilu, zbyt mały przycisk Enter i ograniczoną tylko do lewej strony klawiatury strefę macro, co w połączeniu z systemem Easy-Shift trochę komplikuje granie w FPS'y. Wszystko to, jednak można by znieść, gdyby nie jedna zasadnicza kwestia.

Isku FX to wydatek obecnie minimum 360 złotych. To cena, w której można znaleźć bardzo podobnie wyposażone klawiatury mechaniczne. Ba, tyle kosztuje przywoływana w artykule SteelSeries Apex, która ma jednak dużo więcej funkcji – wbudowane porty USB, dużo lepszy anti-ghosting, 5 niezależnych stref oświetlenia (każdy może mieć inną barwę) i 22 dodatkowe klawisze. A najbardziej zastanawia to, że Apex jest mniejszy od Isku FX i, o dziwo, ma ciszej pracujące klawisze. Coś tu jest chyba nie tak. Gdyby produkt firmy Roccat kosztował tyle co Apex [RAW] (okrojona wersja) czyli 260 zł (lub trochę więcej za kolorowe podświetlanie) – miałby naszą rekomendację. Niestety, jest sporo droższy, a za średnio wyposażoną klawiaturę membranową, (z klawiszami wytrzymującymi nie więcej niż 5 mln uderzeń – czyli jakieś 2-3 lata ), to stanowczo za dużo.

Roccat Isku FX polecić możemy tylko zapalonym graczom (ze wskazaniem na MMORPG i RTS), którzy korzystają z innych akcesoriów firmy (zwłaszcza myszki) i cierpią na nadmiar gotówki.