Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Test Creative Aurvana ANC - cisza, cisza wszędzie?
    

 

Test Creative Aurvana ANC - cisza, cisza wszędzie?


 Autor: NimnuL | Data: 01/05/17
     

Strona praktyczna

Platforma testowa: Audiomagic Player, Motorola G3, karta dźwiękowa w notebooku HP ProBook 640 G2, pliki dźwiękowe MP3 oraz FLAC.

Creative Aurvana ANC to konstrukcja bardzo lekka i jednocześnie zaskakująco wygodna. Pomimo filigranowych rozmiarów, poduszki kryją całe małżowiny uszne. Niemal natychmiast zapominam, że mam te słuchawki na głowie. Rozmiar daje się regulować w zakresie 0-28mm podzielonych na 11 stopni, z czego około połowa tego zakresu sprawia, że słuchawki są jak szyte na moją miarę. Docisk do głowy jest niewielki, a mimo to słuchawki bardzo pewnie siedzą na uszach. Nie przemieszczają się nawet w trakcie gwałtownych ruchów. Poduszki są miękkie i szczelnie przylegają do boków głowy. Sztuczny materiał jest delikatny i przyjemny w dotyku, a jego stosunkowo niewielka powierzchnia styku z ciałem nie powoduje nadmiernej potliwości skóry. Trzy godziny nieprzerwanego odsłuchu nie powodują dyskomfortu, choć należy mieć na uwadze, że w upalny dzień wentylacja wewnątrz obudowy może być (raczej będzie) niewystarczająca - to typowe dla konstrukcji zamkniętych.

No dobrze, przejdźmy do konkretów. Odpalam muzykę i co słyszę? Dość sporo, jak na niewielki model przenośny. Co prawda dźwięk, który do mnie dobiega nie poraża, ani też nie zachwyca - nie takie zadanie postawiono przed Aurvana ANC. W zamian, słuchawki bawią całkiem skutecznie. Choć mając na uwadze, że jest to model ze słynnej serii Aurvana, można oczekiwać grania technicznie lepszego i poważniejszego.

Z drugiej strony jest to konstrukcja o przeznaczeniu miejskim i tak też charakterystyka została wysterowana. Nie wieje zatem nudą. Jest ciepło, dynamicznie i przyjemnie. Linia basowa zgrywa się ze środkiem, choć minimalnie go przysłania sprawiając, że ogólny odbiór jest nieco mało przejrzysty. Górne pasmo także jest wycofane lokując się gdzieś za ciepłym brzmieniem. Z jednej strony nie ma tu tandetnego łupania, a dynamika wydaje się stać na akceptowalnym poziomie, z drugiej jednak strony czuję niedosyt związany z małą przejrzystością przekazu. Brakuje przestrzeni, dźwięk jest przy tym mocno skompresowany, ciasny, blisko słuchacza. To nie jest coś, czego oczekuję od modelu za cztery stówy, ale jest to coś, co dobrze sprawdza się poza domem. To jest brzmienie zdecydowanie rozrywkowe, choć nie tak bardzo uniwersalne jakiego oczekiwałem. Charakterystyka jest w odbiorze duszna, mało klarowna i niewystarczająco namacalna. Za to znacznie więcej dzieje się po uruchomieniu ANC.

Na zewnątrz niebieska dioda sygnalizuje działanie systemu, a wewnątrz następuje rewolucja i ożywienie. Co prawda nie pokuszę się o nazwanie tego rewelacją, ale odmiana jest tu diametralna. Po kolei jednak. Jedyną informacją jaką podaje producent odnośnie ANC jest tłumienie do 18dB. Nie wiadomo natomiast jaka jest skuteczność w konkretnym przedziale częstotliwości. Przypuszczam, że podana wartość dotyczy łatwych do wytłumienia tonów niskich, być może poniżej 100Hz. No i takie też odnoszę wrażenie w praktyce. Przede wszystkim pojawia się charakterystyczne dla ANC uczucie odizolowania. Część drobnych dźwięków otoczenia znika całkowicie, a część traci na sile. Sporo jednak pozostaje. Skuteczność filtrowania dźwięków już od pierwszej chwili pozostawia niedosyt. Rezultat nie nawiązuje nawet kontaktu wzrokowego z Bose QuietComfort 25, w którym to system filtrowania dźwięków otoczenia zamykał słuchacza w wirtualnych czterech ścianach. To był całkowicie inny świat. Creative natomiast zarzucił mi na głowę gruby worek, zauważalnie oddalając mnie od źródeł dźwięków z zewnątrz, choć o uczuciu akustycznego osamotnienia nie ma mowy. Za to muzyka nabiera przy okazji sporej werwy. Dźwięk dostaje potężnego kopniaka, pojawia się dynamika, bas, przejrzystość oraz … szum.

Niestety, ale wszystko wskazuje na to, że komponenty użyte do budowy ANC dodają małe co nieco od siebie. Do uszu dobiega nieprzerwany, słyszalny w tle szum, zbliżony do tego, co słyszałem kiedyś w Snab Overtone HS-ANC41M, choć znacznie mniej intensywny i stosunkowo łatwy do zignorowania. W ogóle zaczynam się mocno zastanawiać czy Creative nie dopuścił się przebiegłej sztuczki i nie skorzystał z bazy, na której opierał się w/w Snab. Spójrzcie na kształt pałąka oraz na prowadnicę. Kształt obudowy słuchawek, wymiary, waga i kształt padów również jest łudząco podobny. Być może to daleki strzał, ale Aurvana ANC pachnie mi tu udoskonalonym modelem Snab (który to pewnie też zakupił projekt od jakiegoś chińskiego gimnazjalisty). Słuchawki Snab nie są już aktualnie dostępne, ale analogiczny model - Auna ANC-10 można sprowadzić do Polski za nieco ponad 200zł.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Pady dają się zdjąć, choć trochę na siłę - przyklejono je czymś przypominającym taśmę dwustronną. Oznacza to raczej brak możliwości wymiany poduszek w przyszłości. Dalsza rozbiórka słuchawek już mi się nie udała - nie mam odpowiedniego narzędzia.

Wracając jednak do sedna. Po włączeniu ANC, dźwięk dostaje skrzydeł. Pojawia się sporo przestrzeni, źródła pozorne odsuwają się od słuchacza, nabierają powietrza, bas dostaje mocy, a środek i góra robią krok do przodu. To całkowicie inna twarz tych słuchawek. Jest to charakterystyka, którą można z przyjemnością słuchać nie tylko w miejskiej dżungli, ale też w domowym zaciszu. Dźwięk staje się uniwersalny, pozostając rozrywkowym. Owszem, nie jest to jeszcze poziom technicznej poprawności i precyzji grania znanej z CAL!2, nie są to też słuchawki brzmiące najlepiej w klasie modeli za około 400zł. Biorąc pod uwagę samą tylko kwotę, można powiedzieć, że Aurvana ANC brzmią raczej przeciętnie. Pamiętając jednak, że jest to model lekki, przenośny i oferujący funkcjonalność ANC, wówczas pryzmat oceny musi się zmienić. Na rynku niewiele jest modeli z aktywną redukcją szumu, a te które są, kosztują spore sumy.


Ranking testowanych słuchawek na TwojePC.pl (kliknij, aby powiększyć)

Powyższe zestawienie bazuje na moich subiektywnych odczuciach, poszczególne modele oceniałem przez pryzmat ceny, typu konstrukcji oraz przeznaczenia. Aurvana ANC okazują się być propozycją dość uniwersalną, ale nie błyszczą na żadnym polu. Sprawują się po prostu dobrze w większości przypadków. Ciepłe, dynamiczne brzmienie powinno sprostać typowym oczekiwaniom w muzyce popularnej, rozrywkowej, grach i filmach. Creative nie spowoduje ani opadu szczęki, ani nie wywoła skrzywienia na ustach słuchacza. Aurvana ANC to zdecydowanie propozycja szyta na miarę osób słuchających muzyki w głośnym otoczeniu, chcących czerpać z zalet ANC przy jednoczesnym zachowaniu muzycznych walorów w odsłuchu.







Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Test Creative Aurvana ANC - cisza, cisza wszędzie?
 
 » Strona techniczna
 » Strona wizualna
 » Strona praktyczna
 » Jak makiem zasiał?
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »