Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Wypieki od Olympusa - test kieszonkowego ultrazooma VR-310
    

 

Wypieki od Olympusa - test kieszonkowego ultrazooma VR-310


 Autor: NimnuL | Data: 29/08/11

Wypieki od Olympusa - test kieszonkowego ultrazooma VR-310Chyba każdy z nas wysoko ceni sobie uniwersalność rozwiązań. Od aparatu fotograficznego oczekujemy wtedy, by w niewielkim pudełeczku zamknięty był obiektyw na każdą okazję, do tego garść ułatwień, szczypta najnowszych rozwiązań, świetna jakość zdjęć i jeszcze ze dwie łyżki innych życzeń. I najlepiej, by to wszystko można było nabyć bez konieczności brutalnego rozpruwania świnki skarbonki. Producenci aparatów próbują zatem wyjść naprzeciw naszym oczekiwaniom, i bawiąc się w kucharzy, mieszają powyższe cechy w różnych proporcjach, i z różnym skutkiem. Czasem wychodzi zakalec, a czasem całkiem smaczna babka. W kwietniu 2011 roku, Olympus wypiekł model VR-310. Czy to ciasteczko da się ugryźć? Sprawdźmy.
     

...



Przekąska

Kilka podstawowych cech aparatu wymieniłem w tabelce poniżej.

Osoby chcące zagłębić się w szczegóły odsyłam do dokumentu: Olympus VR-310 - detale.docx

Jednym z pierwszych kroków, jakie warto wykonać, to aktualizacja oprogramowania. Na dzień 23-08-2011 dostępna była wersja 1.1, aparat fabrycznie przyjechał z wgraną wersją 1.0. Według informacji producenta, w nowej wersji poprawiono jakość podglądu zdjęć na wyświetlaczu. Według mnie minimalnie usprawniono także szybkość działania menu. Ta pierwsza poprawka szczególnie bardzo mnie ucieszyła, bo pierwsze wrażenie, gdy zobaczyłem powiększenie wykonanego zdjęcia było delikatnie mówiąc rozczarowujące. Całkowity brak ostrości i detali nie było tym, czego się spodziewałem.
Na szczęście cała operacja aktualizacji oprogramowania jest całkowicie automatyczna, wymaga około 5 minut czasu oraz instalacji niewielkiego programu (15MB) na komputerze.

W skład konstrukcji obiektywu wchodzi 9 soczewek w 8 grupach, w tym 4 elementy sferyczne i 2 szklane elementy ED (niskodyspersyjne). Jasność obiektywu to f/3.0 na krótkim końcu oraz f/5.7 na długim. Stabilizację optyczną zastosowano dla matrycy, a nie obiektywu. W notkach prasowych można znaleźć informację o podwójnej stabilizacji. Ta druga, to cyfrowa, która aktywna jest w trybie automatycznym i polega na zwiększaniu czułości ISO. Ehhh ten marketing.

Aha, we wstępie wspomniałem o kwietniu, jako miesiącu narodzin VR-310. W rzeczywistości notki prasowe mówią o styczniu, jednak wzmianki o pojawieniu się pierwszych egzemplarzy w sklepach mówią właśnie o kwietniu.

Przystawka

W zwartym i eleganckim pudełku, czeka na nas podstawowy komplet akcesoriów: pasek na nadgarstek, akumulator, mała ładowarka sieciowa, przewód USB, przewód AV, płyta CD z oprogramowaniem i instrukcją obsługi oraz karta gwarancyjna. Gwarancja producenta chroni sprzęt przez 2 lata, ale niektóre sklepy umożliwiają rozszerzenie tego okresu do 5 lat za dopłatą około stu złotych.

VR-310 zgodnie z modą występuje w szerszej gamie kolorystycznej. Do wyboru, prócz typowego czarnego i srebrnego, mamy także fioletowy i czerwony.


(kliknij, aby powiększyć)

Dla widoku 360' kliknij tutaj: www.olympus-europa.com

Budowa zewnętrzna aparatu nie jest skomplikowana. Na przednim panelu umieszczono - prócz oczywistych: obiektywu i lampy błyskowej, także lampkę wspomagania AF. Na górze również bez niespodzianek. Spust migawki, pierścień sterowania ogniskową oraz przycisk w(y)łączający. Na spodzie zamontowano komorę na akumulator i kartę pamięci, gwint na statyw, głośnik oraz gniazdo USB. Większość powierzchni tylnej ścianki zajęta jest przez ekran LCD. Obok niego znajdziemy przyciski: nagrywania filmów, podglądu, menu i pięciokierunkowy wybierak umożliwiający również usuwanie zdjęć i zmianę informacji na ekranie. Całość wieńczy mały guzik podpowiedzi w menu.

Olympus starał się - z widocznym skutkiem, by trzymając w dłoni VR-310 odnieść wrażenie, że sprzęt jest wyższej klasy cenowej, niż jest w rzeczywistości. Obudowę wykonano z dużą dbałością o szczegóły, a jej przednia część to tłoczone aluminium. Nie doszukałem się żadnych niedoróbek, niedokładności w spasowaniu elementów, lub też trzeszczenia konstrukcji pod naciskiem.

Pierwsze danie

Niech Was nie zwiedzie wygląd tego aparatu. To nie jest zaawansowane urządzenie dla wymagających amatorów, a nadal tzw. małpka, z pełną automatyką. Samowolkę aparatu można jednak nieznacznie ograniczyć przełączając urządzenie w tryb "P". Odzyskujemy wówczas kontrolę nad czułością matrycy, lampą błyskową, balansem bieli, trybem makro oraz kompensacją ekspozycji. Do dyspozycji osób ceniących sobie prostotę, czekają różne programy tematyczne (12 sztuk) z automatycznym wykrywaniem sceny włącznie. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Dodatkowo, na fotografów lubiących efekty graficzne, czeka zestaw siedmiu opcji wrzuconych do worka z napisem "Magic".


Filtry Magic (kliknij, aby powiększyć)

Skoro jesteśmy przy obróbce zdjęć z poziomu aparatu, warto nadmienić o dwóch opcjach kryjących się w menu edycji. Nazywają się "PerfectFix" i pozwalają na usunięcie efektu czerwonych oczu lub wyrównaniu poziomów naświetlenia na scenie - elementy zaciemnione są wyciągane, a fragmenty zbyt jasne są nieco przyciemniane. Nie jest to efekt HDR, ale pozwala na nieznaczne polepszenie odbioru zdjęcia. Z poziomu aparatu można również zdjęcia obracać, skalować i wycinać jego fragmenty. Ja wolę jednak komputer do takich zabaw.
Ale dość o bajerach.


Porównanie skrajnych położeń ogniskowej (kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Zdjęcie pod słońce przy 24mm i 240mm Rozpiętość ogniskowej w przeliczeniu na ekwiwalent dla małego obrazka wynosi 24-240mm, co powinno pokryć niemal każdą typową scenę fotograficzną.

Przeciętny rozmiar zdjęcia zrobionego w maksymalnej rozdzielczości to w przybliżeniu 5,5 i 3MB w zależności od poziomu kompresji. Film w maksymalnej rozdzielczości będzie nam zjadał pamięć w tempie około 4MB w każdej sekundzie (bitrate 33.4 Mbps).
Według szacunków aparatu, na karcie 4GB powinno zmieścić się 486 zdjęć w maksymalnej rozdzielczości i z najniższym stopniem kompresji lub 961 zdjęć z wyższym stopniem kompresji, lub 14 minut i 56 sekund filmu 720p/30fps.
Ze względu na opasły rozmiar materiału wideo nie będę zamieszczał go w recenzji. Zamiast tego poniżej znajdziecie zrzuty ekranowe przy użyciu MPC.

  

  
Zrzuty ekranowe z filmów 720p/30fps (kliknij, aby powiększyć)

Ładowanie akumulatora przy użyciu ładowarki sieciowej trwa niespełna 3h, przy użyciu portu USB czas ten może się wydłużyć nawet do około 10h. Żywotność akumulatora, według producenta, została oceniona na 300 pełnych ładowań. W teorii wystarczy on również na rejestrację 300 zdjęć. Mi udało się wykonać 370 ujęć (w tym około 20 z lampą) oraz kilkadziesiąt sekund filmików. Dodatkowo trochę czasu spędziłem na grzebaniu w opcjach i przeglądaniu zdjęć. Rezultat jest więc dobry, a osiągnięcie ponad 400 zdjęć na jednym ładowaniem nie powinno stanowić problemu.

Tutaj mała uwaga dotyczą wbudowanej lampy błyskowej. Zastanawiałem się chwilę czy nie umieścić tego w wadach aparatu, ale nie. Niech pozostanie to jako informacja. Zatem, lampka umieszczona została w takim miejscu, że trzymając aparat w prawej dłoni, palce same zachodzą na palnik lampki. Trzeba, więc pilnować się lub lepiej, ujmować obudowę w obie dłonie. Usprawiedliwienia w takim ułożeniu lampy, doszukuję się w trosce o rezultat zdjęć doświetlonych lampą, a robionych na najszerszym kącie widzenia obiektywu. Przesunięcie lampy bliżej obiektywu rozwiązałoby problem zasłaniania jej przez palce, ale stworzyłoby inny - bardziej kłopotliwy, bo niemożliwy do eliminacji - cień obiektywu w lewym dolnym rogu kadru. A w ten sposób możemy cieszyć się prawidłowo naświetloną sceną kosztem jedynie przyzwyczajenia do istnienia lampy w takim, a nie innym miejscu.

3'' ekran LCD ma wypolerowaną powierzchnię, jednak podświetlony jest on wystarczająco jasno (2 poziomy do wyboru), by obraz był czytelny nawet w samo południe, słonecznego, letniego dnia. Przyciski rozmieszczono na obudowie tak, że w łatwy i przyjemny sposób można było obsłużyć podstawowe funkcje aparatu.
Czas startu aparatu nie zachwyca, głównie przez ekran startowy, który na szczęście można wyłączyć. Gdy już to zrobimy, czas uruchomienia aparatu spadnie z około 3 sekund do nieco poniżej 1.

Drugie danie

Olympus VR-310 leży w dłoni tak, jak typowy aparat kompaktowy, bez wyprofilowanego uchwytu. Zalecam w związku z tym, by przed wyjęciem tego typu aparatu z futerału, zawsze okręcać pasek wokół nadgarstka. Trudno uznać to za wadę, to po prostu cecha takich konstrukcji. Jeśli oczekujemy możliwie małych wymiarów, musimy zaakceptować fakt, że aparat w jednej dłoni leży niepewnie.

Co się natomiast tyczy jakości zdjęć. Zanim przedstawię przykładowe ujęcia, pragnę nadmienić, że aparaty kompaktowe, a już w szczególności te proste - jak omawiany tutaj VR-310, nie służą do wykonywania fotografii w złych warunkach oświetleniowych. Po pierwsze, problemem jest ilość szumów występująca przy wyższych czułościach. Jak praktyka pokazała, VR-310 dobrze wypada przy czułości ISO 400, ale powyżej tej wartości spadek detali i wzrost zakłóceń jest już istotny. Choć dobrze naświetlona scena, przy ISO 800 nada się do wywołania na papierze o rozmiarze 15x10, bez zauważalnego spadku jakości. Ogólnie rzecz ujmując, zdjęcia przy ISO powyżej 400 sugeruję wykonywać w niższej niż maksymalna, rozdzielczości. Po prostu szkoda miejsca na karcie na plik 14Mpix, skoro i tak będziemy oglądać go w pomniejszeniu.

Inna sprawa to jasność optyki i liczba przewodnia lampy błyskowej. Oba te parametry w VR-310 plasują się na typowym poziomie dla aparatu kompaktowego. Sytuację w nieco ciemniejszych scenach, ratuje stabilizacja obrazu, która pozwoli na posługiwanie się dłuższymi czasami naświetlania, bez wykraczania ponad użyteczną czułość ISO 400.

A ISO 400 - zaszumiane, powiecie pewnie? Otóż nie zupełnie - ja zwolennikiem oglądania zdjęć w powiększeniu 1:1 nie jestem. Zdjęcia na monitorze oglądam w całości, czyli skaluję obrazy do rozdzielczości natywnej ekranu. A wywołując fotografie na papierze, skaluję je tak, aby rozdzielczość dostosować do rozmiaru papieru. I tak na przykład dla papieru o rozmiarze 15x10cm, aby uzyskać najwyższą jakość (300dpi) wymagana jest rozdzielczość 1800x1200.

Poniżej przykłady jak wygląda rezultat skalowania.


Wycinek 1:1 ISO 400 z lewej, a z prawej to samo ujęcie skalowane do rozdzielczości 1800x1350 (2,4Mpix)
(kliknij, aby powiększyć)


Wycinek 1:1 ISO 800 z lewej, a z prawej to samo ujęcie skalowane do rozdzielczości 1800x1350 (2,4Mpix)
(kliknij, aby powiększyć)

Przyznacie chyba, że efekt wygląda całkiem przyzwoicie. Zawsze staram się tłumaczyć, że zdjęcia oglądamy przecież w całości, a nie w 25% fragmentach mieszczących się na ekranie. Zgodzę się, że ilość rejestrowanych detali i niski poziom szumów to istotne sprawy - ale nie tak istotne, jak niektórzy starają się nam wmówić, w przypadku aparatów stworzonych do łapania chwil podczas wakacji. Co innego ambitniejsza - żeby nie użyć słowa profesjonalna, fotografia w której często mamy do czynienia z wydrukami mocno przekraczającymi typowe rozmiary 15x10 czy 18x13.

Na uwagę zasługuje również tryb zdjęć seryjnych. Do dyspozycji mamy 3 opcje. Pierwszy - zwykły, pozwala na wykonanie trzech ujęć w dowolnej rozdzielczości z prędkością około 0,7fps. Kolejne dwa tryby zmniejszają rozdzielczość do 3Mpix i pozwalają na wykonanie odpowiednio 3fps i 8fps. Poniżej rezultat.


Tryb zdjęć seryjnych Hi1 (kliknij, aby powiększyć)


Tryb zdjęć seryjnych Hi2 (kliknij, aby powiększyć)

Olympus VR-310 oferuje także dwa tryby zdjęć makro. Zwykły, pozwala zmieniać ogniskową obiektywu i umożliwia fotografowanie z minimalnej odległości 20-90cm, w zależności od wartości zoomu obiektywu.
SuperMacro blokuje ogniskową obiektywu na 37mm (w ekwiwalencie dla 35mm) i zezwala na fotografowanie obiektów już z odległości 1cm. Daje to ogromne powiększenie, co widać poniżej, ale też znacząco utrudnia prawidłowe oświetlenie fotografowanego obiektu. A jeśli interesującym nas modelem jest istota żywa jak owad, musi być ślepa by nam nie uciekła. Niemniej jednak możliwość fotografii makro jest i to na dobrym poziomie.


Maksymalne powiększenie w trybie Super Macro, minimalna odległość od obiektywu (kliknij, aby powiększyć)

W dalszej części znajdziecie przykładowe zdjęcia, w różnych warunkach oświetleniowych. Balans bieli ustawiony był w trybie automatycznym, kompresja zdjęć minimalna, a stabilizacja obrazu włączona.


ISO 80, 1/800s, f/4.5, F=57mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80, 1/200s, f/9.9, F=37mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80, 1/1000s, f/5.1, F=88mm, EV-0,7 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200, 1/320s, f/5.7, F=240mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80, 1/200s, f/7.9, F=24mm (kliknij, aby powiększyć)


SuperMacro ISO 80, 1/160s, f/9.9, F=37mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200, 1/800s, f/4.5, F=57mm, wymuszona lampa błyskowa (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200, 1/800s, f/3.0, F=24mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400, 1/160s, f/7.9, F=24mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200, 1/320s, f/7.9, F=24mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400, 1/100s, f/4.5, F=57mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400, 1/100s, f/4.2, F=44m (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80, 1/250s, f/7.9, F=24mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 100, 1/160s, f/5.8, F=138mm (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200, 1/50s, f/4.8, F=69mm, lampa błyskowa automatyczna (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80, 1/200s, f/5.7, F=240mm (kliknij, aby powiększyć)

Jakość optyki nie pozostawia niczego do życzenia, przynajmniej w tej klasie aparatu. Owszem, można doszukać się bardzo niewielkich zniekształceń chromatycznych lub niewielkiego spadku ostrości na krawędziach kadru - w szczególności przy najkrótszej ogniskowej i największym otworze przysłony, jednak nie są to wady rzucające się w oczy i przeszkadzające. Rozpiętość tonalna jest typowa, jak na aparat kompaktowy. Powłoki antyrefleksyjne obiektywu zapewniają bardzo dobrą ochronę przed spadkiem kontrastu, flarami i odbiciami w silnie naświetlonych scenach. Rejestrowane kolory są naturalne, bez widocznego podbicia. Aparat równie trafnie dobiera balans bieli, nawet w oświetleniu mieszanym, można zatem śmiało, w większości przypadków korzystać z automatyki. Również ostrość zdjęcia dobierana jest w sposób szybki i precyzyjny. Nawet w słabo oświetlonych scenach aparat sprawnie ustawia ostrość, pomagając sobie czasami czerwoną lampką. Naświetlenie sceny, w znakomitej większości wypadków dobrane jest w sposób wyważony tak aby możliwie największa jej powierzchnia była prawidłowa. Jeśli jednak będziemy chcieli uzyskać inny rezultat niż proponuje nam automatyka, możemy skorzystać z korekcji naświetlenia od -2 do +2EV ze skokami co 0,3EV.

Co mi nie smakuje?
  • Zdjęcia rejestrowane są w proporcjach boków 4:3 (oraz 16:9 dla rozdzielczości FullHD). Brakuje mi możliwości wyboru proporcji 3:2 np. dla rozdzielczości 12Mpix.
  • Rejestracja filmów pozostawia sporo do życzenia, głównie ze względu na rejestrację dźwięku monofonicznego oraz brak możliwości używania zoomu optycznego podczas nagrywania dźwięku. Jeśli chcemy rejestrować film z dźwiękiem, możemy skorzystać wyłącznie z zoomu cyfrowego.
  • Ergonomia menu wymaga przyzwyczajenia, a i wtedy ma się wrażenie, że niektóre funkcje nie są dostatecznie szybko dostępne. Życzyłbym sobie możliwości dostosowania pozycji menu i jednego lub dwóch przycisków, którym można przypisać jakąś funkcję. Ale chyba wymagam zbyt wiele od aparatu tej klasy. Ogólnie nie jest źle i większość typowych funkcji jest pod ręką. A jeśli używać będziemy trybu całkowicie automatycznego, nie musimy zaglądać do opcji w ogóle.
  • Brakuje mi również, przydatnego w niektórych sytuacjach, trybu synchronizującego błysk lampy błyskowej z długimi czasami naświetlania. Bywa, że znacznie tańsze i prostsze modele aparatów wyposażone są w tą opcję. Szkoda, że tutaj producent o tym zapomniał.
  • Funkcja zdjęć panoramicznych umożliwia wykonanie do 10 ujęć - do wyboru, pionowych lub poziomych, w prawo lub lewo. Jednak ujęcia te nie są składane w całość w aparacie, a przechowywane, jako osobne klatki. Dopiero przy użyciu np. dołączonego w komplecie oprogramowania można utworzyć z nich ujęcie panoramiczne. W sumie nie jestem pewien czy powinienem uznać to za wadę. Przywykłem jednak do sytuacji, gdzie aparaty kompaktowe automatycznie składają panoramy, ale jedynie z 3 ujęć. Z jednej strony to wygodne rozwiązanie - z drugiej, mniej elastyczne. A możliwość wykonania widoku z 10 ujęć daje pole do popisu. Chyba po prostu wolałbym mieć wybór i dwie opcje do dyspozycji. Drugą, składająca automatycznie w całość do 3 ujęć.

Deser

Nie ma rozwiązań idealnych, szczególnie, jeśli oczekujemy uniwersalności. I Olympus VR-310 nie jest tutaj wyjątkiem potwierdzającym regułę. Patrząc jednak na ten produkt przez pryzmat ceny wynoszącej - na dzień 25. sierpnia 2011, około 380zł, można śmiało powiedzieć, że do ideału brakuje niewiele.

Podobnych propozycji - pod względem konstrukcji, na rynku nie brakuje. Jednak najbliższego, realnego konkurenta widzę np. w produktach SONY, takich jak w 50% droższym DSC-H70, dwukrotnie droższym DSC-HX5V lub jeszcze droższym HX7V.

Jeśli natomiast szukacie taniego, prostego aparatu kieszonkowego, VR-310 powinien zostać wzięty pod uwagę. Zgodzę się, że w tej cenie można znaleźć aparaty wygodniejsze w obsłudze lub oferujące lepszą jakość obrazu. Uważam jednak, że na chwilę obecną nie znajdziecie czegoś równie małego i równie uniwersalnego, w tak niskiej cenie.

Informacja: VR-310 to jeden z trzech modeli z rodziny VR. Na rynku dostępne są również modele 320 i 330. Od omawianego tutaj różnią się większym zoomem (12,5x = 24-300mm) oraz możliwością rejestracji panoram 3D. Model 330 ma jeszcze dodatkowo gniazdo HDMI oraz wyświetlacz o wyższej rozdzielczości - 460k pix. Do modelu VR-320 musimy dołożyć około 100zł, a do VR-330 kolejną stówkę.

Prezentowany tutaj aparat jest sprzętem nabytym na użytek prywatny recenzenta.



· · · Sprawdź ceny aparatów cyfrowych w ofercie sklepu · · ·











Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Wypieki od Olympusa - test kieszonkowego ultrazooma VR-310
 
Wyświetl komentarze do artykułu »