Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Recenzja Steelseries Apex [RAW] - klawiatura dla hardkorowców
    

 

Recenzja Steelseries Apex [RAW] - klawiatura dla hardkorowców


 Autor: Liluh | Data: 31/10/13

Recenzja Steelseries Apex [RAW] - klawiatura dla hardkorowcówRecenzja Steelseries ApexA dokładniej, dla zapalonych graczy z mniej zasobną kieszenią. W końcu wersja [RAW] to uboższa siostra mocno rozbudowanej klawiatury Apex. Czy warto się nią zainteresować? Czy udało nam się poprawić wyniki w League of Legends i do czego służą te małe dziurki na spodzie? Na te i inne pytania, odpowiemy w poniższym artykule. Zapraszam do recenzji klawiatury Steelseries Apex [RAW] Keyboard.
     

Wstęp: Klawiatura klawiaturze nierówna

Zanim przejdziemy do recenzji, winni jesteśmy wyjaśnienie. Firma Steelseries znana jest z produkcji wysokiej klasy akcesoriów dla graczy. Jak to jednak bywa, za jakością idzie też wyższa cena. Niemniej, duński producent ma pełną świadomość faktu, że w czasach straszącego rynki widma recesji i powolnego zbierania się po kryzysie klienci mogą mniej entuzjastycznie podchodzić do produktów z wyższej półki. A takim jest Apex Gaming Keyboard. Poglądowo załączamy obrazek.


Apex Gaming Keyboard

Jest to rozbudowana klawiatura, mająca mnóstwo opcji, nawet jeśli niekoniecznie muszą być przydatne. Jest kolorowa jak przystrojona choinka i kosztuje całkiem sporo, bo aż 99,99 euro. Wersja [RAW] to kompromis ceny z funkcjonalnością. Ma mniej klawiszy, pozbawiona jest kolorowego, strefowego oświetlenia i dodatkowych wyjść USB, ale zachowuje charakter droższej wersji. A przynajmniej taki jest zamiar producenta. Sprawdźmy więc, czy mu się udało i jak ten solidny kawałek sprzętu radzi sobie z wyzwaniami wielogodzinnych sesji gamingowych.






Powab czerni - czyli wygląd

Apex [RAW] Gaming Keyboard to klawiatura na gumowej membranie (typ: „rubber dome”), więc charakteryzuje się niskim profilem klawiszy. Sama obudowa to elegancki kawałek matowo-czarnego plastiku. Jest rozsądnie zaprojektowana, bardziej z naciskiem na funkcjonalność niż niepotrzebny pic. Dobrze trzyma się podłoża i nie ucieka spod dłoni. Pozostaje na miejscu nawet mocniej trącona. Posiada 21 dodatkowych klawiszy, których nie znajdziemy w standardowych klawiaturach. Z tego względu jest dosyć duża (49,5cmx21,3cm), chociaż nisko profilowana (od 0,5cm do 2,5cm w najwyższym punkcie). Jest to typowy przedstawiciel gatunku biurkowego i raczej nie nadaje się do przenoszenia, nie tylko ze względu na gabaryty, ale też wagę - niecałe 2kg.

Apex [RAW]

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
(kliknij, aby powiększyć)

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
(kliknij, aby powiększyć)

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
(kliknij, aby powiększyć)

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
(kliknij, aby powiększyć)

Recenzja Steelseries Apex [RAW]

Z tych 21 dodatkowych, siedemnastu możemy przypisać indywidualne makro. Dwa inne klawisze (L1, L2) służą do zmiany zestawu (warstwy) macro, co daje nam łącznie 34 (2x17) możliwych przypisów jednocześnie. Główne przyciski macro umieszczono na górze (M1 do M12) są wąskie, by nie zajmowały dużo miejsca ale też wysokie. Taki kształt pozwala odróżnić je od umiejscowionych poniżej F-ek tylko za pomocą dotyku. Zresztą producent duży nacisk kładzie na bezwzrokowe poruszanie się po topografii klawiszowej. Ukłonem w stosunku do wielbicieli gatunku gier FPS – jest kombinacja WSAD, gdzie „W” ozdobiono dwiema wypustkami. Zamiast prawego „Windows”, do dyspozycji mamy klawisz z logo Steelseries, pełniący rolę funkcyjnego (czyli wduszamy go by regulować funkcje klawiatury). Kolejnym novum jest dodanie dwóch ukośnych kursorów (lewa-góra i prawa-góra). Mamy też podwójnej długość „Esc” i podwójnej grubości spację, która wygląda jak wielki prostokąt. Jako jedyna, nie jest podświetlona. Wszystkie inne mienią się jednolitym białym blaskiem o regulowanym stopniu natężenia (można go zupełnie wygasić). Wygląda to fajnie, a smaczku dodaje umieszczone w prawym górnym rogu logo firmy. Kolejnym nietypowym rozwiązaniem jest rozbudowana dolna część obudowy, a to dlatego, że projektanci zintegrowali w niej podkładki pod dłonie. Dzięki temu mamy dużo przestrzeni co bardzo ułatwia pracę.

Odwracając Apexa na drugą stronę odkryjemy przyczynę solidnego zespolenia klawiatury z podłożem. Stoi ona na czterech, szerokich i płaskich, gumowych nóżkach. Możemy dwie z nich wymienić, by uzyskać lepszy kąt (wymieniamy górne nóżki na wyższe). Zauważymy też 5 niewielkich, podłużnych szparek w dolnej części „podwozia”. Do czego służą?

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
(kliknij, aby powiększyć)

Recenzja Steelseries Apex [RAW]

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
Wymienne gumowe nogi na spodzie klawiatury, poczekaj aby zobaczyć

Otóż są to otwory przez które, w przypadku niefortunnego zalania klawiatury (co wcale nie jest takie rzadkie) nadmiar cieczy może spokojnie wypłynąć. Są na tyle duże, że mogą też posłużyć do odprowadzenia okruchów jedzenia. Plus za znajomość zwyczajów zapalonego gracza (kompulsywne podjadanie i picie ;) ). Nie jest to jednak jakieś specjalnie niespotykane rozwiązanie. Dzisiaj nawet tanie modele mają mniejsze lub większe otwory tego typu . Ostatnia sprawa związana z wyglądem. Klawiatura podłączana jest za pomocą długiego na dwa metry kabla USB. To świetny pomysł, zwłaszcza dla tych, którzy korzystać z niej będą przy dużym telewizorze HD. Niestety nie jest on nieplączący, jak to ma miejsce droższej wersji.



Tłuczemy po blacie - czyli jak tam panie z używalnością?

Instalacja jest dość banalna. Wpinamy wtyczkę w port USB i klawiatura zostaje automatycznie rozpoznana. Do pełnej funkcjonalności brakuje jej jednak programu ze strony Steelseries. Bez tego działać będzie jak zwykła maszyna do pisania. Sam sterownik wystarczy do kontroli klawisza funkcyjnego, ale do obsługi macro konieczna jest dodatkowa aplikacja. Nazywa się ona Steelseries Engine i poza robieniem przypisów, pozwala również na drobiazgową konfigurację parametrów klawiatury. Tak po prawdzie, przypisać możemy cokolwiek sobie wymyślimy np.: start aplikacji, serię komend czy kombinację uruchamiającą combosa w bijatyce – pod niemal każdy klawisz, albo kombinację klawiszy na klawiaturze. Sęk w tym, że nie po to dostajemy 17 przycisków dedykowanych tylko do użytku macro, żeby niepotrzebnie komplikować sprawę pakując skróty, o których łatwo zapomnieć.

Recenzja Steelseries Apex [RAW] Recenzja Steelseries Apex [RAW] Recenzja Steelseries Apex [RAW]
Zakładki sterowników (kliknij, aby powiększyć)

Program jest prosty w obsłudze i domyślnie uruchamia się zawsze przy starcie systemu. Konfiguracja jest intuicyjna z uwagi na graficzne przedstawienie problemu. Ot, rysunek klawiatury z jej pełną klawiszologią. Klikamy na dany klawisz kursorem i wybieramy przypis. Do wyboru są opcje: Keypress Macro, Launch Application, Text Macro i Disable. Czyli makro oparte o kombinację klawiszy (nagrywamy w czasie rzeczywistym – z interwałem - lub po prostu w trybie jeden po drugim), klawisz startujący wskazaną aplikację, makro oparte o tekst (czyli wszelkie komendy z konsoli lub czatu), a ostatnia opcja służy do zupełnego wyłączenia przycisku. Oprócz tego w programie znajdziemy zakładkę Settings, a w niej opcję regulacji natężenia podświetlenia oraz częstotliwość odczytu (maks. 1000 Hz). Jest też opcja zmieniająca ułożenie klawiszy, ale brak tam polskiej klawiatury. Jeszcze jedną opcją, o której warto wspomnieć jest zakładka statystyczna, licząca dokładne „zużycie” klawiszy – które i ile razy zostały wciśnięte. SE może nam też posłużyć do wgrania nowego opragramowanie firmware. Ogólnie program jest przyzwoity chociaż potrafi mocno zwolnić system podczas zapisywania konfiguracji. Dwa razy zdarzyła się nam go zawiesić.

Recenzja Steelseries Apex [RAW]
Podświetlenie w Steelseries Apex [RAW], poczekaj aby zobaczyć

A jak to wszystko wychodzi w praniu? Najbardziej wizualnie efektowną funkcją jest podświetlenie. Dobrze, że można regulować jego natężenie lub zupełnie wyłączyć ponieważ połyskujące logo Steelseries potrafi na początku zirytować. Z czasem się do niego przywyka więc nie zaliczymy tego na minus. Iluminacja pomaga i pozwala na bezproblemowe użytkowanie nocą przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek innego źródła światła. Świetnym pomysłem jest podwójnej wielkości spacja. Faktycznie bardzo ułatwia nie tylko granie ale też pisanie. Escape mógłby być za to nieco szerszy. Dobrym pomysłem było zintegrowanie podpórek w obudowie. Dłonie naprawdę mniej się męczą. Średnio udanym pomysłem są za to ukośne kursory. W grach typu FPS na pewno się nie sprawdzą (chyba, że dla najmłodszych dla których kombinacja WSAD to zbyt wiele). Mogą być pomocne do przeglądania np.: map w RPG'ach albo RTS'ach. Prędzej jednak przydadzą się w DTP. Ich bądź co bądź logiczne (bo po obu stronach strzałki w górę) ułożenie nie współgra z funkcjonalnością. Są zbyt blisko kursorów bocznych przez co łatwo o pomyłkę przy bezwzrokowym bębnieniu. Tragedii nie ma ale rewolucji użytkowej też nie. Dobrym pomysłem było wywalenie prawego „Windowsa” i zastąpienie go przyciskiem „Steelseries”. Jest poręczny, przydaje się do regulacji opcji i można nim wyłączyć lewego „Windowsa” co w grach się bardzo przydaje. Kto w ferworze wirtualnej rozgrywki przypadkowo nie wywołał sobie Menu Start, niech pierwszy podniesie rękę. No właśnie.
A skoro już o przypadkowych trąceniach mowa, powiedzmy coś o macro.

Co do zasady, klawiatura wychodzi z tego zadania obronną ręką. Górne klawisze są łatwo dostępne, a ich „podniesienie” pomaga w trafieniu. Fajnie, że można przełączać warstwy „w locie” i mieć dwa razy tyle skrótów do wykorzystania. To się przydaje jeśli jednocześnie korzystamy z kilku aplikacji (np.: Gra komputerowa+TeamSpeak+muzyka w tle), albo w jednej mocno rozbudowanej – a 34 przypisy to naprawdę dużo. No właśnie, na tyle dużo, że ciężko nam było znaleźć zastosowania dla wszystkich ale to nie zarzut, raczej pochwała. Lepiej żeby było za dużo niż miało ich zabraknąć. Minusem sytuacji jest to, że do rozbudowanej w liczby klawiatury trzeba się przyzwyczaić. Mieliśmy początkowe problemy z trafianiem w literę „A”, klawisz „Esc” i lewy „CTRL” właśnie z powodu „dłuższej” lewej krawędzi obudowy i dodatkowych klawiszy. Na szczęście była literka „W” ze swoimi dwiema wypustkami co pozwalało zorientować się w położeniu. Zwłaszcza kiedy trzeba było użyć jednocześnie kilku klawiszy.

Właśnie. Zmorą klawiatur podłączanych pod USB jest brak możliwości obsłużenia kilku klawiszy jednocześnie. Najczęściej wciśnięcie większej liczby niż 3, spowoduje, że klawiatura któregoś z nich nie zarejestruje. Jest to zwyczajne ograniczenie konstrukcyjne portu USB, a nie samych klawiatur. Gniazdo PS2 takich problemów nie ma, ale nie każdy płyta główna jest w taki port wyposażona. Sposobem na ominięcie problemu jest tzw. anti-ghosting. Upraszczając sprawę, jest to programowe ominięcie w/w problemu. Apex [RAW] szczyci się anti-ghostingiem pozwalającym na jednoczesne wciśnięcie 6 klawiszy, ale uwaga, tylko tych z poniższej puli:

- 1, 2, 3, 4, 5,
- Q, W, E, R, A, S, D, F,
- Lewy-Ctrl,
- Lewy Shift,
- Spacja
- 4 kursory.

Wydaje się, że przyzwoita klawiatura gamingowa powinna obsługiwać przynajmniej 5 jednoczesnych wciśnięć. Tutaj mamy o 1 więcej. Szkoda, że strefa anti-ghostingowa nie jest nieco szersza – brakuje np.: entera, tabulatora, tyldy, ale tragedii nie ma. System faktycznie działa, a bardzo często zdarza się, że w tym aspekcie zapowiedzi nijak mają się do rzeczywistości. Steelseries nie kłamie, jest jak mówią.



Marchewka czy banan?

Pamiętajmy, że mamy do czynienia z klawiaturą membranową, a dokładniej kopułowo-membranową (tzw. „dome”). Jak wszyscy 30-latkowie autor wychował się na klawiaturach mechanicznych i żadna inna nie leży mu tak dobrze pod palcami jak oparta na przełącznikach Cherry. Nie pomyślcie tylko, że jest uprzedzony. Nic podobnego. Wiadomo jednak, że klawiatury mechaniczne mają dłuższą żywotność i bardziej nadają się dla zapalonych graczy niż, mimo wszystko, mniej wytrzymałe membranki. Steelseries określa żywotność klawiszy Apex [RAW] na 5mln wciśnięć. Mało to czy dużo? Klawiatury mechaniczne potrafią wytrzymać nawet 10 krotność tej liczby. To dlatego stara klawiatura od Amigi 4000 nadal działa, mimo 20 lat na plastikowym karku. Ale coś za coś, membrana jest dużo tańsza, a 5mln uderzeń to całkiem sporo. Wystarczy na klepanie w klawisze z prędkością 500 uderzeń na minutę, 24 godziny na dobę przez prawie rok czasu.

Nie możemy więc ganić marchewki za to, że nie jest bananem. Steelseries Apex [RAW] Gaming Keyboard to solidna klawiatura z dobrej jakości plastiku. W większej części matowym, dlatego nie brudzi się tak bardzo od odcisków i potu. Membrana to nie to samo co mechaniczne przełączniki ale za to przyciski działają naprawdę cicho, są też czułe. Polubiliśmy Apexa, nawet mimo „mechanicznych preferencji”, a to już bardzo dużo. Pisało się na nim całkiem nieźle chociaż pojawiła się kwestia wyczucia siły nacisku, zdarzało się bowiem podwójne wciśnięcie. Klawisze są naprawdę bardzo delikatne i mają bardzo „płytki wsad”. Granie przebiegało sprawnie, a porobione do League of Legends macro pozwoliły na szybki awans o dwie dywizje ;)

Najbardziej brak w wersji [RAW] strefowej iluminacji oraz portów USB zwłaszcza, że cena jest nieco wyższa. Fajnie byłoby móc wygasić tylko część klawiatury, podświetlając np.: same klawisze macro. Dodatkowe kursory wydają się w takiej formie chybionym pomysłem, chociaż z drugiej strony zakochaliśmy się w dużej spacji. Za te ekstra opcje trzeba dopłacić o 100zł więcej (normalny Apex).

Apex [RAW] można kupić za 259 zł. To trochę dużo (o jakieś 50 zł), ale powiedzmy sobie jasno. Na ile mogliśmy przetestować tę klawiaturę jest to jedna z najlepszych propozycji spośród klawiatur membranowych na rynku. Jest solidna, czego nie można powiedzieć o np.: tańszych Sidewinderach Microsoftu. Nie ma problemów z oprogramowaniem, jak w podobnych klawiaturach Logitecha. Nawet więcej, SteelEngine jest tym samym programem, który obsłuży wszystkie inne akcesoria z tej firmy co redukuje liczbę odpalonych w tle aplikacji. Ten produkt to według nas niemal maksimum tego, co można wyciągnąć z konstrukcji opartych o membrany przy jednoczesnym zachowaniu walorów estetycznych (ciekawa linia). Dlatego warto ją polecić.

Recenzja Steelseries Apex [RAW]