Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | Dotykowy maluch - test aparatu fotograficznego BenQ T700
    

 

Dotykowy maluch - test aparatu fotograficznego BenQ T700


 Autor: NimnuL | Data: 20/04/07

Dotykowy maluch - test aparatu fotograficznego BenQ T700Rozwój kieszonkowych aparatów fotograficznych zdaje się być niepohamowany. Każdy producent stara się rozbudowywać swoją ofertę w segmencie łatwych w obsłudze "małpek". BenQ nie chcąc pozostać w tyle wzbogacił swoją ofertę o bardzo ciekawy model aparaciku. T700, bo o nim mowa, to wytrzymała i bardzo kompaktowa konstrukcja wyposażona w dotykowy ekran o przekątnej aż 3'' oraz matrycę 7MPix. Dodatkowo aparat został naszpikowany nowoczesnymi rozwiązaniami zgodnymi z aktualnymi standardami. Zapraszam dalej.
     

Kilka słów o specyfikacji technicznej

Na pierwszy rzut oka BenQ T700 swoimi parametrami nie wyróżnia się w sposób szczególny z tłumu konkurencyjnych modeli aparatów kompaktowych. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.


(kliknij, aby powiększyć)

Aparacik został wyposażony w obiektyw firmy Pentax ze znakomitymi powłokami przeciwodblaskowymi SMC. Powinno to zapewnić wysoką jakość obrazu nawet w trudnych warunkach oświetleniowych. Jasność obiektywu także zasługuje na uwagę. Co prawda nie można tu mówić o bardzo dużej jasności, jednakże w tej klasie aparatów obiektywy u konkurencji są ciemniejsze. Niestety ogniskowa zawierająca się w przedziale około 38-112mm jest już bardzo typowa. Szkoda, że producent nie zadbał o szerszy kąt widzenia i zakres choćby 32-100mm. Byłby on znacznie bardziej użyteczny szczególnie podczas fotografowania we wnętrzach. Szkoda także, że producent nie pokusił się o wprowadzenie do aparatu coraz popularniejszej, sprzętowej stabilizacji obrazu. Co prawda czytając o T700 znajdziemy informację o tym, że stabilizacja jest tu zastosowana, jednak chodzi tu o programowy "AntiShake" polegający jedynie na podbiciu czułości matrycy do wartości maksymalnej ISO 1200. Skoro już jesteśmy przy czułości matrycy, warto zwrócić uwagę na nietypowe wartości ISO, dlaczego producent odbiegł od standardu, nie wiadomo.

Z pewnością niewątpliwym atutem jest dotykowy ekran o przekątnej aż 3", co uprzyjemni nie tylko fotografowanie, ale także przeglądanie już wykonanych zdjęć. Matryca o rozdzielczości 7Mpix w dobie konkurencyjnych 10Mpix zdaje się być przestarzała. Nic bardziej mylnego. Sam nie jestem zwolennikiem "wyścigu pikseli", a jak zawsze pokazuje praktyka, im większa rozdzielczość w tej klasie produktu, tym gorsza jakość obrazu. Tutaj zresztą te 7Mpix zostało upchnięte na matrycę o stosunkowo małej powierzchni, zatem mam obawy co do jakości zdjęć. Jednak nie wyprzedzajmy faktów. Według mnie BenQ T700 już na wstępie zrobił dobre wrażenie. Czy zostanie ono utrzymane do końca? Przekonajmy się.



Design


(kliknij, aby powiększyć)

Producent zadbał o bogate wyposażenie standardowe i do pudełka włożył: przewód A/V oraz USB, pasek na nadgarstek, ładowarkę sieciową, zamszowy pokrowiec, oprogramowanie firmy Ulead oraz coś co ma służyć za rysik. Nie zabrakło także 24. miesięcznej gwarancji producenta oraz instrukcji obsługi.


(kliknij, aby powiększyć)

BenQ T700 charakteryzuje bardzo proste wzornictwo co jest niewątpliwym atutem. Efektem takiego zabiegu jest duża elegancja. Obudowa została w całości wykonana z metalu (prawdopodobnie aluminium), co powinno zapewnić dużą wytrzymałość oraz sztywność aparatu. Na przedzie umieszczono obiektyw oraz lampę błyskową, a także diodę samowyzwalacza oraz niewielki mikrofon. T700 występuje w czterech odmianach kolorystycznych: czerwonym, białym, srebrnym oraz czarnym, z którym będziemy mięli do czynienia w niniejszej recenzji.


(kliknij, aby powiększyć)

Niestety przednia soczewka obiektywu chroniona jest jedynie przez dwie delikatne, plastikowe kurtynki. To bardzo typowe rozwiązanie wśród aparatów kompaktowych, które mi osobiście się nie podoba. Według mnie takie zabezpieczenie nie chroni obiektywu w wystarczający sposób.


(kliknij, aby powiększyć)

Boczne ścianki są gołe, wolne od jakichkolwiek gniazd. Obiektyw chowa się do wnętrza aparatu całkowicie zrównując się z linią obudowy. Warto w tym momencie zwrócić uwagę na niewielką grubość obudowy wynoszącą zaledwie około 1,5cm. To istotna cecha, biorąc pod uwagę, że aparat będzie często przebywał w kieszeni lub torebce.


(kliknij, aby powiększyć)

Na górze znajdziemy tylko włącznik, spust migawki oraz LED sygnalizujący włączenie aparatu. Nic więcej nie jest nam też potrzebne.


(kliknij, aby powiększyć)

Pod spodem znajduje się plastikowy gwint na statyw umieszczony na osi obiektywu, gniazdo komunikacyjne, a także komora na akumulator oraz kartę pamięci SD.


(kliknij, aby powiększyć)

Niemal całą powierzchnię tylnej ścianki zajmuje kolorowy, dotykowy ekran LCD. Poza nim z prawej strony znajdują się przyciski do zmiany zoomu, przycisk menu oraz drugi, umożliwiający przeglądanie zarejestrowanych obrazów. Według mnie producent mógł spróbować zrezygnować z tradycyjnych przycisków, a w zamian tego powiększyć ekran na całą tylną ściankę. Przyciski można by było przecież wyświetlać na ekranie.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Jakość wykonania aparatu stoi na najwyższym poziomie, podobnie jak solidność całej konstrukcji. Obudowa jest porządnie skręcona, nie zauważyłem także jakichkolwiek luzów obiektywu. Nie doszukamy się również żadnych niedoróbek, a dbałość o szczegóły w niczym nie odbiega od konkurencyjnych, znanych marek. BenQ T700 swoim wyglądem bardzo przypomina mi Casio Exilim Z5.



Menu


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Podczas fotografowania na ekranie można wyświetlić pełen zestaw informacji począwszy od wybranego trybu tematycznego, trybu lampy błyskowej i AF, ilości dostępnej pamięci, naładowaniu akumulatora, wybranej rozdzielczości i kompresji, balansie bieli, pomiarze ekspozycji oraz zastosowanej czułości matrycy, a na niewielkim histogramie pracującym w czasie rzeczywistym skończywszy. Dodatkowo po naciśnięciu spustu migawki do połowy zostaniemy poinformowani o dobranej przysłonie oracz czasie naświetlania.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Menu aparatu podzielono na sześć grup. Opcje w nim zostały bardzo logicznie rozmieszczone, dzięki czemu dostęp do nich jest wyjątkowo szybki i intuicyjny.


(kliknij, aby powiększyć)

Często używane ustawienia zostały wciągnięte do dodatkowego menu, które pojawia się po dotknięciu ekranu. To dodatkowo usprawnia pracę z aparatem.


(kliknij, aby powiększyć)

Do dyspozycji otrzymujemy 12 pozycji trybów tematycznych. Każdy z nich został także krótko opisany.
Warto zwrócić uwagę, że wśród języków do wyboru mamy także tłumaczenie polskie, a to jest rzadko spotykane wśród aparatów fotograficznych. Niestety jakość tłumaczenia woła o pomstę do nieba. Szczególnie opis trybów usiany skrótami oraz błędnym doborem słów sprawia, że informacje mogą być dla laika niezbyt zrozumiałe.



Informacje użytkowe

Duży, dotykowy ekran zapewnia świetny komfort nie tylko podczas kadrowania i przeglądania zdjęć, ale także podczas przemieszczania się po opcjach. Poruszanie się po menu okazało się być znacznie szybsze, niż w tradycyjny sposób za pośrednictwem przycisków w innych aparatach.

Sam wyświetlacz jest dobrej jakości, choć producent mógł zastosować większą rozdzielczość dla tego rozmiaru ekranu. Powierzchnia wyświetlacza jest nieco schowana w głębi obudowy, co będzie chronić ekran przed porysowaniem. Warstwa dotykowa jest błyszcząca, przez co przy mocnym oświetleniu wkradają się odbicia. Niemniej jednak jasność ekranu jest wysoka, zatem można będzie z powodzeniem fotografować nawet na słonecznej plaży.

Mechanizm zoomu pracuje kulturalnie bez nadmiernego hałasu, natomiast AF jest całkowicie bezgłośny. Obiektyw jest też bardzo szybki. Pełna zmiana ogniskowej trwa niecałą 1 sekundę i może odbywać się maksymalnie w 6 krokach. Szybkość automatycznego nastawiania ostrości stoi na typowym poziomie i trwa od około 0,5s do 1,5s, przy czym najczęściej jest to okolica dolnej wartości. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż producent nie wyposażył aparatu w lampkę wspomagania AF, przez co automatyczne nastawienie ostrości nie będzie możliwe, gdy scena będzie bardzo słabo oświetlona.

BenQ T700 jest jednak nieco wolny podczas uruchamiania i wyłączania. Miną blisko 2,5 sekundy zanim aparat będzie gotowy do pracy, natomiast jego wyłączenie trwa około 1,5s. Nie zaobserwowałem znaczących opóźnień podczas wczytywania i przeglądania zdjęć.

Niewielki (pod względem gabarytów i pojemności) akumulator zapewnia przeciętny czas pracy. Myślę, że można przyjąć średnią około 180 zdjęć, przy czym wartość ta bardzo wyraźnie się zmienia w zależności od tego jak intensywnie będziemy korzystać z wyświetlacza.

Ogólna ergonomia stoi na bardzo wysokim poziomie jak na aparat tej klasy. Obudowa w dłoni leży jednak niepewnie i nie ma się czemu dziwić biorąc pod uwagę jej kształt oraz rozmiary. Warto więc zawsze korzystać z paska na nadgarstek, aby uchronić aparat przed upadkiem na ziemie.

Właściwie jedynym zarzutem jaki mogę postawić T700 jest nadmierne nagrzewanie się obudowy szczególnie z prawej strony przodu.

Aparat jednokrotnie się zawiesił, po czym sam się zrestartował. Na dwóch zdjęciach wyszczególnionych w następnym rozdziale zauważyłem także problemy z matrycą.

W związku z tym, że egzemplarz jaki do mnie przyjechał jest próbką przed sprzedażną (napis "sample" na obudowie i opakowaniu) przymykam na to oko. Mam nadzieję, że słusznie.



Przykładowe zdjęcia


ISO 80 (Wspomniany wcześniej błąd matrycy z lewej strony) (kliknij, aby powiększyć)


ISO 160 (Wspomniany wcześniej błąd matrycy (na niebieskim aucie)) (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 320 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 160 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 160 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 800 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 320 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 160 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 320 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 80 (kliknij, aby powiększyć)


ISO 160 (kliknij, aby powiększyć)


Komentarz:

Rezultat uzyskany przez BenQ T700 jest zgodny z tym czego się spodziewałem.

Szczegółowość fotografii jest niższa niż można by się było spodziewać po 7Mpix. Przy czułości ISO 160 drobne szczegóły o niewielkim kontraście zaczynają się nieznacznie zacierać (co skutkuje także obniżeniem ostrości), natomiast podniesienie czułości do wartości ISO 320 czy 400 jeszcze bardziej pogłębia ten problem, dodatkowo wprowadzając kolorowy szum do ciemniejszych partii zdjęć. Dalsze podbijanie czułości pozbawione jest sensu, jakość zdjęć spada już bardzo drastycznie. Warto jednak zaznaczyć, że pomimo iż spadek jakości przy ISO 400 jest bardzo dobrze widoczny, to już na odbitkach 15x10 (rozdzielczość 1500x1000) przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Aparat świetnie czuje się w przypadku, gdy scena jest dobrze naświetlona i niezbyt dobrze radzi sobie w pomieszczeniach, szczególnie gdy panują w nim słabe warunki oświetleniowe. Pomijam już fakt wpływu wysokiej czułości na jakość zdjęć, jednak brak wspomagania lampki AF stanowi znaczący problem, momencie gdy otoczenie jest kiepsko oświetlone. Wtedy możemy być zmuszeni do skorzystania z ręcznej nastawy ostrości "na oko".

Kolory rejestrowane przez T700 są żywe i nie odbiegają w znaczący sposób od naturalności.
Automatyka ekspozycji działa sprawnie, jednakże ma tendencję do nieznacznego (o około 1/3EV) prześwietlania scen, gdy ta jest bardzo mocno nasłoneczniona, a pomiar ekspozycji jest matrycowy. Automatyka balansu bieli działa poprawnie i bardzo rzadko się myli w wyraźny sposób.

Optyka aparatu jest dobrej jakości. Powłoki SMC działają skutecznie, dzięki czemu nawet fotografowanie pod słońce nie obniża drastycznie kontrastu, czy też nie wprowadza wielu flar i blików. Zdjęcia są ostre nawet na krawędziach kadru, nie zauważyłem także występowania wad optyki takich jak np. aberracje chromatyczne.

Tryb makro nie oczarowuje. Powiem więcej, jest po prostu kiepski. Po włączeniu tej opcji ogniskowa blokowana jest na najmniejszą wartość. Zakres odległości ostrzenia zawiera się wtedy w przedziale około 15-30cm. Uzyskiwana w ten sposób skala odwzorowania nie umożliwi nam wykonania dużych zbliżeń. Co najwyżej można pokusić się na fotografowanie niewielkich obiektów czy kwiatów. O uwiecznieniu owadów nie może być mowy.

BenQ T700 umożliwia także rejestrację filmów z dźwiękiem mono. Do dyspozycji są dwie rozdzielczości: 640x480 oraz 320x240, a także trzy poziomy kompresji. Zapis materiału odbywa się z płynnością 30 klatek/s. Podczas filmowania w słabych warunkach oświetleniowych aparat może dobrać wysoką czułość matrycy aż do ISO 4000. Niestety podczas rejestracji filmów nie ma możliwości zmiany ogniskowej, co wydatnie ogranicza użyteczność tej opcji.

Wykonane zdjęcia można przeglądać pojedynczo, uruchomić automatyczny pokaz obrazów lub wyświetlić 9 miniaturek.
Dodatkowo każde zdjęcie można płynnie powiększać aż do 12x oraz obracać kadr. Użytecznym dodatkiem szczególnie dla młodszych fotografów, są bardzo duże możliwości edycji zdjęć w aparacie. Począwszy od zmiany rozdzielczości oraz kompresji wybranych obrazów poprzez kadrowanie, rysowanie i malowanie na zdjęciach, a na wstawianiu okolicznościowych ramek lub tworzeniu własnych oraz dodawaniu notatek głosowych skończywszy.

Warto zwrócić większą uwagę na możliwość rysowania po zdjęciach. Wyobraźcie sobie taką oto sytuację. Jesteście na hucznej imprezie, spotykacie wiele dziewczyn, jednak jak spamiętać ich imiona? Robimy im zdjęcia i podpisujemy na obrazie imię każdej z nich oraz koniecznie numer telefonu. Gdy kilka dni później dojdziemy do siebie wystarczy, że przejrzymy zdjęcia, dzięki którym dowiemy się kogo poznaliśmy. Teraz wystarczy tylko zadecydować, do której wybranki zagaić :-)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Pisanie i malowanie jest stosunkowo wygodne. Do tego celu można użyć dołączonego do kompletu rysika. Producent zadbał o to, by można było zaczepić go do paska na nadgarstek więc nie musimy się obawiać, że rysik się zgubi. Ja używałem także plastikowej wykałaczki ze scyzoryka, ale może to być inny przedmiot (jednak niezbyt ostry, aby nie porysował ekranu). Zabawa jest bardzo fajna. Do dyspozycji jest wiele kolorów, kształtów rysika, stempli, a także linie proste oraz gumka. Słowem to taki mini-tablet z mini-paintem na pokładzie. Pomimo swojej prostoty to bardzo fajny dodatek przynoszący zabawę i urozmaicenie. Jedynym zastrzeżeniem jest fakt, że wyedytowane w ten sposób zdjęcia są zapisywane w rozdzielczości 1600x1200.



Kilka słów na koniec

Dotychczas recenzowane przeze mnie aparaty marki BenQ nie broniły się wystarczająco dzielnie. Inaczej jest w przypadku najnowszego modelu T700. To bardzo przyjemny w użytkowaniu, kieszonkowy kompakt. Oferuje dużo zabawy przynosząc nie tylko sporą radość z fotografowania, ale także z edycji zdjęć. I to wszystko przy zachowaniu bardzo niewielkich rozmiarów. Dodatkowo jakość rejestrowanych zdjęć stoi na dostatecznie dobrym poziomie, co w połączeniu z sugerowaną ceną mającą wynosić na początek 900zł (a w sklepach pewnie 800zł) daje atrakcyjną propozycję na rynku prostych, kieszonkowych aparatów w sam raz dla niewymagającego amatora.




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

BENQ POLSKA      BENQ POLSKA