Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | TEST: Logitech G7 - bezprzewodowość dla graczy?
    

 

TEST: Logitech G7 - bezprzewodowość dla graczy?


 Autor: Spieq | Data: 28/04/06
     

Estetyka wykonania

Zachwycałem się wykonaniem G5, który w istocie wygląda okazale:
Ujmę to od razu, by nie było wątpliwości i niedopowiedzeń. W rozwiązaniach czysto designerskich Logitech to absolutna czołówka. Nawet przy założeniach, że ich produkty są dość nietrwałe i często już po okresie paru miesięcy wygląd myszki zdecydowanie traci na swojej wartości (przede wszystkim schodzący lakier, ale i przeciętnej jakości plastik mający skłonność do ścierania się - vide Logitech G1). W przypadku modelu G5 mamy do czynienia z innymi rozwiązaniami, których w poprzednich seriach myszek dla graczy nie było. Pod względem estetycznym G5 jest zdecydowanym krokiem do przodu, zarówno w stosunku do MX518, jak i MX510 (model MX500 do moich faworytów pod tym względem nie należy). Dochodzi tutaj sprawa trwałości niniejszych rozwiązań. Mamy prawo zastosować zasadę względnego zaufania - Logitech pod tym względem wielokrotnie nas rozczarowywał.
Dziś mogę Wam powiedzieć, że z G5 nic nie zeszło, wygląda jak nowy, ale szczerze nadmieniam – nie mam teraz „własnej” myszki, co pewien czas ląduje na biurku nowy egzemplarz i z rozpędu często zostaje aż do momentu przybycia nowej ofiary. Ofiara jest nowa – Logitech G7 – nad którą pastwiłem się, przed napisaniem recenzji, ponad 2 tygodnie. Pozwoliło mi to na wyciągnięcie wniosków dotyczących m.in. akumulatorków, ale o tym jeszcze wspomnę...

  
(kliknij, aby powiększyć)

Logitech G7 pod względem estetycznym prezentuje się... mizernie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie kondycji designerów podczas tworzenia tego modelu... O ile jacyś w ogóle byli, roboty wiele nie było, ale jak widać – dobre rozwiązania łatwiej zepsuć niż skopiować ich najmocniejsze strony. Pomijam kolor, nie takich aktów perwersji byłem świadkiem, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego powrócono do jednej z największych porażek serii MX – lakierowanej, śliskiej faktury konstrukcji. Wielokrotnie akcentowałem jej mocne strony, takie niewątpliwie istnieją – dynamika odbijanego światła, myszka rzuca się w oko itd. Na tym koniec, bowiem spiekowe „estetyka często nie idzie w parze z funkcjonalnością” sprawdza się i w tym przypadku.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Przypomina mi to traumatyczne przeżycia z najprostszym modelem serii – G1. Zbierający się brud i pocenie się dłoni jest bardzo irytujące. Tym większy problem, iż mamy do czynienia z myszką kanapową – dłoń spoczywa praktycznie na całej długości gryzonia, stąd nieprzyjemna wilgoć będzie naszą nieodłączną towarzyszką. Na szarych przyciskach (szczególnie na krańcach) zbiera się brud, który jest dość widoczny i nie sprzyja to estetyce całości.

Przy okazji testowania G5 podzieliłem się następującymi wrażeniami:
Matowa powierzchnia wygląda świetnie, na dodatek nie brudzi się. Ręka, fakt, nieco się poci, zwłaszcza podczas dynamicznych rozgrywek FPP, ale to już taka przypadłość myszek kanapowych, gdzie dłoń w większości przypadków rozciągnięta jest na całej długości myszki. To jeszcze nic. Boczne ścianki wykonane są również z innego materiału niż miało to miejsce w poprzednich modelach. Mamy tu do czynienia z gumopodobnym materiałem, ale o chropowatej powierzchni (co dobrze komponuje się z matowym plastikiem). Kontakt z szorstką powierzchnią niekoniecznie musi być już przyjemny, ale w przypadku G5 nie ma takich obaw - w zasadzie nie trzeba się w ogóle przyzwyczajać, materiał jest miły w dotyku.
Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o modelu G7, który wykonany jest, jak już wspomniałem powyżej, ze śliskiego materiału. Dotyczy to również boków myszki, gdzie nie uświadczymy żadnego gumopodobnego materiału. Wszystko jest śliskie, łącznie z przyciskiem bocznym i przyciskami odpowiedzialnymi za zmianę rozdzielczości. Nie wygląda to źle, ale zastosowanie takiej, a nie innej kolorystyki jest dość kontrowersyjnym posunięciem (w każdym razie nie spotkałem się jeszcze z opinią użytkownika, który byłby zadowolony z takiego rozwiązania).

  
(kliknij, aby powiększyć)

„Deska rozdzielcza” to osobny temat – jeden z mocnych punktów estetycznych modeli G5 i G7. Nie mieli jak tego zepsuć, został schemat zastosowany w poprzednim modelu. Przy okazji dorobił się paru dodatkowych funkcji (czysto informacyjnych). Jako że mamy do czynienia z modelem bezprzewodowym, deska informuje nas nie tylko o stosowanej aktualnie rozdzielczości pracy, ale i o stanie akumulatorów (trzystopniowa skala; zdjęcia ze „Wstępu”). W momencie rozładowywania się akumulatorka dioda miga na czerwono, po upływie ok. pół godziny myszka wyłącza się całkowicie i pozostaje nam tylko jego wymiana.

Kwestie „firmowej identyfikacji” zostały rozwiązane podobnie, jak w przypadku G5. Logo znajduje się na grzbiecie myszki, znaczek G7 – w dolnych partiach. Kolor ten sam – biały. Konsekwencja w tym wypadku jest cnotą. Gdy spojrzymy na podstawkę G7, mamy podobną sytuację. Czarna podstawa, zielona wnęka na akumulator (on sam jest koloru czarnego), białe ślizgacze.







Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: TEST: Logitech G7 - bezprzewodowość dla graczy?
 
 » Wstęp
 » Gabaryty myszki
 » Estetyka wykonania
 » Wygoda użytkowania
 » Bezprzewodowość dla graczy – herezja?
 » Sterowniki – SetPoint 2.60
 » Podsumowanie
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »