Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
RECENZJE | Lustereczko, powiedz przecie - test Minolty Dynax 5D
    

 

Lustereczko, powiedz przecie - test Minolty Dynax 5D


 Autor: NimnuL | Data: 20/09/05

Lustereczko, powiedz przecie - test Minolty Dynax 5DDotąd na łamach TwojePC miałem okazję opisywać aparaty cyfrowe należące do segmentu komapktów lub hybryd. Dzisiaj zabiorę się za przedstawienie Wam najnowszej lustrzanki cyfrowej firmy Konica Minolta, model Dynax 5D.

Rozwój dSLR (SLR - Single Lens Reflex - lustrzanka jedno-obiektywowa) w ostatnich latach jest wprost ogromny. Aktualnie amatorskie i tanie lustrzanki oferują możliwości o jakich profesjonaliści jeszcze nie dawno mogli marzyć. Cóż, to naturalny postęp technologiczny, a w przypadku aparatów cyfrowych zdaje się być niepohamowany. Upowszechnienie się modeli cyfrowych spowodowało większy popyt i spadek cen (a może odwrotnie?). Ceny są już na tyle niskie, że amatorski korpus dSLR można nabyć już w cenie zaawansowanego aparatu kompaktowego co jeszcze 1 rok temu było nie do pomyślenia. Pytanie tylko, czy wraz ze spadkiem cen nie otrzymujemy zabawek zamiast aparatów? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć omawiając Dynaxa 5D. Zapraszam.
     

Dane techniczne

Tradycyjnie już artykuł rozpoczynam od tabeli opisującej najważniejsze parametry techniczne omawianego aparatu. W tym przypadku w zestawieniu uwzględniłem również droższy model Dynax 7D. W końcu 5D jest jego młodszym i uboższym bratem, warto więc poznać jakie zmiany poczyniono w obu tych modelach.

* oba korpusy umożliwiają pracę zewnętrznego flasha w trybie bezprzewodowym.

Różnice w danych technicznych pomiędzy oboma modelami widać w tabeli, bardziej w ten temat zagłębie się później.



Co w pudle?

W dużym, kolorowym pudle znajdziemy dwa mniejsze - pod warunkiem, że zakupimy cały zestaw obiektywem (KIT lens). W przeciwnym razie oczywiście korpus zapakowany będzie w jeden karton.


(kliknij, aby powiększyć)

W skład wyposażenia podstawowego wchodzą: akumulator LiIon NP-400 1500mAh, ładowarka sieciowa, pasek na szynę, przewód video oraz USB, CDROM wraz z oprogramowaniem oraz dwie instrukcje obsługi. Jedna napisana w j. Polskim bogato opisuje funkcje aparatu. Druga wydrukowana jest natomiast na b. dobrej jakości papierze. To kolorowa książeczka opisująca akcesoria z arsenału Minolty oraz podstawowe informacje na temat fotografowania. Niestety nie została ona przetłumaczona na nasz język.

Co się natomiast tyczy samego korpusu ... jest on duży, ciężki i czarny ;-)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Metalowe mocowanie obiektywu przykryte jest stosownym deklem.


(kliknij, aby powiększyć)

Z prawej strony umieszczono przycisk zwalniający zaczep obiektywu.


(kliknij, aby powiększyć)

Pod mocowaniem obiektywu umieszczono przycisk do sprawdzania GO.


(kliknij, aby powiększyć)

W wyprofilowanym, pokrytym gumową matą gripie znajduje się dioda sygnalizacyjna samowyzwalacza.


(kliknij, aby powiększyć)

Po odkręceniu dekla zabezpieczającego bagnet na obiektyw ujrzymy m.in. lustro, a nieco wyżej niewymienną matówkę.


(kliknij, aby powiększyć)

Matryca schowana za migawką szczelinową wyposażona jest w mechanizm stabilizacji obrazu nazwany przez Minoltę - Anti Shake. Mechanizm nieznacznie przesuwa matrycę w płaszczyźnie poziomej śledząc przy tym fotografowany obraz.


(kliknij, aby powiększyć)

Na jednym boku korpusu umieszczono przełącznik focusa pomiędzy automatycznym, a ręcznym oraz gniazdo dla elektronicznego wężyka spustowego. Szkoda, że np. w spuście migawki nie zamontowano gniazda na mechaniczny wężyk.


(kliknij, aby powiększyć)

Na drugim boku, w gripie umieszczono slot na kartę pamięci oraz złącze USB. Niestety umiejscowienie tego portu jest bardzo nietrafione bo aby podłączyć przewód należy chwycić aparat inaczej niż za grip - jest to mało wygodne.


(kliknij, aby powiększyć)

Na górze korpusu tradycyjnie umieszczono pokrętło trybów pracy aparatu oraz drugie - umożliwiające wybór balansu bieli. Poza tym zainstalowano także przycisk wyboru zdjęć seryjnych, wartości ISO oraz spust migawki wraz z pokrętłem wyboru.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Na samym szczycie korpusu umieszczono wbudowaną lampę błyskową typu pop-up oraz gniazdo na zewnętrznego flasha.


(kliknij, aby powiększyć)

Na spodniej ściance znajduje się metalowy gwint na statyw oraz komora na akumulator.

Na koniec zostawiłem sobie tylną ściankę aparatu.


(kliknij, aby powiększyć)

Sporą część powierzchni tylnej ścianki zajmuje 2,5'' wyświetlacz LCD. Tak duży LCD dotąd nie był spotykany w amatorskim segmencie lustrzanek. Co więcej, dzięki jego rozmiarowi zrezygnowano z drugiego, pomocniczego LCD w innych aparatach umieszczanego nad kolorowym lub na górnej ściance.

Z lewej strony wyświetlacza znajduje się szereg przycisków. Począwszy od góry mamy włącznik aparatu, przycisk menu, trybu wyświetlania na LCD, kasowania zdjęć oraz włączania podglądu fotografii. Z prawej strony zaraz przy LCD znajduje się pięciokierunkowy wybierak sterujący polem AF lub pozwalający poruszać się po menu, gniazdo zasilacza oraz przełącznik systemu AS.

Na samej górze znajduje się przycisk funkcyjny wywołujący menu podręczne (o menu napiszę więcej pod koniec tego rozdziału), drugi z kolei pozwala na korekcję ekspozycji, trzeci natomiast na jej blokadę.


(kliknij, aby powiększyć)

Nie można również zapomnieć o wizjerze aparatu. Jest on standardowo otoczony muszlą oczną którą można zdjąć zyskując 4mm punktu ocznego (łącznie 20mm) - docenią to osoby fotografujące w okularach. Wizjer ma korekcję dioptrii w zakresie -3 do +1D.
Zaraz pod wizjerem znajdują się czujniki które w momencie przyłożenia do nich oka, wyłączają LCD (można tą funkcję dezaktywować). To bardzo wygodne bo po pierwsze oszczędza akumulator, po drugie fotografując np. w nocy święcący LCD nie przeszkadza.


(kliknij, aby powiększyć)

W komplecie do paska aparatu dołączana jest specjalna zaślepka która umożliwia zakrycie wizjera podczas długich czasów ekspozycji i zapobieganie dostawaniu się do wizjera niechcianego światła.

To wszystko jeśli chodzi o puszkę, teraz przyjrzyjmy się oku Minolty.

W najmniejszym opakowaniu znajdziemy obiektyw 18-70/3.5-5.6 wraz z torrusową osłoną przeciwsłoneczną, dekiel przedni i tylny oraz kilka kartek papieru.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Szkiełko to wykonane jest w całości z plastiku, co korzystnie wpłynęło na jego wagę, ale niekorzystnie na wrażenia dotykowe. Szeroki pierścień ogniskowej pokryty jest gumą. Natomiast pierścień ostrości znajduje się na samym końcu obiektywu w postaci cienkiego pierścienia z plastiku. Niestety podczas nastawy ostrości obiektyw "kręci mordką" zatem podczas używania filtra polaryzacyjnego będzie nas ten element irytował. Skrajne położenia pierścienia ostrości uzyskuje się po przekręceniu go o około 45'.
Minimalne otwory przysłony to f/22 dla 18mm i f/36 dla 70mm.

  
(kliknij, aby powiększyć)

To tyle jeśli chodzi o wizualne aspekty zestawu. Skupmy się teraz na menu aparatu.

Przykładowe wskazania LCD podczas pracy aparatu:


(kliknij, aby powiększyć)

Główne menu aparatu dzieli się na 4 sekcje w których dostosujemy podstawowe parametry dot. Działania aparatu oraz zapisu zdjęć.

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Pod przyciskiem funkcyjnym "Fn" kryje się pięcio zakładkowe menu.


(kliknij, aby powiększyć)

Przycisk zdjęć seryjnych wywołuje kolejne menu:


(kliknij, aby powiększyć)

To mniej więcej wszystko jeśli chodzi o soft aparatu.



Do testu przystąp

W niniejszym akapicie przedstawię aparat według moich standardowych procedur testowych. Ci którzy nie są zainteresowani aspektami szumów, ostrości, kolorków i innych detali, zapraszam na koniec artykułu do działu "Najistotniejsze informacje". Tam bowiem zawarta jest esensja wyciśnięta z aparatu.

Ale do rzeczy.

1. PUSZKA

- sprawność AS

Na wstępie dodam, że trudno jest wykazać dużą przydatność AS w warunkach "laboratoryjnych". Kilkukrotnie bywało tak, że zdjęcie z włączonym AS było poruszone lub poruszone bardziej, natomiast z wyłączonym AS było ostre lub poruszone mniej (przy tych samych czasach ekspozycji). System stabilizacji obrazu absolutnie nie gwarantuje, że zdjęcie będzie nieporuszone. Jednak w bardzo dużym stopniu pomaga uzyskać nie rozmazane obrazy. Używając stabilizacji na co dzień doszedłem do wniosku, że AS w wielu przypadkach dał mi pewność, że zdjęcie wyjdzie dobrze i wielokrotnie uratował fotografię od niechybnego pomazania.

Poniżej znajdują się wycinki z jednakowej sceny fotografowanej ogniskową 105mm (po przeliczeniu cropa) przy włączonym i wyłączonym systemie AS. Robiąc zdjęcia byłem w pozycji stojącej o nic się nie podpierając.


(kliknij, aby powiększyć)

Proszę jednak abyście się zbytnio nie sugerowali powyższym przykładem, wszystko zależy od stabilności Waszej pozycji "strzeleckiej". Mi osobiście kilkukrotnie udało się wykonać zarówno nieporuszone zdjęcie przy czasie ekspozycji 1s i ogniskowej 50mm, jak i poruszone fotografie przy czasie 1/125s i ogniskowej około 70mm. Jednak ogólnie rzecz ujmując dzięki AS dostajemy gratis średnio 1-3 EV przewagi nad wyłączoną stabilizacją. Moim zdaniem to bardzo dużo.

- szumy czyli majteczki w kropeczki

Nie wiem ile osób zwraca aktualnie uwagę na ilość szumów w aparatach tej klasy. No ale jeśli znajdzie się jedna - zrobię go dla niej ;-)


(kliknij, aby powiększyć)

Oto jak rejestrowany jest obraz przy różnych wartościach czułości matrycy. ISO 80 (Low) oraz 200 (High) służą do rejestracji scen o ciemnej (Lowkey) lub jasnej (Highkey) tonacji.
Nieznaczny spadek ostrości zauważalny jest przy ISO 800, natomiast przy ISO 1600 i 3200 ostrość spada bardzo znacznie, jednak pogorszenie ostrości jest na akceptowalnym poziomie.
Natężenie szumów nie odbiega znacząco w żadną stronę w porównaniu do konkurencyjnych aparatów.

- Zone Matching

Jak się natomiast sprawdza tzw. Zone Matching czyli wspomniane wcześniej ISO 80 (Low) i ISO 200 (High)?
Na początek scena z jasnymi tonacjami.


(kliknij, aby powiększyć)

Pierwsze co się rzuca w oczy to dość znaczne niedoświetlenie, to bardzo popularna reakcja aparatów na scenę tego typu. Przy 0EV różnic pomiędzy ustawieniami aparatu nie dostrzeżemy. W zasadzie działanie funkcji "High" docenimy dopiero przy +2EV w takiej scenie. Tam gdzie inne ustawienia nie radzą sobie z jasną tonacją przepalając fragmenty sceny, tam ustawienie High radzi sobie idealnie.

Scena z ciemnymi tonacjami:


(kliknij, aby powiększyć)

Tutaj działanie funkcji Low widać bez kombinowania z ekspozycją. Ustawienie ISO 80 Low powoduje skuteczne wyciągnięcie szczegółów z cieni.

Niemniej jednak osobiście sekcję Zone Matching traktuję jako ciekawostkę. Te same, a nawet lepsze efekty można uzyskać odpowiednio obrabiając plik graficzny. Jednak dla amatora nie chcącego bawić się suwakami - opcje te zostają docenione.

- kompresja JPG

Dynax 5D oferuje trzy stopnie kompresji pliku JPG.


(kliknij, aby powiększyć)

Różnice pomiędzy poszczególnymi stopniami kompresji są bardzo niewielkie. Na tyle niewielkie, że śmiało można korzystać z najwyższej kompresji bez obawy wystąpienia paskudnych artefaktów.

Co się natomiast tyczy rozmiarów plików. Poniższa scena:


(kliknij, aby powiększyć)

zajmowała odpowiednio: 5.3MB, 3.0MB oraz 1.7MB dla kolejnych stopni kompresji. Jednak urok JPG jest taki, że jego rozmiar zależy od złożoności sceny. Zatem rozpiętość plików może sięgać od około 1 do 8 MB przy czym średnia wartość oscyluje w okolicy 3MB (dla Fine) i 4MB (dla Extra Fine). Plik RAW zawsze waży 8.8MB.

- automatyka i schematy WB

Poniżej znajdują się kadry scen przy różnym oświetleniu.
"Profil" oznacza schemat dla konkretnego typu oświetlenia. Wzorzec - pomiar balansu bieli na szarą kartę Kodaka.


(kliknij, aby powiększyć)

Automatyka WB poradziła sobie wzorowo ze wszystkimi typami oświetlenia prócz żarowego. Tutaj też słabo poradził sobie profil na wzorzec w którym nastąpiło zazielenienie sceny.
Dodatkowo do dyspozycji mamy możliwość korekcji każdego ze schematów balansu bieli w 7 stopniach (od -3 do +3). Przesunięcie o 1 stopień odpowiada przesunięciu o 10 miredów.
Skorzystać również możemy z definiowanej temperatury barwowej w zakresie 2500K - 9900K.

- długie czasy naświetlania

Przykład sceny sfotografowanej przy 30s czasie naświetlania, f/8.0 i ISO 100.


Redukcja szumów włączona (kliknij, aby powiększyć)


Redukcja szumów wyłączona (kliknij, aby powiększyć)

Jak widać, odszumianie skutecznie wyeliminowało szczątkowe hot pixele które wystąpiły w drugiej scenie. Obraz przy 30s czasie ekspozycji jest ostry i szczegółowy - mucha nie siada.

- Odwzorowanie koloru skóry

Wszystkie zdjęcia wykonane były przy ISO 400; F=70mm; f/5.6; 1/100s; WB ustawiony na schemat "pochmurny".
Zestawienie sceny z czterema różnymi ustawieniami kolorystycznymi.


(kliknij, aby powiększyć)

Najlepszy rezultat daje ustawienie Natural + dzięki któremu scena jest najbardziej kontrastowa i dobrze nasycona kolorami. Odwzorowanie koloru skóry przez aparat na wszystkich ustawieniach jest świetne.

- Wbudowany flash

Wbudowana lampa błyskowa może pracować na trzy sposoby: błysk wypełniający, wypełniający z redukcją czerwonych oczu oraz wyzwalany na drugą lamelkę. Dostępne są również dwa sposoby pomiaru światła: ADI (Advanced Distance Integration) oraz przebłysku TTL. Poniżej prezentuję różnice w działaniu pomiędzy poszczególnymi trybami pracy.
Wspólne parametry: F=70mm; f/5.6; ISO 100; WB - flash; centralnie ważony pomiar światła. Ostrość ustawiona na pierwszą zabawkę.


(kliknij, aby powiększyć)

System ADI wyraźnie lepiej poradził sobie z doświetleniem sceny i tła.

- współpraca z obiektywami M42

Poniżej znajduje się pełen kadr wykonany obiektywem Pentacon 200/4, czyli 20 letnim, manualnym szkłem dotąd używanym przeze mnie z analogową Prakticą.


(kliknij, aby powiększyć)

Oraz dwa cropy z powyższej sceny:


(kliknij, aby powiększyć)

Uzyskany efekt jest świetny. Tanim kosztem (przejściówką) można zaadaptować niezłej jakości, stare i tanie szkła odziedziczone np. po dziadku.
Co ciekawe, po wpięciu takich obiektywów do Minolty 5D system AS nadal działa, podobnie jak poprawny pomiar światła. Raj dla eksperymentatorów.




2. OBIEKTYW

Jakość optyczna

Porównanie wycinków obrazu przy różnych otworach przysłony dla ogniskowej 18mm (27mm Crop):


(kliknij, aby powiększyć)

Porównanie wycinków obrazu przy różnych otworach przysłony dla ogniskowej 70mm (105mm Crop):


(kliknij, aby powiększyć)

Przy pełnym otworze przysłony w żadnym miejscu ostrość nie jest w pełni zadowalająca. Jednak już niewielkie przymknięcie otworu bardzo poprawia obraz. Szczególnie rozmycia na rogach przy maksymalnej ogniskowej zostają wyeliminowane. Trochę gorzej ma się sytuacja przy szerokim kącie. Tutaj zwiększenie przysłony nie eliminuje w dostatecznym stopniu rozmyć na krawędziach.

- bokeh

Poniżej znajdują się pełne kadry prezentujące bokeh. Odległość ostrzenia około 1m, odległość przedmiotowa około 10m.


(kliknij, aby powiększyć)

Mi osobiście taki bokeh przypadł do gustu. Jest miły dla oka, miękki i naturalny. Jednak czy Wam odpowiada, oceńcie sami.

- makro

Obiektyw dołączany do Dynaxa 5D na obudowie ma napis "macro", rzekomo ostrząc z 38cm. I faktycznie, najmniejsza odległość ostrzenia jaką udało mi się uzyskać dla maksymalnej ogniskowej wyniosła właśnie około 38cm. Niemniej jednak powiększenia jakie oferuje ten obiektyw nie zaliczyłbym do kategorii makro. Spójrzcie sami:

Pełen kadr:


(kliknij, aby powiększyć)

Crop:


(kliknij, aby powiększyć)

Do fotografowania kwiatków z bliska obiektyw ten się sprawdzi. Jednak do prawdziwej makrofotografii trzeba będzie zainwestować w przystosowany do tego obiektyw.

- winietowanie


(kliknij, aby powiększyć)

Duże winietowanie występuje jedynie przy najkrótszej ogniskowej i pełnym otworze przysłony. Już przymknięcie dziurki do wartości 8 eliminuje zaciemnione rogi prawie całkowicie. Przy maksymalnej ogniskowej problem oczywiście nie występuje.



Najistotniejsze informacje

Z omawianym aparatem pracowałem dość długi czas zanim przystąpiłem do recenzji. Głównie po to, by sporządzić pełnowartościowy test, a nie jedynie opinię. Przez ten czas wykonałem blisko 5000 fotografii i poznałem, mam nadzieję, wszystkie wady i zalety tego aparatu. Przed 5D miałem okazję również pracować z modelem 7D, zatem omówię kilka podstawowych różnic pomiędzy tymi dwoma aparatami (nawiązując również do innych modeli konkurencyjnych firm z którymi pracowałem również dość długo).

Budowa - model 7D niemalże w całości zbudowany jest ze stopów magnezu (podobnie jak np. Olympus E1 czy droższy Canon 20D), przez co jest znacznie wytrzymałą i masywną konstrukcją. 5D jak przystało na nisko budżetową lustrzankę wykonana jest w całości z plastiku (podobnie jak Canon 3x0D, Pentax *ist DS. czy Nikon D50 i 70(s)). Dodatkowo jej wymiary są mniejsze niż 7D. Krótko mówiąc - to po prostu skromniejszy aparat. Jednak nie jest to plastikowa wydmuszka jak nowy Canon 350D lecz nadal dość odczuwalna bryła sprzętu.

Z jednej strony skromność ta wyszła nowej Minolcie na dobre - aparat dzięki temu jest lżejszy od swojego większego brata (czy też siostry, w końcu to Minolta :-) i trochę bardziej poręczniejszy. 7D moim zdaniem jest jednak trochę za ciężka, pierwsze wrażenia z tym aparatem są bardzo pozytywne, bo trzymając ciężki sprzęt w dłoni nabiera się zaufania do jego solidności, jednak dłuższa praca z takim korpusem i nawet lekką, jasną stałką szybko męczy rękę. Choć to kwestia przyzwyczajenia. Tutaj jednak moim zdaniem lepiej wypada model 5D który zarówno rozmiarem jak i ciężarem bardziej przypadł mi do gustu.

Ogólne wykonanie 5D jest bardzo dobre. Wysokiej jakości tworzywa sztuczne, bardzo dobrze dopasowane elementy. Nic nie skrzypi, nie ma luzów, nie ma trzasków. Dodatkowo grip pokryty jest gumową matą podobnie jak miejsce pod kciuk na tylnej ściance.

Ocena: 8/10




Ergonomia - cięcia budżetowe dotknęły niestety także tematu ergonomii. To zrozumiałe - w końcu płacąc mniej, dostajemy mniej. Część funkcji które w 7D wyciągnięte są na korpus, w 5D zostają schowane w menu. Mianowicie mówię o wyborze pola AF oraz jego trybie, samowyzwalaczu, zdjęciach seryjnych, bracketingu, kompensacji ekspozycji (tutaj należy użyć przycisku + pokrętła) oraz kompensacji błysku lampy. Na szczęście funkcje te pomimo, że schowane w menu, to wywoływane są przez naciśnięcie jednego przycisku, zatem dostęp do nich jest dość szybki choć nie tak szybki i intuicyjny jak w 7D.

W 5D zlikwidowano również jedno kółko nastawcze znajdujące się w 7D w zasięgu kciuka.

Również dwa pokrętła: trybów pracy oraz balansu bieli wymagają użycia większej siły niż w 7D, są także niższe i plastikowe (w 7D pokryte gumą). Przez to praktycznie niemożliwe jest obsłużenie ich przy pomocy jednego palca. Mimo wszystko intuicyjność i wygoda obsługi przycisków jest dobra, po krótkim czasie oswojenia nie będziemy odczuwać niewygody, a na wspomniane wyżej utrudnienia zwrócicie uwagę jedynie jeśli wcześniej mieliście 7D w dłoniach.

Dodatkowo uchwyt korpusu również jest bardzo wygodny, dzięki czemu aparat bardzo dobrze leży w dłoni, a mały palec nie ucieka mi pod obudowę. Jednak dla ludzi o większych dłoniach uchwyt może okazać się ciut za niski. Natomiast jego głębokość powinna wystarczyć każdemu. Niestety producent (w przeciwieństwie do 7D) nie przewidział montażu pionowego gripa.

Ocena: 8/10




Obiektywy - standardowo dodawane obiektywy (tzw. KITy) wraz z korpusami 5D i 7D też są różne. Do 7D montowane jest szkiełko 17-35/2.8-4.0, natomiast do 5D dłuższy zoom o zakresie 18-70/3.5-5.6. Oczko dodawane do 7D moim zdaniem jest trochę lepsze optycznie. Niestety nie miałem okazji bezpośrednio ich porównać w tym artykule, ale uwierzcie mi - jest lepsze. Różnice są jednak dość małe, natomiast ogromną różnicę można zauważyć w wykonaniu obu obiektywów. Krótszy zoom Minolty jest znacznie większy, cięższy i lepiej wykonany (metalowy). Poza tym jest też jaśniejszy. Są jednak dwa podstawowe minusy tegoż obiektywu. Po pierwsze jest on głośny. Chrobot silnika zdradza tylko fakt, że nie jest to nowa konstrukcja. Po drugie, AF jest wooooolny. Jeśli przyjdzie Wam do głowy by tym obiektywem pofotografować małe dzieci, usiądźcie i poczekajcie aż Wam przejdzie. Małe dzieci są za szybkie, chyba, że zechcecie fotografować je we śnie, ale wtedy obudzicie je odgłosem AF :-) Natomiast szkiełko dodawane do skromniejszego aparatu Minolty jest bardziej uniwersalne pod względem ogniskowych. Mamy tutaj szeroki kąt oraz krótkie tele w jednym. Jednak patrząc przez niego jest ciemno jak w ... już Wy sami dobrze wiecie gdzie. Przede wszystkim jasność bardzo szybko spada. Ze światełka 3.5 możemy skorzystać jedynie przy 18mm, już zwiększenie ogniskowej w okolice 20mm zacieśnia szparkę do 4.0. Przy 24mm obiektyw ten dysponuje jedynie jasnością 4.5, od 28mm już 5.0, a powyżej 33mm osiąga minimalną przysłonę o wartości 5.6. Cóż, wartości te odpowiadają obiektywom montowanym w tanich kompaktach. Jest jeszcze jeden minus - wykonanie. Wspomniałem już, że jest to bardzo lekki, plastikowy obiektyw? No to właśnie mówię, taki właśnie jest, plastikowy i bardzo lekki. Dodatkowo podczas nastawy ostrości przedni pierścień się obraca przez co komplikuje się mocno sytuacja po zakręceniu CPL na obiektywie. Szkło do 7D ma natomiast nieruchomy przedni pierścień. W tym miejscu jednak kończą się minusy tego obiektywu, a zaczynają się najważniejsze zalety. Szkiełko 18-70 jest bardzo szybkie jak na KIT lens. Nieporównywalnie szybsze od tego z modelu 7D - jeśli dziecko porusza się na własnych nóżkach, uda nam się je sfotografować. Jest również znacznie szybsze od KITowych szkieł dostarczanych z Canonami 3x0D oraz 20D (18-55/3.5-5.6). Jego prędkość porównać można do znacznie droższego obiektywu dostarczanego z Nikonem D70(s) czy do bardzo cenionego szkła Zuiko Digital (14-54/2.8-3.5) dostarczanego z Olympusem E1 i również znacznie kosztowniejszego niż to wkręcone w 5D.

Jakość optyczna? Jak już wspomniałem wcześniej - to szkiełko jest troszkę gorsze optycznie niż 17-35mm z 7D. Sporo też brakuje mu do Nikorra 18-70/3.5-4.5G IF ED jednak KIT do 5D jest znacznie lepszy niż Canonowski 18-55 czy nawet Nikkor 15-55/3.5-5.6G ED dostarczany wraz z D50. Minoltowski 18-70mm jest też cichszy od swojego krótszego brata. Pod tym względem wypada porównywalnie do szkła wpinanego do E1, a trochę głośniejszy od Nikkorów. Tak więc omawiany obiektyw pomimo, że nie jest pozbawiony wad to jednak w swojej klasie wypada bardzo dobrze. Śmiało można go sobie zostawić jako uniwersalny obiektyw na spacerki w ładną pogodę.

Ważnym aspektem w wyborze systemu dla siebie jest też dostępność obiektywów. Jak jest w przypadku Minolty? Raczej średnio. Zarówno wachlarz nowych obiektywów jak i rynek wtórny jest dość ubogi. Co prawda można czasem wyszarpnąć tanią używkę, jednak będzie to konstrukcja przestarzała i wolna ale przyzwoita optycznie tak jak choćby tzw. flinta dziadka czyli 70-210/4 którą można wyszarpnąć już za jakieś 500zł. Do dyspozycji jest jeszcze również seria Minoltowskich szkieł oznaczonych literką G (od Gold) są one odpowiednikami Canonowskich L (Luxury). Charakteryzują się one najwyższą jakością optyczną i doskonałym wykonaniem oraz co wydaje się być oczywiste - koszmarnie wysoką ceną. Na szczęście jest jeszcze niemały wybór dobrych obiektywów niezależnych producentów (Tamron, Tokina, Sigma). Tak więc nie pozostaniemy na lodzie tylko z KITowym szkłem i nie musimy jednocześnie wystawiać ukochanego pieska pod zastaw by kupić lepszy obiektyw.

Ocena: 7/10




Wizjer - to najważniejszy inferface aparatu, w końcu to przez niego komponujemy ujęcie.

Na szczęście oszczędności w przypadku 5D nie dotknęły znacząco jego najważniejszego elementu - jedynego "okna na świat" przez które patrzymy i kadrujemy.

Podobnie jak w 7D wizjer jest bardzo duży (jak na tą klasę cenową) i jasny. Choć jest ciut gorszej jakości z racji zastosowania pryzmatu lustrzanego, a nie szklanego jak w 7D.

Powiększenie w wizjerze (dla 50mm ustawionych na nieskończoność) wynosi 0,83x, zatem rzeczywiste powiekszenie w wizjerze (po podzieleniu wartości podanej przez producenta przez mnożnik ogniskowej tudzież "crop") wynosi około 0,55x (w modelu 7D współczynnik ten wynosi 0,6x). Czyli lepiej niż np. w Canonie 350D (gdzie ta wartość wynosi 0,5x) i taka sama jak w starym modelu 300D. Nikon D70(s) i D50 dla porównania mają powiększenie zaledwie 0,5x.


(kliknij, aby powiększyć)

Wizjer w 5D niestety nie ma wbudowanego grida jak np. w D70 (nie ma też możliwości jego dokupienia). Jednak i tak wygodnie się przez niego kadruje. Do wyboru mamy 9 punktów AF. U dołu wizjera znajduje się listwa ze wskazaniami parametrów.


(kliknij, aby powiększyć)

  1.Wskaźnik korekcji błysku

  2.Aktywacja lampy błyskowej i jej trybu (3 – synchronizacja z krótkimi czasami, 4 – bezprzewodowe wyzwalanie).

  5.Blokada ekspozycji

  6.Sygnał AF

  7.Czas ekspozycji

  8.Przysłona

  9.Skala EV

  10.Liczba wolnych obrazów w buforze

  11.Ostrzeżenie przed poruszeniem

  12.Skala AS

Dodatkowo otrzymujemy w wizjerze takie informacje jak balans bieli oraz wartości ISO podczas ich zmiany. Zatem w gruncie rzeczy nie musimy często oka od wizjera, wystarczy tylko intuicyjnie poznać aparat, a to przyjdzie bardzo szybko.

Punkt oczny w wizjerze 5D wynosi 20mm. To niezbyt dużo, ale dla ludzi fotografujących bez okularów wystarczy. Dla porównania punkt oczny w Nikonie D70(s) i D50 wynosi zaledwie 18mm, natomiast w Canonie 350D - 21mm.

Przez wizjer dość łatwo ręcznie ustawia się ostrość. Wskakiwanie w płaszczyznę ostrości jest wyraźne i łatwo odróżnić gdzie w danym momencie zogniskowany jest obiektyw.

Ocena: 9/10




Działanie AF - system AF w połączeniu z KITowym obiektywem działa bardzo sprawnie i pewnie, nawet w dość słabych warunkach oświetleniowych, choć wtedy bywają sytuacje, że AF się gubi. W momencie gdy AF ma za mało światła, doświetla scenę przy pomocy wbudowanego flasha. Jednak sposób ten nie należy do najlepszych - jego skuteczny zasięg ograniczony jest do około 3 metrów (choć bywa, że skuteczny zasięg wynosi nawet 5m). Pod tym względem lepiej wypadają np. Olympus E1 lub Nikon Dxx. Ogólnie jednak przez cały czas trwania testu nie miałem powodów by psioczyć na AF, a jedynie kilka razy w nocy byłem zmuszony użyć ręcznej nastawy ostrości. Ocena: 9/10




Drobnica. Duży LCD - serwuje nam małą "pixelozę" gdyż na dużym ekranie umieszczono jedynie 115k pix. Model 7D ma ich na tej samej powierzchni blisko 2x więcej. Niemniej jednak monitorek ładnie oddaje kolory i jest czytelny.

Migawka - to bardzo hałaśliwy element w tym aparacie. Jest w stanie spłoszyć z miejskiego rynku nawet najbardziej oswojone gołębie. Brak dyskrecji w tej materii może przeszkadzać podczas fotografowania dzikiej przyrody czy różnego rodzaju uroczystości.

Akumulator - świetny. Średnia z pięciu pomiarów wyniosła około 800 zdjęć. Skrajne wartości to 507 zdjęć (mniej więcej połowa z flashem i dużo przeglądania fotografii na LCD) oraz 1590 (!!!) sztuk (z czego około 200 zdjęć z flashem i LCD wyłączony).

Odbitki o rozmiarach 15x10cm (1200x1800) i 30x20cm (pełna rozdzielczość) są bardzo dobrej jakości. Pomimo, że przy pełnym otworze przysłony z KITowego obiektywu zdjęcia na monitorze nie są idealnie ostre to na odbitkach nie można im nic zarzucić.

Czas uruchomienia aparatu - około 1s.
Czas uruchomienia po samo wyłączeniu się - około 1,5s



Podsumowanie

Będzie króciutko. Konica Minolta Dynax 5D zasłużył na wyróżnienie. Uważam, że jest to obecnie najlepsza lustrzanka cyfrowa na rynku w cenie około 3000zł.





Pozostałe zdjęcia


ISO 200; f/5.6; F=45mm; 1/2000s; WB - daylight (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200; f/5.6; F=30mm; 1/160s; WB - daylight (kliknij, aby powiększyć)


ISO 100; f/5.6; F=18mm; 1/500s; WB - daylight (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400; f/4.5; F=18mm; 1/60s; AWB; flash wypełniający (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400; f/8.0; F=70mm; 1/100s; WB - flash; flash wypełniający (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200; f/10.0; F=70mm; 1/100s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400; f/8.0; F=35mm; 1/30s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400; f/10.0; F=70mm; 1/100s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400; f/10.0; F=70mm; 1/80s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200; f/5.6; F=50mm; 1/250s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)


ISO 200; f/11.0; F=18mm; 1/50s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)


ISO 400; f/11.0; F=70mm; 1/160s; WB - cloudy (kliknij, aby powiększyć)




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

KONICA MINOLTA      KONICA MINOLTA
  • ul. Nowolipie 7a
  • 00-146 Warszawa
  • tel.(0..22) 56-03-300
  • fax (0..22) 56-03-303
  • e-mail: info@konicaminolta.pl