Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
RECENZJE | Test czytnika PocketBook Aqua - ''Poczytaj mi wszędzie''
    

 

Test czytnika PocketBook Aqua - ''Poczytaj mi wszędzie''


 Autor: NimnuL | Data: 17/10/14

Test czytnika PocketBook Aqua - ''Poczytaj mi wszędzie''Znane już od wielu lat, a oparte na ekranach e-ink, czytniki książek elektronicznych wygodnie rozgościły się na światowych rynkach. Postęp w tym segmencie do niedawna był jednak szalenie powolny, momentami zalotnie ocierając się o stagnację. Kwestią czasu było zatem, aby to coraz popularniejsze urządzenie doczekało się wersji uszczelnionej, pozwalającej na spokojne zatopienie się w książkowym świecie, gdy wokoło hulać będzie woda i piach. PocketBook Aqua, bo o nim mówię, ma trafić w potrzeby osób aktywnych, chcących zabrać ze sobą książkę wszędzie tam, gdzie inne czytniki w strachu zrobią krok w tył. Zapraszam do recenzji interesującego rozwinięcia modelu PocketBook Basic Touch.
     

Książka w liczbach

Strona producenta: www.pocketbook-int.com oraz oraz www.pocketbook-reader.pl. Znajdziecie tam również zestaw darmowych książek w różnych językach. Więcej darmowych lektur udostępniono m.in. w Project Gutenberg, a spory zbiór klasyków, po Polsku i za darmo w: Wolne lektury, Bookini, Virtualo oraz Woblink.

Ujmując krótko i ludzkim głosem - PocketBook Aqua występuje w dwóch odmianach kolorystycznych: białej i granatowej. Wyposażony jest w sześciocalowy, niepodświetlany, dotykowy ekran e-ink drugiej generacji (i.e. Pearl). Całość zamknięto w obudowie o rozmiarach typowych dla czytnika. Aqua wyróżnia się nie tylko odpornością na warunki zewnętrzne, ale również mnogością oferowanych opcji, ustawień i funkcji – o czym niebawem. Najpierw omówię to, co widzę i czuję.



Książka okiem


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Wzornictwo nie zaskakuje i nie odbiega znacząco od innych produktów konkurencji – w sumie trudno tutaj o nieszablonowe zrealizowanie tego tematu. Przedni panel zdominowany jest przez dotykowy ekran, pod którym zainstalowano cztery fizyczne przyciski ukryte pod jednolitą warstwą gumy. Mamy zatem do czynienia ze swoistą hybrydą. Na dolnej krawędzi znalazło się gniazdo USB zabezpieczone zaślepką oraz okrągły guziczek zasilania. W skład wyposażenia seryjnego wchodzi także przewód oraz skrócona, papierowa instrukcja obsługi (rozszerzona wersja elektroniczna czeka w samym urządzeniu). I tutaj w głowie pojawiło mi się pytanie – czy skoro zaistniała konieczność dołączenia wydrukowanego tekstu do takiego urządzenia oznacza, że projekt zbytnio skomplikowano (żeby nie powiedzieć – spaprano)? Dla przykładu, Kindle całkowicie wyzbył się papierowej instrukcji, a cały przewodnik po urządzeniu znajduje się w postaci elektronicznej. Taki stan rzeczy zrzucam na fakt, że wachlarz dostępnych ustawień znacznie przekracza to, co oferuje produkt Amazon. O tym jednak w kolejnym rozdziale.

Jakość materiałów? Cóż, osobiście wolę to, co oferuje Kindle Classic lub Paperwhite – aluminiowa obudowa z nielicznymi, plastikowymi dodatkami. Z drugiej jednak strony, kwestii wykończenia Aqua nie mogę niczego złego zarzucić – użyto tutaj solidnego plastiku, miejscami pokrytego przyjemną w dotyku gumą. Dzięki temu czytnik PocketBook jest lżejszy od Paperwhite o około 35g. Nic przy tym nie skrzypi i nie ugina się, a samo urządzenie w dłoni leży pewnie i przyjemnie.


(kliknij, aby powiększyć)

Fakt, iż model Aqua jest nowością a także to, że czytniki PocketBook są zdecydowanie mniej popularne niż urządzenia Amazon, mamy do dyspozycji wyraźnie mniejszą liczbą dodatkowych akcesoriów. Właściwie to w chwili obecnej mówię o jednym tylko dodatku – dedykowanym etui, które można nabyć za niecałe 90zł. Natomiast 25 czerwca br. obowiązywała oficjalna promocja producenta - do czytnika dodawano etui gratis. Być może podobna akcja jeszcze się powtórzy. Obecnie niektóre sklepy oferują ten zestaw w cenie poniżej 500zł.



Książka na wakacjach

Kto nie kocha czytać ten tego nie zrozumie. Mole książkowe szukają każdej możliwej okazji, by choć na chwilę przenieść się w świat stworzony przez wyobraźnię. W zabieganej, nieustannie absorbującej rzeczywistości fanatyk książki wykorzysta każdą mikroprzerwę. Czytać będzie w tramwaju, na przystanku, w kolejce sklepowej i podczas spaceru, w deszczu, słońcu oraz wietrze. Nic dziwnego zatem, że poręczne i coraz doskonalsze czytniki książek są tak popularne, z odwagą i werwą opanowując rynek. Na początek warto jednak zadać sobie pytanie, do kogo skierowany jest PocletBook Aqua. Zastanówcie się, ile to razy mieliście ochotę przekąsić jakiś tekst w trakcie pływania na basenie, jazdy na nartach wodnych, tudzież skuterze lub też podczas downhillu przez pustynne wydmy? No dobrze, trochę powagi. Aqua z pewnością nie jest czytnikiem dla każdego zjadacza literatury, na pewno nie dla takiego, który wraz z książką zagrzebuje się pod kołdrą lub też rozsiada się wygodnie w fotelu. Mówimy tutaj przecież o stosunkowo kosztownym urządzeniu opartym o wysłużony już, podstawowy ekran e-ink Pearl bez podświetlenia, a przy tym kosztujący tyle, co następna generacja urządzeń. Obecnie standardem staje się już przecież trzecia już odsłona wyświetlacza e-ink - Carta (a w blokach startowych czeka Mobius). Gdy piszę te słowa, Amazon wpuszcza na rynek model Voyage, który oferuje rozdzielczość aż 300ppi wraz z dotykiem i podświetleniem, co w przeliczeniu kosztować ma 800-900zł. Innymi słowy, konkurencja na rynku jest duża i silna. Zakup Aqua musi być zatem uzasadniony i poparty potrzebą obecności jego unikatowej cechy – szczelności obudowy. Producent gwarantuje ochronę urządzenia na poziomie IP57, co powinno być wystarczające na obfite zachlapanie czytnika, okazjonalne jego zanurzenie czy też pozostawienie w piasku. Odporność w praktyce? Potwierdzona.


(kliknij, aby powiększyć)

Zalanie PocketBooka prysznicem zarówno wodą zimną jak i ciepłą nie sprawiło żadnych problemów. Moja urocza asystentka zaciągnęła Aqua do parującej wanny z pianą na dwa palce (nie, nie będzie zdjęć!) Ani piana, ani intensywne parowanie wody, ani też całkowite zanurzenie czytnika nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia. Piasek i kurz również zdają się nie mieć negatywnego wpływu na działanie czytnika, nie ma tutaj też zakamarków, które utrudniałyby oczyszczenie obudowy. W tym miejscu warto zaznaczyć to, co wydaje się oczywiste – zalany ekran nie daje się obsługiwać dotykowo, a spływające krople sterują funkcjami urządzenia za nas. Strzepnięcie lub zdmuchnięcie pozostałości wody przywraca jednak pełną funkcjonalność dotykowego interfejsu. I trochę szkoda, że producent nie zamknął czytnika w obudowie odpornej na upadek – być może z gumowymi krawędziami. Choć wyobrażam sobie, że ogólna odporność na uderzenia byłaby trudna w wykonaniu, mając na uwadze delikatność wyświetlaczy e-ink. Właściwie dopiero Mobius ma zapewnić sporą tolerancję na złe traktowanie fizyczne, a zatem na w pełni pancerne czytniki przyjdzie nam jeszcze poczekać.



Czytelnia

Odbiegłem jednak od sedna sprawy. Sprawdźmy co się stanie, gdy natura samego urządzenia zostanie wezwana do działania. Przyciski. Przyciski. Przyciski. Interface dotykowy nie jest wygodny? Be-ze-du-ra. Przyznaję jednak, że guziki zainstalowane na krawędziach Kindle Classic są nad wyraz wygodne w obsłudze – mówię tutaj o przewijaniu stron, co daje się robić jedną tylko ręką – tą samą, w której trzymamy urządzenie. Obsługa wielu funkcji urządzenia za pomocą pięciokierunkowego wybieraka należy do przykładu jak nie powinien wyglądać przykład [sic!]. W efekcie połączenie przycisków ze sterowaniem dotykiem zdaje się mieć oczywisty sens z punktu widzenia ergonomii. W przypadku PocketBook Aqua mówimy przecież o czytniku oferującym znacznie więcej niż tylko wyświetlanie tekstu, a zatem obsługa za pośrednictwem dotyku była jedynym, logicznym wyjściem.


(kliknij, aby powiększyć)

Dzięki sporej powierzchni obudowy pod ekranem, Aqua daje się wygodnie trzymać jak niewielką książkę. Używanie przycisków jest przyjemne i wygodne, a panel dotykowy działa we właściwy sposób. Nie mam zastrzeżeń do ogólnej nawigacji po funkcjach Aqua.


(kliknij, aby powiększyć)

Strony możemy przeglądać zarówno za pomocą dwóch wewnętrznych przycisków jak i za pomocą dotknięcia jednej z krawędzi ekranu. Działa to bardzo przyjemnie i niezwykle sprawnie. Nieźle prezentuje się również czas reakcji, strony ładują się szybko, a menu reaguje żwawo. Uruchomienie czytnika trwa około sześć sekund, a jego wyłączenie niespełna trzy. Niestety przycisk zasilania działa niesłychanie opornie, wymagając bardzo dużej siły nacisku by zadziałał, a to w połączeniu z niewielkim jego rozmiarem i niewygodnym umiejscowieniem sprawia palcom fizyczny dyskomfort. Dlaczego projektanci nie zdecydowali się, by jeden z normalnie działających przycisków na przednim panelu nie przejął funkcji włącznika – nie wiem. Za pomocą frontowych przycisków można natomiast urządzenie wyłączyć (kwestia odpowiedniego zmapowania klawiszy). Co ciekawe, po pewnym czasie dało się odczuć wyraźne spowolnienie w działaniu czytnika, spowodowane wieloma procesami działającymi w tle. Czas uruchomienia wydłużył się do dziesięciu, a wyłączenia do sześciu sekund (dla porównania, Kindle Classic startuje w trzy sekundy, a usypia w dwie). Menu również spowolniło, a czas odpowiedzi na dotyk wydłużył się nieznośnie. Z problemem tym można sobie poradzić przez wyłączenie wielowątkowości lub poprzez zamknięcie nieużywanych procesów działających w tle. Czas odświeżania strony daje się dodatkowo nieco skrócić poprzez odpowiednie opcje w ustawieniach, ale wówczas traci się na jakości wyświetlania, widocznej szczególnie na czcionkach. Skoro już o kwestii wyświetlania wspomniałem, to pociągnę temat do końca. Na temat samej technologii wyświetlaczy e-ink Pearl oraz przyjazności tego ekranu dla wzroku rozpisałem się przy okazji artykułu traktującego o Kindle Classic, odsyłam Was zatem tam. Napiszę jednak krótko, aby podsumować temat.

Faktem jest, że ogólnie ekran e-ink charakteryzuje się bardzo dobrym kontrastem, a także – wbrew temu co można sądzić po rozdzielczości wyświetlacza - wysoką szczegółowością wyświetlanej czcionki, mającej w rezultacie imitować rzeczywisty wydruk na papierze. I faktycznie nie jest to tylko marketing, a rezultat jest nad wyraz przekonywujący. Tekst wyświetlany na takim ekranie nie męczy oczu, jest idealnie stabilny oraz doskonale czytelny nawet w pełnym nasłonecznieniu, w przeciwieństwie do ekranów LCD. Kąty widzenia – takie jak na klasycznym wydruku. Dodatkową zaletą elektronicznego atramentu jest niezwykle małe zapotrzebowanie na energię – wyświetlacz pobiera niewielką jego porcję tylko podczas odświeżania informacji na ekranie (i.e. przewracania stron). Dzięki temu jedno ładowanie akumulatora pozwala na przeczytanie nawet kilku książek. Producent deklaruje, że Aqua jest w stanie wyświetlić osiem tysięcy stron na jednym ładowaniu. Bez opcji internetowych, rzecz jasna. Oczywiście należy mieć też na uwadze ograniczenia ekranów e-ink Pearl. Stosunkowo niewielka rozdzielczość wyświetlacza sprawia, że najlepiej wyglądają na nim czcionki bezszeryfowe. Widoczny jest także tzw. ghosting, czyli pozostałości wyświetlanych poprzednio treści widoczne w tle, które znikają po odświeżeniu całej strony. Aqua domyślnie odświeża co piątą stronę, można to jednak zmienić, według mnie co trzecie przewinięcie jest ustawieniem optymalnym zarówno z punktu widzenia rezultatu wizualnego jak i wydatku energetycznego. Należy także pamiętać, że e-ink odświeża treść w sposób specyficzny i bardzo powolny, przez co nadaje się wyłącznie do treści statycznych, a 16 odcieni szarości pozwala tylko na poglądowe wyświetlanie obrazu. Nie są to dolegliwości tego konkretnego modelu czytnika, a wszystkich urządzeń opartych na ekranie e-ink.

Ale wracając do samego Aqua. Podobnie jak w Kindle Classic, zastosowano tutaj ten sam model ekranu e-ink, dlatego też rezultat powinien być taki sam, zgadza się? W teorii tak, w praktyce - nie.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Oto kilka ujęć porównawczych w różnym oświetleniu. Z jakiegoś powodu ekran w Aqua jest zauważalnie ciemniejszy i charakteryzuje się mniejszą niż w Kindle Classic czytelnością czcionki. Czy jest to rezultat zastosowania warstwy dotykowej użytej przez PocketBook, czy może Amazon zmodyfikował tło w ekranie – nie wiem. Rezultat jest jednak oczywisty już na pierwszy rzut oka.


Kindle Classic na górze, PocketBook Aqua na dole (to samo powiększenie i warunki oświetleniowe)
(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Co ciekawe, pomimo sporej puli czcionek w Aqua (doliczyłem się osiemnastu, ale można dodawać własne kroje), ich czytelność pozostawia jednak trochę do życzenia. Kindle Classic oferuje trzy czcionki - wszystkie idealnie czytelne. Jakby ktoś chciał upodobnić Aqua do innych czytników to podaję: Kindle używa czcionki PMN Caecilia, SONY zaimplementował Dutch 801 oraz Dutch Roman (Dutch 801), a Nook: Helvetica Neue (sans-serif), Amasis (serif), oraz Light Classic (serif).


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Ekran w Aqua jest też stosunkowo głęboko osadzony, w wyniku czego światło padające pod ostrym kątem rzuca spory cień. Niby drobiazg, ale przy lampce nocnej może być irytujące, gdy marginesy będą wąskie.


(kliknij, aby powiększyć)

No właśnie, skoro już o tym mowa, Aqua umożliwia ustawienie trzech rozmiarów marginesów, z czego największy jest odpowiednikiem najmniejszego w Kindle Classic. To coś, czego w urządzeniu Amazon brakuje, a co w PocketBooku sprawdza się bardzo dobrze. Równanie tekstu niemal do krawędzi ekranu pozwala na lepsze wykorzystanie powierzchni wyświetlacza, a to w połączeniu z większym zagęszczeniem czcionki pozwala na upakowanie około 1 tekstu więcej niż w Kindle przy zbliżonym rozmiarze czcionki.


(kliknij, aby powiększyć)

Dotykowa warstwa kryjąca ekran jest matowa (na oko taka jak w Kindle), co zmniejsza refleksy światła i nie męczy oczu. Sterowanie dotykiem nie należy tutaj do najprecyzyjniejszych, z jakimi miałem do czynienia, ale wystarcza do sterowania stosunkowo prostym interfejsem.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Ekran główny pokazuje listę kilku ostatnich zdarzeń, np. czytanych książek. Poniżej, kilka ikon (które można zwinąć w dół) przeniesie nas na dalsze funkcje. Tekst można zaznaczać i cytować, a do jego fragmentów można dodawać notatki. Tekst daje się konfigurować w sporym zakresie, począwszy od orientacji wyświetlania, czcionki i jej rozstrzelenia, poprzez wspomniane już marginesy, odstępy między wierszami, sposób dzielenia wyrazów, a na kierunku wyświetlania skończywszy. Podczas lektury, na ekranie mogą wyświetlać się takie informacje jak zegar, aktualna pozycja czytania, poziom naładowania baterii, informacja o połączeniu bezprzewodowym, multitasking oraz tytuł książki. Włączenie funkcji wielowątkowości umożliwia na przełączanie się pomiędzy aktywnymi aplikacjami (lub książkami) bez konieczności przechodzenia przez menu główne. Wspomniałem o tym nieco wcześniej – funkcja ta potrafi zapchać pamięć RAM i spowolnić reakcje czytnika. Nie mam najmniejszych nawet zastrzeżeń do sposobu wyświetlania tekstu zarówno z plików ePub jak i MOBI czy innych popularnych formatów. Strony ładują się szybko, z właściwym formatowaniem oraz bez zamieszania w układzie strony.


(kliknij, aby powiększyć)

Bardzo sprawnie działa tutaj też wyświetlanie plików PDF, do dyspozycji są cztery tryby wyświetlania. Treści wyświetlane są szybko i sprawnie, a przy tym bez rujnowania składu strony, pomimo rozmiaru niedopasowanego do wyświetlacza 6’’. Kindle mógłby się tutaj wiele nauczyć.

O pozostałych funkcjach PocketBook Aqua powiem jednym tchem.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Do dyspozycji mamy trzy gry (szachy, pasjans, Sudoku), co jest według mnie trafionym pomysłem dla urządzenia tego typu. Nie samą książką przecież człowiek żyje, a dostępne gry są nie tylko wciągające ale i rozwijające. Dodatkowo jest tutaj także kalkulator, kalendarz oraz programik graficzny oraz przeglądarka zdjęć – nie wiem po co, ale jest.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Wbudowana łączność bezprzewodowa pozwala na poszerzenie możliwości tego urządzenia. Przed nami otwierają się dodatkowe funkcje, w tym portale społecznościowe, księgarnia online, a dodatkowo wbudowana przeglądarka Internetu udostępnia spartańskie doznania online.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Send-to-PocketBook pozwala na przesyłanie książek za pośrednictwem poczty elektronicznej na zdefiniowany przez nas adres @pbsync.com. Dodatkowo do dyspozycji czeka na nas czytnik kanałów RSS oraz DropBox. Nie zapomniano również o elektronicznej księgarni, która choć nie tak wielka jak Amazon, to zawiera treści w języku Polskim.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Do dyspozycji mamy także opasły słownik Webster 1913 oraz różnej maści słowniki Abbyy Lingvo.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Na koniec, kolejna przydatna funkcja - definiowalne mapowanie poszczególnych klawiszy.

Reasumując, patrząc na Aqua oraz Kindle z boku, nie mogę oprzeć się dostrzeżenia analogii: Samsung – Apple. Amazon, podobnie jak Apple, wyprodukował urządzenie zamknięte, z bardzo ograniczoną ilością funkcji i opcji, jakby producent doskonale wiedział czego użytkownikowi potrzeba (nie zawsze z powodzeniem jednak). PocketBook trochę na wzór Samsunga, otworzył się na różnorodność i potrzeby użytkowników, oferując urządzenie obfitujące w ustawienia, funkcje i możliwości ingerencji przez czytelnika.



Posłowie

PocketBook Aqua to niewątpliwie interesująca pozycja na coraz bardziej zatłoczonym rynku czytników książek, a jednocześnie pierwsza na świecie (drugą jest Kobo Aura H2O) propozycja zamknięta w wodoszczelnej obudowie. Cena tego czytnika plasuje go na górnej półce urządzeń, przy czym technologicznie to co najwyżej środek skali. Cóż, tak jak już wcześniej wspomniałem, nie jest to czytnik dla zwykłego czytelnika, a zakup Aqua staje się uzasadniony wówczas, gdy bez najmniejszego nawet stresu chcemy poczytać książkę na plaży, w wannie, dryfując na materacu, lub relaksując się pod żaglami podczas niepewnej pogody. Można mnożyć sytuacje, w których szczelność urządzenia jest przydatna. Innymi słowy - PocketBook Aqua najlepiej czuje się poza zaciszem domowego fotela.

Czytelników zorientowanych na nowoczesną technologię zaproszę niebawem do recenzji PocketBook Ultra.