Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Od zera do bohatera? Recenzja słuchawek dokanałowych Brainwavz
    

 

Od zera do bohatera? Recenzja słuchawek dokanałowych Brainwavz


 Autor: NimnuL | Data: 08/04/14

Od zera do bohatera? Recenzja słuchawek dokanałowych BrainwavzSą małe, są niepozorne, są popularne - można je pokochać lub znienawidzić. Tak w skrócie dają się podsumować słuchawki dokanałowe, które bardzo często można zobaczyć w uszach przechodniów zasłuchanych w muzyce. Brainwavz specjalizując się w rozwiązaniach IEM wychodzi naprzeciw szerokiemu wachlarzowi wymagań klientów, w jego ofercie znajdziemy podstawowe modele dla tak zwanego zwykłego zjadacza nut, jak i wyrafinowane konstrukcje oparte na zbalansowanych przetwornikach armaturowych. W niniejszej recenzji skupię się jednak w niższej części segmentu słuchawek dokanałowych, przedstawię Wam modele Delta, ProAlpha, M1, M5 oraz S1. Zapraszam.
     

Trochę liczb

Poniższe dane techniczne są kopią z oficjalnej strony producenta, są one też zbieżne z tym, co podano na opakowaniach. Soczysty klaps na pośladek producenta należy się natomiast za niedopracowaną wersję polskojęzyczną, która zawiera błędy (w przypadku ProAlpha) oraz braki (m.in. modele M5 oraz S1 według naszej, rodzimej strony nie istnieją). W moich oczach jest to najzwyklejsze w świecie olewanie polskiego klienta i tak należy to traktować. Ale nie jest to pierwszy raz, gdy rodzima wersja strony wygląda w podobny sposób, więc Brainwavz nie powinien czuć się z tego tytułu wyjątkowo.

Brainwavz

Mamy tutaj do czynienia z konstrukcjami dokanałowymi, opartymi na przetwornikach dynamicznych – bez żadnych niespodzianek. Parametry prezentują się typowo, właściwie to nie ma na czym oka zawiesić. Ale to tylko liczby, a o liczbach w dźwięku się nie dyskutuje, przejdźmy zatem dalej.



Trochę obrazów

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)


- Brainwavz Delta

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Delta to najtańszy model słuchawek w ofercie B, a co za tym idzie – wyposażenie jest bardzo skromne: trzy rozmiary silikonowych wkładek oraz para pianek Comply S-100. To wszystko, co znajdziemy w niewielkim opakowaniu. Brakuje mi tutaj jakiegoś prostego pokrowca, choć z drugiej strony producent i tak wyszedł poza szereg, dorzucając piankowe wkładki, więc marudzenie zakończę na tym etapie.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Deltę zbudowano w oparciu o metalowy korpus - ładnie wyprofilowany i utrzymany w wyrazistej, srebrno-czerwonej kolorystyce. Kanał dźwiękowy zabezpieczono siatką, zapobiegającą zabrudzeniu przetwornika. Przewód jest miękki, sprężysty i raczej nieskory do plątania się, a kończy się ładnie wykonanym wtykiem kątowym z pozłacanymi stykami. W około 2/3 długości kabel napotyka symetryczne rozgałęzienie z prostym ściągaczem. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda przyzwoicie.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Czar prysł natomiast już na etapie robienia zdjęć, kiedy to pojawił się duży babol – próba zdjęcia Comply skończyła się rozpadnięciem słuchawki. Druga zachowała się solidarnie z siostrą, ale rozleciała się w nieco inny sposób i podczas zdejmowania silikonowej nakładki. Nie uszkodziło to sprzętu - byłem w stanie złożyć Deltę do kupy, ale kolejna zmiana tipsów powtórzyła problem. Następnym razem wiedziałem już co mnie czeka, więc przytrzymywałem słuchawkę w nieco inny sposób, unikając zaglądania słuchawce do brzucha. Wszystko wskazuje na to, że nie jest to odosobniony przypadek, a to świadczy o najzwyklejszym niedopracowaniu konstrukcyjnym Delty. Jestem przekonany, że problem ten można wyeliminować na własną rękę za pomocą kropli dobrego kleju. Pod tym względem, tańszy o blisko połowę Edifier H280 prezentuje się nieporównywalnie lepiej.


- Brainwavz ProAlpha

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

ProAlpha wyposażona jest już na bogato: sztywny futerał, sześć par silikonowych tipsów w trzech rozmiarach, jedna para silikonowych wkładek z podwójnym kołnierzem oraz para pianek Comply S-400. Całość zamyka klips do ubrania oraz krótka notka dot. gwarancji.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Słuchawki zbudowano ze sporą dbałością o detale, czarny plastik sprawia wrażenie masywnego, wypolerowano go na wysoki połysk, a wzornictwo wykończono metalowym elementem na przedzie oraz gumowym kołnierzem na tyle. Kanał wylotowy zabezpieczono metalową siatką. Symetryczny przewód w kształcie litery Y powleczony jest gładką izolacją, co w praktyce całkowicie eliminuje problem plątania się tego elementu. Kątowy wtyk Jack 3.5mm nie budzi żadnych emocji, ot typowe rozwiązanie w tej klasie sprzętu, osobiście to z Delty bardziej mi się podobało.


- Brainwavz M1

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Zarówno M1 jak i M5 wyposażono w bliźniaczy zestaw dodatków.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

To też powtórka z tego, co chwilę temu omawiałem przy ProAlpha: 6 par silikonowych wkładek w trzech rozmiarach, jedna para silikonowych tipsów z podwójnym grzybkiem oraz Comply S-400, a także klips i gwarancja.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Całość zamknięta jest w eleganckim futerale zapinanym na zamek błyskawiczny.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Podobieństw ciąg dalszy. Wizualnie zarówno M1 jak i ProAlpha to bliźniaki, z tą różnicą, że ten drugi ma gumowy element na obudowie. Reszta jest identyczna, czyli bardzo dobrze.


- Brainwavz M5

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Ścisłe podobieństwa M5 do M1 lub ProAlpha sprowadzają się już wyłącznie do wyposażenia.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Metalowy korpus sprawia wrażenie wykonanego z jednolitego elementu. Połyskliwa, czarna powierzchnia z subtelnymi żłobieniami oraz niewielkimi nadrukami przyciąga oko i łechcze poczucie estetyki. Zastosowany tutaj przewód jest gumowany, dość sprężysty i trochę przypominający ten z Delty. Powierzchnia izolacji jest gładka, przez co przewód nie jest skory do plątania się. Kabelek zakończono porządnym wtykiem kątowym. Ogólnie – nie mam najmniejszych zastrzeżeń, jeśli chodzi o wykonanie oraz projekt ogólny.


- Brainwavz S1

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Temat tego rozdziału kończy model S1. Wewnątrz sporego pudełka znajdziemy to, co u dwóch poprzedników, czyli: sześć par silikonów w trzech rozmiarach oraz jedną parę silikonowej wkładki z podwójnym kołnierzem, plus klips do ubrania. Wyposażenie rozszerzono tutaj o kolejnego tipsa z potrójnym grzybkiem, parę pianek Comply T-400 oraz adapter lotniczy. Całość możemy schować w typowym dla Brainwavz, zgrabnym futerale.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Z S1 wyprowadzono płaski przewód z symetrycznym rozgałęzieniem oraz wtyczką znaną już z modelu Delta. Kabel powleczono miękkim i elastycznym materiałem, odpornym na czepianie się i plątanie. Warto zauważyć, że S1 jako jedyne z tutaj omawianych, są konstrukcją typu OTE (over the ear), czyli z przewodem prowadzonym nad małżowiną uszną, co podnosi komfort użytkowania oraz obniża tzw. efekt mikrofonowy.

Poziom wykonania, precyzji spasowania oraz użytych materiałów do budowy S1 stoi wyżej niż wskazywałaby na to cena. Metalowy korpus jest masywny i dość spory, ładnie wyprofilowany i pomalowany na matowy odcień szarości.

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)





Trochę dźwięków

Za platformę testową posłużył FiiO E07K Andes (USB DAC), tandem iPod Nano 4G i FiiO E09i, a także iPod Nano 4G, Cowon Audio F1 oraz Samsung Galaxy SIV. Plikami dźwiękowymi były SACD, FLAC oraz MP3@320kbps. Odsłuchów dokonywałem w zaciszu domowym, w głośnym otoczeniu miasta, a także podczas uprawiania sportu. Oto wynik kilku dni zmagań…

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Brainwavz
(kliknij, aby powiększyć)

Delta doskonale i łatwo wpasowują się w ucho - niewielki korpus nie wadzi i nie uwiera, a giętki i elastyczny przewód nie przeszkadza. Pianki Comply S-100 spróbowałem tylko raz - nic ciekawego. Rzadka pianka nie oferuje szczególnie dużego komfortu oraz izolacji, w tym wypadku wolę silikony.

To, co dobiegło moich uszu było ciemne, masywne i bardzo rozrywkowe (w nowoczesnym tego słowa znaczeniu). Trzeba przepłynąć szeroką i gęstą rzekę basu, by usłyszeć więcej. Całość owiana jest ciężką kotarą, co zauważalnie obniża klarowność ogólnego przekazu. To słuchawki zdecydowanie do jasnego lub neutralnego źródła oraz dla miłośników mocnego łupnięcia. Tony niskie nie są szczególnie energiczne, trochę brakuje im werwy i detaliczności, choć z drugiej strony schodzą nisko (budzą się już przy 15Hz) i są sprężyste. Środek i góra są zauważalnie cofnięte, choć mimo wszystko odznaczają się przyjemną dla ucha barwą. Wokalowi natomiast daleko do naturalności, jest wyraźnie ocieplony i z niedostatkami energii. W ogólnym przekazie brakuje mi iskierki życia i ogólnie pojętej muzykalności. Scena jest upakowana ciasno i gęsto, blisko słuchacza, czasem w jego głowie. Jest tu wyraźnie eliptyczna prezencja przestrzeni z nieznacznym przesunięciem źródeł wzdłuż osi uszu. Wiem, wiem, należy mieć na uwadze stosunkowo niewygórowaną cenę. Z drugiej strony odwołam się do recenzji Edifier H280, który kosztując około połowy ceny Delty, odznacza się dźwiękiem bardziej dojrzałym i wyraźnie ciekawiej zrównoważony, a przy tym z zaskakująco szeroką sceną. O kwestii wykonania nawet nie wspomnę, bo H280 i Delta to przeciwległe bieguny. Robiąc jednak krok w tył i patrząc na całokształt z większej odległości uważam, że granie prezentowane przez Deltę sprawdza się całkiem dobrze na mieście, trochę przypomina mi to Brainwavz HM9. W miejskiej dżungli ciemne i bliskie granie jest jak znalazł. Do rozkoszowania się dźwiękiem – niekoniecznie.

ProAlpha w uszach siedzą prawie tak wygodnie jak Delta. Dołączono tutaj lepsze tipsy Comply S-400, wykonane z gęstej pianki pamięciowej. Gwarantuje to lepsze dopasowanie niż silikonowe wkładki oraz większą pasywną izolację akustyczną. Słuchawki te grają niemal całkowicie przeciwnie do Delty. Bas jest oszczędny i choć zaczyna się w okolicach 21Hz to jest wyraźnie uszczuplony, bez wyraźnej masy dającej uszom kopa. Środek jest tu klarowny, choć nieustannie miałem wrażenie, że był owiany gęstą mgiełką pozostawiającą niedosyt. Góra jest dość przejrzysta i niemęcząca. Całość charakteryzuje się umiarkowaną szczegółowością i muzykalnością. Właściwie to przez cały czas zabawy z tymi słuchawkami czułem, że dźwięk ma kulę u nogi, niepozwalającą na pełne rozwinięcie skrzydeł. Wokal, choć dość naturalny to podany w sposób trochę nudny - bez ognia w przekazie. Scena nie jest tak klaustrofobiczna jak w Delcie, ale nadal całe przedstawienie odbywa się bardzo blisko słuchacza, trochę tylko z boku i minimalnie z przodu. Z drugiej strony jak na słuchawki za 130zł rezultat ogólny nie jest zły i niełatwo o lepszy wynik w tej klasie - niełatwo, ale da się - i to sprowadza mnie do modelu M1, który to konstrukcyjnie jest niemal bliźniaczy jak ProAlpha, ale styl grania jest odczuwalnie jaśniejszy i z ciut większym kontaktem muzyki ze słuchaczem. Bas jest tu tak samo jak u poprzednika uszczuplony i ostrożny, za to środek i góra zostały spuszczone ze smyczy, a to wystarczyło, aby kontakt z muzyką stał się namacalny, a odsłuch zdecydowanie bardziej interesujący. Scena ma według mnie takie same rozmiary jak w ProAlpha, ale jaśniejsze granie dodaje życia odsłuchowi i małego, ale dość precyzyjnego pazura. Wokal jest przyjemny w odbiorze, nie ma sylabizowania, a góra nie męczy. Ogólny przekaz jest dynamiczny, dość naturalny i okraszony muzykalnością. W tej klasie cenowej uważam, że taki rezultat jest nad wyraz dobry.

M5 w uchu leżą tak dobrze jak Delta - trudno o lepszy wynik. W dźwięku doszukałem się wyraźnych podobieństw do ProAlpha, czyli niby dobrze, ale niekoniecznie w tej cenie. Ponownie brakuje mi tutaj werwy i dynamiki. Bas jest uszczuplony, ale zauważalnie bardziej obecny i choć dociąża przekaz, to w dźwięku nadal brakuje fajerwerków i mocnego tąpnięcia tam gdzie tego oczekiwałem. Z drugiej strony takie granie ma szansę wpasować się w oczekiwania osób lubiących trochę cieplejsze granie z zachowaniem rozsądnej przejrzystości przekazu. Środek i góra stoją tylko o krok z tyłu za basem (a właściwie mid-basem), i choć detali tutaj nie brakuje to czasem mają problem z przebiciem się. Wokal jest naturalny, ale życzyłbym sobie jeszcze więcej życia i odwagi w przekazie. M5 nadrabiają za to sceną – jest tutaj sporo powietrza, źródła pozorne nie są upchnięte jeden na drugim, a prezencja dźwięku jest bardziej owalna i przesunięta trochę do przodu. Mam wrażenie, że M5 próbują udawać słuchawki poważne, dojrzałe i wyrafinowane. Brakuje tutaj ogólnie pojętej zabawy w przekazie - tej rozrywki, która jest tak pożądana w głośnym otoczeniu. Te słuchaweczki mają szansę sprawdzić się w domowym zaciszu lub w spokojnym parku, gdy zechcemy odetchnąć po ciężkim dniu pracy. Szczerze mówiąc, ja w tej cenie wolę jednak Brainwavz R1, które przekazują większą dawkę emocji i rozrywki przy jednoczesnym zachowaniu technicznej ogłady.

S1 rozczarowały mnie mocno w kwestii komfortu. Prowadzenia przewodu nad uchem jest fajną sprawą i tego się nie czepię, natomiast problem stanowi rozmiar korpusu, który potrafi sprawić kłopot przy zakładaniu słuchawek, a nawet uwierać, jeśli małżowina uszna jest niewielkich rozmiarów. Pod tym względem nie są słuchawki tak uniwersalne jak np. Delta czy M5, które będą pasować zarówno dziecku jak i dorosłemu. W moim przypadku po założeniu S1 czułem je w uchu przez dobre kilka minut. Sporo pomagają dostarczone w zestawie pianki T-400, które są szalenie wygodne w użyciu i zapewniają świetną izolację akustyczną. Niedostatek w komforcie wynagradzany jest w postaci dźwięku. Przeżyłem spore zaskoczenie począwszy od samego dołu, gdzie bas okazał się być bardzo mocny, z niskim zejściem jak w Delta, ale zdecydowanie lepszą kontrolą i opanowaniem. Środek i góra przedstawiona jest bez pohamowania, z dużą klarownością otaczają słuchacza. Jest tu spora dawka szczegółów, muzykalna przejrzystość i życie w wokalach. Dźwięk jest uniwersalny, rozrywkowy i zestrojony na granie zarówno w głośnym tramwaju jak i na leśnej polanie. Oczywiście nie ma tutaj mowy o naturalności, przekaz jest zauważalnie ocieplony, ale w granicach rozsądku. S1 zdają się stanowić uśrednienie pomiędzy mocnymi i dynamicznymi R1, a czarującymi i wyrafinowanymi Creative InEar3.

A na koniec, tradycyjnie już dorzucam słuchawki do mojego bardzo osobistego rankingu.

ranking

Pokazuje on przydatność różnych modeli w poszczególnych zadaniach. Modele słuchawek ustawiłem w kolejności od najtańszych do najdroższych w prawą stronę. Na ocenę końcową wpłynęły przede wszystkim moje ogólne upodobania (jasne, przestrzenne granie i muzykalność), a także wrażenia z odsłuchu muzyki, jaka towarzyszy mi na co dzień. Pod uwagę biorę nie tylko aspekty czysto techniczne, ale również dawkę zabawy dostarczoną przez słuchawki, również w kontekście ceny i przeznaczenia konstrukcji.



Trochę wniosków

Na początku sądziłem, że te pięć par słuchawek sprawią mi niemałe kłopoty podczas ich odsłuchu i opisywania. Sprawa szybko stała się jednak jasna, a wyłonienie zawodników, którzy staną na podium okazało się sprawą dość oczywistą. Złoty medal za niewątpliwie najciekawszy dźwięk okraszony sporą dynamiką oraz muzykalnością, a także mistrzowskie wyposażenie przy zachowaniu umiarkowanej ceny idzie do Brainwavz S1. Krążek srebrny wieszam na szyi M1 za rozsądną cenę w obliczu bardzo miłej dla ucha prezencji dźwięku oraz za nienaganne wyposażenie seryjne. Brąz rzucam między Deltę oraz M5 - niech się o niego biją. Delta, pomimo oczywistych problemów z realizacją projektu, oferuje rozrywkowe i dynamiczne granie, które ma szansę idealnie wpasować się w gust miłośników mocnego tąpnięcia. Jak na moje ucho te maleństwa mogą uchodzić za mikroskopijne beatsy. M5 z drugiej strony oferują granie zdecydowanie bardziej liniowe i trącające neutralnością, natomiast brakuje im pazura i ognia, które czyniłyby odbiór bardziej interesującym. ProAlpha pomimo charakterystyki bardzo zbliżonej do M1, nieco im ustępują pod względem klarowności przekazu. Te słuchawki sprawdzą się u słuchacza szukającego ciemniejszego grania kosztem życia w przekazie.




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

Sklep Audiomagic.pl      Sklep Audiomagic.pl