Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2023
RECENZJE | Testy netbooka Asus Eee PC 900
    

 

Testy netbooka Asus Eee PC 900


 Autor: Homzik | Data: 27/11/08

Testy netbooka Asus Eee PC 900Jeszcze kilka lat temu posiadanie laptopa było czymś ekskluzywnym, wydatkiem stanowiącym równowartość kilku pensji. Dziś za około 1700 zł możemy nabyć dość porządnego notebooka z najpopularniejszym ekranem 15.4 cala, ważącego około 3 kg. A co w sytuacji, gdy potrzebujemy czegoś mniejszego, bardziej mobilnego, a jednocześnie nie chcemy zbyt mocno nadwyrężyć budżetu? Tu z pomocą przychodzi nam Asus Eee PC 900, udostępniony przez ASUS Polska. Zapraszam do recenzji.

Wstęp

Asus prezentując w 2007 roku model Eee 700, stworzył nową kategorię wśród komputerów przenośnych - tzw. netbooki, wywracając tym samym rynek lekkich (i drogich) laptopów do góry nogami. Wspomniany model wyposażono w Celerona 900 MHz, 512MB RAM-u, 2-gigabajtowy dysk typu Flash oraz wyświetlacz o przekątnej 7 cali oraz rozdzielczości 800x480. Całość ważyła zaledwie 0.9 kg. Mimo to, Eee 700 nie osiągnął jakiegoś spektakularnego sukcesu - użytkownicy skarżyli się na małą pojemność dysku oraz denerwujące czarne ramki po bokach ekranu, a także jego małą rozdzielczość (800x480). Te i inne niedogodności poprawiono w serii Eee 900, którą mieliśmy okazję przetestować.

Eee 900 zapakowany jest w ładne pudełko o niewielkich rozmiarach. W środku opakowania, oprócz komputera, znajdziemy:
  • akumulator
  • zasilacz o mocy 36 Wat
  • płyty z systemem Linux oraz sterownikami dla Windowsa
  • instrukcję w wersji pełnej oraz skróconej (tzw. szybki start)
  • kartę gwarancyjną
  • ściereczkę do czyszczenia ekranu czy obudowy
  • pokrowiec wykonany z miękkiego i przyjemnego w dotyku materiału


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)





Ale maleństwo!

Do testów otrzymaliśmy komputer w kolorze białym, aczkolwiek dostępne są również wersje czarna i różowa. Po wyjęciu urządzenia z pudełka od razu rzuca się w oczy jego "wielkość" oraz waga. Eee 900 ma wymiary 225 x 170 x 20 mm oraz waży 990 gram, spokojnie można podnieść go jedną ręką. Skromne gabaryty mogłyby sugerować, że mamy do czynienia z tanią chińską zabawką, a nie poważnym sprzętem. Obawy te są jednak bezpodstawne - produkt Asusa jest wykonany bardzo solidnie, części są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Trzeba przyznać, że netbook prezentuje się bardzo gustownie: lakierowana, błyszcząca obudowa, zaokrąglone boki - wszystko to cieszy oko. Jak na takie maleństwo, jest też całkiem sporo złącz:

- lewa strona: złącze RJ-45 sieci LAN, pojedynczy port USB 2.0, wejście na mikrofon oraz wyjście na słuchawki/głośniki;


(kliknij, aby powiększyć)

- prawa strona: blokada Kensington, wyjście D-Sub do podłączenia monitora, 2 porty USB oraz czytnik kart pamięci SD (oraz SDHC) i MMC;


(kliknij, aby powiększyć)

- przód obudowy został pozbawiony jakichkolwiek portów;


(kliknij, aby powiększyć)

- tylna część: gniazdo zasilania;


(kliknij, aby powiększyć)

- pod spodem znajdziemy pokrywę zabezpieczającą dysk SSD oraz pamięć RAM, głośniki stereo, otwory wentylacyjne oraz mechanizm zwalniający baterię.


(kliknij, aby powiększyć)

Na koniec fotosesji, jeszcze kilka pozycji EeePC 900 versus MSI Wind i Lenovo 15,4 cala z ekranem o rozdzielczości 1280x800px.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Testowany przez nas model został wyposażony w procesor Intel Celeron 900 MHz o obniżonym napięciu (aczkolwiek nie zaimplementowano technologii SpeedStep obniżającej zegar procesora, zatem pracuje on cały czas z częstotliwością 900 MHz), 1 GB pamięci RAM DDR2, dysk twardy w technologii SSD (Solid State Drive) o pojemności 16GB (za dodatkowy dysk może posłużyć karta pamięci zamontowana we wbudowanym czytniku) oraz zintegrowaną kartę graficzną Intel GMA900. Łączność bezprzewodową zapewni WiFi w standardzie b/g (w jej okiełznaniu pomoże intuicyjny konfigurator), a przewodową - sieć LAN o prędkości 100 Mbps. Zabrakło niestety modułu Bluetooth, brak jest także napędu optycznego, więc jeżeli zapragniemy obejrzeć np. film DVD, będziemy musieli dokupić zewnętrzny napęd na USB. Trudno będzie również wymienić dysk twardy, gdyż stosowane przez Asusa rozwiązanie opiera się na dysku podłączanym przez interfejs mini PCI-E, zaś w sklepach spotkamy 2.5-calowe dyski SSD podłączane przez interfejs Serial ATA. Zresztą, taka wymiana byłaby nieopłacalna z ekonomicznego punktu widzenia, bowiem sam nowy dysk mógłby kosztować tyle, co cały Eee 900. Na szczęście wymiana pamięci RAM nie przysporzy nam żadnych problemów - wystarczy odkręcić 2 śrubki, wyjąć stary moduł (dostępny jest jedynie jeden slot pamięci), w jego miejsce włożyć nowy i gotowe.





W praktyce

Po podniesieniu klapy matrycy (tę możemy rozchylić do około 170 stopni) naszym oczom ukazuje się 8.9-calowy ekran (a nad nim kamera o rozdzielczości 1.3 megapiksela), dość mała klawiatura oraz całkiem spory jak na wymiary całego komputera touchpad. W prawym dolnym rogu znajdziemy 4 diody informujące nas o pracy komputera bądź jego przejściu w stan uśpienia, aktywności dysku SSD, ładowaniu baterii oraz włączonej karcie WiFi. Zajmijmy się poszczególnymi elementami osobno.

Ekran pozbawiony jest wad modelu Eee 700, czyli denerwujących szerokich ramek po bokach - w Eee 900 znacznie lepiej wykorzystano dostępną powierzchnię, dodatkowo podwyższając rozdzielczość matrycy (obecnie może ona wyświetlić obraz w rozdzielczości 1024x600 pikseli). Powierzchnia ekranu jest matowa, co poprawi komfort pracy w mocno oświetlonych pomieszczeniach (lub na świeżym powietrzu) - refleksy nie będą aż tak dokuczać. Jeśli chodzi o kąty widzenia, sprawa wygląda dobrze z wyłączeniem sytuacji, kiedy patrzymy na ekran od dołu - wówczas obraz ciemnieje bardzo szybko. W pozostałych wypadkach (kąty w poziomie oraz z góry) obraz jest dobrze widoczny (lekka utrata kontrastu) nawet przy kącie patrzenia bliskim 180 stopni.

Jak wspomniałem wcześniej, klawiatura jest sporo mniejsza od tej spotykanej w laptopach o większych wymiarach. Na miniaturyzacji najbardziej ucierpiały rzadziej używane klawisze jak Esc, F1-F12, Insert, Delete, a także znaki nawiasów, kropki (klawisz przecinka jest większy), średników itp. Zabrakło miejsca dla prawego Ctrl, natomiast klawisze kursorów pozostawiono w rozsądnym wymiarze. Cieszy też fakt, że lewy Ctrl pozostawiono przy krawędzi klawiatury, zamiast wciskać tam przycisk Fn z którego korzysta się znacznie rzadziej. Klawisz "Delete" umieszczono zaś w prawym górnym rogu, co czyni korzystanie z niego intuicyjnym nawet przy słabym oświetleniu. Nie starczyło powierzchni, aby podzielić sekcję F1-F12 na tradycyjne 4 bloki, aczkolwiek nie przeszkadza to zbytnio w normalnym użytkowaniu. Producent nie zdecydował się na umieszczenie diod LED informujących o włączonym Num Locku i Caps Locku - poinformują nas o tym ikony w systemie operacyjnym.

Pomimo miniaturyzacji, po kilkudniowym treningu na klawiaturze można pisać dość szybko i bez większych pomyłek, a wpisywanie tekstu z pewnością będzie dużo wygodniejsze niż na smartfonie z "prawdziwą" bądź wirtualną klawiaturą QWERTY.

Touchpad bardziej przypomina urządzenie znane z większych komputerów mobilnych - ma podobne wymiary oraz oferuje porównywalny komfort pracy. Większych zastrzeżeń co do niego mieć więc nie można, może poza estetycznymi, bowiem przyciski są srebrne i błyszczące, zatem łatwo się brudzą. No, może jeszcze klikają nieco zbyt głośno. Niestety, prawej krawędzi nie wydzielono do przewijania stron w poziomie, możemy to uzyskać jedynie wykonując specyficzny gest - jednym palcem dotykamy tabliczki, a w tym samym czasie innym palcem przesuwamy po tabliczce w górę bądź w dół. Odrobinę skomplikowane, a przy tym, niestety, mało precyzyjne. Szczerze powiedziawszy, zamiast męczyć się z wykonywaniem "combosa" w celu przewijania strony, lepiej użyć strzałek na klawiaturze.

W tak małej obudowie nie udało się wygospodarować wiele przestrzeni na głośniki - miejsca starczyło ledwie na dwa małe "brzęczyki" na dole obudowy, umiejscowione między kratkami wentylacyjnymi. Jak łatwo zgadnąć, jakość generowanego przez nie dźwięku nie powala na kolana, brakuje basu, ale głośność jest w zupełności wystarczająca. Odtwarzanie dźwięków systemowych - tu sprawdzą się najlepiej, w przypadku muzyki bądź filmów zdecydowanie lepiej będzie podłączyć słuchawki (lub zewnętrzne głośniki). Głośnością sterujemy za pomocą kombinacji klawiszy Fn + F8/F9 albo z poziomu systemu operacyjnego, producent nie zdecydował się na umieszczenie klawiszy lub potencjometru odpowiedzialnego jedynie za regulację głośności.

Jeśli chodzi o kulturę pracy, Asus Eee 900 radzi sobie całkiem nieźle. Podczas pracy słychać jednostajny szum wentylatora umieszczonego na lewej krawędzi. Bardziej wyczuleni na hałas użytkownicy zauważą zapewne też drobny pisk dochodzący z tamtych okolic, jednak nie powinien on zbytnio absorbować naszej uwagi i po pewnym czasie przestaniemy zwracać na niego uwagę. Dodatkowo, możemy użyć zewnętrznych programów, aby zredukować obroty wentylatora, a co za tym idzie zmniejszyć dochodzący z tamtych okolic nieprzyjemny hałas.

Gorzej wygląda sprawa z odprowadzaniem ciepła z obudowy - podczas pracy klawiatura oraz okolice touchpada znacznie się nagrzewają, co może powodować drobny dyskomfort. Po raz kolejny za taki stan rzeczy można winić małe wymiary komputera - na bardziej wydajny system chłodzenia zapewne zabrakło po prostu miejsca (bądź też nastąpiło cięcie kosztów).

Jak wygląda sprawa czasu pracy bez prądu? Podczas typowego przeglądania Internetu przy włączonym WiFi, akumulator zaczyna domagać się prądu po około 2 godzinach, w przypadku oglądania filmu skompresowanego XviD-em, sytuacja prezentuje się nieco lepiej - około 170 minut ciągłej pracy (WiFi wyłączone). Gdy już podłączymy rozładowany komputerek do prądu za pomocą białego (ciekawe czy do różowego Eee 900 dają różowy?) malutkiego (a jakże!) zasilacza, odzyska on siły po niespełna 3 godzinach.



Linux vs Windows XP

Standardowo komputer został wyposażony w zmodyfikowaną przez Asusa dystrybucję Linuksa opartą o uproszczoną wersję środowiska graficznego KDE. Jego wygląd oraz obsługa nie różni się zbytnio od produktów Microsoftu więc z przystosowaniem nikt nie powinien mieć większych problemów.

Pulpit podzielono na 6 zakładek, w których pogrupowano (darmowe) programy o podobnym zastosowaniu. W zakładce "Internet" znajdziemy zatem Firefoksa, Gmaila, linki do różnych produktów Google jak wyszukiwarka, Google News, Google Documents, link do Wikipedii, listy stacji radiowych, komunikator Skype, komunikator Pidgin (obsługuje sieć Gadu-Gadu), konfigurator sieci LAN i WLAN.

Zakładka "Praca" to z kolei dostęp do poszczególnych składników pakietu OpenOffice, klienta e-mail Mozilla Thunderbird, czytnika PDF Acrobat Reader, notatnika czy menadżera plików. W "Edukacji" znajdziemy m.in. układ okresowy pierwiastków, proste gry matematyczne, kalkulator, tłumacza czy edytor grafiki. Z kolei zakładka "Zabawa" zapewni relaks przy filmie bądź muzyce albo pozwoli się rozerwać przy jednej z prostych gier (np. Pasjans, Tetrisa, Frozen Bubble). "Ustawienia" pozwolą nam dopasować hardware oraz software do własnych potrzeb, zaś w zakładce "Ulubione" możemy zgrupować najczęściej używane przez nas ikony, tak aby wszystko było dostępne w jednym miejscu, bez zbędnego klikania.

Warto też wspomnieć, iż część aplikacji można zaktualizować przez Internet za pomocą modułu automatycznej aktualizacji.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

W przypadku gdyby ktoś nie polubił Linuksa (a ten naprawdę nie jest straszny), zawsze można zainstalować Windowsa XP, jednak należy zaopatrzyć się w niego we własnym zakresie. Jako, że Eee 900 nie posiada wbudowanego napędu CD/DVD, będziemy musieli użyć zewnętrznego czytnika na USB, ewentualnie możemy spróbować spreparować instalkę Windowsa XP na pendrive (przyjaciel Google pomoże nam znaleźć odpowiednie poradniki), jednak ten sposób wymaga sporej wiedzy i jest przeznaczony raczej dla doświadczonych użytkowników.

Gdy w ten czy inny sposób uda nam się w końcu zainstalować Windowsa, instalacja sterowników powinna pójść nam zdecydowanie łatwiej. I znów w lepszej sytuacji będą posiadacze zewnętrznego napędu na USB - wystarczy użyć dołączonej płyty ze sterownikami, kilka razy kliknąć i voila - wszystko gra! Jeśli nie mamy dostępu do czytnika/nagrywarki CD/DVD na USB, trzeba będzie sterowniki ściągnąć samemu z Internetu i zainstalować pojedynczo.

Mimo wszystko jednak polecałbym pozostanie przy Linuksie. Jest darmowy (a licencję Windowsa zapewne musielibyśmy dokupić), posiada wszystko to, co niezbędne, a działa znacznie żwawiej. Niestety, mimo, że Windows XP nie posiada kolosalnych wymagań sprzętowych, potrafi zamulić. Często czekając na otwarcie Menu Start czy folderu wydaje nam się, że komputer się zawiesił, po czym po kilku sekundach okno się otwiera, a całość "ożywa". Aż strach pomyśleć co byłoby, gdybyśmy spróbowali zainstalować Vistę...

Gdyby ktoś mimo wszystko chciał eksperymentować z instalacją wszelakich systemów operacyjnych, może to czynić bez obaw. W przypadku chęci powrotu do fabrycznego Linuksa, używamy dołączonej płyty DVD, czekamy około 5 minut i mamy z powrotem w pełni sprawny system spod znaku pingwina.



Benchmarki

Ogólna wydajność komputera - PC Mark 05:

Wydajność dysku twardego - HD Tach:

Wydajność dysku twardego - HD Tune:

Obciążenie procesora przy odtwarzaniu materiału HD 720p (plik AVI, kodek video: MPEG-4, kodek audio: AC3 ; średnie obciążenie - 19-43%):

Obciążenie procesora przy odtwarzaniu materiału HD 1080p (plik AVI, kodek video: MPEG-4, kodek audio: AC3 ; średnie obciążenie - 49-62%, często 100%):





Werdykt

Czy zatem Asus Eee PC 900 wart jest naszej uwagi? Jak to zwykle bywa - to zależy. Z pewnością nie sprawdzi się on jako podstawowe narzędzie pracy, jako dodatkowe - jak najbardziej. W pierwszym przypadku, jeżeli nie stać nas na zakup nowego, "pełnowymiarowego" notebooka, lepiej będzie wybrać używany model niż męczyć się z małymi ekranem oraz klawiaturą. Jeśli zaś potrzebujemy małego komputera, który zmieści się w plecaku/torebce, który waży niewiele, a ma służyć np. do przeglądania stron WWW w kawiarni czy obejrzenia filmu w pociągu - wówczas warto się zastanowić. Posiadaczem Eee 900 możemy stać się już za niecałe 900 zł, dokładając 150 zł możemy kupić model Eee 904HD z takim samym ekranem, ale większą klawiaturą i większym dyskiem oraz Windowsem XP. Jednak komfort pracy zwiększymy dopiero wybierając model z ekranem 10 cali - Asus Eee PC 1000H lub konkurencyjny MSI Wind U100. W wersji z Linuksem kosztuje on 1150 zł, z Windowsem - 1350 zł. Jak łatwo zauważyć, różnice w cenie są dość spore, zatem najlepiej osobiście wybrać się do dobrego sklepu komputerowego, przyjrzeć się z bliska kilku modelom i wybrać ten, który najbardziej nam odpowiada. No, chyba, że nasz budżet jest ściśle ograniczony...

Tak czy inaczej, Asus Eee PC 900 to ciekawa propozycja - ładny, zbudowany z dobrych elementów, wyposażony w jasną matrycę o dobrych kątach widzenia, stosunkowo cichy. Całość psują mała klawiatura oraz nagrzewająca się obudowa, aczkolwiek do obu tych niedogodności można się przyzwyczaić i z biegiem czasu przestaniemy zwracać na nie uwagę. Jeśli więc 14-15 cali oraz 2-3 kg wagi to dla nas za dużo, a notebooki ważące 1.0-1.5 kg są dla nas za drogie, zastanówmy się nad zakupem produktu Asusa, również będzie on lekki, a przy okazji nie zrujnuje naszego budżetu.




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

ASUS Polska      ASUS Polska