Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2018
RECENZJE | Felieton: Najpierw był Macbook Air...
    

 

Felieton: Najpierw był Macbook Air...


 Autor: Piotr Jakub Karcz (P.J.) | Data: 08/07/11

Felieton: Najpierw był Macbook Air...Z zaciekawieniem obserwuję rynek laptopów, który przykuwa moją uwagę w zasadzie od samego początku swego istnienia (nie, nie jestem taki stary, jak ENIAC, który notabene notebookiem nie był. To po prostu rynek – jak to mówią Francuzi – 'ordinateur portable' jest takim stosunkowo młodym wytworem). Nie mogę przejść obojętnie obok trendu, odchudzania laptopów zapoczątkowanego przez dyktatora stylu – Apple. Jednak czy aby na pewno firma pod dowództwem Steve'a Jobsa jest prekursorem tej mody? Jakie będą mobilne komputery jutra oraz w jakim kierunku podąża przenośny komputer? Zapraszam do lektury.
     

...

Zauważyłem ciekawy trend, odchudzania laptopów zapoczątkowany przez dyktatora stylu - Apple. Od Macbooka Air wszystko się zaczęło (notabene nazwa jak na polskie warunki, przysparza dużo kłopotów kupującemu. Gdy chcemy być "światowcem" i w sklepie spytamy się o wspomniane urządzenie, wymawiając bardzo wielu sprzedawców nie zrozumie, o co nam chodzi.). Dość szybko firma z Cupertino znalazła naśladowcę w postaci MSI X-Slim (rok 2009). Jednak dopiero rozwój technologii Sandy Brdige (32 mm) oraz rozwinięcie szersze dysków SSD, spowodował wysyp płaskich laptopów "pełną gębą", takich jak Samsungi z serii NP900X3, Lenovo z serii ThinkPad Edge. Doczekamy się być może niebawem czasów, że laptopy będą się dzieliły na płaskie i do gier. Chociaż kto wie, czy w laboratoriach megakorporacje (tak, tak, niczym w świecie Shadowrun) nie testują już "płaszczaków" z jakąś szybką nVidią, albo "Radkiem" na pokładzie.

Czy zatem szykuje się rewolucja w branży laptopów? Co roku na targach typu E3, hanowerskim Cebit-cie, albo nawet naszych rodzimych On-Off (tak swoją drogą pamiętacie legendarne ECTS w Londynie, które odbyły się po raz ostatni w roku 2004? Aż łezka się w oku kręci…) producenci zapowiadają rewolucję. Zazwyczaj tech-entuzjaści "nakręcają się", a sceptycy kalkulują i mówią, że i tak będzie po staremu. Prawda oczywiście leży gdzieś pośrodku. Odpowiedzmy sobie uczciwie na pytanie: "jakie rewolucje przeżyliśmy w czasie krótkiego życia laptopa?". Od czasu, gdy notebook stał się mniejszy od walizki; pojawiły się aktywne i kolorowe matryce LCD (pamiętacie te smużenie, gdy po przejechaniu myszką w "Windows 3.11" za kursorem ciągnął się ogon, niczym kometa? A teraz pomyśleć, że sprzedawcy telewizorów wmawiają nam, że powyżej 7 milisekund monitor smuży…), a laptop przestał być sprzętem przeznaczonym wyłącznie dla branży biznesowej, przeżyliśmy tak naprawdę kilka mini-rewolucji i - niestety - nie wszystkie wyszły nam, czyli konsumentom na dobre.

Pierwsza taka mini-rewolucja to okolice roku 2005, gdy moda na laptopy z ekranem panoramicznym, stała się tak silna, że z klasyczne matryce o proporcjach 4:3 zniknęły niemal zupełnie z rynku (co ciekawe ten trend wyprzedził nawet monitory w komputerach stacjonarnych, w których matryce o proporcjach 5:4 trzymały się jeszcze wówczas całkiem dobrze). Tym samym skorzystali producenci, mając do wykorzystania większą powierzchnię obudowy. Jak to ma się z trendem miniaturyzacji, optymalizacji? Chyba zupełnie wspak. Dlaczego musieliśmy czekać kilka lat od tego czasu, zanim korporacje odkryły, że laptop o przekątnej 15 cali i wadze 3 kg jest krótko mówiąc ciężki.

Tym samym powstała pod koniec roku 2008 era netbooków opartych na procesorach z rodziny Atom, która, została zweryfikowana przez branżę konsumencką i stopniowo zastępowana tabletami oraz wspomnianymi na początku niniejszego artykułu płaskimi laptopami. Popatrzcie, teraz nagle producenci odkrywają małe laptopy, zapominając, że przecież 6 lat temu te urządzenia były mniejsze i ważyły poniżej dwóch kilogramów - z napędem optycznym i dyskiem talerzowym włącznie! Zanim jednak nastała obecnie kończąca się era Netbooków, wypieranych tabletami, przeżyliśmy jeszcze dwie małe rewolucje. Pierwsza, to wprowadzenie procesorów dwurdzeniowych, która dała notebookom moc obliczeniową, pozwalającą z powodzeniem w większości dziedzin zastąpić swoich stacjonarnych kolegów (wiem, wiem, jak ktoś dobrze poszuka to i z 6-sciordzeniowcem laptopa znajdzie, ale sami przyznacie, że to już nie jest taki skok, jak między PentiumM, a Core Duo). Ta rewolucja w połączniu z szybko rozwijającymi się mobilnymi kartami graficznymi, przyczyniła się do diametralnego spadku sprzedaży komputerów stacjonarnych. Kto wie, czy nie żyjemy w ostatnich latach powszechnych na szeroką skalę komputerów stacjonarnych (od kilku lat sprzedaż notebooków przewyższa komputery stacjonarne, a dysproporcja ta non-stop się zwiększa). Już za kilka lat komputerów stacjonarnych będą używać tylko graficy, osoby montujące video, wymagający gracze, naukowcy, albo tech-entuzjaści. Chociaż kto wie, czy nawet te grupy społeczne nie odstawią stacjonarnego blaszaka, na rzecz, np. pracy w chmurze, albo scentralizowanego serwera, z laptopami - terminalami.

Natomiast druga mini - rewolucja, czy raczej ewolucja - tym razem niekoniecznie dobra dla klienta - to dalszy "rozwój" matryc. Zauważcie, że zniknęły niemal zupełnie z rynku wyświetlacze matowe (można jest nabyć głównie w topowych, lub bardzo niszowych modelach), a proporcje z 16:10, zmieniły się na 16:9. Złośliwi twierdzą, że jeśli tak dalej pójdzie, to korporacje zaczną produkować notebooki o proporcjach 21:9, bo taki na dzień dzisiejszy jest oficjalny format filmów kinowych. Sony już od kilku lat sprzedaje takie telewizory. Dlatego producenci laptopów - wszystko przed Wami!

Na temat propocji 16:9 słyszałem wiele teorii, dlaczego niby są lepsze od 16:10. Jedyna, z którą się zgodzę, to to, jest bardziej dopasowana do filmów, ale naprawdę nie dam się nabrać na naukowy bełkot o lepszym postrzeganiu itp. Prawda jest taka, że matryca16:9 przy takiej samej ilości cali, ma mniejszą powierzchnię niż matryca 16:10 i tym samym więcej ich można "wyciąć" z jednego wafla. Może to po prostu o to chodzi… Dobrze, że przynajmniej Apple nie ugiął się w swoich telefonach oraz tabletach i nie wyposażył ich w matryce 16:9.

Jeśli chodzi o Apple, albo jak to mawiają nasi sąsiedzi (dla wielu Polaków dosłownie zza ściany) z Wielkiej Brytanii - Appleton, to jak to się ciekawie dzieję, nowinki techniczne w ostatnich latach są synonimem ich brandu (w tym roku marka Apple, w rankingu Millward Brown została wyceniony na 153,5 mld zielonych podobizn martwych prezydentów). Czy zauważyliście, że jest w tym coś podobnego do fenomenu Microsoft Windows? Każdy krytykuje, ale słupki sprzedaży pokazują coś innego. Niby iPad, czy iPhone, mają zamkniętą architekturę, nie mają USB, slotu na kartę SD, obsługi Flash'a w przeglądarce, wgrywanie softu przez iTunes, który szpieguje użytkowników itp., brak możliwości rozszerzenia, wyboru dowolnego dzwonka, są drogie, ale mimo, niejednokrotnie lepszych parametrów na papierze u konkurencji, to właśnie produkt z nadgryzionym jabłkiem wybierają masy. Ponadto inne firmy "mówiły mu, że łotr, mówiły mu że drań (…)a czasem nie mówiły nic, a wszystkie za nim szły". To trochę jak z głosowaniem na Jarka Kaczyńskiego. Niby nikt nie głosował, kogo spytacie, a 47 procent głosów zebrał. Nie powie nikt, że Samsung Galaxy Tab zarówno pierwszy, jak i ten nowy, 10.1 nie jest wzorowany na iPadzie. Tak samo, jak producenci HTC Flyer-a, czy Asus'a eee2, na pewno w ogóle nie wzorowali się na produkcie Apple'a.

Sam poddałem się "jabłuszkomanii", używam iPada2 oraz wysłużonego już iPhona 3G. Zawsze usprawiedliwiam się, że "wytwory" Apple to dopracowany i stabilny system do tego stylowy i funkcjonalny design. W Polsce nie jest to jeszcze takie "oklepane", ale USA, byłbym standardowym userem, niczym posiadaczem Nokii 3310 w Polsce przed 7-dmiu laty, albo fiata 126p przed 30-stu, a przecież jak to mawiał Jean Cocteau "nie należy mylić prawdy z opinią większości".

Na koniec ostudzę jednak trochę oburzenie Apple-przeciwników, którzy już na pewno chwytają widły, kije i inne "walijki", lokalizując mnie po adresie IP. Nie jestem kolokwialnie mówiąc fanboyem firmy iSteve'iego. Nie podoba mi się też narzucanie odstraszająco wysokich cen na sprzedawane przez nich zabawki (porównajcie np. cenę MacBooka Pro z np. Sony Vaio o tych samych parametrach. Niemniej jednak Amerykańskiego giganta interesują zdecydowanie bardziej słupki sprzedaży, niż dylemat finansowo-moralny Kowalskiego, z dalekiego, europejskiego kraju. Takie niestety są okrutne prawa ekonomii. Skoro krzywa popytu i podaży przecina się na takich, a nie innych rzędnych, to głupotą byłoby ustalanie ceny sprzedaży poniżej tego punktu. A handlować można przecież wszystkim, z piaskiem na Saharze włącznie. Może się to komuś bardzo nie podobać, ale skoro tłumy ten piasek kupują, to pomimo wieszania przysłowiowych psów na sprzedawcy, on to dalej będzie robić.

Nie do końca jest natomiast poprawne myślenie narzucane przez przeciwników Apple'a, jakoby jej władze wykorzystywały bardziej niż inne firmy pracowników w Chinach i na Tajwanie. Taka jest - niestety - okrutna prawda że pracownicy są wyzyskiwani w podobnym stopniu w przez każdą z korporacji pracujących w biedniejszych krajach (np. myślicie, że Polacy składający telewizory dla Sharpa w podtoruńskich Łysomicach, zarabiają więcej niż średnia krajowa?). Mało tego, są wyzyskiwani na tyle, na ile pozwala na to sytuacja finansowo-polityczna (pamiętacie tą głośną sprawę odnośnie producenta butów Catwalk w Indiach? Tam ludzie pracują nadal w tych samych warunkach, bo wolą to, niż umrzeć z głodu w slumsie). Bardzo ciekawie zobrazował to jeden z forumowiczów na TwojePC, w odpowiedzi na andy-apple'owskiego posta, w którym to Pan X narzeka na Apple'a, że nie kupiłby tego g**na, ze względów ideologicznych, ponieważ ma świadomość, że składają go ludzie pracujący ponad normę, za grosze. Najlepsza odpowiedź była taka: "A Ty pewnie piszesz tego posta z komputera złożonego z części, które wyprodukowały jelonki w lesie koło twojego domu"...

Zatem tym optymistycznym akcentem...







Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Felieton: Najpierw był Macbook Air...
 
Wyświetl komentarze do artykułu »