Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | Są odtwarzacze i jest iPod - test iPod Nano 4G
    

 

Są odtwarzacze i jest iPod - test iPod Nano 4G


 Autor: NimnuL | Data: 10/10/08

Są odtwarzacze i jest iPod - test iPod Nano 4GParafrazując proste stwierdzenie znane z geometrii, dotyczące kwadratów i prostokątów, można śmiało napisać: każdy iPod jest odtwarzaczem muzyki, jednak nie każdy odtwarzacz jest iPodem. Firmie Apple udało się coś, za co inni producenci sprzedaliby duszę. Stworzyła produkt powszechnie rozpoznawany i jednoznacznie kojarzony z wysoką jakością. Podobnym sukcesem może pochwalić się niewiele firm, jak choćby Adidas lub Mercedes. Jednakże prezes Apple – Steve Jobs - pomimo ogromnych osiągnięć swojej firmy, nie spoczął na laurach i nieustannie rozwija linię produktów. Dowodem tego niech będzie iPod Nano czwartej już generacji, który w niniejszym teście będzie głównym bohaterem. Zapraszam.
     

iTechnika

Zanim przejdziemy do miłej pogawędki o sprzęcie, porozmawiajmy krótko o liczbach. Cóż, od tego nie uciekniemy. Apple na swoich stronach bardzo obszernie potraktowało tematykę specyfikacji technicznej, odsyłam Was zatem tutaj.

Informacje tam zamieszczone zostały przedstawione w tak detaliczny i przystępny sposób, że zrobię wyjątek i po raz pierwszy w moim teście nie sporządzę osobnej tabelki.

Waszą uwagę zwracam na niewielkie wymiary urządzenia (w szczególności grubość wynosząca zaledwie 6mm) oraz jego wagę, a także mnogość obsługiwanych formatów plików. Interesujące jest również to, że tak mały odtwarzacz radzi sobie z całkiem sporymi plikami video, bo o rozdzielczości aż 640x480 @30fps skompresowanych popularnym kodekiem H.264.

Ciekawostką jest, że na Polskim rynku pojawiły się również wersje nowych Nano o pojemności 4GB. Nie znajdziemy o nich oficjalnej wzmianki Apple, jednak faktem jest, że taka wersja w przyrodzie występuje i jest o około 140zł tańsza niż jej dwukrotnie pojemniejszy odpowiednik.



Osprzęt


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Bardzo skromne i eleganckie opakowanie stało się już tradycją w przypadku iPodów.


(kliknij, aby powiększyć)

Skromność wyposażenia jest tutaj daleko posunięta idąc w parze z prostotą wzornictwa u Apple. Czego zatem zabrakło? Wszystkiego. A co dostajemy? Cóż, również wszystko. Ale po kolei.

Wyposażenie podstawowe obejmuje słuchawki, przewód USB, przejściówkę do stacji dokującej oraz krótką instrukcję obsługi. Obszerną, bo liczącą aż 81 stron dokumentację znajdziecie na stronie producenta.

Owszem, wyposażenie na pierwszy rzut oka jest skromne. Inni producenci nierzadko wkładają do pudełka takie drobiazgi jak futerał, smycz, ładowarkę sieciową, breloczki, ściereczki, gąbeczki i inne drobiazgi. Apple uznaje natomiast prostą zasadę: jeśli potrzebujesz czegoś więcej, dokup to. I mnie się to podoba. Wolę takie podejście niż odgórne płacenie za dodatki, których nigdy nie użyję, bo albo są tandetnej jakości, albo ich nie chcę. U Apple płaci się tylko za dodatki, których naprawdę potrzebujemy.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Słuchawki dołączone do zestawu występują wyłącznie w klasycznym, białym kolorze. Pomimo prostoty ich konstrukcji, można zauważyć, że Apple zwróciło uwagę na to jakie słuchawki mają znaleźć się w komplecie. W każdym elemencie widać dbałość o detale. Przewód jest bardzo miękki, powleczony delikatną gumą i zakończony małą wtyczką jack 3,5mm. Membrany słuchawek przykryte są metalową siateczką, natomiast zewnętrzny pierścień słuchawki pokryty jest miękką gumą, co skutecznie podnosi komfort ich noszenia. Wyprowadzenie przewodu z wtyczki oraz ze słuchawek zabezpieczono dodatkowymi elementami gumowymi, co powinno uchronić przewód przed uszkodzeniem w tych właśnie miejscach.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

iPod Nano 4G jako jedyny z aktualnej puli produktów Apple występuje aż w dziewięciu wersjach kolorystycznych. W niniejszej recenzji zajmiemy się jednak modelem pomarańczowym. Przyjrzyjmy mu się zatem z bliska.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Mniej więcej połowę powierzchni przedniego panelu odtwarzacza zajęte jest przez kolorowy wyświetlacz znany z Nano 3G. Tutaj jednak ekran ułożony jest pionowo, a nie poziomo jak to miało miejsce u poprzednika. Dzięki temu Apple powróciło do tak lubianego przez wielu, podłużnego kształtu znanego z pierwszej i drugiej generacji Nano. Pod ekranem umieszczony jest znak rozpoznawczy wszystkich iPodów – dotykowy panel w kształcie koła, będący jednocześnie pięciokierunkowym wybierakiem.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Zarówno przednia jak i tylna ścianka odtwarzacza są zakrzywione, a grubość ścianki bocznej jest imponująco niewielka i wynosi zaledwie 6mm w najgrubszym miejscu.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Na górnej ściance umieszczony jest suwak blokujący działanie przycisków, natomiast po przeciwnej stronie zainstalowane jest złącze komunikacyjne oraz wyjście słuchawkowe.
I to wszystko. Bardzo skromnie ale też bardzo elegancko i co najważniejsze, praktycznie.

Jakość wykonania Nano 4G jest znakomita. Obudowa wykonana jest z matowego aluminium i stanowi jednolitą bryłę, bez jakichkolwiek łączeń. Szybka chroniąca ekran wykonana jest ze szkła, powinna być więc znacznie bardziej odporna na zarysowania niż plastikowa, znana choćby z poprzedniej generacji Nano.

Wartą odnotowania ciekawostką jest fakt, że opakowanie wytworzono z materiałów w 100% nadających się do przetworzenia. Steve Jobs twierdzi również, że nowe Nano jest „najczystszym” iPodem jaki kiedykolwiek zbudowali. Wykluczono toksyczne materiały, takie jak rtęć, PVC czy bromowane środki zmniejszające palność, szybka natomiast nie zawiera arsenu. Całość wytworzono też z materiałów w większym stopniu nadających się do ponownego przetworzenia.


porównanie do iAudio F1 (kliknij, aby powiększyć)


porównanie do iAudio F1 (kliknij, aby powiększyć)


porównanie do iAudio F1 (kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)





Dźwięk, dźwięk ... dźwięk!


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Początkowo bardzo sceptycznie podchodziłem do kwestii dźwięku w Nano. Okazało się jednak, że niesłusznie, a zagadnieniu dźwięku w tym wypadku warto poświęcić znacznie więcej uwagi.

Niemniej jednak wypowiadanie się na ten temat jest bardzo trudne, bo przecież wszystko zależy od tego jakich słuchawek użyjemy. Dlatego też posłuchałem co odtwarzacz ma do powiedzenia zarówno przez słuchawki dołączone do kompletu jak i Sennheiser PMX100. Co usłyszałem? Dwa różne światy.

Po dołączonych słuchawkach nigdy nie można spodziewać się wiele, i tym razem swojego podejścia nie ma sensu zmieniać. Niemniej jednak w tej kwestii jest zauważalnie lepiej niż u cenionej konkurencji takiej jak iriver czy iAudio. Jeśli miałbym postawić pchełki Apple w szeregu, znalazłyby się pomiędzy Sennheiser MX300, a 500. Gdzieś po środku. Krótko mówiąc, da się na nich słuchać muzyki i czerpać z tego przyjemność, co wbrew pozorom nie jest takim oczywistym stwierdzeniem. Spektrum reprodukowanego dźwięku jest szerokie. Tony niskie są dobrze wyczuwalne i stosunkowo głębokie jak na malutkie słuchawki douszne. Wyższe partie dźwięku brzmią całkim przekonująco. Dźwięk sprawia wrażenie naturalnego, zrównoważonego i co najważniejsze, bez plastikowych dodatków. Scena jest stosunkowo szeroka, a całość brzmi tak, że nie mamy odruchu by natychmiast wyjąć słuchawki z uszu. Po raz pierwszy spotkałem więc słuchawki zestawowe, które nie wymagają natychmiastowej wymiany aby móc cieszyć się dźwiękiem.

Pomimo tego jednak, Nano zachowa dla siebie to na co go tak naprawdę stać. Jeśli szukamy dźwięku mocnego, ciekawszego, z przysłowiowym ogniem, należy na uszy założyć coś lepszego. Ja do Nano przypiąłem nauszne Sennheiser PMX100. Odtwarzacz poczuł się więc nieskrępowany. Przeciągnął się, wziął głęboki wdech i ryknął. Na mych ustach pojawił się uśmiech, który gdyby nie uszy, owinąłby mi się wokół głowy. Dźwięk jakim poczęstował mnie Nano jest w stanie zadowolić wymagającego słuchacza. Jest wyraźnie lepszy niż ten znany z iAudio F1. Odtwarzacz Apple jest bardzo muzykalny, lubi grać i cieszy się muzyką wraz z właścicielem. Dźwięk jest bardzo dynamiczny, a tony niskie kapitalnie sprężyste i szybkie.

Jednocześnie nie można mówić o nadmiarze basu. W mojej opinii Nano gra naturalnie radząc sobie bardzo dobrze nie tylko z dołem, ale również średnicą i górą dźwięku. Do momentu kiedy piszę tą recenzję przesłuchałem około 30 albumów z płytami w jakości MP3 @320kbps VBR oraz bezstratnym formacie Apple (*.m4a). Repertuar jaki zagościł w pamięci Nano obejmował szeroki wachlarz gatunków począwszy od Jazz z Ellą Fitzgerald w roli głównej, poprzez Big Bandy (Duke Erlington, Count Basie), rock (Pink Floyd, Metallica), muzykę klasyczną (symfonie Beethovena, J.S.Bach), a skończywszy na muzyce filmowej, która była przekrojem przez większość pozostałych gatunków muzycznych. Po około 30 godzinach słuchania doszedłem do prostego wniosku. Nie mam się do czego przyczepić. Nano gra tak jak grać powinien. Bardzo czysto, dynamicznie i z pedantyczną wręcz precyzją.

Pod znakiem zapytania pozostaje jednak moc wyjściowa produktów Apple. Pomimo tego, że producent bardzo szczegółowo opisuje stronę techniczną swoich odtwarzaczy, nie znajdziemy tam wzmianki o mocy zainstalowanego w nich wzmacniacza. Powszechna opinia głosi jednak, że iPody grają cicho. To fakt. Nano nie jest tu wyjątkiem. Właśnie z tego względu miałem obawy, że odtwarzacz ten nie będzie w stanie poprawnie wysterować większych słuchawek. Na szczęście obawy okazały się niesłuszne.

Sennheiser PMX100 słuchawkami łatwymi do napędzenia nie są. Mają większą niż standardowe pchełki impedancję oraz są znacząco bardziej wymagające. Na szczęście Nano dogadał się z nimi bez problemu. Miłośnicy bardzo głośnego słuchania mogą się jednak zawieść na odtwarzaczu Apple. Maksymalne ustawienie głośności nie ogłuszy nas doszczętnie. Będzie bardzo głośno, ale można wytrzymać bez obawy o słuch. 100% głośności w Nano 4G można przyrównać do około 28/40 w iAudio F1. Na co dzień jednak suwak głośności ustawiałem w okolicach 75% co uważałem za całkowicie wystarczające do ciągłego słuchania muzyki podczas spacerów. Rzadko podkręcałem głośność powyżej 85%, a 100% ustawiałem tylko dla testów. Faktem jest, że zapas mocy rzędu 20% niektórym może wydawać się niewielki. Zwolennicy bardzo głośnej muzyki mogą pobawić się w programowe pogłośnienie utworów, co zostało opisane tutaj. Nie wiem na ile i czy w ogóle sposób ten wpływa na jakość dźwięku. Nie sprawdzałem tego, bo uważam to za zbędny zabieg i stosowany może być raczej bardziej dla uspokojenia ducha (świadomość, że zapas mocy jest większy) niż z rzeczywistej potrzeby.

Warto dodać, że Nano pomimo maksymalnego wysterowania dźwięku, gra idealnie czysto. Nie usłyszymy nawet najcichszych szumów własnych wzmacniacza czy też przesterowania. Wygląda na to, że Apple celowo ograniczyło maksymalny poziom głośności i pomimo, że suwak osiąga granicę, wzmacniacz ma jeszcze spory zapas mocy.

Spójrzmy jeszcze w stronę zdefiniowanych profili korektora dźwięku. Jest ich mnóstwo, bo aż 22. Znajdziemy tu ustawienia mające wpasować się w większość gatunków muzycznych, uwydatnić tony niskie lub wysokie, wokal, mowę, poszczególne instrumenty itp. Każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. Co ciekawe, zdefiniowane ustawienia nie ingerują w muzykę w agresywny sposób. Zmiany są zauważalne, jednak nie odczujemy, że dźwięk uległ pogorszeniu jak to ma miejsce w przypadku mnóstwa konkurencyjnych odtwarzaczy. Pomimo tego osobiście postanowiłem wyłączyć korektor. To najbardziej trafia w moje preferencje. Nano gra znakomicie bez udziału żadnych dodatków.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Interfejs jest bardzo przejrzysty. Podczas odtwarzania muzyki, na ekranie widoczna jest okładka płyty (jeśli jest dostępna) oraz podstawowe informacje na temat nazwy utworu i albumu, paska czasowego (lub zamiennie: głośności, oceny utworu i sposobu odtwarzania), jak również aktualna godzina, tryb odtwarzania i poziom naładowania akumulatora. Gdy przechylimy odtwarzacz o 90 stopni na bok, wbudowany akcelerometr wykryje to i uaktywni funkcję nazwaną „Cover Flow”. Wyświetlone zostaną zapisane w pamięci albumy w postaci okładek. W tym trybie poruszanie się po kilkudziesięciu albumach jest bajecznie łatwe i efektywne. Funkcja ta działa idealnie płynnie i szybko, w przeciwieństwie do tego co miało miejsce w Nano 3G. Utwory i płyty można przeglądać także w tradycyjnym menu poprzez wybranie odpowiednich kryteriów.

Cover Flow jest nie tylko użyteczną funkcją, ale również bardzo efektowną. Elementy na ekranie przemieszczają się jakby były zawieszone w przestrzeni.

Właściwie najlepiej będzie jeśli zobaczycie jak to wygląda w rzeczywistości, bo słowami nie sposób to opisać. Steve Jobs zaprezentował niedawno m.in. to jak działa ta funkcja, oraz jak wygląda poruszanie się po menu. Również filmiki na Youtube to obrazują: video1, video2.

Na koniec warto zwrócić uwagę na sposób odtwarzania muzyki. Można to robić w kolejności porządkowej lub losowej, z powtórzeniem jednej piosenki lub całego albumu. Dodatkowo w samym odtwarzaczu możemy tworzyć playlisty, a nowością jest tu „Genius”, który w automatyczny sposób dobiera utwory na liście pasujące do aktualnie odtwarzanego kawałka.

Ciekawą i stosunkowo nową funkcją jest ‘Shake to shuffle”, zastosowana po raz pierwszy w iPod Touch. Po jej uaktywnieniu wystarczy, że potrząśniemy playerem aby ten zmienił utwór na inny, losowy. Mnie ta funkcja bawiła i interesowała przez pierwsze pięć wstrząsów. Po tym ją wyłączyłem. Zaletą tej opcji jest fakt, że raczej trudno włączyć ją przypadkiem. Podczas biegania czy przypadkowego puknięcia nie uaktywni się. Co innego jeśli Nano upadnie np. na dywan. Tak czy inaczej fajnie, że taka funkcja znalazła się w tym playerku, być może komuś przypadnie do gustu.



Dodatki, różności


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Jak przystało na nowoczesny odtwarzacz przenośny, nowe Nano jest w stanie zaoferować nam znacznie więcej niż tylko samą muzykę. O tym jednak za chwilę. Sprawdźmy najpierw jak obsługuje się ten odtwarzacz.

- ergonomia i użytkowanie

Nowe Nano jak każdy iPod jest bardzo wygodny w obsłudze. A to ze względu na panel dotykowy z wybierakiem oraz zmyślnie zaprojektowane menu. Obsługa odtwarzacza jest dzięki temu nie tylko szybka, ale również intuicyjna. Do większości istotnych opcji dotrzemy używając nie więcej jak trzech kliknięć (a zwykle będą to dwa).

Precyzja sterowania przy pomocy dotykowego kółka jest taka jak być powinna i praktycznie nie wymaga przyzwyczajenia. Czy taki interfejs sterowania jest wygodniejszy niż minijoystick stosowany w niektórych modelach konkurencji (np. iAudio F1)? Zastanówmy się. Minijoystick pozwala sterować podstawowymi funkcjami odtwarzacza nawet bez wyjmowania go z kieszeni. Oczywiście trzeba odtwarzacz dobrze poznać, ale da się. iPodowskie kółko zapewnia jednak znacznie szybszą i precyzyjniejszą obsługę sprzętu. Oba sposoby są więc bardzo wygodne i trudno powiedzieć który z nich jest lepszy. Kwestia preferencji. Ja polubiłem oba.

Odtwarzacz bardzo przyjemnie leży w dłoni dzięki klasycznemu, podłużnemu kształtowi.
Jakość wyświetlacza jest rewelacyjna. Jego rozdzielczość zapewnia idealnie gładki obraz, kolory są żywe, a obraz bardzo kontrastowy, jasny i równomiernie podświetlony. Kąty widzenia są przy tym bardzo szerokie i sięgają niemal 180 stopni.

Na delikatnie wygiętej szybce czasem pojawiają się niewielkie refleksy i odbicia, ale nie przeszkadzają one w użytkowaniu. Nawet w całkowicie nasłoneczniony dzień, w samo południe obraz był w pełni czytelny i nie wymagał wytężania wzroku.
Czas podświetlenia ekranu jest regulowany, a funkcja oszczędzania energii całkowicie wyłącza wyświetlacz po 1 minucie.

Nano jest niewielkich rozmiarów, a przede wszystkim jest bardzo lekki. Przez to, podczas jego trzymania w dłoni lub wyjmowania z kieszeni, nie mogłem pozbyć się uczucia, że za chwilę wyślizgnie mi się z rąk (co kilkukrotnie uczynił). Brakuje mi zatem jednego elementu. Otworu do nawleczenia smyczy. Złośliwi powiedzą z pewnością, że otwór taki można dokupić w iStore jako dodatek. Sprawdzałem. Nie można.

Dobrze, przekonajmy się co jeszcze oferuje nam nowy iPod.

- filmy? Czemu by nie?


(kliknij, aby powiększyć)

Pomimo faktu, że jakość zainstalowanego w Nano wyświetlacza jest znakomita, oglądanie na nim filmów nie należy do rozrywki, którą chciałbym kiedykolwiek przeżyć. Trailery i podcasty owszem, być może kilka teledysków, ale nie pełnometrażowe filmy.

A to za sprawą przekątnej ekranu wynoszącej około 5cm. Ale jeśli ktoś jest w stanie zaakceptować tak niewielki ekran, będzie w pełni zadowolony. Płynność obrazu wynosząca 30fps oraz jego jakość pewnością zadowolą amatorów miniaturowego kina.

- zdjęcia? Owszem.


(kliknij, aby powiększyć)

Rozmiar ekranu jest natomiast wystarczający by słuchanie muzyki urozmaicić obrazami. Fotografie można wyświetlać ręcznie lub w automatycznym pokazie slajdów z różnymi efektami przejścia. Zdjęcia są też automatycznie obracane w zależności od położenia odtwarzacza, więc w wygodny sposób dopasujemy je do proporcji boków wyświetlacza. Zdjęcia wczytują się bardzo szybko, a iTunes optymalizuje ich rozdzielczość podczas kopiowania do pamięci odtwarzacza. Zaznaczając odpowiednią opcję w iTunes można równolegle skopiować też zdjęcia w pełnej rozdzielczości.

- tekst? A jakże.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Wystarczy tylko plik tekstowy skopiować do odpowiedniego katalogu w pamięci Nano. Wyświetlana czcionka jest bardzo czytelna, a w tle może grać muzyka. Wiersze dzielone są w logiczny sposób co usprawnia czytanie. Niestety nie uświadczymy polskich znaków. Tekst wyświetlany jest też wyłącznie w orientacji pionowej nad czym ubolewam, bo wolałbym jednak widzieć mniej wierszy tekstu, ale z większą ilością słów. Tekst można przewijać ręcznie lub automatycznie.

- gry? Naturalnie.


(kliknij, aby powiększyć)

Domyślnie w pamięci Nano znajdziemy trzy gry: pasjans (Klondike), labirynt (Maze) oraz Vortex czyli coś na kształt znanego z ośmiobitowców Arkanoida. Różnica polega jednak na tym, że tu plansza jest trójwymiarowa i umieszczona w czymś w rodzaju studni.
Trochę pograłem w te gierki i zdecydowanie najciekawszy wydał mi się „Maze”. Gra ta wykorzystuje akcelerometr, jest interesująca i wprowadza element rywalizacji z czasem. Jednym słowem to miodna gierka, do której chętnie się wraca. Pasjans, jak ktoś lubi gry karciane, będzie go często uruchamiał. Vortex nie przypadł mi do gustu. Szybko mi się znudził, choć początkowo sprawił trochę radości.
Jeśli ktoś będzie miał ochotę na więcej, na rynku znajdzie kilka innych gier przeznaczonych na iPody.

- coś jeszcze? No pewnie!


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Ale to już tylko drobiazgi: stoper, alarm, sleeptimer, kalendarz, kontakty oraz listy rzeczy do zrobienia. Trzy ostatnie pozycje należy synchronizować przy pomocy takich programów jak np. Outlook 2003, iCal czy innych służących do zarządzania czasem i kontaktami. Nano 3G ma również funkcję dyktafonu, jednak uaktywnia się ona wtedy, gdy do gniazda wepniemy dedykowane słuchawki Apple z mikrofonem oraz pilotem na przewodzie.

W porównaniu do konkurencyjnych modeli można powiedzieć, że zabrakło wbudowanego radia. Miłośnicy wsłuchiwania się w eter mogą jednak zaopatrzyć swoje Nano w dodatkowy moduł z odbiornikiem FM. Ponoć jakość odbioru jest wtedy znacząco lepsza niż w innych odtwarzaczach z wbudowanym radiem, niestety nie byłem w stanie tego zweryfikować.



iTunes 8


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Opinie o iTunes są różne. Jedni szukają na siłę alternatywy tylko po to by nie używać tego oprogramowania, inni je chwalą. Sytuacja przypomina tą znaną z Windows. Mi po kilku godzinach użytkowania soft ten przypadł do gustu.

Dzięki iTunes uzyskamy dostęp do ogromnego świata Apple. To nie tylko rozbudowany program do zarządzania urządzeniami iPod oraz iPhone, z którymi zsynchronizujemy nasze dane, stworzymy listy z muzyką itd. To również sklep internetowy. Możemy tu kupić prawie wszystko. Jest także trochę darmochy do pobrania. Ciekawostką jest, że polski iStore jest ... w języku angielskim. Dziwne, bo np. Francuzi czy Niemcy mają ten sklep w rodzimym języku.

Zaktualizujemy również dzięki niemu oprogramowanie w urządzeniach Apple. Właściwie oprócz tego, że jest nieco wolny w działaniu, nie mam zastrzeżeń do tej aplikacji.



Z prędkością dźwięku

Tak. Apple iPod Nano 4G jest szybki. Bardzo szybki.
Aczkolwiek pierwsze uruchomienie odtwarzacza, trwające kilkanaście sekund może nam dać odczuć coś wręcz przeciwnego. Każdy kolejny start jednak, trwa już znacznie poniżej sekundy. Odtwarzacz jest gotowy do uruchomienia praktycznie natychmiast po naciśnięciu przycisku odtwarzania. Przez to można odnieść wrażenie, że Nano nie ma wyłącznika i cały czas gotowy jest do pracy. Wystarczy również podłączyć słuchawki do ipoda, by ten natychmiast się przebudził. Również przełączanie się pomiędzy utworami jest ekspresowe. Natychmiast po naciśnięciu odpowiedniego klawisza usłyszymy kolejny lub poprzedni utwór. Nano działa błyskawicznie, bez zastanowienia się.

Transfery danych przedstawiają się w następny sposób:
Synchronizacja 652 utworów „ważących” łącznie 5,21GB (5335MB) przy użyciu iTunes 8 zakończyła się po 9 minutach i 3 sekundach. Dało to więc prędkość blisko 10MB/s. Kopiowanie jednego pliku o wadze 1GB trwało 1m i 26s w stronę do odtwarzacza oraz 1m i 29s w kierunku przeciwnym. Daje to więc przesył danych rzędu 12MB/s. Nieźle.


(kliknij, aby powiększyć)

Wbudowany akumulator LiIon jest w stanie zasilać Nano przez około 25 godzin podczas słuchania muzyki i 4h 45m podczas oglądania filmów i grania.

Zaletą jest to, że podczas ładowania ogniw można bez skrępowania używać wszystkich funkcji odtwarzacza.
Czas potrzebny do pełnego zregenerowania energii, według producenta powinien trwać około 3h (po 1,5h do 80%). U mnie trwało to zaledwie 2h i 25 minut.



Dla kogo?

Dobrze, porozmawialiśmy o najnowszym dziecku spod znaku nadgryzionego jabłka. Spróbujmy zatem zastanowić się kto jest celem takiego produktu. Cóż, najpierw należałoby odpowiedzieć na pytanie gdzie ów cel się znajduje. Jeśli np. w USA czy UK to odbiorcą docelowym, ze względu na cenę, może być każdy, począwszy od ucznia szkoły podstawowej. Ale nie w Polsce. Tu cena produktów Apple jest stosunkowo wysoka. Dlatego też grupa wiekowa odbiorców w Polsce jest znacznie wyższa niż na zachodzie.

Cena nie jest jedynym ograniczeniem jakie napotkają użytkownicy. Otóż okazuje się, że po zarejestrowaniu się w Polskim iStore (a bez kombinacji z rejestracją w USA się nie da), nie uzyskamy pełnego dostępu do całego asortymentu aplikacji czy choćby pobierania okładek do albumów (które są darmowe). No niestety, Polska nadal uważana jest jako kraj trzeciego świata.

W Polskich sklepach nie kupimy również limitowanej, czerwonej wersji z serii PRODUCT RED Nie zamówimy również laserowego graweru (do wykorzystania dwa wiersze po 24 znaki każdy), darmowego poza granicami naszego kraju. Tak, z tym nie mają problemu otaczający nas sąsiedzi, ale My jesteśmy tylko białą plamą na mapie Apple, i nie tylko jego zresztą.

Również na pytanie „gdzie kupić?” odpowiedź nie jest tak oczywista jak można by się było tego spodziewać. iSpot nie odezwał się i nie zrealizował zamówienia przez ponad tydzień. W wielu sklepach produkt ten dostępny jest na zamówienie. Po zamówieniu w czterech sklepach tego samego dnia najszybciej zamówienie zrealizował Cortland, który paczkę dostarczył na trzeci dzień roboczy i to bez kosztów transportu.

Czy posiadacze Nano 3G powinni ze smutkiem spoglądać na swoje nabytki i myśleć o ich zmianie na nowsze? Według mnie nie. Inaczej zachować mogą się posiadacze starszych generacji. Co jednak poprawiono w nowej generacji?

- Kształt. 3G trudno obsługuje się jedną ręką – mi się to nie udało, jego następca natomiast w dłoni leży bardzo wygodnie.

- Dźwięk. Jest ponoć bardzo zbliżony jakościowo w obu wersjach. Niestety zbyt krótko miałem styczność z 3G aby móc powiedzieć coś więcej na ten temat. Zauważyłem jednak, że 4G jest minimalnie głośniejszy.

- Cover Flow. U poprzednika funkcja ta działa dość wolno i niezbyt płynnie.

- Akcelerometr. Tego we wcześniejszej generacji nie było.

- Szybka. W 3G zastosowano stosunkowo cienką i plastikową szybkę.

- Funkcje „Shake to shuffle” oraz „Genius” – nowość w Nano.



Werdykt

Niezaprzeczalnym faktem jest to, że na rynku istnieją tańsze odtwarzacze muzyki, które jakością dźwięku stoją na równie dobrym poziomie jak opisany tu Nano. Również mniej kosztowne odtwarzacze miewają większe wyświetlacze, zwykle dotykowe. Konkurencyjny sprzęt nierzadko oferuje również więcej funkcji. Jednak u konkurencji nie znajdziemy odtwarzacza, którego niemal każdy detal został tak skrzętnie dopracowany. Popularne odtwarzacze dostępne na rynku są po prostu zwyczajne, bez wyrazu, bez iskierki, bez tego czegoś, czym iPod dysponował od narodzin. Oględnie rzecz ujmując, linia iPod jest sprzętem, o którym trudno rozmawia się na papierze. Jest to produkt, z którym trzeba zapoznać się osobiście.


(kliknij, aby powiększyć)

Ja opisałem Wam, drodzy czytelnicy, jedynie suche fakty i moją opinię (czy jak ktoś woli, moje odczucia). Jednak o tym, jak wiele radości dostarcza tak mały gadżet, należy przekonać się samemu. I właśnie te emocje, jakie potrafi dostarczyć iPod, stanowią jego znaczącą wyższość nad konkurencją. Stosunkowo wysoka cena według mnie znajduje więc uzasadnienie.

Ceny Apple iPod Nano 4G w chwili obecnej kształtują się następująco:

- 4GB = 400zł
- 8GB = 539zł
- 16GB = 699zł


PLUSY:
    + bardzo dobra jakość dźwięku;
    + użyteczne funkcje dodatkowe;
    + znakomitej jakości wyświetlacz;
    + bardzo wysoka ergonomia obsługi;
    + bardzo krótki czas reakcji odtwarzacza;
    + transfer danych na bardzo dobrym poziomie;
    + mnogość dostępnych kolorów;
    + czas pracy na baterii podczas słuchania muzyki;
    + dołączone słuchawki stosunkowo dobrej jakości;
    + znakomity wygląd i jakość wykonania;
    + mocna, aluminiowa obudowa oraz szklana osłona wyświetlacza;
    + ekologiczne opakowanie i odtwarzacz;
    + bardzo duży wybór akcesoriów dodatkowych;
    + menu, oprogramowanie oraz instrukcja obsługi w języku polskim;
MINUSY:
    - brak otworu do nawleczenia paska/smyczy;
    - notatnik nie wyświetla polskich znaków;
TwojePC OK!