Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Gimby nie znajo. Audiomagic Player - recenzja przenośnego odtwarzacza MP3
    

 

Gimby nie znajo. Audiomagic Player - recenzja przenośnego odtwarzacza MP3


 Autor: NimnuL | Data: 07/07/17

Gimby nie znajo. Audiomagic Player - recenzja przenośnego odtwarzacza MP3Przyznaję otwarcie - nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze będzie mi dane testować przenośny odtwarzacz multimediów. Nie w dzisiejszych czasach opanowanych przez wszystkomogące smartfony. Z dużą dozą niepewności przyjąłem jednak propozycję Audiomagic i postanowiłem dać szansę urządzeniu sygnowanego ich logiem. Audiomagic Player, bo o nim mówię, to wielofunkcyjny, mały odtwarzacz mający zaspokoić potrzeby słuchacza oszczędnego, ale ceniącego sobie wysoką jakość dźwięku. Czy ta sztuka się udała, czy wyszła z tego totalna klapa? A może jest jeszcze konsument, który z przekonaniem sięgnie po ten kawałek elektroniki? Sprawdźmy.
     

Technicznie

Strona produktu: audiomagic.pl/audiomagic-4/audiomagic-player

Jasnym jest, że nie mamy do czynienia z autorskim produktem Audiomagic, a z chińszczyzną popełnioną na zlecenie tejże firmy. Baza bardzo przypomina odtwarzacz ONN W7 w nieznacznie zmienionej obudowie. Niewielka forma skrywa w sobie wszechstronne urządzenie naszpikowane takimi funkcjami jak: odtwarzacz filmów, przeglądarka zdjęć, dyktafon, czytnik ebooków, kalendarz oraz stoper. Wbudowany akumulator ma zapewnić działanie odtwarzacza przez ponad dwie doby, natomiast obsługa bezstratnych formatów dźwięku wycelowana jest w wymagającego użytkownika.

Na rynku istnieją dwie odmiany tego urządzenia: jedna z wbudowaną pamięcią o pojemności 8GB, druga bez zainstalowanego modułu flash. Oba modele mają jednak slot na kartę microSD i obsługują do 32GB dodatkowej przestrzeni dyskowej.



Obrazowo

Gdy zaoferowano mi możliwość przetestowania tego odtwarzacza ostrzegłem dział marketingu, że jeśli odtwarzacz okaże się lipny, to oka nie przymknę i suchego tranzystora na sprzęcie nie zostawię. Zdawali się być pewni swego i mimo wszystko paczkę do mnie nadali. Niech im będzie.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Sprzęt zapakowano w pudełko, które bardzo przypadło mi do gustu - niewielki, szary karton z prostą grafiką jest estetyczne i stanowi miłą odmianę od krzykliwych opakowań walczących o uwagę klienta. We wnętrzu kartonika znalazł się krótki przewód microUSB oraz słuchawki douszne. Audiomagic Player to urządzenie zamknięte w kanciastej, plastikowej obudowie na przedzie której zainstalowano wyświetlacz, cztery przyciski sterujące oraz głośniczek. Na prawym boku są przyciski sterujące głośnością oraz slot na kartę pamięci, a na dole gniazda: USB oraz słuchawkowe, a także suwak blokady przycisków. Odtwarzacz sprawia wrażenie estetycznego kawałka elektroniki. Proste wzornictwo i stonowane kolory mogą się podobać. Plastik sprawia jednak wrażenie dość delikatnego i na pewno podatnego na zarysowania, obudowa odkształca się pod naciskiem, mimo wszystko nic tu nie skrzypi i nie trzeszczy. Dopasowanie elementów oraz ich wykończenie jest precyzyjne.

Dołączone do zestawu słuchawki to najprostszy z najprostszych modeli pchełek. Cienki jak włos przewód sprawia wrażenie jakby miał się rozpuścić w dłoni. Pchełki sprawiają wrażenie jak coś, co kosztuje 1,99zł … za 1000 sztuk.



Wrażenia użytkowe

Audiomagic Player używałem ze słuchawkami: audio-technica ATH-M50x, RHA T20, Ozone TriFX, AKG K612Pro, Creative Aurvana ANC, Sennheiser HD555 oraz Snab Overtone HS-42M, choć znakomitą większość czasu były to dwa pierwsze z wymienionych modeli. Plikami dźwiękowymi były MP3 oraz FLAC.

Poza muzyką, odtwarzacz wyświetla filmy w formacie avi, zdjęcia w formacie JPEG oraz tekst z pliku TXT. Dyktafon umożliwia rejestrację dźwięku do pliku WAV lub MP3 w czterech poziomach jakościowych.

Zacznę od podstaw. Dołączenie najbardziej tandetnych słuchawek jakie dotąd spotkałem, do odtwarzacza mającego z założenia błyszczeć jakością dźwięku jest zwyczajnym nieporozumieniem. Słuchawki podłączyłem i stwierdzam, że działają. Wy już nawet nie musicie ich wyjmować z folii, nie warto. Audiomagic Player to urządzenie typu plug-and-play, jest automatycznie wykrywany przez system operacyjny i objawia się jako dwa dyski zewnętrzne (pamięć wbudowana oraz karta).


(kliknij, aby powiększyć)

Na niewielkim ekranie wyświetlany jest podstawowy zestaw informacji. Wyświetlacz ma niską rozdzielczość, wąskie kąty widzenia oraz kiepską reprodukcję kolorów. Filmy, zdjęcia oraz ebooków odpaliłem tylko po to, żeby stwierdzić, że na ekranie coś się pojawia. Nie dopatrzyłem się tylko co. Litości. Przypomina mi to Creative ZEN Style M300, który próbował coś pokazać na ekranie o rozmiarze monety 1zł - a było to 6 lat temu. W dzisiejszych czasach próba powtórki takiego wyczynu nie jest nawet śmieszna. Gdyby w zamian małego wyświetlacza TFT pojawił się prosty wyświetlacz OLED lub jeszcze prostszy, monochromatyczny LCD to chwaliłbym pod niebiosa. Czytelność ekranu w pełnym nasłonecznieniu jest przeciętna, a w ciemnościach podświetlenie nie jest równe. Spolszczenie menu pozostawia sporo do życzenia, nie jest pełne ani całkowicie poprawne. Po tym ponurym wstępie przejdę jednak do konkretów, czyli muzyki.

Wbudowany w odtwarzacz wzmacniacz oparto na jakościowych podzespołach. Dźwięk jest idealnie czysty, pozbawiony jakichkolwiek zakłóceń tła niezależnie od głośności. Moc oferowana przez to małe urządzenie jest wystarczająca, żeby poprawnie napędzić duże słuchawki domowe. Zawartość pamięci można podejrzeć za pomocą przeglądarki plików lub wyświetlać po tagach. Audiomagic Player to grajek ciepły, atrakcyjny w odbiorze ale jednocześnie sprawiający wrażenie dość naturalnego. Scena jest umiarkowanie przestrzenna i trójwymiarowa, a stereofonia czytelna z poprawnie rozlokowanymi źródłami pozornymi dźwięku.

Barwę dźwięku można swobodnie regulować w sporym zakresie lub skorzystać ze zdefiniowanych ustawień korektora. Raczej każdy znajdzie tu coś dla siebie. Brzmienie jest dynamiczne, atrakcyjne dla ucha i technicznie poprawne. Rezultat jest znacznie lepszy niż spodziewałem się po urządzeniu za stówkę. Pomimo ocieplonej linii basowej nie ma zamulenia nawet w słuchawkach typu AKG K612Pro. Audiomagic dobrze współpracuje tak z niewielkimi słuchawkami dokanałowymi jak i pełnowymiarowymi nausznikami.

Podane przez producenta informacje dotyczące wydajności akumulatora należy traktować z przymrużeniem oka. Można jednak śmiało przyjąć, że rzeczywisty czas pracy na jednym ładowaniu nie spadnie poniżej 10h (nawet podczas intensywnej eksploatacji wyświetlacza i odtwarzania plików FLAC), co jest niezłym rezultatem biorąc pod uwagę rozmiary urządzenia. W trakcie testów podczas trzech prób czas pracy wahał się od 12 do 16 godzin. Odtwarzanie samych tylko plików MP3 na umiarkowanej głośności powinno zauważalnie wydłużyć ten rezultat. Zatankowanie wbudowanego ogniwa do pełna trwa około 3 godzin. Obsługa urządzenia jest bardzo łatwa, menu oraz położenie przycisków jest intuicyjne i raczej logicznie zaprojektowane.

Funkcja dyktafonu jest i działa, wystarcza do zapisywania notatek głosowych, a wbudowany głośniczek jest dość głośny i sprawdza się do odsłuchania tego, co zarejestrował mikrofon. Jakość dźwięku odbiega jednak znacząco od głośników wbudowanych w smartfony ze średniej półki, do odtwarzania muzyki bym tego więc nie użył.

Z punktu widzenia użytkownika uważam, że Audiomagic Player brakuje uszczelnienia i odporności przynajmniej na zachlapanie, co pozwoliłoby na swobodne używanie go podczas uprawiania sportu w każdych warunkach atmosferycznych. W roli sportowego towarzysza świetnie sprawdzał się kiedyś Qoolqee X Natomiast fajnym reprezentantem kategorii tanio i prosto były: Creative ZEN Stone oraz SanDisk Clip Sport MP3 player.

Audiomagic Player poszedł według mnie zbyt daleko, chcąc uzyskać urządzenie do wszystkiego, które jednak najsilniejsze jest tylko w jednej dyscyplinie.



TL;DR

Audiomagic Player jest jakąś opcją dla osób słuchających muzyki w ruchu, a chcących zostawić duży smartfon w domu. Istnienie takiego odtwarzacza w jednej z kieszeni, gdy w drugiej jest prosty telefon również ma sens. Audiomagic Player sprawdzi się również w przypadku długodystansowych słuchaczy, którzy chcą oszczędzić baterię smartfona. Odtwarzacz tego typu skierowany jest jednak do kurczącego się już grona odbiorców, a konkurencja na polu niewielkich odtwarzaczy muzyki jest spora, począwszy od Sansa Clip Sport, a na chińskich playerkach za 1/10 tej ceny skończywszy. Wokoło nadal roi się od prostych i tanich odtwarzaczy, które na siłowni czy w trakcie innych aktywności sprawdzą się poprawnie. Słuchacz oczekujący dźwięku wysokiej jakości sięgnie jednak po coś lepszego i tu Audiomagic Player może być odpowiedzią na tę potrzebę oraz w miarę optymalną i ekonomiczną propozycją.