Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | Test SONY WH-1000XM4 - 2020: Odyseja muzyczna
    

 

Test SONY WH-1000XM4 - 2020: Odyseja muzyczna


 Autor: NimnuL | Data: 03/08/20

Test SONY WH-1000XM4 - 2020: Odyseja muzycznaNawet najsilniejsze królestwo może runąć w gruzach, jeśli w pobliże przybędzie i wygodnie zadomowi się godny przeciwnik. Bose przez długie lata był niekwestionowanym liderem słuchawek z funkcją ANC, konkurencja była wówczas bardzo daleko w tyle, a seria QuietComfort (modele 25 oraz 35) uważana była za swoisty standard słuchawek z aktywną redukcją hałasu. Bose przyjął status quo, osiadł na laurach i zuchwale rozparł się na tronie, w związku z czym, w kwestii technologii ANC niewiele się zadziało. Tę chwilową stagnację przerwali Microsoft oraz SONY wprowadzając na rynek modele słuchawek, które natychmiast zagroziły pozycji Bose. Czy niniejsza opowieść będzie o nowej koronacji? Zapraszam.

W pudełku


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Wewnątrz estetycznego opakowania znajduje się wszystko to, co jest niezbędne: sztywne etui, przewód słuchawkowy o długości 120cm, krótki przewód USB typu C, przejściówka lotnicza oraz instrukcja obsługi wraz z kuponem na trzymiesięczny okres próbny Tidal Hi-Fi, oferujący dostęp m.in. do materiałów 360 Reality Audio.

Niewielkich rozmiarów pokrowiec zaprojektowano tak, aby wygodnie zmieściły się tam częściowo złożone słuchawki wraz z akcesoriami. Uważam jednak, że można było tu wycisnąć więcej (a właściwie mniej), bo słuchawki dają się złożyć do bardziej kompaktowych gabarytów, w efekcie pozwalając na upakowanie w jeszcze mniejszej przestrzeni. Mimo wszystko etui podróżne SONY zabiera mniej miejsca niż te zaprojektowane przez bezpośrednich konkurentów: Microsoft Surface Headphones 2 oraz Bose NC 700.

WH-1000XM4 (laureat nagrody na paskudną nazwę - brzmi jak imię dziecka celebrytów lub kod prototypu, a nie finalnego produktu) wykonane są w całości z plastiku pociągniętego matową warstwą, przypominającą w dotyku gumę. Słuchawki SONY zbudowano z ukłonem w stronę ogólnie pojętej jakości w kwestii dobranych materiałów oraz precyzji wykonania. Jest tu bardzo poprawnie, jednak nie emanują one premiumowością jak ma to miejsce na przykład w przypadku Bose NC 700 oraz Microsoft Surface Headphone 2, że o innych modelach w podobnym zakresie cenowym nie wspomnę (z Master & Dynamic na czele). Po prostu trzymając WH-1000XM4 w dłoni nie czuję tej kwoty, nie krzyczą one: "kosztujemy tysiąc sześćset", które należy położyć na ladzie sklepowej. We wzornictwie nie znajdziemy także nawet odrobiny szaleństwa - jest to sprawdzona konstrukcja słuchawek z zaledwie drobnymi akcentami w detalach: złote logo producenta oraz obramowanie mikrofonów. Słuchawki występują w dwóch odmianach kolorystycznych: czarnej oraz srebnej.

U dołu prawej słuchawki zainstalowano port USB C oraz diodę informującą o trwającym (kolor czerwony), bądź zakończonym (kolor czarny) ładowaniu akumulatora. Na lewej słuchawce natomiast znajdują się dwa przyciski (zasilania oraz funkcyjny), dioda kontrolna (kolor niebieski) oraz port słuchawkowy (3.5mm) zagłębiony w otworze o niewielkiej średnicy. Tu kieruję swoje pierwsze zastrzeżenie - takie umiejscowienie wejścia na Jacka eliminuje część przewodów z grubymi wtykami. Rozumiem, że te słuchawki z założenia nie będą często użytkowane na przewodzie, jednak skoro już producent zdecydował się dać taką możliwość, to szkoda, że konstrukcyjnie ten wybór ograniczył. Drugą moją uwagę kieruję do dołączonego do zestawu przewodu, który choć zakończony dość porządnymi końcówkami (w tym jedna kątowa), jest bardzo cienki i sprawia wrażenie wrzuconego na odczep. W przypadku słuchawek kosztujących ponad półtora tysiąca złotych można słusznie oczekiwać grubszego przewodu w eleganckim oplocie, nawet jeśli tylko garstka osób z niego skorzysta. Trzecią swoją uwagę kieruję do wspomnianych już wcześniej przycisków - całkowicie nie pasują do słuchawek ani tej klasy, ani o tak smukłym wzornictwie. Guziki są wąskie i mają ostre krawędzie, które są po prostu nieprzyjemne w dotyku.

Ostatni zarzut - największy jaki mam na tym etapie obcowania ze słuchawkami SONY - kieruję do elementów eksploatacyjnych, czyli poduszek, które zamocowane są na stałe. Nie znalazłem sposobu, aby z poziomu użytkownika dało się je zdjąć i podmienić alternatywnymi padami lub wymienić na nowe, nawet jeśli te nowe, oryginalne, miałyby kosztować 200zł. Zastana sytuacja stwarza potencjalnie poważny problem i stawia długotrwałą, i intensywną eksploatację tych słuchawek pod dużym znakiem zapytania. Sztuczna skóra poduszek, jakkolwiek wysokiej jakości by nie była, z czasem ulega naturalnemu zużyciu, manifestując owe zużycie w bardziej lub mniej spektakularny sposób (wytarcie, łuszczenie, pękanie, rozwarstwianie itp.). Wypełnienie gąbek też z czasem ulega znoszeniu zmieniając ich pierwotne właściwości. Jak i kiedy będzie to wyglądało w przypadku omawianych tutaj słuchawek, nie sposób teraz wyrokować. Bardzo wątpię, aby zmęczenie materiału było widać jeszcze w okresie gwarancji, ale po kilku latach może być już różnie. Widziałem zbyt wiele sfatygowanych słuchawek, żeby wierzyć w długowieczność padów.

Na tym moje negatywne odczucia się kończą. Dalsze macanie, naprężanie i przyglądanie się pod lupą każdemu fragmentowi słuchawek, nie pozwala mi na przyczepienie się do czegokolwiek. Konstrukcja pozwala na znaczne jej wyginanie bez żadnych trzasków i skrzypnięć. Elementy są świetnie spasowane i wykończone, plastiki są sztywne, a schowana wewnątrz metalowa listwa pałąku nagłownego zapewnia odpowiednią sztywność i docisk do głowy. Obie słuchawki zamontowane są na ruchomym łączniku, pozwalając położyć się na płasko oraz składają się na zawiasach (stawiają właściwy opór) znacznie zmniejszając rozmiary sprzętu. Na lewej słuchawce znajduje się mikroskopijny wypustek pozwalający na poprawne zorientowanie stron na dotyk (tak jakby ostre przyciski nie były wystarczającą podpowiedzią), natomiast po wewnętrznej stronie w okolicy zawiasu znalazły się duże oznaczenia L i R.

Poduszki małżowin są owalne (65x39mm) i bardzo miękkie, wręcz flakowate, a głębokość komory na uszy wynosi około 20mm. Materiał pokrywający gąbki jest bardzo delikatny i przyjemny w dotyku. Wewnętrzna strona pałąka pokryta jest nieco sztywniejszą, sprężystą (1cm ugięcia) gąbką, pokrytą skórą z chińskich smoków.

Na każdej słuchawce znajdują się aż 3 mikrofony będące częścią systemu ANC oraz po dwie sztuki, które realizują rozmowy telefoniczne. Na tym jednak jeszcze nie koniec. Wewnątrz lewej słuchawki zainstalowano czujnik zbliżeniowy odpowiedzialny za zatrzymywanie i wznawianie muzyki (tudzież filmu: YouTube, Netflix), gdy słuchawki zdejmiemy z głowy lub założymy je ponownie. Na tej samej stronie swoje miejsce znalazła antena NFC ukryta pod niewielkim logo. Naszpikowanie technologiami i funkcjami kończy zewnętrzna strona prawej słuchawki, która służy za panel dotykowy, za pośrednictwem którego zyskamy kontrolę nad głośnością, przesuwaniem utworów oraz odbieraniem i kończeniem rozmów.




poprzednia strona (W pudełku )    -   następna strona (Oprogramowanie)








Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Test SONY WH-1000XM4 - 2020: Odyseja muzyczna
 
 » W pudełku
 » Oprogramowanie
 » Praktyka
 » Podsuma
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »