Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
RECENZJE | Felieton: 4K niczym Pendolino na polskich torach...
    

 

Felieton: 4K niczym Pendolino na polskich torach...


 Autor: Piotr Jakub Karcz (P.J.) | Data: 30/01/15

Felieton: 4K niczym Pendolino na polskich torach...Minęło dwa i pół roku od kiedy w polskich marketach z elektroniką pojawiły się pierwsze telewizory sygnowane złotym logo „4K” oraz „Ultra HD”. O kwestii czym jest i czym nie jest jedno i drugie pojęcie napisano już tak wiele artykułów, że nie będę tego powielał. Aby nie pojawiła się fala komentarzy o zakresie barw, ilości pikseli itp. pozwolę sobie uogólnić: ten artykuł jest o wyświetlaczach o rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli, a konkretniej o monitorach i telewizorach o takiej rozdzielczości nominalnej, którą dla uproszczenia będziemy określać mianem 4K.
     

Telewizory

Wczoraj plazma przylegała do ściany -dzisiaj wisi LED 4K, trochę odstaje, bo zakrzywiony. Dobrze zainwestowane pieniądze? Pieśń przyszłości? Koneserstwo? Czy może „Janusze” robią „lans” przed sąsiadami?

Największym problemem telewizji o rozdzielczości 3840 x 2160 jest fakt, że... jej nie ma! Jest sprzęt a nie ma czego na nim oglądać. To trochę niczym pociągi Pendolino na polskich starych, nieprzystosowanych torach. Bardzo podobnie było w roku 2005 z telewizorami 720p, w czasach analogowych kablówek, gdy szczytem jakości było 576p z nośnika DVD.

Jednak dziesięć lat temu przyszłość posiadaczy odbiorników telewizji kupionych „na wyrost” była o wiele bardziej świetlana niż dzisiaj. Platforma „N” kończyła testy pierwszych kanałów HD, aby wejść z nimi rok później pod strzechy. Poza tym koncerny: Microsoft i Sony wypuściły swoje flagowe konsole do gier, w których 720p było absolutnym standardem, czasem zahaczając o wyższe rozdzielczości.

Na dziś dzień żadna z polskich sieci kablowych, ani platform satelitarnych nie oferuje i nie ma nawet w planach w najbliższym czasie nadawać pełnego 1080p. O 2160p, to nawet nie było mowy w obietnicach przedwyborczych naszego byłego premiera... Przysłowiową łyżkę dziegciu dopełnia fakt, że konsole obecnej generacji mają problem w wielu grach z osiągnięciem powyżej 30 klatek na sekundę w FullHD. Natomiast gry w 4K to nawet Spielberg w swoich filmach boi się przedstawiać, żeby nikt nie zarzucił mu wybujałej fantazji.

We wczesnym etapie życia telewizorów 4K słychać było narzekanie na brak portu komunikacji, który umożliwiałby podpięcie urządzeń pracujących w nominalnej rozdzielczości z częstotliwością odświeżania 60 Hz. Obecnie niemal każdy telewizor ma przynajmniej jedno wejście HDMI w wersji 2.0, niektóre nawet Display Port 1.2, dzięki czemu możemy podpiąć je do komputera, którego karta graficzna nie została nadgryziona jeszcze zbytnio zębem czasu. Tylko to w dalszym ciągu nie rozwiązuje problemu co mamy oglądać. Niestety prócz powodujących odpadnięcie szczęki materiałów promocyjnych producentów telewizorów, niewiele jest materiałów 4K, które mogłyby zatrzymać nas na dłużej przed ekranem.

Za chwilę ktoś powie, albo napisze w komentarzu: „Co on za bzdury tutaj pisze! Przecież nagrywać w 4K można nawet niektórymi modelami smartfonów, a popularny serwis YouTube zawiera setki filmów 3840 x 2160!

Nawet bardzo bogata biblioteka YouTube’a, wśród której znajdują się prawdziwe perełki to przecież materiały, skompresowane na tyle mocno, żeby można było je streamować na niekoniecznie bardzo szybkim łączu. Często widać gradient koloru nieba, dithering, czy postrzępione krawędzie. Poza tym wiele osób myli rozdzielczość 4K z jakością 4K. Posłużę się modelem. Wejdźmy sobie na stronę profesjonalnego fotografa i obejrzyjmy jego zdjęcia przycięte do 1K, czyli mniej więcej 0,5 Mpix. Teraz weźmy przeciętnej jakości smartfon i zróbmy nim fotkę u cioci na imieninach w rozdzielczości Mpix. Czy zatem nasze zdjęcie jest szesnastokrotnie lepszej jakości niż profesjonalnego fotografa? Tak samo jest z filmami. Wiedzcie, ze dobrze nagrany film na DVD po upscalowaniu do 4K potrafi lepiej wyglądać niż migawka z dyskoteki nagrana tanim smartfonem w 3840 x 2160.

Są jeszcze dwa czynniki ograniczające rozwój filmów w wysokich rozdzielczościach. Pierwszy to brak fizycznego nośnika. Dwa japońskie koncerny Sony i Panasonic są wprawdzie w trakcie opracowywania standardu ArchiveDisc, mającego pomieścić wg niektórych źródeł nawet do 1,5 TB danych na jednym krążku. Pamiętajmy jednak, że mamy rok 2015, a nie 2005 i czasy się trochę zmieniły. Jest platforma STEAM, Amazon Kindle, SAP, ECOD, AppStore, OneDrive, Spotify, GooglePlay, iCloud, PlayStation Network, przeróżne VOD i tysiące innych usług on-line’owych.

Nie jesteśmy już pokoleniem fizycznego dysku z filmem, ani gry w pudełku. Ktoś kiedyś powiedział, że Blu-Ray będzie ostatnim popularnym na szeroką skalę nośnikiem optycznym i... wszystko wskazuje na to, że miał rację. Za kilka lat ludzie korzystający z fizycznych płyt będą postrzegani jako dinozaury, albo hipsterzy słuchający analogowych płyt (piszę to oczywiście przesadnie, z całym szacunkiem dla koneserów i pasjonatów winylu).

Natomiast drugim czynnikiem ograniczającym rozwój nisko skompresowanych materiałów w rozdzielczości 4K jest sama mentalność konsumentów. Nie okłamujmy się, z kilku metrów nie każdy dostrzeże różnice. Pamiętajmy, ze jesteśmy ostatnim pokoleniem wychowanym na kineskopowych telewizorach CRT, które często oglądało „skaczący” obraz, niejednokrotnie ozdobiony falami, albo paskami zakłóceń sygnału antenowego. Na telewizory 720p, 1080p wiele osób przesiadało się, bo po prostu były płaskie i ładniej wyglądały na ścianie.

4K po części dźwiga podobne brzemię, które przed kilkunastoma laty przygniotło format DVD-Audio. Ten standard nie przyjął się, ponieważ konsumenci po prostu nie słyszeli różnicy!

Stanę teraz po drugiej stronie barykady i powiem „ku pokrzepieniu”, że z obraz w ludzkiej hierarchii najczęściej jest stawiany trochę wyżej niż dźwięk, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, które bez żadnej przesady można określić mianem graficznego renesansu. Zewsząd jesteśmy bombardowani zdjęciami i symbolami, które zastępują słowa i są szybciej przyswajalne. Nawet strony internetowe to w większości przypadków nieme treści wypełnione obrazem. Wystarczy też porównać rozwój grafiki oraz dźwięku na przełomie ostatnich trzech generacji konsol do gier.ie wyższy od tych, którzy słyszą dźwięk nagrany z próbkowaniem w 16 i 24 bitach.

Mamy też ogromne możliwości przesyłania nisko skompresowanych materiałów bezpośrednio do smartTV dzięki koncernom, które wyprodukowały te urządzenia. W tej chwili przykładowa biblioteka filmów 4K firmy LG liczy 25 pozycji. Niestety nie ma wśród nich wiodących, ani kultowych tytułów, ale pamiętajmy, ze są to pierwsze kroki. Niedowiarków odsyłam do roku 2000, gdy wypożyczalnie filmów DVD miały po kilka, max kilkanaście srebrnych krążków, pośród gąszczu kaset VHS.

Pamiętajmy, że za kilka (maksymalnie kilkanaście) lat Internet zastąpi całą infrastrukturę telewizji kablowej i najprawdopodobniej telewizor podłączony do sieci będzie pełnił rolę obecnych cyfrowych dekoderów. Wówczas obejrzenie dobrej jakości filmu w wysokiej rozdzielczości będzie czynnością tak powszechną i popularną jak dzisiaj „wejście” na YouTube.

I jeszcze jedna, bardzo istotna sprawa. Gdy ktoś mówi, że kupno telewizora 4K obecnie nie ma sensu jest w błędzie. Owszem, głupotą jest wymiana na model o podobnych parametrach tylko dlatego, żeby miał dwukrotnie wyższą rozdzielczość, która w najbliższym czasie nie będzie się nadawać do wykorzystania. Jednak gdy musimy kupić nowy telewizor, to już przy modelach powyżej 2 tys. złotych warto zastanowić się, czy nie dopłacić, czasem naprawdę 15-30 procent, do rozdzielczości 3840 x 2160.

Tutaj jednak trzeba uważać sprawdzić model przed zakupem, gównie w rozdzielczościach niższych niż nominalna. Pamiętajmy, ze cudowna ostrość obrazu występuje najczęściej przy ujęciach statycznych (notabene - materiały promocyjne często pokazują ładne, bardzo spokojne widoczki). Subiektywne odczucie wysokiej rozdzielczości spada, gdy pojawia się szybki ruch. Często obraz upscalowany z 1080i/p do 2160p wygląda gorzej niż na podobnej klasy telewizorze fullHD. Droższe modele mają szybkie procesory obrazu, które wyliczają pośrednie klatki ruchu i często ta przypadłość jest niwelowana. Dlatego najlepiej przed zakupem poczytać opinie o danym produkcie albo najlepiej poprosić sprzedawcę, aby pokazał jak telewizor zachowuje się po podłączeniu do „zwykłej” telewizji. Jeśli obraz nam odpowiada, to mamy telewizor z dodatkowym „bajerem” 4K, który być może przyda nam się w przyszłości.

Tak samo pasjonaci high-endowych telewizorów nie mogą przejść obok 4K obojętnie. Jeśli chcą stać się posiadaczami urządzenia o największym kontraście, albo czerni zbliżonej do idealnej (pomijając OLED, który jest poza konkurencją w tej dziedzinie i na ten moment nie ma w sprzedaży matryc wykonanej w tej technologii z rozdzielczością 2160p) to tak naprawdę są zmuszeni są do zakupu telewizora 4K. Zazwyczaj bowiem wyłącznie topowe modele wyposaża większość najnowszych technologii poprawiania obrazów oraz wszelkiej maści „wodotryski”, traktując po macoszemu segment niski i średni. Pamiętajmy jednak zawsze, że kupujemy telewizor, który po obejrzeniu przez nas materiałów promocyjnych i kilku filmów z internetowej wypożyczalni, po nacieszeniu wzroku zdjęciami w wysokiej rozdzielczości, będzie nam służył jako bardzo dobry odbiornik FullHD. Oczywiście, najlepsze urządzenia posiadają bardzo dobry upscaling, ale wpływa on na poprawę jakości obrazu tylko w niewielkim stopniu.

poprzednia strona (Telewizory)    -   następna strona (Monitory)








Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Felieton: 4K niczym Pendolino na polskich torach...
 
 » Telewizory
 » Monitory
 » Quo Vadis 4K?
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »