Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
RECENZJE | Logitech G1 - powrót myszozaura
    

 

Logitech G1 - powrót myszozaura


 Autor: Spieq | Data: 25/11/05

Logitech G1 - powrót myszozauraSerwis TwojePC ma przyjemność jako pierwszy zrecenzować myszkę, której głównym przeznaczeniem jest przede wszystkim współpraca z grami. Myszka ta ma łączyć zalety starych modeli: MX300 i MX510. Czy ta fuzja wyszła jej na zdrowie, dowiecie się w dalszej części testu... Panie i Panowie! W białym narożniku podskakuje pewnie zawodnik Logitech G1, a w niebieskim - spieq w swoich nieodłącznych okularkach recenzenckich!

Sprawa jest następująca - seria G to myszki nowe, ale towarzyszy nam i tak uporczywe deja vu. Gdzieś już te myszki widzieliśmy... Czy takie rozwiązanie jest uczciwe wobec użytkowników? Kwestia sporna, ma to swoich zwolenników, jak i przeciwników. Mnie osobiście się to nie podoba, ale z modelem "najprostszym", czyli G1, wiązałem niemałe nadzieje. Dwie kwestie brzmiały dla mnie bardzo zachęcająco: świetna obudowa z MX300 i sprawdzona w bojach optyka z MX510.
     

Wstępniak

Przejdźmy od razu do parametrów, którymi charakteryzuje się Logitech G1. W czasach hegemonii G5 i Copperheada nie robią one już takiego wrażenia, warto jednak pamiętać, że technologia laserowa też ma swoje minusy (powyższe myszki nie działają ze wszystkimi podkładkami).

Ponadto myszka pozbawiona jest (jak to miało miejsce np. w Viperze) przejścia w stan uśpienia, posiada teflonowe ślizgacze, niestety tylko 4 przyciski oraz przeżyje 3 miliony naszych kliknięć, co jest oczywiście raczej ciekawostką przyrodniczą.

Całość dotarła do mnie w dość niepozornym pudełku, pomyślałem jednak, że to dobrze... Po co sztucznie wypełniać przestrzeń:


(kliknij, aby powiększyć)

Okazało się jednak, że niepozorność jest tutaj... dominująca. Po wypakowaniu wszystkiego z pudełka miałem wrażenie, że czegoś jednak brakuje:


(kliknij, aby powiększyć)

O tym, czego brakuje - dowiecie się (lub już się domyślacie) później.



Gabaryty myszki

Opisywany przeze mnie model G1 jest najmniejszy z serii, przeznaczony dla osób, które nie przepadają za myszkami "kanapowymi" (termin wymyślony na potrzeby artykułu) typu MX5xx lub MS IE 3.0/4.0. Logitecha G1 z powodzeniem mogą używać osoby leworęczne, bowiem mysz ma symetryczną budowę. Mimo że mam drobną dłoń, czasem miałem wrażenie, że myszka jednak jest nieco... za mała. Poczucie bycia gigantem znika podczas grania, kompletnie się o tym zapomina, co więcej mam wówczas wrażenie, że całkowicie kontroluję jej ruchy, myszka przesuwa się błyskawicznie po podkładce. Komfort ten zapewniają nie tylko opływowe kształty, które są dokładną repliką modelu MX300 (zmieniły się tylko kolory oraz materiał, z którego została wykonana obudowa). To istotny element całości (szczegóły w rozdziale "Wygoda użytkowania") - obok zaawansowanej technologii - właściwie najważniejszy. Logitech G1 to obecnie najlżejsza na rynku mysz dedykowana dla graczy:

Lekkość to wynik pozbycia się ciężarka (MX300 takowy posiadał) o wadze ok. 15 gramów.
Protoplasta Logitecha G1 ważył ~100g, zatem można wysnuć wniosek, że pozostałe gramiki to efekt użycia innych materiałów wykończeniowych. Poniżej przedstawiony został ciężarek (w powiększeniu) oraz MX300:

Wyobraźmy sobie po prostu, że z modelu G1 została wyjęta moneta o średniej wadze. Użytkownicy MX300, jeśli tylko chcą, mogą ciężarek odkręcić, operacja nie jest specjalnie skomplikowana. Tym bardziej, że będą mieli do czynienia tylko z dwiema śrubkami - jedna z nich trzyma całą konstrukcję myszy, druga zaś przytwierdza ciężarek. Wiąże się to jednak z możliwością utraty gwarancji (śrubka nie znajduje się pod naklejką! Do niczego nie zachęcam, ale...). Wracając jednak do gabarytów - myszka jest mała, dla porównania proszę spojrzeć na 2 poniższe zdjęcia:

Nie mam aktualnie w domu modeli G5 i G7, które byłyby lepszym porównaniem, ale warto pamiętać o tym, że zastosowana konstrukcja w powyższych myszkach niczym istotnym nie różni się od MX500. Podobnie rzecz ma się w przypadku MX300 - Logitech G1 to dokładna jej kopia.

Na świecie wciąż wielką popularnością cieszą się emerytowane modele Microsoftu - IE 3.0 i 4.0 (szczególnie ten pierwszy). Są to myszki dla graczy praworęcznych, dość pokaźnych rozmiarów, typowe "kanapowce". Lepiej leżą mi w dłoni niż ich Logitechowe odpowiedniki z serii MX5xx (choć przyznam, że IE 3.0 jest nieco za długa). Poniżej mamy porównanie G1 z IE 4.0:


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Wniosek prosty: Logitech G1 jest również niski i wąski. W wyniku pomiarów metodą domową uzyskałem: 3,5cm wysokości (przy ponad 4,5cm wysokości IE 4.0), ok. 6,5cm szerokości (przy ponad 7cm IE 4.0) i 11,5cm długości (przy ponad 12,5cm IE 4.0).

Takie gabaryty powodują zupełnie inne ułożenie dłoni na myszce. W przypadku Logitecha G1 mamy do czynienia z metodą "palczastą" - ręka nie leży swobodnie na całej długości myszy (jak przy IE 4.0 lub MX5xx lub G5/G7), trzymana jest ona przede wszystkim przez palce, nie ma potrzeby angażowania całej dłoni. Komfort takiego rozwiązania to sprawa subiektywna, często budząca emocje wśród graczy, wrażenia z użytkowania G1 znajdziecie w rozdziale "Wygoda użytkowania".



Estetyka wykonania

G1 to dla mnie bezdyskusyjnie najładniejszy dotychczas model Logitecha. Przyznam, że miałem pewne obawy - w rzeczywistości myszki tej firmy wyglądają nieco gorzej niż na oficjalnych zdjęciach (vide MX310). Na zdjęciach widzimy połyskującą myszkę, której kolorystyka na dodatek wywołuje uśmiech na twarzy - połączenie ciemnego granatu z czernią jest świetnym posunięciem! Przypomnijmy sobie wygląd jej "matki" MX300, która wygląda jak smutna i szara uczennica. Z G1 jest inaczej. Designerów Logitecha tym razem niezdrowo nie poniosło. A propos - estetyka modeli MX518 lub G5 jest dla mnie nie do przyjęcia. Nagromadzenie zbędnych nacieków, dziur (?) nie wyszło im na dobre. To produkty chyba skierowane do młodszej generacji graczy, których krzykliwe kolaże szczególnie rajcują. W G1 siłą napędową wyglądu jest jego prostota i wysublimowanie:

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Śliska powierzchnia (górny tył myszki) powoduje ciekawe odbicia otoczenia wraz ze skromną osobą recenzenta. Logo Logitecha umiejscowione na grzbiecie myszy wykonane jest z gumopodobnego tworzywa, a sam nadruk znajduje się wewnątrz, zatem nie istnieje groźba jego starcia, jak miało to miejsce w przeszłości. Szczególnie w modelu MX310, gdzie lakier znajduje się akurat w miejscu największego kontaktu dłoni z myszką. Co dziwne bliźniaczy z wyglądu model Click! Optical Mouse pozbawiony jest tego wątpliwej jakości pomysłu (logo znajduje się na tej samej wysokości, co w G1).

Na powyższych zdjęciach tego nie widać, ale Logitech pozwolił sobie na delikatny ekshibicjonizm - mimo że boki myszki nie są przezroczyste, przebija przez nie światło diody:


(kliknij, aby powiększyć)

Wrażenie nie jest tak intensywne jak w modelach Razera, gdzie efekty świetlne biją po oczach, ma to jednak swój urok. Osoby, które jednak nie lubią takich bajerów mogę uspokoić - światło naprawdę jest delikatne, w nocy nie przeszkadza, widać je tylko po bokach, górna konstrukcja myszki nie przebija. Podobnie jest ze spodem myszki (to przecież ten sam materiał, co po bokach) - widać środek optyki G1 rozświetlony przez diodę.



Wygoda użytkowania

Jak już powyżej pisałem - G1 to najlżejszy obecnie model dla gracza. Ma to oczywiste przełożenie na komfort pracy. Dłoń nie ma prawa się zmęczyć, to nie jest czołg typu MX1000, którego masa znacznie przewyższa G1 i utrudnia szybkie reakcje w grach (oczywiście posiadacze tego modelu będą chcieli mnie ukamieniować - zanim to jednak zrobicie, sprawdźcie, jak sprawuje się G1). Układ "palczasty" ma wielu zwolenników i przeciwników, uogólniając sprawę - w Windowsie większy komfort pracy odczuwam na MX5xx lub IE 4.0, natomiast w grach zdecydowanie lepiej sprawdza się drobna mysz, którą można kontrolować wyłącznie za pomocą paluszków. Należy pamiętać, że mały palec w większości przypadków będzie szurać po podkładce (o ile jeszcze na podkładkach szmacianych jest to niezauważalne, o tyle np. na aluminiowym Steelpadzie można odczuć pewien dyskomfort).

Gdy zobaczyłem pierwszy raz G1, krzyknąłem: "^%$#@!". Przyznam, że niespecjalnie podoba mi się fakt kurczowego trzymania się konstrukcji rodem z MX500 (i wynikający z tego powodu brak rozwoju), cieszy mnie natomiast to, że designerzy nie wpadli na pomysł, by ulepszyć MX310 i władować w niego inną optykę. MX310 to model z tej samej półki myszek "palczastych", ale zbyt kanciasty, co wpływa na komfort jego użytkowania (znam osoby, które go wielbią, ja męczyłem się strasznie, drugi egzemplarz tej myszki powędrował do jednego z redaktorów PCLab.pl za psie grosze). Konstrukcja G1 (>MX300) pozbawiona jest tej wady - mysz jest nieco niższa, ma inną budowę i przede wszystkim nie posiada bocznych kantów, dzięki czemu zachowamy nasz mały palec w całości. Mamy do czynienia z powtórką z rozrywki, lecz w dobrym tonie. Ciekawy krok Logitecha, ale... O tym za chwilę.

Obawiałem się przycisków głównych. Po miesiącach obcowania z IE 4.0, gdzie jest wyjątkowo delikatny nacisk na klawisze (także boczne) kołatała mi w głowie jedna myśl - co będzie, jeśli powtórzy się sytuacja z felernym egzemplarzem MX310 (jeden klawisz działał za lekko, drugiego trzeba było traktować ze wzmożoną siłą). Obawy były niepotrzebne, okazuje się, że przyciski główne to jedna z najsilniejszych stron G1 - klik jest w sam raz (nie jest tak lekki, jak w IE 4.0, co powodowało czasem przypadkowe kliknięcia). Co więcej, klawisze trzymają się twardo swojego miejsca, nie latają na boki, jak w opisywanych powyżej modelach. Jedynym mankamentem jest dźwięk lewego klawisza, który różni się od prawego i jest głośniejszy. Nacisk natomiast jest identyczny.

W Windowsie, a także w grach przydają się klawisze boczne. Tu mamy pierwszy mankament, który psuje poczucie komfortu. G1 - jak jego przodek MX300 - nie posiada klawiszy bocznych. Jedynym klawiszem jest klawisz "wstecz" umiejscowiony przed przyciskami głównymi. W MX510, jak i w MX310 nie używałem górnych klawiszy, ten w G1, o dziwo, jest całkiem przydatny, jego umiejscowienie wcale nie nastręcza kłopotów, idzie w parze z funkcjonalnością - przydaje się staw palca środkowego. Jest jeden plus braku przycisków - palec serdeczny (u osoby praworęcznej) nie zawadza o prawy boczny klawisz, ani go przypadkowo nie aktywuje.

Kwestia scrolla wydaje się prostsza. To jeden z najsłabszych elementów całości. Rolka sprawia wrażenie rozregulowanej, nie chodzi idealnie w pionie, a przy kręceniu odchyla się nieznacznie na boki, momentami miałem wrażenie, że wyskoczy całkiem z myszki. Hałas wydawany przy scrollowaniu mieści się w granicach tolerancji, jedynie przy szybkich i agresywniejszych ruchach zwiększa się jego poziom. Przycisk umiejscowiony w rolce również szału nie robi, nacisk jest przeciętny (nie potrzeba tyle siły, jak w IE 4.0). Również i w tym przypadku rolka robi mały skok w bok. Trudno stwierdzić, czy jest to wina konkretnego egzemplarza.

Jak jakość materiału wykończeniowego myszki wpływa na komfort użytkowania? Otóż wpływa fatalnie! Pierwsze wrażenie śliskiej części obudowy jest pozytywne (o czym pisałem powyżej), sęk w tym, że śliska materia dotyczy również klawiszy głównych. Już po sekundzie obcowania z myszką odwaliłem całą brudną (dosłownie!) robotę za CBŚ. Wszystkie moje linie papilarne palców prawej ręki znalazły się na tych przyciskach. Podczas dłuższego użytkowania myszki brud zbiera się sukcesywnie, wygląda to wyjątkowo nieapetycznie. Przyda się pod ręką jakaś puchata szmatka. Choć spodziewałem się tego problemu (na zdjęciach widać wyraźnie z jakiego materiału jest myszka), jego skala i tak mnie zaskoczyła. Kurz łapie logo Logitecha (ta guma sprawia wrażenie nieco... lepkiej). Boczne ścianki myszki to już inny materiał (matowy) i on sprawdza się wyśmienicie - myszka trzymana jest pewnie. Śliska powierzchnia powoduje ponadto zwiększoną potliwość dłoni.

Zastosowane ślizgacze w G1 wykonane są z teflonu, które na pierwszy rzut oka nie różnią się od plastikowych odpowiedników. Wystarczy jednak przesunąć myszkę po podkładce, a wyczuje się znaczną różnicę - szczególnie na podkładkach aluminiowych (do tego tematu jeszcze powrócę).


(kliknij, aby powiększyć)

Mimo że myszka przykręcona jest wyłącznie jedną śrubką (z przodu trzymana jest w ryzach przez dwa zatrzaski), całość konstrukcji jest zaskakująco stabilna, nie trzeszczy, nic się nie przesuwa (może jedynie logo Logitecha na grzbiecie, proponuję nie majstrować przy nim). Jest to o tyle ważne, iż w grach często nie panujemy nad swoimi emocjami, pierwszą ofiarą naszych frustracji staje się myszka, którą ściskamy, rzucamy o podkładkę, miażdżymy główne klawisze itd. Można by rzec, że myszka z zadowalającym wynikiem przeszła crash-testy. Nieprzyjemne zgrzyty wpływają nie tylko na obniżenie naszego nastroju, ale również na komfort współpracy z gryzoniem. Trzeba przyznać, że problem ten w zasadzie nigdy nie dotyczył myszek Logitecha (przynajmniej modeli, z którymi miałem styczność), niestabilność konstrukcji to domena Microsoftu.

Pozostaje jeszcze kwestia kabla, który łączy myszkę z komputerem. Jest on - niestety - standardowy, czyli sztywny, gruby i wpływa znacząco na komfort pracy, a w zasadzie na jego brak (często zahacza o krawędź biurka). Za kabel minusik, ale przyznam, że innego rozwiązania się nie spodziewałem.



Sterowniki... jakie sterowniki?

Siadł spieq na polnym kamieniu i gorzko zapłakał... Okazuje się, że Logitech wypuścił na rynek mysz dla graczy, która nie posiada dedykowanych sterowników! Braki w pudełku, o których wspominałem na początku, dotyczą właśnie nieistnienia płytki z driverami. Małe piwo byłoby w przypadku, gdyby sterowniki znajdowały się na stronie www Logitecha, okazuje się, że one po prostu fizycznie nie istnieją. Próbowałem wyjaśnić sprawę w polskim oddziale firmy, ale pytanie pozostało bez odpowiedzi. W trawie piszczy natomiast, iż pierwsze partie G1 wypuszczane są bez sterowników i w ten sposób ich cena jest atrakcyjniejsza (!) Wersja z driverami ponoć ma być droższa.

Skoro my - użytkownicy - zostaliśmy w ten sposób potraktowani, to musimy sobie sami radzić. Okazuje się jednak, że zainstalowanie MouseWare w wersji 9.80 (jak również wersji wcześniejszych) jest tylko stratą czasu. Logitech G1 i tak nie zostanie wykryty (nawet jako generic) i jedynymi sterownikami, które działają to standardowe drivery systemu MS. Skutkuje to tym, że nie jesteśmy w stanie przypisać klawisza pod rolką lub zmienić funkcję klawisza "wstecz".

Brak sterowników powodował (?) dziwną pracę rolki. Mianowicie co pewien czas rolka przestaje odpowiadać (nie przewija), czas braku reakcji bywa różny. Momentami jest to parę minut (nie jestem w stanie zlokalizować źródła, które przywraca jej funkcjonalność), ale bywa, że trwa to parę godzin! Szczególnie ten drugi przypadek jest mocno niepokojący, w tym czasie myślałem, że scroll praktycznie padł - nie pomagały restarty komputera, próby bawienia się ze sterownikami (które i tak nie działają). Na szczęście taki przypadek miał miejsce tylko raz. Ciężko stwierdzić, czy mamy tu do czynienia z problemem natury software'owej, czy może coś nie tak ze sprzętem. Zdarza się również, że w trakcie pracy w Windowsie lub podczas włączania gry słyszę dźwięk przypisany zdarzeniu podłączania czegoś do portu USB, tak jakby mysz właśnie w tym momencie była podłączana lub wykrywana (wcześniej nie było takich sytuacji, zatem głównym podejrzanym staje się Logitech G1).

Pewnym rozwiązaniem jest skorzystanie z przejściówki PS2, która dołączona jest do zestawu. Nie da się ukryć, że krok ten jest aktem desperacji (nie po to myszka korzysta z dobrodziejstw USB, byśmy musieli cofać się teraz w rozwoju technologicznym). Na PS2 myszka korzysta ze sterowników, ale jest tylko zwykłą szarą myszką Logitecha. Powróciłem więc do ustawienia pierwotnego, czyli podpiąłem mysz do portu USB.

Azjaci radzą sobie w inny sposób - dzięki edycji plików .inf mysz wykrywana jest w menedżerze urządzeń już nie jako HID-compliant mouse, lecz HID-compliant G1 Optical Mouse. Sposobu wykonania takiej operacji jednak nie podaję, bo nie ma to najmniejszego sensu - modyfikacja zatrzymuje się jedynie na poziomie nazewnictwa, nie wpływa to dodatnio na funkcjonalność i skorzystanie z możliwości, jakie mogłyby drzemać w sterownikach.

Skoro mysz nie jest podminowana przez sterowniki, trzeba zająć się sprawą jej podkręcenia. Do tego celu posłuży nam programik USB Mouserate Switcher, który zwiększy odświeżanie reakcji myszki: 250Hz (4ms) > 500Hz (2ms) > 1000Hz (1ms). Aby sprawdzić, jaką aktualnie G1 posiada częstotliwość, wystarczy uruchomić aplikację Mouserate:

Standardowo wynosi ona ~250Hz, po wykorzystaniu USB Mouserate Switchera i zrestartowaniu komputera otrzymujemy wartość:

W ten prosty sposób osiągamy wartość zbliżoną do 500Hz. Istotną wiadomością jest również fakt, iż niniejsza aplikacja pozwala na powrót do wcześniejszych ustawień (poprzez automatyczną edycję pliku usbport.sys). Nie ukrywam jednak, że zmiana taka nie jest dla mnie wyczuwalna. Nie widzę wielkiej różnicy, ba - w zasadzie w ogóle jej nie widzę. Zwykły syntetyczny test. Być może różnica jest widoczna w momencie modyfikacji ustawień z 125Hz na 500Hz (ma to miejsce np. w Diamondbacku). To tyle, co możemy zrobić z G1 z poziomu software'owej nawigacji. Pozostaje nam tylko czekać na premierę oficjalnych sterowników.



Podkładka + mysz = gra

W końcu konkrety, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej. W zasadzie tuż po podłączeniu i upłynięciu czasu, którego potrzebowałem na uspokojenie (cholerne sterowniki!) uruchomiłem Call of Duty w trybie MP. Gdybym miał recenzować myszkę, ograniczając się wyłącznie do grania w CoD, wystawiłbym jej ocenę 5,5/6. Każda myszka wymaga pewnego czasu przyzwyczajenia się do niej. Jeszcze nie zdarzyła mi się sytuacja, by jakakolwiek mysz ze średniej i górnej półki natychmiast przypadła mi do gustu (co miałoby przełożenie na wyniki w grach). Do czasu zetknięcia się z G1. Okazuje się, że przejście z "kanapowego" IE 4.0 odczułem zupełnie bezboleśnie, co więcej - w grach zwiększył się komfort oraz szybkość podejmowanych przeze mnie decyzji. Zastosowana w G1 optyka z MX510 nie pozwala na zaistnienie akceleracji wstecznej, ale na wszelki wypadek przeprowadziłem szybki test:

Paint i niska czułość. Zresztą bez względu na nią test ma identyczne wyniki. Podczas agresywnych ruchów kursor zmierza tam, gdzie chcemy. Nic nam nie ucieknie, można szaleć w grach bez żadnych obaw. Zatem - do dzieła!

Call of Duty: pierwsze pół godziny kontaktu z myszką i skok na głęboką wodę. Podpinam się do jednego z serwerów, zmniejszam szybko czułość myszy z 2,7 na 2,3 (IE 4.0 ma tylko 400dpi) i przystępuję do rozgrywki. Po chwili jest 6:0 we fragach i oczom własnym nie wierzę. Myszka idealnie nadaje się do gier FPP, nigdy nie używam w grach klawiszy bocznych, zatem ich brak jest po prostu niezauważalny. Mysz błyskawicznie sunie tam, gdzie oczekuję (robi to ponadto - w moim przypadku - znacznie szybciej niż myszki "kanapowe").

CS: Condition Zero: tu zaczęły się schody. Aby przetestować jeszcze wnikliwiej myszkę, ustawiam własny serwer, dołączam boty na poziomie easy, żeby nie przeszkadzały nadmiernie i... mam problem z ustawieniem odpowiedniej czułości myszki. Nie mam pojęcia, w czym problem, nie mam całkowitej kontroli nad rozgrywką, mam kłopot z headshotami, myszka reaguje albo za szybko, albo za wolno (w momencie ustawienia sensitivity na poziomie ~1.5). Zapewne źródło problemu tkwi we mnie, zostawiam tę nieszczęsną grę i przechodzę do kolejnej pozycji.

Unreal Tournament 2004: to gra, gdzie refleks gracza odgrywa szczególną rolę. Przewagę, co jest oczywiste, uzyskuje ten, kto ma nie tylko szczególne umiejętności, ale również odpowiednią myszkę i podkładkę. Stare ustawienie sensitivity wynosiło 2.75, zjechałem do poziomu 1.75, lecz wciąż miałem wrażenie, że jest za szybko (wszelka akceleracja jest ustawiona na 0.00). Do sprawdzenia precyzji myszki doskonale nadaje się tryb Instagib CTF - test Logitech G1 przeszedł wzorowo.

War of the Ring: nawalanki nawalankami, warto przetestować także przydatność G1 w szybkim RTS-ie. Wybór jest przypadkowy (równie dobrze mógłby to być Warcraft III lub coś innego), akurat tę grę posiadam zainstalowaną na dysku. Logitech i tu sprawował się wyśmienicie, aczkolwiek różnica między IE 4.0 a G1 jest już minimalna. Nie jest tu potrzebna ultraprecyzja, gdybym grywał wyłącznie w tego typu gry, to w zasadzie wolałbym śmigać na jakiejś "kanapie". Ot, takie lenistwo.

Sprawę współpracy G1 z poszczególnymi podkładkami potraktuję zbiorczo. Na co dzień używam podkładki Allsopa (model Raindrop). To mała podkładka, do średnich i szybkich sensów. Połączenie tej popularnej szmacianki z Logitechem G1 daje bardzo obiecujące wyniki - myszka na teflonowych ślizgaczach przesuwa się po Raindropie lekko i bez oporów. Dzięki wadze samej G1 i ślizgaczom nie zachodzi potrzeba użycia dodatkowych pasków teflonowych. Takie rozwiązanie satysfakcjonuje mnie w stu procentach.

Blat stołu okazał się w moim przypadku kiepskim rozwiązaniem - jego struktura jest zbyt chropowata i przede wszystkim niejednolita na tyle, by zrezygnować całkowicie z użycia myszki w takiej konfiguracji. Inna popularna podkładka, czyli kartka papieru A4 sprawuje się równie przeciętnie - słychać szuranie ślizgaczy, myszka toczy się z oporem, współczuję tym osobom, którym takie rozwiązanie całkowicie wystarcza.

Na koniec zostawiłem sobie podkładkę Steelpada 3S, który zakurzony od wielu miesięcy leży sobie w kącie (Grzegorz - muszę Ci ją w końcu oddać!). Pomyślałem sobie przed wyjęciem z kartonowego pudełka, że połączenie Steelpada z G1 będzie świetnym testem teflonowych ślizgaczy myszki. Faktura Steelpada jest zapewnie idealnie gładka, co często jest powodem obnażenia słabości sunącej po niej myszce. Okazuje się, że Logitech G1 nie ma doskonale dopasowanych ślizgaczy, co skutkuje niestabilnością (to tak, jakbyśmy mieli stół z jedną nieco krótszą nogą). Zastosowane ślizgacze spisują się jednak całkiem nieźle - tarcie praktycznie nie istnieje, mamy tylko do czynienia z charakterystycznym dźwiękiem (użytkownicy Steelpadów wiedzą o co chodzi). Nie jest to jednak rozwiązanie idealne (pomijam fakt, że szkoda, by oryginalne ślizgacze się ścierały), dlatego wykorzystuję dodatkowe teflonowe paski. Jest lepiej! Przyznam jednak, że konfiguracja Steelpad 3S + Logitech G1 + jakieś bezimienne paski teflonu nie przypadła mi do gustu. Steelpad to podkładka, która wymaga od użytkownika stałej pielęgnacji - usuwania kurzu, tłuszczu itd. (myszka na zabrudzonej powierzchni działa wyjątkowo opornie). Większy problem stanowią jednak gabaryty G1 i jej waga - mysz na Steelpadzie w grach działa... za szybko! Jest to jednak kwestia osobistych upodobań, zatem temat ten pozostawiam Waszemu wyborowi.

Nie miałem okazji sprawdzić Logitecha G1 na podkładkach szklanych. Pamiętajmy jednak, że wykorzystany w myszce sensor z MX510 doskonale sprawdzał się w konfiguracji z Icematem Original. Można zatem przypuszczać, że nie inaczej będzie w przypadku Logitecha G1.

Podsumowując: mimo że na podkładkach szmacianych mamy do czynienia z większym tarciem, rozwiązanie takie najbardziej mi odpowiada (sieję większy popłoch z riflem w ręce - średni sens + szmacianka zdaje najlepiej egzamin).



Podsumowanie

Nie będę nadmiernie się rozwodzić, mam ambiwalentny stosunek do G1. Z jednej strony mamy do czynienia z doskonałą konstrukcją rodem z MX300 (która, jak na myszki symetryczne, jest wyjątkowo wygodna). Z drugiej zaś - parę istotnych minusów znacznie obniża radość obcowania z G1. Całość podana w formie tabelki znajduje się poniżej.

Do Was już należy wybór. Można jeszcze gdzieniegdzie kupić MX300, która części powyższych minusów nie posiada (lepszy materiał, sterowniki), być może warto rozejrzeć się właśnie za nią. Osobiście - mimo tych wad - wolę G1. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w niej ciężarka oraz zastosowano teflonowe ślizgacze.