Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2017
RECENZJE | Syndrom Ostatniego Questa: recenzja Wasteland 2
    

 

Syndrom Ostatniego Questa: recenzja Wasteland 2


 Autor: Przemysław Rel | Data: 08/10/14

Syndrom Ostatniego Questa: recenzja Wasteland 2Kiedy Brian Fargo postanowił wskrzesić swoją starą grę Wasteland stanął przed poważnym problemem: na produkcję potrzebował pieniędzy. Niemałych. Wielcy wydawcy nawet nie chcieli słyszeć o sfinansowaniu czegoś takiego - to się nie sprzeda, nikt nie chce grać już w klasyczne, złożone gry cRPG. Ratunkiem okazał się eksperyment: crowdfunding, czyli zbiórka pieniędzy bezpośrednio od zainteresowanych graczy. Postanowiono, że milion dolarów wystarczy i poproszono fanów o 900 tysięcy. Pomyślał: resztę dorzucę sam z własnej kieszeni. Efekt? 3 miliony dolarów, a po zakończeniu zbiórki za pośrednictwem serwisu Kickstarter kolejne pieniądze spływały poprzez oficjalną stronę projektu i Steam Early Access. Sukces Wasteland 2 otworzył drogę kolejnym grom RPG: Torment: Tides of Numenera, Pillars of Eternity, czy niedawno opisywany przez nas Divinity: Original Sin.
     

Wstęp

Post apokaliptyczny klimat science fiction, ciekawa fabuła, możliwość rozwiązywania zadań na różne sposoby - to sprawiło, że wydana w 1988 gra Wasteland spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem zarówno przez graczy, jak i recenzentów. Postanowiono, że powstanie trylogia, ale rzeczywistość często płata figle i plan nie powiódł się. Do tematu powrócono kilka lat później, kiedy Tim Cain rozmyślał nad własną produkcją. Razem z Brianem Fargo stworzono tzw. duchowego następcę Wasteland: tak powstał Fallout. Sam wszechświat gry oraz mechanika znacząco się różniły od pierwowzoru: ciekawy kierunek artystyczny (retro-futuryzm), sterowanie pojedynczą postacią zamiast zespołem itp. W grze znalazło się kilka odniesień do Wasteland, ale na tym koniec - seria Fallout żyła własnym życiem.




(kliknij, aby powiększyć)

Fani dwóch pierwszych częsci Fallouta byli ogromnie zawiedzeni, kiedy oryginalny Fallout 3 został skasowany (a wraz z nim Baldur's Gate III i... całe studio Black Isle), a prawa do tytułu nabyła Bethesda. Choć wydany przez nią Fallout 3 nie był grą złą, to wielbiciele oryginałów nie przyjęli jej zbyt ciepło. Niezgodności niektórych faktów, niewielki wpływ gracza na otaczający bohatera świat, słaba fabuła - dla wielu ta gra nie istnieje. Dla innych była początkiem zainteresowania serią i, nierzadko, chęcią odkrycia pierwszych dwóch części (co było nie lada wyzwaniem - ale o tym już pisaliśmy).


(kliknij, aby powiększyć)

W 2003 roku Brian Fargo nabył ponownie prawa do tytułu Wasteland, a w 2007 roku ogłosił, że planuje go wskrzesić. Zainspirowany sukcesem Double Fine Adventure postanowił w 2012 roku skorzystać z crowdfundingowej strony Kickstarter celem sfinansowania produkcji. Kampania okazała się ogromnym sukcesem: bardzo szybko przekroczono pierwotne założenia co do kwoty i zebrano 3 miliony dolarów. Do projektu zaproszono ludzi, którzy pracowali nad pierwszą częścią gry oraz dobrych znajomych z czasów Black Isle: studio Obsidian Entertainment.

To, że przekroczono pierwotnie zakładany budżet wpłynęło na rozmiary Wasteland 2. Gra miała być ukończona i wydana w 2013 roku, jednak fundusze pozwoliły na to, aby projekt był po prostu większy - ogłoszono przesunięcie premiery na sierpień 2014 roku. Ostatecznie gra ukazała się we wrześniu i natychmiast trafiła na pierwsze miejsce listy najlepiej sprzedających się tytułów na platformie Steam (ale równie szybko z niej wypadając, niestety).

poprzednia strona (Wstęp)    -   następna strona (Wrażenia z rozgrywki)








Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Syndrom Ostatniego Questa: recenzja Wasteland 2
 
 » Wstęp
 » Wrażenia z rozgrywki
 » Grafika, udźwiękowienie, wydajność
 » Podsumowanie
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »