Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Recenzja EP-81M i HS-ANC41M, rzut uchem na słuchawki Snab Overtone
    

 

Recenzja EP-81M i HS-ANC41M, rzut uchem na słuchawki Snab Overtone


 Autor: NimnuL | Data: 24/12/14

Recenzja EP-81M i HS-ANC41M, rzut uchem na słuchawki Snab OvertoneO firmie Snab wiedziałem dotąd tylko tyle, że istnieje. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z ich produktami. Dlatego też ze sporym zainteresowaniem przyjąłem wiadomość, że słuchawki tego właśnie producenta zawitają w naszej redakcji. Z punktu widzenia portfela to produkty klasy ekonomicznej, ale mające udrapnąć pazurem wymagające ucho słuchacza. Wielu obiecywało – słowa nie dotrzymało. Jak będzie tym razem? W paczce przyjechały słuchaweczki dokanałowe EP-81M, nauszniki z aktywną redukcją hałasu HS-ANC41M oraz zestaw piankowych tipsów do IEMów inserTone FT-3. W ciągu ostatnich kilkunastu dni przekonałem się co sprzęt Snab ma do powiedzenia. Czy słusznie pozostają w cieniu innych produktów, a może jeszcze będzie o nich głośno? Zapraszam.
     

Parametry

Strona producenta: Overtone HS-ANC41M, Overtone Earplug EP-81M, inserTone FT-3.

Tabelką z danymi technicznymi otwieram ten rozdział, a zamknę go krótkim podsumowaniem czym jest ANC (Active Noise Cancellation) i w jaki sposób funkcja ta realizowana jest w słuchawkach Overtone.

W teorii sprawa jest dość prosta: słuchawki wyposażone są w mikrofony wychwytujące dźwięki otoczenia, a układ elektroniczny przetwarza ten sygnał w czasie rzeczywistym i wpuszcza do głośnika słuchawki dźwięk o odwróconej fazie, dzięki czemu to co dociera do nas z zewnątrz jest eliminowane. Snab - jak wielu innych producentów zresztą, mówi jednak o niwelowaniu niskich częstotliwości – bo o to najłatwiej (choć w sumie nie wiadomo o jakim dokładnie zakresie jest tutaj mowa) i skuteczności do 85%. Rzeczywistość jest jednak okrutna – sprawa wówczas mocno się komplikuje, dlatego też skutecznie działające systemy ANC są kosztowne i tylko nieliczni producenci decydują się na ich stosowanie. Dlatego też cały jestem ubrany w ciekawość i nie mogę się doczekać, by się przekonać jak sprawdzi się budżetowe rozwiązanie proponowane przez Snab.



Wzornictwo

- Snab Overtone HS-ANC41M


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Wyposażenie podstawowe wybiega znacznie ponad standard ustanowiony nawet przez droższą konstrukcję, obejmując tym samym: odczepiany przewód z mikrofonem, dwa adaptery: samolotowy oraz na dużego Jacka, a także komplet baterii, rozgałęziacz oraz sztywny pokrowiec.

Same słuchawki oparte są na metalowym i sprężystym szkielecie pokrytym plastikową obudową. Na powierzchnię napylono cienką warstwę matowej i przyjemnej w dotyku gumy (znanej np. w Bitfenix Flo). Z pozoru nie ma się do czego uczepić, ale diabeł tkwi w szczegółach. Okazuje się, że krawędzie niektórych elementów są ostro zakończone i nie najlepiej spasowane. Coś trochę odstaje tutaj i nie domyka się tam. Ogólnie tragedii nie ma, ale w tej klasie cenowej można wymagać większej dbałości o detale (daleko tutaj do np. Edifier H850). Pałąk ma krokową regulację (opornie działające 10 skoków), a muszle odchylane są w dwóch płaszczyznach, co skutkować będzie właściwym dopasowaniem do większości obrysów głowy. Poduszki są owalne, miękkie i pokryte sztuczną skórą - rozmiarem przypominają te stosowane w CAL! Jednoznacznie czyni je słuchawkami bardziej nausznymi niż wokół usznymi. Na odczepianym, solidnie wyglądającym przewodzie zamontowano mikrofon (18cm od słuchawek) wraz z przyciskiem pozwalającym na sterowanie bazowymi funkcjami telefonu i odtwarzacza. Pilot na mikrofonie jest kompatybilny ze standardem CTIA/AHJ, co powinno zapewnić poprawne działanie z większością popularnych urządzeń obecnych na rynku. Telefony niekompatybilne z tymi słuchawkami to Samsung Galaxy SI, Nokia (przed serią Lumia), SE, ZTE, Prestigio oraz Overmax. W przypadku ewentualnych problemów z działaniem, można poratować się odpowiednią przejściówką (co sugeruje producent).

Muszle są łatwo zdejmowalne (na zatrzaski), a całe słuchawki dają się rozebrać bez większego trudu. Niestety projekt wewnątrz zrealizowano dość słabo – całość wygląda jakby trzymała się na ślinę. Przewody są cienkie jak włos i panuje ogólny nieład. Sprzęt jednak działa jak powinien, więc się więcej nie czepiam.

- Snab Overtone Earplug EP-81M


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Tutaj producent także nie poskąpił i do kartonu włożył komplet trzech par silikonowych wkładek oraz jedną parę piankowych tipsów (inserTone FT-3), klips do przewodu oraz sztywny pokrowiec. To poziom wyposażenia charakterystyczny dla produktów przynajmniej dwukrotnie droższych. Brawo i tym razem zatem. Podobnie jak u poprzednika, zastosowano przewód sprawiający wrażenie bardzo solidnego i odpornego na zużycie (gruba, elastyczna osłona, solidnie wykończona wtyczka końcowa). Mikrofon wbudowany w jednoprzyciskowy pilot znalazł się na przewodzie prawej słuchawki, 16cm przed nią. Symetryczne rozgałęzienie znalazło się 35cm przed słuchawkami i wyposażone jest w poprawnie działający ściągacz. Wizualnie, EP-81M przypominają mi trochę (ponad dwukrotnie droższe) Brainwavz M5. Dominuje tutaj metalowa obudowa w grafitowym kolorze z chromowaną tulejką. Wyprowadzenie przewodu jest solidnie zabezpieczone, a z tyłu obudowy znalazł się otwór wyrównujący ciśnienie powietrza wewnątrz słuchawki. W kwestii doboru użytych materiałów oraz precyzji spasowania elementów nie przyczepię się nawet gdyby te słuchawki kosztowały dwa razy więcej. Podobnie jak w przypadku większego modelu, lista kompatybilnych modeli urządzeń obejmuje te, zgodne z CTIA/AHJ.

Aha, model EP-81M występuje również w wersji bez mikrofonu, z oznaczenia wypada wówczas litera M, a z ceny ucieka 10zł.

- Snab inserTone FT-3


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Kosztujący 25zł zestaw trzech par pianek, wyglądem bardzo przypomina mi Comply T-100 lub T-200. Tipsy mają wysokość 11mm +/-0.5mm, maksymalna średnica zewnętrzna to 12.2mm, a wewnętrzna: 5mm (także +/-0.5mm). Według producenta lista kompatybilnych słuchawek jest dość długa i obejmuje:

Overtone EP-81/EP-81M
AKG: IP-2, K324, K370, K375, K390 NC, K391NC
Beats: Heartbeats, iBeats (bez urBeats), PowerBeats, Tour
Brainwavz: Beta, Delta, Alpha, M1, M2, M3, M4, M5, ProAlpha
Creative: EP-630, EP-830
Jabra: Vox
JBL: J22/J22i
JLab: Diego, JBuds, JBuds J. Fi, JBuds J2/J3/J4/J5/J6, Q1
MEElectronics: M9/M9P, N8, N9, R1
NuForce: NE-600X/M, NE-700X/M
Sennheiser: CX 200, CX 215, CX 270, CX 280, CX 300, CX 300-II, CX 380, CX 400, CX 400-II, CX 475, CX 500, CX 95, IE 4, IE 60, MM 30i, MM 50, MM 70i, MM 80i
SoundMAGIC: E10, E30, ES18, PL11, PL30
Yamaha: EPH-20, EPH-30, EPH-50

Użyty do budowy tych tipsów materiał jest jakościowy, bardzo elastyczny, miękki i przyjemny w dotyku. Gdybym nie wiedział, to pomyślałbym, że mam do czynienia z produktem Comply – z tą różnicą, że w Comply czasami pianka odlepia się od wewnętrznej tulejki. W Snab tego problemu nie zaobserwowałem.



Praktyka

Słuchawki podłączyłem do FiiO E07K Andes, E10k Olympus 2 oraz iPod Nano 4G, a na wejściu pojawiały się pliki kompresowane zarówno stratnie jak i bezstratnie, obejmujące podstawowe gatunki muzyczne.

No to zaczynamy. Od największego do najmniejszego. ANC wbudowane w pełnowymiarowe słuchawki w cenie 200zł? Wydaje się być to przepisem na niepowodzenie. Efekt uzyskiwany przez Overtone HS-ANC41M nie rozczarowuje i o porażce z pewnością mowy być nie może. Zacząłem od funkcji dodatkowej tych słuchawek, bo jak się okazuje – wpływa ona na charakterystykę dźwięku. Po kolei jednak. Otóż, gdy układ jest wyłączony to wszystko z pozoru gra. Gra jednak trochę odlegle, nieco cicho, z zauważalnie wycofaną dynamiką. Tony niskie mogą się spodobać - są uwypuklone pod populistyczny gust i mają sporego kopa. Jest miękko i przyjemnie, choć bez wielkiego skupienia na detalach. Bez efektu wow, ale też bez powodów do wstydu. Średnie i wysokie partie mają już niestety zachowawczy i wyraźnie ostrożny charakter. Wokalom brakuje werwy. Dźwięk dobiega do słuchacza trochę jakby zza ściany. Scena zdaje się stać daleko przed słuchaczem. Innymi słowy – można powiedzieć, że trochę wieje nudą. Brak bezpośredniości w przekazie nie wpisuje się najlepiej w miejski charakter tych słuchawek. Nie jest źle jak na słuchawki kosztujące 200zł, ale w tej cenie można spotkać modele prezentujące się zauważalnie ciekawiej - choćby Edifier H850 lub Bitfenix Flo. O produktach Superlux nie wspominając. Snab ma jednak asa w rękawie.

Otóż sprawa ma się zgoła inaczej, gdy przełącznik ANC przesuniemy w pozycję włączenia. W dźwięku zmienia się wszystko: wyraźny skok dynamiki i głośności, scena zbliża się do słuchacza, wokalista szepcze do ucha, a wszystko staje się ciut jaśniejsze i wyraźniejsze. Basu jest aż nadmiar (ku uciesze coponiektórych), środek i góra robią krok do przodu znacznie śmielej zaznaczając swoją obecność. Brzmienie staje się atrakcyjne, choć dalekie od naturalnego. Jest jednak duże „ale” – układ ANC wprowadza szum do przekazu. Nie jest on słyszalny w dynamicznych i głośnych kawałkach, ale jednak cichy syk dobiega do nas nieustannie i na stałym poziomie – niezależnie od poziomu potencjometru. Można pokręcić nosem, ale należy się zastanowić do jakich zastosowań te słuchawki zostały stworzone. Otóż, jest to sprzęt na zewnątrz – tam gdzie jest głośno, a połączenie pasywnej i aktywnej izolacji jest pożądane. Sama pasywna izolacja przedstawia się nieźle, na ciut ponad przeciętnym poziomie ustanowionym przez modele nauszne. ANC wrażenie izolacji i obcowania z dźwiękiem sam na sam dodatkowo pogłębia. Producent posłużył się jednak małą sztuczką – wspomniany skok głośności zwiększa pozornie skuteczność układu redukcji hałasu. Elektronika działa jednak poprawnie i nie wprowadza zniekształceń do dźwięku. Część dźwięków otoczenia jest ucięta lub stłumiona. Wrażenie jest dość dziwne i wymaga przyzwyczajenia na początku, ale w ruchu ulicznym szybko docenimy zalety tej funkcji. Słuchanie muzyki w głośnym tramwaju, czy podczas pieszego przemierzania miasta w godzinach szczytu jest równie sam-na-sam jak w dobrze skrojonych IEM.

Komfort użytkowania prezentuje się na więcej niż przyzwoitym poziomie. Słuchawki są bardzo lekkie i dobrze trzymają się głowy. Siła docisku, miękkość zastosowanych poduszek padów, jak i pałąka dobrana jest właściwie. Nawet dwugodzinne użytkowanie nie powoduje nadmiernego zmęczenia nosiciela. Należy jednak pamiętać, że mamy do czynienia ze słuchawkami nausznymi, co zwiększa kontakt małżowiny z padem i powoduje obniżoną wentylację ucha. Cóż, taka charakterystyka konstrukcji.

Snab Earplug EP-81M to iście budżetowe rozwiązanie, nawet w Polskich realiach. W chwili obecnej na tronie oznaczonym „tanio, a dobrze” zasiada dwóch króli: dwukrotnie tańszy Edifier H280 oraz dwukrotnie droższy Xiaomi Piston 2 II.

Snab okazał się idealnie wpasować do tego zaszczytnego grona. To, co dociera do uszu jest więcej niż zaskakujące – o ile naturalność przekazu nie jest tym, czego poszukujecie. Osoby lubujące się w basenie wypełnionym basem będą oczarowane. I nie mówię tutaj o tanim dudnieniu, a o poprawnie kontrolowanym dole w bardzo dużych ilościach. Ciężar dźwięku, choć potężny, to nadal pozwala na dojście pozostałym częściom pasma do głosu. Środek – choć ciut na drugim planie, to gra dźwięcznie, wdzięcznie i z nutą wyraźnie zakrojonej rozrywki. Góra nie gryzie w ucho, a przy tym czuć, że chce nas bawić. Jest przyjemnie, muzykalnie i bardzo dynamicznie. Oczywiście ogólna równowaga jest tutaj zachwiana, stąd też nie są to słuchaweczki uniwersalne. I nie ma w tym nic złego. Nie samą neutralnością, analitycznością oraz naturalnością człowiek żyje. Słuchawki grające z zadartym nosem, cedzące nuty przez zęby i silące się na jak najbardziej liniowe granie bywają fajne, ale na mieście, w ruchu, czy po prostu poza domem przyjemnie jest czasem zeszmacić się sporą dawką nienaturalnie brzmiącego, rozrywkowego dźwięku. I to Snab czyni wyśmienicie.

Jeśli chodzi o pasywną izolację dźwięku to EP-81M prezentują więcej niż dobry poziom. Co prawda wkładki silikonowe prezentują się typowo i podobnie jak u innych producentów. Wyraźna różnica pojawia się jednak w przypadku piankowych tipsów, które to doskonale uszczelniają kanał w uchu świetnie przy tym tłumiąc dźwięki otoczenia. Samo dopasowanie pianki odbywa się nieco inaczej niż w przypadku Comply. Tutaj próba formowania kształtu palcami może spełznąć na niczym, bo pianka bardzo szybko wraca do swojego kształtu, zatem możemy nie zdążyć włożyć pożądany kształt do ucha. Comply daje się ugniatać jak plastelina, leniwie przy tym wracając do kształtu pierwotnego i dopasowując się do ucha. Gęsta pianka Snab jest jednak bardziej miękka, a przez to można lokować słuchawkę w uchu tylko delikatnie ją formując, a tips sam dopasuje się do kształtu w uchu.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Powyżej zamieszczam mój osobisty ranking, który pokazuje przydatność różnych modeli w poszczególnych zadaniach. Modele słuchawek uszeregowałem w kolejności od najtańszych do najdroższych w prawą stronę. Na ocenę końcową wpłynęły przede wszystkim moje ogólne upodobania (jasne, przestrzenne granie i muzykalność), a także wrażenia z odsłuchu muzyki, jaka towarzyszy mi na co dzień. Pod uwagę biorę nie tylko aspekty czysto techniczne, ale również dawkę zabawy dostarczoną przez słuchawki, również w kontekście ceny i przeznaczenia konstrukcji. Po kilkunastu godzinach wnioski zaczęły nasuwać się same. EP-81M ze względu na bardzo uwypuklony, mocny, sprężysty i przyjemny dla ucha bas radzą sobie nad wyraz dobrze wszędzie tam, gdzie tego typu charakterystyka grania jest pożądana. Niestety basowa zasłona przysłania trochę przejrzystość ogólnej charakterystyki, w związku z czym słuchawkom brakuje iskry i muzykalności. Z drugiej jednak strony, patrząc na osiągnięty rezultat przez pryzmat ceny, trudno spodziewać się lepszego grania. Jedno jest pewne – to model słuchawek bardzo rozrywkowych, a przy tym całkiem przyzwoitych technicznie. O dziwo, pod względem muzycznym HS-ANC41M prezentują się wyraźnie słabiej. To nadal nie najgorzej brzmiący model słuchawek w tej klasie cenowej, jednak do poziomu ustanowionego przez wyraźnie tańszego Edifier H850 trochę im brakuje. Z drugiej strony jednak należy mieć na uwadze fakt, że Snab to słuchawki z funkcją ANC, co sprawia, że właściwie pozostawione są bez konkurencji w swojej cenie.



Wnioski

Ze świecą szukać pełnowymiarowych konstrukcji słuchawek z aktywną redukcją hałasu w cenie 200zł. Snab Overtone HS-ANC41M pomimo, że nie ustrzegł się wad, jest interesującą i ekonomiczną propozycją dla osób poszukujących większych, dobrze izolujących słuchawek na miasto. Rozrywkowe brzmienie, bardzo dobra izolacja akustyczna i wygodne w użytkowaniu to niezaprzeczalne cechy tego modelu.

Niepozorne EP-81M okazały się zaskakująco przyjemnie grającymi maluchami, które bez trudu zaspokoją apetyt na bas przy jednoczesnym zachowaniu radości w przekazie. Do tego solidne wykonanie oraz świetne wyposażenie powinny przypieczętować sukces na rynku. Na domiar dobrego piankowe tipsy FT-3 to więcej niż interesująca alternatywa dla stosunkowo kosztownych produktów Comply.




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

Hard-Pc.pl      Hard-Pc.pl