Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2021
RECENZJE | Xbox vs PS5 - dla kogo są nowe konsole od Sony i Microsoftu?
    

 

Xbox vs PS5 - dla kogo są nowe konsole od Sony i Microsoftu?


 Autor: Wedelek | Data: 04/12/20

Xbox vs PS5 - dla kogo są nowe konsole od Sony i Microsoftu?Premiera nowych konsol od Microsoftu i Sony już za nami. Kurz opadł, pierwsze recenzje trafiły do sieci, a krzykacze z obu stron barykady przycichli. Pora więc odpowiedzieć sobie na pytanie: co wybrać i czy faktycznie nowa konsola jest mi do szczęścia potrzebna? Jeśli podobny dylemat nie jest Wam obcy, to trafiliście pod dobry adres. Spróbujemy bowiem na tak przedstawione pytanie odpowiedzieć. Do lektury zapraszamy również tych z Was, którzy myślami są już przy Świętach Bożego Narodzenia i rozważaniach jaki kupić w tym roku prezent dla najbliższych… a może i przy okazji dla siebie.

Wstęp




Biorąc pod uwagę w jakich czasach żyjemy nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym wiele osób będzie chciało spędzić wolny czas grając w nowe gry (AC:Valhalla, czy Cyberpunka 2077), albo starsze, odłożone na tzw. „kupkę wstydu” produkcje. Problem w tym, że nie każdy ma odpowiedni sprzęt by cieszyć się płynną rozgrywką, a to oznacza konieczność poczynienia odpowiedniego zakupu.

Część pewnie kupi po prostu nowego PCta lub zmodernizuje posiadany sprzęt, a reszta być może zdecyduje się na nową konsolę. W tym drugim przypadku są dwie możliwości. Albo kupujemy używkę za relatywnie niewielkie pieniądze z myślą o jej odsprzedaży w najbliższych dwóch latach, albo decydujemy się na nową generację. Tutaj z kolei mamy do wyboru aż cztery urządzenia, przy czym na dzień dzisiejszy możemy w zasadzie kupić tylko dwa z nich.

PlayStation 5 jest niestety niedostępne, no chyba, że zdecydujemy się na zakup z Allegro od „Janusza biznesu”, który zażyczy sobie marży w wysokości ponad 1000zł. Sytuacja ta dotyczy zarówno wersji z napędem jak i bez. Jeśli mimo wszystko zdecydujecie się na tak drastyczny krok, to szczerze odradzam zakup wersji bez napędu. Jest niewiele tańsza, a zupełnie odcinacie się od rynku używek, co w perspektywie exów od Sony kosztujących ponad 350zł na premierę nie jest dobrym pomysłem. Reasumując PS5 jako prezent gwiazdkowy możemy sobie raczej odpuścić. Konsola jest nie do kupienia w sugerowanej cenie detalicznej. To oczywiście nie przeszkodzi nam by przybliżyć ją Wam w sposób maksymalnie rzetelny. Ostatecznie co by to było za porównanie nowych konsol bez PS5. Zwłaszcza, że za rok przecież też będzie gwiazdka 😉



Oprócz nowego PlayStation (z napędem i bez) do wyboru mamy jeszcze dwa urządzenia od Microsoftu: Xbox Series S i X – dla odmiany do kupienia w zasadzie od ręki. Obie mają taki sam procesor, ale S ma słabszą grafikę, mniejszy dysk i nie ma napędu. Jest natomiast wyraźnie tańsza (1349zł) od kosztującego 2249zł Xboxa Series X. Jej przeznaczeniem jest granie w gry w jakości maksymalnie 1440p i świetnie nadaje się jako zestaw startowy dla dziecka. Zwłaszcza w połączeniu z GamePassem. Tak niska cena sprawia, że w gruncie rzeczy jest to raczej przeciwnik dla Nintendo Switch niż dla PS5.

Z tej dwójki o wiele ciekawiej prezentuje się Xbox Series X, który w mojej opinii na papierze wydaje się najbardziej sensownym wyborem i to dlatego właśnie na nim skupię się w tym artykule.



Specyfikacja

Zacznijmy od suchej specyfikacji technicznej. Poniżej znajdziecie tabelkę z zestawieniem najważniejszych komponentów, a także ceną konsoli. W ostatniej pozycji znalazł się konfig PC-ta złożonego z podzespołów podobnych do tych, z jakie wykorzystano do budowy Xa. Jest to o tyle łatwe, że najnowsze konsole od Sony i Microsoftu bazują na procesorach z architekturą Zen2 i kartach z RDNA2, które można znaleźć również w Ryzenach z serii 3000 i Radeonach RX 6000. W tabelce uwzględniłem jedynie nowe podzespoły i nie dodawałem kosztu samego systemu operacyjnego.

 Xbox Series XXbox Series SPlayStation 5PC (X-kom)
CPU8R/16W Zen 2 z zegarem 3,8GHz (3.6GHz z SMT)8R/16W Zen 2 z zegarem 3,6GH (3.4GHz z SMT)8R/16W Zen 2 z zegarem do 3,5GHz z TurboAMD Ryzen 7 3700X (8R/16W, 3,6GHz, Zen 2)
GPU12 TFLOPS, 52 CU, zegar 1.825GHz, RDNA 2 4 TFLOPS, 20 CU, zegar 1.565GHz, RDNA 2 10.28 TFLOPs, 36 CU, zegar do 2.23GHz, RDNA2 brak bezpośredniego konkurenta, ale żeby osiagnąć podobną wydajnosć należy zakupić coś na kształt RTX 2080 -  koszt około 2000zł
RAM 10GB GDDR6 560GB/s, 6GB GDDR6 336GB/s 8GB GDDR6 560GB/s, 2GB GDDR6 336GB/s 16GB GDDR6/256-bit 448GB/s G.SKILL 16GB (2x8GB) 3000MHz CL16 Aegis
SSD 1TB NVMe PCI-E Gen 4 2.4GB/s (bez kompresji) - 4.8GB/s (z kompresją) 512GB NVMe PCI-E Gen 4 2.4GB/s (bez kompresji) - 4.8GB/s (z kompresją) 825GB NVMe PCI-E Gen 4 5.5GB/s (bez kompresji) - 8-9GB/s (z kompresją) Gigabyte 1TB M.2 PCIe NVMe
Dodatkowy dyskslot na kartę rozszerzeń slot na kartę rozszerzeń slot na dysk M.2  NVMe SSD iBOX VESTA S07 + Chieftec ECO 500W
Napęd 4K UHD Blu-ray brak 4K UHD Blu-ray Hitachi LG BH16NS55 SATA
Wyjście obrazu HDMI 2.1 HDMI 2.1 HDMI 2.1  
Kontroler Microsoft Xbox Series X/S Microsoft Xbox Series X/S Dual Sense Microsoft Xbox One S
Cena 2 249 zł 1 349 zł 2 299 zł około 5100zł


Jak widzicie nowe konsole wypadają na tle standardowego PCta niezwykle korzystnie i żeby poskładać maszynę o podobnej wydajności w cenie do 3000zł musielibyśmy się naprawdę sporo napocić szukając używek. Jasne, jest to możliwe, ale tylko wtedy, gdy pójdziemy na daleko idące ustępstwa. No a chyba nie o to tu chodzi.



Niewątpliwie najciekawszym elementem nowych konsol jest zastosowana w GPU architektura RDNA2. Wprowadza ona szereg bardzo ciekawych technologii, z których twórcy mogą dowolnie korzystać. Po pierwsze mamy wreszcie sprzętowe wsparcie dla Ray Tracingu, co wykorzystano już w Watch Dogs: Legion i Spider Man: Miles Morales. Jej implementacja dużo dodaje do oprawy wizualnej, ale wymusza pewne kompromisy. I tak w Spider Manie, który ma bardzo dużo elementów odbijających otoczenie klatkaż jest zablokowany do 30 FPS, a sama jakość renderowanych odbić jest niższa niż reszty otoczenia. Widać to co prawda jedynie na statycznych ujęciach, ale mimo wszystko trzeba ten fakt odnotować.



Na szczęście AMD pracuje już nad remedium w postaci technologii DirectML, która będzie działać podobnie do DLSS od Nvidii. W skrócie scena ma być renderowana w niższej rozdzielczości i skalowana w górę z wykorzystaniem sieci neuronowej. Na przykładzie autorskiego rozwiązania Nvidii wiemy, że to działa i w praktyce obraz może być równie ładny jak ten wyrenderowany w natywnej rozdzielczości. Plusem jest to, że na jego wygenerowanie zużywamy o wiele mniej zasobów sprzętowych i dzięki temu ilość klatek wzrasta o kilkadziesiąt procent. Niestety na chwilę obecną DirectML nie jest jeszcze dostępny i nie wiadomo czy będzie równie dobry co DLSS 2. Do tego ta technologia powstaje we współpracy z Microsoftem, więc Sony nie ma do niej dostępu i musi samo opracować swój zamiennik.

Podobnie sytuacja ma się z technologią VRS (zmienna rozdzielczość cieniowania), która jest w tej chwili dostępna tylko na Xboxach. Jej zadaniem jest renderowanie poszczególnych elementów w różnej jakości. Przykładowo w grze wyścigowej model kierowanego pojazdu jest bardzo złożony, renderowany w wysokiej rozdzielczości i z zastosowaniem najlepszych tekstur, ale już jego otoczenie jest generowane w gorszej jakości. Ma to oczywiście sporo sensu, bo na szybko mijane trybuny nie zwracamy specjalnie uwagi, ale za to na nasz pojazd i to co przed nim patrzymy bacznie. Ktoś słusznie zauważył, że nie ma sensu trwonić mocy tam, gdzie jest to niepotrzebne. Zwłaszcza, że zawsze znajdzie się dla niej zastosowanie.



Jak już wspominałem zarówno Sony jak i Microsoft zdecydowały się na wykorzystanie akceleratora na bazie RDNA 2, ale jak zapewne zauważyliście każda z tych firm podeszła do tego elementu nieco inaczej. Microsoft postawił na GPU z większą ilością jednostek wykonawczych, ale pracujących z niższym zegarem, a u Sony mamy mniej CU i SP, ale za to działających z wyższą częstotliwością. Obie filozofie mają swoje zalety i wady, ale sumarycznie to Xbox Series X jest mocniejszy od PS5. A przynajmniej na papierze. W rzeczywistości można się spodziewać nieco większej płynności w większości tytułów multiplatformowych na Xie, ale też nie zawsze będzie to regułą. Dużo zależy od tego w jaki sposób dana gra została zaprojektowana i jak mocno polega na mocy GPU, oraz na ile często pobiera dane z dysku i jak dużą część RAMu zajmuje.



Podobnie jak przy GPU także i w przypadkach RAMu i SSD obaj producenci podeszli do projektowania nieco inaczej. Microsoft zdecydowała się połączyć szybkie kości GDDR6 z wolniejszymi, a Sony wybrało tylko takie o średniej prędkości. Jeśli chodzi o nośnik na dane, to ten w Xboxie jest pojemniejszy niż w PS5, ale za to niemal dwukrotnie wolniejszy. I choć nadal oba dyski są bardzo szybkie, tak Sony przy każdej okazji podkreśla swoją supremację na tym polu. Osoby śledzące temat zapewne dobrze pamiętają słynną konferencję Marka Cernego poświęconą temu elementowi. Inna sprawa, że aby skorzystać z tej dodatkowej przepustowości trzeba pisać kod gry z myślą o wykorzystaniu dedykowanego kontrolera pamięci zaszytego w trzewiach PS5. Bez tego proces ładowania przebiega, o ironio, nieco wolniej niż na Xboxie. Widać to na przykładzie ładowania gier multipolatformowych tworzonych dla PS4 i Xbox One. Prawdopodobnie wynika to z nieco niżej taktowanego CPU w konsoli niebieskich, który staje się tu wąskim gardłem.



Nie jest to oczywiście żaden problem, bo na wszystkich tych sprzętach ładowanie danych z dysku jest piekielnie szybkie. Zwłaszcza w porównaniu do konsol poprzedniej generacji. Problemem jest natomiast pojemność samego nośnika, bo raz, że dla użytkowników dostępna jest tylko jego część - w Series X z 1TB zostaje 825GB, a w PS5 mamy 664GB, a do tego sposób jej rozszerzenia jest dyskusyjny. Wbrew pozorom w dobie gier ważących po 100GB+ i mimo wszystko wciąż niewystarczającego pokrycia kraju światłowodem jest to problem poważny. Co prawda wciąż możemy podpiąć pod USB dysk zewnętrzny i odpalać z niego gry, ale tylko te, dedykowane starszej generacji. Ba, tak na PS5 jak i Xboxie po podpięciu dysku od starej konsoli wszystkie gry zostaną poprawnie rozpoznane i będzie można od razu w nie grać. Brawo!

Inaczej ma się sprawa z nowymi pozycjami. Te trzeba będzie instalować na wewnętrznym dysku lub na dokupionym module. W przypadku Microsoftu dostępny jest tylko jeden taki nośnik od Seagate o pojemności 1TB, który kosztuje ponad 1000zł. Sony z kolei jeszcze autorskich dysków nie pokazało i w konsekwencji gniazdo M.2 jest nieaktywne – no bo chyba nie myśleliście, że można w nie wsadzić dowolny SSD, prawda? Co to, to nie. Nie jest to przecież jakiś pospolity… PCet! Tu trzeba mieć zgodę Sony, co wbrew pozorom nie jest takie dziwne. Mulący PS5 to coś, na co producent nie może sobie pozwolić. Tak czy siak w teorii sytuacja z rozszerzaniem dysku powinna być w konsoli japończyków łatwiejsza, co nie oznacza, że tańsza. Mimo wszystko nie liczyłbym jakoś specjalnie na niższą cenę SSD dla Plejki. Raz, że taki nośnik musi być dostatecznie szybki, a dwa, że na czymś trzeba w końcu zarobić.

Na koniec trzeba też wspomnieć o nowej technologii przestrzennego audio od Sony o nazwie Tempest 3D. Będzie ona na razie dostępna jedynie na certyfikowanych słuchawkach i ma być wg. Sony przełomowa. Zobaczymy… Osobiście nie miałem okazji jej sprawdzić (znajomy, który użyczył mi PS5 nie dysponował odpowiednimi słuchawkami), więc nietrudno mi się do niej w jakikolwiek odnieść.



Wygląd i kontroler



Zupełnie inna filozofia obu producentów jest też widoczna w designie obu konsol. Xboxy kontynuują wzornictwo z serii One i mogą się pochwalić stonowanym, ponadczasowym wyglądem, który z łatwością komponuje się z meblami i wszelakimi sprzętami. Konsole od Microsoftu zachowują w tym aspekcie mile widziany przeze mnie minimalizm. Przy tym Series S to naprawdę bardzo mała konsola, która zmieści się praktycznie wszędzie. Jej wymiary są na tyle niewielkie, że bez problemu można ją położyć przed telewizorem i nie zasłania ona ekranu.

Z Series X jest dużo gorzej. Głównie z uwagi na sporą szerokość – wymiary tego urządzenia to 310x160x160mm. Klockowaty wygląd to pokłosie użytego systemu chłodzenia. Tutaj Microsoft podszedł do problemu niezwykle pragmatycznie wykorzystując tylko jeden wentylator, ale za to sporych rozmiarów (140mm). Przez większość czasu działa on na niskich obrotach przez co jest bardzo cichy, a i tak pompuje dość powietrza, by skutecznie wspomagać główny element chłodzący - tzw. komorę parową. Właściwy obieg powietrza wspiera też sam kształt obudowy. Otwory wentylacyjne umieszczono tu na spodzie, u góry i z tyłu urządzenia co pomaga w zachowaniu jego właściwej cyrkulacji. Dzięki temu konsola jest nie tylko praktycznie niesłyszalna, ale i przy okazji relatywnie łatwa w czyszczeniu.



Sony dla odmiany postawiło na fikuśny design, mnóstwo szczegółów i smaczków oraz połączenie sporej komory parowej z dość małym wentylatorem. Sama konsola jest dzięki temu co prawda smuklejsza, ale i znacznie wyższa (390x260x104/92mm). Na szczęście nie ucierpiała na tym kultura pracy i mimo iż PS5 jest nieco głośniejsza od Xa to nadal jest bardzo cicha*. Różnica jest na tyle mała, że w normalnym użytkowaniu i tak nikt nie będzie na to zwracać uwagi. O wiele gorzej sprawa ma się w kwestii czyszczenia. Plejka niemal na całej długości jest pokryta otworami wentylacyjnymi o dość skomplikowanych kształtach, co znacznie wydłuży proces odkurzania. Poza tym jasne i chropowate panele (umieszczono na nich mikrowzorek PS) też łatwe do czyszczenia nie będą, choć na szczęście są one łatwo demontowalne. Sony należą się też baty za zastosowanie połyskliwego plastiku na środkowej części konsoli. Wygląda to ładnie, ale jak wiadomo taki plastik rysuje się od samego patrzenia. Nowych użytkowników PS5 będzie też z pewnością irytować (a przynajmniej na początku) ułożenie przycisków do parowania kontrolera i wysuwania krążka Blu-Ray. Są one umieszczone obok siebie i z uwagi na swój kolor (taki sam jak obudowy) na początku będzie trzeba baczniej zwracać uwagę na to, który wciskamy.

Żeby nie było, że tak tylko krytykuję Sony, to i Microsoft ma tu swoje za uszami. Użyty do pokrycia Series X plastik jest co prawa matowy, ale za to zbiera odciski niczym nadpobudliwy detektyw. Biada każdemu, kto ośmieli się dotknąć majestatycznego monolitu jakim jest X. Po kilku minutach czyszczenia szybko uczymy się, że Xboxa nie należy dotykać gołymi rękami. Na szczęście konsolę możemy uruchamiać padem, więc to nie problem.

W kwestii zestawu wyjść, to we wszystkich konsolach mamy w zasadzie to samo, tj: trzy złącza USB typu A, pojedynczy RJ45, HDMI i złącze zasilające. Zabrakło natomiast cyfrowego złącza dźwięku, co dla niektórych odbiorców może stanowić pewien problem.

Reasumując uważam, że w kwestii wyglądu PS5 jest ładniejsze, ale mniej praktyczne niż Xbox Series X. Mogę się też założyć, że stonowana bryła „klocka” lepiej zniesie próbę czasu i łatwiej wkomponuje się w resztę mebli.



Zupełnie inaczej sprawa ma się z kontrolerem. Ten w nowych Xboxach otrzymał inny krzyżak, usprawnioną fakturę materiału, dodatkowy przycisk do udostępniania mediów oraz USB typu C do ładowania i… to wszystko. I tak, to nadal rewelacyjny pad z układem przycisków i kształtem bliskim ideałowi, ale Sony w tej generacji mimo wszystko oferuje więcej.



Jako posiadacz konsoli od Microsoftu przyznaję, że zazdroszczę trochę posiadaczom konsol Sony ich Dual Sense’ów. Te otrzymały zupełnie nowy mechanizm wibracji i podstawowe silniczki zastąpiono tu systemem haptycznym, który na głowę bije to co proponuje Microsoft. Dodając do tego adaptacyjne spusty, reagujące na siłę nacisku, poprawiony kształt kontrolera i głośnik wbudowany w pada Sony stworzyło najlepszy, podstawowy kontroler na świecie - drogich wynalazków pokroju Elite 2 tu nie liczę, bo trzeba je dokupić oddzielnie płacąc za nie „jak za zborze”.

Podobnie jednak jak w przypadku wyglądu samej konsoli tak i tu sytuacja nie jest czarno-biała, a po bliższym przyjrzeniu się obu padom szybko wychodzi dość poważna wada Dual Sense, której pad od Xboxa nie posiada. Otóż w przeciwieństwie do swojego konkurenta pad od Sony korzysta z wbudowanego akumulatora, którego nie da się w żaden sposób wymienić. No chyba, że rozbierzemy sam kontroler. Na pierwszy rzut oka nie jest to problem, a przynajmniej do czasu, gdy nie zapomnimy go naładować. Sam akumulator jest co prawda dość pojemny, ale przecież i on będzie się zużywać w czasie, a te wszystkie bajery potrafią szybko drenować go z energii.

Problemem mogą się też okazać adaptacyjne spusty, a dokładnie ich żywotność. Jak się okazuje Sony zastosowało w nich mechanizm ślimakowy połączony z silniczkiem elektrycznym. Problem polega na tym, że na ten mechanizm będą działać spore siły, a to może prowadzić do jego szybkiego zużywania się i w konsekwencji do awarii. Nie mówię rzecz jasna, że tak będzie, ale warto mieć to na uwadze trzymając gdzieś odłożone pieniążki na zapasowego pada, gdyby do uszkodzenia faktycznie doszło. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do konsoli od Microsoftu nie wykorzystamy tu zastępczych padów ze starej generacji. Te działają tylko z grami z PS4.




* Na koniec chciałem też zwrócić Waszą uwagę na jeden fakt. Otóż w sprzedaży znajdują się konsole PS5 wyposażone w różne wentylatory. Jedne są głośniejsze, a inne cichsze, co wynika bezpośrednio z ich budowy, a konkretnie z ilości zastosowanych łopatek. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w krótkim artykule dostępnym na łamach TPC: Niektóre konsole PlayStation 5 są głośniejsze niż inne.



System i gry



W przypadku PlayStation 5 Sony postawiło na zupełny redesign systemu, który wygląda teraz nowocześnie i ładnie. Microsoft z kolei postanowił nie ingerować w GUI i to jest w zasadzie takie samo jak na Xbox One X. Nie mówię, że to źle, bo samo menu jest bardzo czytelne, ale też trzeba przyznać, że propozycja Sony jest po prostu ładniejsza. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że z czasem i gigant z Redmond wprowadzi redesign, dodając więcej elementów powstałych w duchu Fluent Design. Obu producentów trzeba pochwalić za szybkość uruchamiania konsoli i ogólną responsywność systemu. Trudno się tu do czegoś przyczepić.



Bardzo dobrą decyzją jest implementacja aplikacji użytkowych, takich jak Netflix i YouTube, czy przeglądarki internetowej. Na plus dla systemu Microsoftu działa też obsługa myszy i klawiatury, choć osobiście z tego nie korzystam, bo i lista gier wspierających takie rozwiązanie jest mizerna. Mysz nie działa też w samym systemie ani w przeglądarce. W przeciwieństwie do klawiatury.



Świetną opcją jest również możliwość konfiguracji konsoli za pomocą dedykowanej aplikacji. Przy pierwszym uruchomieniu Xboxa ten wita nas ekranem zachęcającym do skorzystania z aplikacji mobilnej. Ta po sparowaniu nie tylko ułatwia konfigurację konsoli, ale i pozwala na sterowanie nią. Przykładowo, jeśli urządzenie jest w trybie instant-on, to możemy na nim zdalnie instalować gry, czy nawet sterować konkretnymi funkcjami siedząc na kanapie. W takim przypadku na ekranie telefonu są wyświetlane przyciski pada.

Jedną z najlepszych nowości jakie wprowadzono w Xboxie S i X, a której nie ma PS5 jest funkcja Quick Resume. Jej zadaniem jest automatyczne zapisywanie stanu rozgrywki na dysku konsoli po wyłączeniu gry. Dzięki temu można bardzo szybko przeskakiwać pomiędzy poszczególnymi grami, a te odpalają się dokładnie w tym miejscu, w którym skończyliśmy ostatnio rozgrywkę. Jest to super wygodne i działa naprawdę dobrze. W zasadzie jedynym minusem jest to, że funkcja ta nie działa ze starymi grami konstruowanymi np. dla Xboxa 360, a sama konsola w żaden sposób nas o tym nie informuje. Sam się na tym złapałem grając przez chwilę w starutkie Fable 2, w którym oczywiście nie zapisałem rozgrywki licząc na Quick Resume. Mechanizm oczywiście nie zadziałał, a poczyniony postęp bezpowrotnie przepadł.

Cieszy z kolei fakt, że obie konsole zapewniają wsteczną kompatybilność ze wszystkimi tytułami z poprzedniej generacji, to jest odpowiednio z PS4 i Xbox One. W przypadku sprzętu od Microsoftu możemy też liczyć na wsteczną kompatybilność z Xboxem 360, ale jest ona wybiórcza. W praktyce (z niewielkimi wyjątkami) zagramy w te tytuły, które są przez giganta oferowane w wersji cyfrowej. Jeśli chodzi o wydania płytowe, to tutaj mamy do czynienia z loterią. Albo gra zostanie ściągnięta z sieci i krążek będzie służyć tylko do autentyfikacji, albo też nie uruchomi się wcale. Mimo to warto ten fakt docenić, bo u Sony gier z PS3 nie odpalimy, co jest pokłosiem nietypowej architektury, jaką zastosowano w „trójce”.

Uruchamianie gier z płyt kompaktowych w ogóle jest dość traumatycznym przeżyciem. Obie konsole będące bardzo cichymi podczas normalnej pracy nagle zaczynają wydawać z siebie nieprzyjemne odgłosy pochodzące z wirującej w napędzie płyty. Oczywiście tragedii nie ma, ale mimo wszystko powrót do przeszłości miły nie jest.

Jeśli chodzi o same gry, to w przypadku nowej generacji mamy do czynienia w zasadzie tylko z tytułami multiplatformowymi, a jedynym wyjątkiem jest Astro Playroom, będący w rzeczywistości demem pokazującym możliwości pada DualSense i remake Demon’s Souls. Ta pierwsza gra to wbrew pozorom całkiem udana platformówka, a że jest przy tym zupełnie darmowa, toteż warto dać jej szanse. Demon’s Souls to z kolei klasyk, którego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – fani z pewnością docenią, a Ci z Was, którzy nie grali mają szansę nadrobić. Zwłaszcza, że oprawa audiowizualna jest pierwsza klasa. Na plus Sony działa też wydana wraz z premierą PS5 gra Spider Man: Miles Morales. W przypadku Microsoftu jest jeszcze gorzej i ten kusi nas grami zoptymalizowanymi pod nową generację, nie oferując na razie nic nowego. Na szczęście odświeżone edycje „dają radę” i taki Dirt 5 na przykład działa w 4K i 120FPS. Mimo to posiadacze starszych konsol raczej nie muszą się przesadnie spieszyć z wymianą sprzętu jeśli nie chcą, bo w praktyce nie ma pozycji, której by na swoim leciwym sprzęcie nie uruchomili.

Inaczej ma się sprawa z osobami, które nigdy konsoli nie miały. Tutaj Microsoft kusi graczy GamePassem, a Sony pakietem PlayStation Plus Collection. Ten osatatni obejmuje szereg hitów, takich jak: Batman: Arkham Knight, Battlefield 1, Bloodborne, Call of Duty: Black Ops 3 — Zombies Chronicles Edition, Crash Bandicoot N. Sane Trilogy, Days Gone, Detroit: Become Human, Fallout 4, Final Fantasy 15 Royal Edition, God of War, Infamous Second Son, Monster Hunter: World, Mortal Kombat X, Persona 5, Ratchet and Clank, Resident Evil 7, The Last Guardian, The Last of Us Remastered, Until Dawn i Uncharted 4: A Thief’s End. Dla nowych osób jest to więc niemała gratka, ale dla posiadaczy PS4 kolekcja raczej nie wnosi zbyt wiele.





EXY i Game Pass

Sony wygrało ósmą generację konsol między innymi dzięki rewelacyjnym grom ekskluzywnym, niedostępnym na żadną inną platformę. Swoje zrobił również fatalny start modelu One i dedykowanego mu Kineckta. Produkt Microsoftu nie dość, że był słabszy i większy, to jeszcze ktoś wpadł na pomysł by reklamować go jako multimedialne centrum rozrywki, a nie konsola do gier. Fanom się to nie spodobało, a suma wymienionych czynników sprawiła, że to PS4 okazało się być najlepiej sprzedającą się konsolą stacjonarną, której zagroził dopiero Nintendo Switch. Przegrana zmusiła Microsoft do zmiany podejścia i stworzenia usługi, która mogłaby pomóc mu konkurować na rynku gier. Tak właśnie powstał Game Pass, nazywany też „Netflixem z grami”, co idealnie oddaje jego naturę. Dzięki licznym akcjom promocyjnym i pracy samego Microsoftu tak zasięg jak i oferta tej usługi rosną w zastraszającym tempie.

Obecnie w skład Game Passa w wersji Ultimate wchodzi w sumie ponad 100 tytułów od Microsoftu i jego partnerów, gry z EA Play (około 60), Xbox Live Gold, usługa chmurowego grania o nazwie XCloud oraz obietnica dostępu do treści ekskluzywnych na premierę. W skład abonamentu można zaliczyć w tej chwili takie hity jak Wiedźmin 3, Gears 5, Gears Tactics, Wasteland 3, Battlefieldy 1 i V, Fifa 20, ARK: Survival Evolved, Doom Ethernal, Forza Motorsport 7 i Horizon 4, wszystkie Halo, Mortal Kombat X, No Man’s Sky, STAR WARS Jedi: Fallen Order, NieR: Automata i wiele więcej. A to wszystko za 55zł/mc.

Niebawem do usługi mają też trafić nowy Stalker i polskie Medium, a w dalszej przyszłości tytuły ekskluzywne na platformę Microsoftu. I tak, tutaj też są EXY, przy czym są one dostępne nie tylko na konsoli, ale i na PCtach z Windowsem, którego producentem jest… Microsoft. Dla wielu osób to nie to samo, ale zaręczam Wam, że gdyby Sony albo Nintendo miały własne OSy, to na nich też byśmy dostawali gry produkowane przez podległe tym firmom studia. To wcale nie sprawia, że Xbox jest gorszy od PSki nas tym polu. Po prostu Microsoft ma szerszą ofertę.



A skoro już jesteśmy przy temacie Microsoftu i jego studiów, to ten niedawno kupił całego Zenimaxa i należące do niego oddziały oraz gry. Tym samym w jego posiadaniu są następujące podmioty:

• Bethesda Game Studios: The Elder Scrolls, Fallout, Starfield
• id Software: Doom, Quake, Rage
• ZeniMax Online Studios: The Elder Scrolls Online, Fallout 76
• Arkane: Dishonored, Prey, Deathloop (czasowy eks dla PS5)
• MachineGames: Wolfenstein
• Tango Gameworks: The Evil Within, Ghostwire: Tokyo (czasowy ekskluzyw dla PS5)
• Alpha Dog: Wraithborne, Monstrocity: Rampage
• Roundhouse Studios
• 343 Industries: Halo
• Compulsion Games: Contrast, We Happy Few
• Double Fine Productions: Psychonauts, Brutal Legend, Broken Age
• inXile Entertainment: The Bard’s Tale, Wasteland 2 & 3
• Mojang Studios: Minecraft, Minecraft Dungeons
• Ninja Theory: Hellblade, Project: Mara, Bleeding Edge
• Obsidian Entertainment: Star Wars: Knights of the Old Republic, Fallout: New Vegas, The Outer Worlds, Grounded, Avowed
• Playground Games: Forza, Fable
• Rare: Donkey Kong Country, Everwild, Battletoads, Banjo-Kazooie, Perfect Dark, Sea of Thieves, Killer Instinct
• The Coalition: Gears of War 4, Gears 5, Gears Tactics
• The Initiative
• Turn 10 Studios: Forza Motorsport
• Undead Labs: State of Decay
• World’s Edge: Age of Empires
• Xbox Game Studios Publishing

Co więcej gigant wciąż szuka nowych firm do przejęcia i pewnie niebawem ogłosi kolejny zakup. Do tego dla MS w tej chwili najważniejszy jest Game Pass właśnie, a sam Xbox to tylko jedna z platform. Jeśli konsole będą się gorzej sprzedawać, a PCty przejmą większość rynku to dla Microsoftu nie będzie to miało większego znaczenia, o ile sam Game Pass będzie dostatecznie popularny. Ten trafi zresztą również na Maci (na razie za pośrednictwem XClouda) oraz na urządzenia mobilne. To powiększa grono potencjalnych odbiorców i pozwala wyjść poza obecne ramy. Najlepszym potwierdzeniem tego, że ta strategia działa jest rosnąca popularność Game Passa i fakt, że większość nabywców Xboxów Series X i S już na starcie ma wykupiony abonament.

Tymczasem Sony zdaje się w ogóle nie przejmować tym faktem i pewne siły swoich EXów na razie nie ma żadnej odpowiedzi na Game Passa. Ich strategia to kontynuacja tego, co działało do tej pory i innowacje sprzętowe o których pisałem wcześniej. Czy to wystarczy? Zobaczymy. Na razie wygląda na to, że w przyszłym roku czeka nas starcie kilku Exów od Microsoftu i Sony, z dalszą ekspansją Game Passa w tle.

W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze wymienić studia jakie posiada w tej chwili Sony. Da to Wam lepszy ogląd tego, czego można się spodziewać.

• Guerrilla Games: Horizon
• Bend Studio: Days GoneZero Dawn
• Insomniac Games: Spider Man
• Japan Studio: Asro Bot
• London Studio: gry dla PSVR
• Manchester Studio: gry dla PSVR
• Media Molecule: LittleBigPlanet
• Naughty Dog: The Last of Us 1 i 2, Uncharted 4: A Thief’s End
• Pixelopus: Concrete Genie
• Poylphony: seria Gran Turismo
• San Diego Studio: MLB: The Show 19 i 20
• Sony Santa Monica: God of War
• Sucker Punch: Infamous: Second Son, Ghost of Tsushima

Musicie też mieć na uwadze, że Sony to też wydawca gier i firma często współpracuje z innymi studiami, które na zlecenie produkują gry dla PlayStation – ekskluzywne czasowo lub na stałe. W taki właśnie sposób powstał między innymi świetny Detroid: Become Human od Quantic Dream, który dostępny jest obecnie na PS4 i PCty z Windowsami. Z kolei w przyszłym roku będziemy mieć jeszcze ciekawszą sytuację, bo oto należące do Microsoftu studia wyprodukują gry z czasową dostępnością jedynie na… PlayStation 5. Jest to oczywiście związane z kontraktami zawartymi na długo przed tym gdy Zenimax dogadał się z gigantem z Redmond i pewnie w przyszłości taka sytuacja się już nie powtórzy. Inna sprawa, że kasa musi się zgadzać przez co i Sony otwiera się na PCty, przykładem nowej polityki Japończyków są gry takie jak Horizon Zero Dawn i MLB.



Dla kogo jest nowy Xbox, a dla kogo PS5

Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. PlayStation 5 to konsola, którą powinny zainteresować się osoby posiadające mocarne PCty, ale chcące ograć też gry od Sony, a także fani EXów tego producenta. Jest bowiem mało prawdopodobne by najważniejsze tytuły trafiły kiedykolwiek na PCty, a nawet jeśli, to z pewnością nie nastąpi to szybko.

Xbox to z kolei propozycja dla osób, które nie mają mocarnego PCta z Windowsem i nie zamierzają inwestować w niego kilku tysięcy złotych. Platforma Microsoftu to obecnie najtańszy sposób na cieszenie się grami multiplatformowymi oraz tymi, które są produkowane przez należące do tej firmy studia. Model S najlepiej nadaje się dla niedzielnych graczy, którzy nie chcą wydawać zbyt dużo pieniędzy na sprzęt, nie mają telewizora 4K, a ich głównym źródłem gier będzie GamePass. Seria X to natomiast propozycja dla bardziej wymagających graczy. Przewagą obu konsol nad PCtami jest w tym przypadku szersza oferta GamePassa i możliwość łatwej odsprzedaży gier. Ten proceder niestety na blaszakach całkowicie umarł. Sam Xbox będzie też dużo tańszy niż komputer PC o podobnej wydajności, a dzięki specyfice tego rynku posłuży nam na kilka ładnych lat.

Reasumując Xboxy S i X to po prostu najtańsze maszynki do grania w duże tytuły. Gdyby nie istnienie Epica i jego rozdawnictwo powiedziałbym nawet, że bezkonkurencyjne. Jeśli więc nie macie mocarnego PCta i nie macie zamiaru się w takowego wyposażać, ale lubicie od czasu do czasu pograć, to zakup Xboxa Series S może być najlepszą decyzją jaką podejmiecie. Jeśli Wasze wymagania są większe, to polecam serię X, a jeśli wolicie Sony to… kupcie używane PS4 z zestawem gier. PlayStation 5 i tak do gwiazdki w sklepach się raczej nie pojawi, a nabijanie kabzy „Januszom” z Allegro nie ma sensu.