Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy miejsce na Twojš reklamę
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2024
RECENZJE | Recenzja zestawu Logitech MX5500 Cordless Revolution
    

 

Recenzja zestawu Logitech MX5500 Cordless Revolution


 Autor: Spieq | Data: 30/09/08

Recenzja zestawu Logitech MX5500 Cordless RevolutionPierwszy raz, kiedy zobaczyłem opisywaną niżej klawiaturę z zestawu Logitech stwierdziłem, że twórców bronić będą głównie zbędne gadżety typu wyświetlacz. Złośliwość takich rozwiązań uwidacznia się po pewnym czasie użytkowania – w pewnym momencie łapiemy się na tym, że nie wyobrażamy sobie klawiatury bez niszczarki okruchów, obcinarki paznokci i podgrzewarki nadgarstków. W tym wypadku będzie nieco skromniej - zestaw Logitech MX5500 Cordless Revolution.

Wstęp

Pudło jest słusznych rozmiarów, oprócz klawiatury i myszki zawiera materiały prasowe, podręcznik użytkownika, płytę CD ze sterownikami (4.24), a także stację dokującą z ładowarką, baterie Duracell (4 szt. niezbędne do uruchomienia klawiatury) i odbiornik Bluetooth na USB (może być używany jako koncentrator Bluetooth). Całość zapakowana jest sensownie, wzmocniony karton, idealne formy dla poszczególnych akcesoriów. Gwarancja obejmuje 3 lata. Standard, do którego Logitech zdążył nas już przyzwyczaić.

  
(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Myszka to osławiona MX Revolution, która wcześniej doczekała się recenzji na łamach naszego serwisu. Klawiatura wyposażona została w wyświetlacz. Ekran pozwala kontrolować funkcje odtwarzania multimediów, uzyskiwać powiadomienia o nadchodzących wiadomościach, korzystać z kalkulatora, zegarka i kalendarza itd. Całość pracuje w bezprzewodowej technologii Bluetooth 2.0 (zasięg ok. 10m). Jako nowość oferuje również nawigację pod Windows Vistą – dedykowane przyciski, np. funkcje Flip3D, powiększenie, gadżety.

  
(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)





Przegląd: klawiatura

Wydawałoby się, że porządny zestaw multimedialny potrzebuje przestrzeni. Nic bardziej mylnego – klawiatura ma niecałe 48cm szerokości, 24cm długości (liczonej z wyświetlaczem) oraz 4,5cm wysokości (skrajny punkt wyświetlacza). Takie wyniki nie powinny dyskwalifikować klawiatury na wąskich wysuwanych półeczkach bądź niewielkich blatach gimnazjalnych biureczek. Zresztą bezprzewodowość zestawu zezwala nam na dużą swobodę manewrów. Klawiatura nie jest lekka – należy pamiętać o tym, że jej prawidłowe funkcjonowanie zapewniają cztery baterie typu AA.


(kliknij, aby powiększyć)

Jakość lakieru naniesionego na klawiaturę jest wysoka. Litery, symbole itp. są wyraźne, bez zacieków. W tej kategorii zdecydowanie wyróżniający się produkt. Standardowe klawisze są pokryte kolorem białym, z kolei funkcyjne – pomarańczowym. Najmniej rzucające się w oczy są klawisze multimedialne symbolizowane szarym kolorem (ikonki na brzegach klawiatury). Producent, chcąc zaakcentować „wyjątkowość produktu”, sili się na urozmaicenia typu lakierowane klawisze multimedialne, wyróżniający się klawisz Windows Start itd. Ponadto podobać się może czcionka zastosowana na klawiszach. Prostota i odpychające kanty, czyli to, co (tutaj frazesy z tygrysami itd.).


(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Logitech wyciąga wnioski z błędów konkurencji i tym razem nie serwuje nam produktu wykonanego w całości z lakierowanego plastiku, obrzeża klawiatury, jak i jej spód mają szorstką fakturę. Nie wygląda to innowacyjnie, ale spełnia swój podstawowy cel – nie zostawimy w tych miejscach naszych tłustych śladów. Gorzej natomiast wypada antypośligowa guma pod nadgarstki. Obcowanie z nią to niewątpliwa przyjemność, ale uderza to w urodę całości. Ślady w tym rejonie to smutna codzienność, tym żałośniejsza, iż trudno je usunąć (niezbędna szmatka i jakiś detergent).


(kliknij, aby powiększyć)

Wyświetlacz umieszczony na górze klawiatury ma określone cele nawigacyjne, ale w tym momencie najbardziej interesująca jest estetyka wykonania. Lakierowana czerń „dynamizuje” całość, co nawet jest do przyjęcia – tutaj nasze dłonie będą wędrować incydentalnie. Całość nie robi jakiegoś oszałamiającego wrażenia, topornie wykonane klawisze przewijania wyświetlanych funkcji tylko potęgują przykre wrażenie.

  
(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Spód klawiatury również wykonany jest ze znaną już szwajcarską dbałością (przynajmniej w tym segmencie). Nie ma żadnych zacieków, klapka od baterii jest pewnie umocowana. Czerwony guzik połączenia z jednostką roboczą rzuca się w oczy, w razie problemów trudno go przeoczyć. Osiemnaście (!) śrubek usztywnia skutecznie szkielet całości, nic nie trzeszczy. Oczywiście zastosowany plastik jest tworzywem dość elastycznym, warto więc nie sprawdzać granicy jego wytrzymałości.

  
(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Kolor testowanej klawiatury ma swoje plusy i minusy. Zaletą jest niewątpliwie brak niebezpieczeństwa odbarwień, z drugiej strony na czarnym tle kurz bywa bezlitosny. Zdjęcia robione były bezpośrednio po wyjęciu z pudełka, klawiatura nie była jeszcze testowana, choć warstewka kurzu zdaje się temu przeczyć. Czyszczenie jej nie jest proste – klawisze są wysokie, odległość między nimi zbyt mała, by szybko uporać się z okruchami, kurzem, płynami itd. Istotna informacja: klawisze są wyjmowalne, co dla cierpliwych pedantów może być zbawieniem. Logitech poskąpił nam jednak rozwiązań charakterystycznych dla Tarantuli Razera – nie mamy w zestawie chwytaka.


(kliknij, aby powiększyć)

Wspomniana bezprzewodowość otwiera nam wrota do wolności. Należy jednak pamiętać o jej granicach – trzymanie klawiatury na klatce piersiowej (metoda nawigacji na kołderkowego lenia) lub innych częściach ciała może po pewnych czasie przestać być przyjemne. Dlatego lepszym rozwiązaniem może być odpowiednio skonfigurowany profil bezprzewodowej myszki MX Revolution z zestawu. Wedle gustów.

Jeśli chcemy przetestować jakość bezprzewodowego połączenia, zazwyczaj czynimy to w obrębie jednego pomieszczenia. W przypadku zdolności widzenia przez ściany nośne – również warto sprawdzić granice możliwości technologii Bluetooth. Zazwyczaj jest to ok. 10m, choć teoretycznie na otwartym terenie może dojść nawet do 200m. W przypadku testowanego urządzenia nie ma problemów z komunikowaniem się przez ściany. Pytanie: tylko po co?

MX5500 to zestaw typowo biurowy – ma nam ułatwić pracę na zagraconym zeszłorocznymi kubkami i papierzyskami blacie. W tej kategorii może być pierwszoligowym zawodnikiem. Osoby, które spodziewają się po nowym produkcie Logitecha zestawu dla nałogowego gracza, srodze mogą się rozczarować. UWAGA: MX5500 nie nadaje się do zastosowań typowo wyczynowych (czyt. granie w Quake i bliźniacze mu FPS-y). Klawiatura działa z wyraźnym opóźnieniem (standby). W zasadzie nie nadaje się także nawet do RTS-ów, ale do tego tematu jeszcze wrócimy.

Skok klawiszy jest raczej z kategorii klasycznych rozwiązań, choć z pewnością sam klik jest o wiele przyjemniejszy. Jak zdążyłem wspomnieć, konstrukcja jest modularna – klawisze możemy wyciągnąć bez przykrych konsekwencji. Ośmiogodzinna dniówka przy komputerze nigdy nie będzie relaksacyjną czynnością, choć odpowiednio dobrane komponenty mogą w pewnym stopniu zminimalizować skutki uboczne. Tak jest właśnie w przypadku MX5500. Wygodna klawiatura i w zasadzie... tyle. Czas na gorycz.

Trudno ocenić stan umysłu konstruktorów Logitecha, nie mam kompetencji w tym zakresie. Wiele rozwiązań jest jednak wyjątkowo kuriozalnych. Klawiatura może wyróżniać się różową obudową, wodoodporną konstrukcją itd., ale w zakresie „klawiszologii” należy zachować daleko idącą wstrzemięźliwość. Przykład pierwszy z brzegu - lewy Shift, a w zasadzie jego szerokość woła o pomstę do nieba. Mniejsze gabaryty od wyżej umiejscowionego Caps Locka powodują nierzadko pomyłki. Wcale nie pomaga obecność specyficznego wcięcia Caps Locka, które teoretycznie powinno zwiększyć intuicyjność obsługi. Teoretycznie. Chyba mając tego świadomość, producent informuje nas o aktywacji Caps Locka dźwiękiem lub trybem OSD. Idźmy dalej tym tropem. Podwojenie obecności klawisza „backslash” to już czysta złośliwość. Tym większa, że brat-bliźniak został umieszczony przed... literą Z. Zapomnijcie o bezwzrokowym pisaniu, pomyłki mogą się przytrafić nawet po 3 miesiącach użytkowania MX5500.


(kliknij, aby powiększyć)

Klawisz funkcyjny FN (odkrywa przed nami ukryte możliwości klawiatury) umieszczono po prawej stronie (zwyczajowo jest po lewej). Skutkuje to koniecznością użycia dwóch rąk przy aktywacji np. Worda bądź programu pocztowego. Niezrozumiały ruch, tym bardziej, że po prawej stronie są klawisze mniej strategiczne, np. Ulubione.

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Usunięcie klawisza Insert i ukrycie go gdzieś na górze może zirytować nawet najspokojniejszych użytkowników. Zminimalizowanie rozmiaru klawiszy funkcyjnych F1-F12 (pomijam ich nieuzasadnione rozbicie na 2 grupy) równa się braku intuicyjności. Żeby nie było za łatwo, producent postanowił jeszcze zbić te małe klawisze w jedną całość – odległość między nimi jest zgoła milimetrowa. Jedyną zaletą jest inny skok, prawdopodobieństwo, że klikniemy jednocześnie kilka przycisków jest znikome. Cierpmy w milczeniu, że zamiast F1 możemy wcisnąć F3. Drobnostka.

W obliczu tylu nieszczęść nieruszenie klawiszy Ctrl i Backspace urasta do rangi aktu miłosierdzia, na który chyba nie zasłużyliśmy. Piszę bezwzrokowo od przynajmniej 10 lat. Okazuje się jednak, że taka umiejętność jest w tym przypadku sporym utrudnieniem. Nauka zaczyna się od początku, a ze względu na nietypowe rozwiązania zastosowane w klawiaturze jest w zasadzie jednorazowa. Większość układów (na szczęście?) klawiatur jest ustandaryzowana.

Nie oznacza to jednak, że klawiatura z zestawu MX5500 nie posiada żadnych zalet. O ile ktokolwiek będzie w stanie przyzwyczaić się do powyższych niedogodności, to będzie miał przyjemność obcować z produktem solidnie wykonanym. Gumowana podpórka na nadgarstki, opływowe klawisze, dodatkowe przyciski multimedialne i wyświetlacz zwiększają wygodę, ale i przyjemność korzystania z klawiatury.

Powyższe klawisze pozwalają nam na obsługę programów typu Media Player, Winamp, Office, przeglądarek internetowych lub programów pocztowych. Z kolei wyświetlacz pokazuje nam datę, godzinę, temperaturę, liczbę nowych wiadomości e-mail (nawet jeśli... nie mamy skonfigurowanego programu), a nawet liczbę wciśniętych klawiszy. Wyświetla się aktualnie 146163, nie mam jednak punktu odniesienia. Chyba raczej niewiele jak na ponad 3 miesiące użytkowania.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Bezprzewodowość oznacza także problemy. Konieczność ładowania akumulatorów lub zmiany baterii nie należy do przyjemności. W przypadku MX5500 producent postarał się ten proces złagodzić. Po ponad 3 miesiącach użytkowania klawiatury SetPoint wskazuje nam tylko 10% użycia baterii. Na ile jest to miarodajne, tego nie jesteśmy w stanie w tym momencie udowodnić. Rok na jednym komplecie baterii jest jednak możliwy. MX Revolution dołączona do zestawu przeszła także gruntowne zmiany pod tym względem – akumulator był w testowanej wersji ładowany raz na 3 tygodnie, podczas gdy wcześniejsza edycja bywała w stacji dokującej minimum raz w tygodniu. Postęp warty odnotowania. Klawiatura przechodzi w swoisty tryb czuwania (wyświetlacz działa cały czas!), co bywa uciążliwe w pierwszych chwilach po włączeniu komputera. Podobnie jest w przypadku myszki. Dioda naładowania akumulatorów włącza się tylko na chwilę, dzięki czemu zyskujemy „na czasie”. W pierwszej wersji MX Revolution świeciła bez przerwy.



Przegląd: myszka

MX Revolution była już recenzowana na łamach TwojePC.pl Nie nastąpiły żadne zmiany konstrukcyjne, za to dość poważne zmiany w działaniu – myszka komunikuje się w technologii Bluetooth, a czas jej pracy wyraźnie się wydłużył. Poniższe akapity są w dużej mierze powtórzeniem, kto jest zainteresowany bardziej szczegółowymi informacjami dotyczącymi testów MX Revolution – zapraszam do archiwum recenzji.

Obecność wysepki na kciuk sprawia, że mamy wrażenie, jakoby MX Revolution należała do grupy myszek dla osób o dużych dłoniach. W rzeczywistości jednak tak nie jest, gryzoń należy do grupy "średniej". Waga myszki - z racji posiadania wewnątrz akumulatora - jest spora i dla osób przyzwyczajonych do lżejszych rozwiązań może być uciążliwa (przez pierwsze dni możemy odczuwać bóle w nadgarstku).


(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Rolka znajdująca się w bocznej strefie przyciąga wzrok, tym bardziej, że zastosowano w niej aluminowe elementy. Szary kolor scrolla idealnie komponuje się z grzbietem i przyciskami bocznymi. Zestawienie kolorów to mocna strona MX Revolution.


(kliknij, aby powiększyć)

Wysepka na kciuk to drugi element rozpoznawczy MX Revolution. Ta część wykonana jest z czarnego połyskującego plastiku (obrzeża). Środek wypełniony jest gumą antypoślizgową (materiał wygląda na trwały, jest solidnie przytwierdzony) w czarnym kolorze. Dyskretnie ulokowane przyciski boczne w szarym kolorze kontrastują z obrzeżami wysepki. Jedynym mankamentem mogą być srebrne strzałki na przyciskach - znane są nam doskonale "przeboje" Logitecha z nietrwałością lakierowanych elementów. Przycisk One-Touch Search wykonany jest w stylistyce rolek, dopełniają się znakomicie.


(kliknij, aby powiększyć)

Grzbiet ciemnoszary o matowej fakturze - dzięki temu nie pozostawimy na nim śladów własnej działalności (za to odciski są nadto widoczne na prawym, pokrytym gumą, boku). Nieodłącznym elementem grzbietów myszek Logitecha jest oczywiście ichnie logo (srebrne). Ślizgacze w MX Revolution mają dość nietypowy kształt (z naciskiem na ten największy). Oczywiście ich wykonanie nie pozostawia wątpliwości - mamy do czynienia z myszką z najwyższej półki, za taką cenę mamy prawo nie oczekiwać kompromisów ze strony producenta.


(kliknij, aby powiększyć)

Kwestia niezwykle istotna, to czy nasza współpraca z myszką będzie przebiegać komfortowo, jest często czynnikiem decydującym o kupnie danego modelu. W przypadku MX Revolution mamy do czynienia z typową myszką kanapową, ale przestrzegam jednocześnie - rozmiary myszki nie są znowu astronomiczne, zatem produkt nie jest przeznaczony dla osób o dużych dłoniach.


(kliknij, aby powiększyć)

Zastosowany szkielet jest dla mnie wygodniejszy od tego MX5xx/Gx. Od razu zaskoczę - najważniejszym elementem nie staje się dodatkowa rolka i wysepka na kciuk, ale zwrócenie w końcu uwagi na "nieoficjalne" ułożenie palców na gryzoniu. Mowa oczywiście o układzie:

a) kciuk - we wnęce
b) wskazujący - główny klawisz / lewy
c) środkowy - główny klawisz / prawy
d) serdeczny - bok / prawy
e) mały - jw.

Logitech udoskonalił patent i uszczęśliwił tym samym miłośników takowych rozwiązań. Prawy bok myszki jest odpowiednio profilowany - tak, aby zmieścił się palec serdeczny i mały.


(kliknij, aby powiększyć)

Boczna rolka to z pewnością ciekawy pomysł, pojawia się jednak dość istotny problem, który może być szczególnie dotkliwy dla osób hojnie obdarowanych przez naturę. Miejsce zarezerwowane domyślnie dla kciuka jest kastrowane przez wzgląd na obecność bocznego scrolla. Trzymanie opuszka na gumowej powierzchni rolki nie musi być dla wszystkich komfortowe. Rolka boczna spisuje się bardzo dobrze, cechuje ją nietypowa praca. Standardowa rolka cechuje się pełnym obrotem, natomiast w tym przypadku mamy do czynienia z półobrotem. System działa sprawnie i sama koncepcja jest bardzo ciekawa.

Rolka tzw. główna to także rewolucja - MicroGear Precision Scroll Wheel. Do wyboru mamy dwa tryby pracy, typowy (skokowy; Click-by-Click) i szybki (bezskokowy; Free-Spin). Drugi tryb pozwala w niezwykle komfortowy i szybki sposób przewinąć bardzo długie dokumenty (rolka potrafi się bezwładnie kręcić przez parę sekund). Zmiana trybów jest intuicyjna, możemy sterować manualnie (za pomocą przycisku umiejscowionego w rolce) lub za pomocą oprogramowania dołączonego do MX Revolution. Brzmi nowocześnie i tak w istocie jest.

Rolka waży kilkanaście gram, stąd komfort jej użytkowania może być dla wielu wątpliwy. Korzystanie z głównego scrolla bywa kłopotliwe i nieintuicyjne, choć dotyczy to wyłącznie trybu... skokowego. Nie zawsze bowiem rolka odzwierciedla wiernie to, czego od niej oczekujemy (brak dokładności i przez wzgląd na ciężar samego komponentu - pewną bezwładność).

Dużo ciepłych słów kieruję również w kierunku styków, jakie znajdują się w MX Revolution. Korzystanie z klawiszy głównych, jak i bocznych (tu wiele myszek kuleje pod tym względem) to czysta przyjemność. Klik jest "miękki" i dość cichy. Solidna robota.

W momencie wyczerpywania się energii Logitech MX Revolution daje nam o tym znać migoczącą diodą. Przez ten czas możemy jeszcze spokojnie popracować, ale jeśli nie jest to konieczne - odstawmy myszkę do stacji dokującej (całkowicie wyczerpany akumulator ładuje się równe dwie godziny). Korzystanie ze stacji jest łatwe i wygodne, nie powinno to nikomu sprawić problemu. Miernik dysponuje trzema stanami naładowania. Jak przystało na myszkę bezprzewodową, przechodzi ona w momencie nieużytkowania w tryb czuwania (po ok. 10 sekundach), co pozwala na przedłużenie czasu współpracy.

MX Revolution Bluetooth to myszka typowo biurowa. Jej częstotliwość pracy wynosząca ~125Hz (brak możliwości zmiany na wyższą), jak również fakt bezprzewodowości bardzo ogranicza pole zastosowań. Jeśli spotkacie się z opinią, jakoby ta myszka nadawała się do grania, to będzie to klasyczny przykład na problemy z percepcją bezprzewodowego neofity. Myszka nie tylko nie nadaje się do gier FPP, ale nie podoła także w RTS-ach itp. Jej opóźnienie jest irytujące, efekt bezwładności/charakterystycznego pływania jest nadto widoczny. W stareńkim Day of Defeat miałem problem z headshotami. Oczywiście problem znikał w momencie zmiany myszki. Stąd (a nic tak po pracy nie relaksuje jak dokopanie naszym zachodnim sąsiadom w Open Arena) podpięta była zawsze jakaś myszka przewodowa służąca wyłącznie do grania. Dochodzi jeszcze fakt obecności akceleracji wstecznej. Nie mamy do czynienia więc z produktem uniwersalnym, zdolnym do pogodzenia różnych środowisk użytkowników.

Zaletą jest z pewnością możliwość współpracy MX Revolution Bluetooth z każdą powierzchnią. Najczęściej współpracowała ze Steelpadem 5L, ale także blatem biurka, nagą i owłosioną wklęsłą klatką piersiową oraz „polarową” narzutą na łóżko. W każdym przypadku zdawała pozytywnie egzamin (najgorzej z tą klatą, ale nie bądźmy małostkowi...). Działa także na szkle, czy plastiku. Więcej szczegółów znajdziecie w archiwalnej recenzji pierwszej wersji MX Revolution.

Wersja Bluetooth wydaje się jeszcze lepsza, a to głównie za sprawą dłuższej pracy na akumulatorach. Cieszy fakt, że nikogo nie poniosło i myszka nie doczekała się zbędnych modyfikacji. Logitech naprawdę może być z siebie dumny – stworzył potwora dla 25-letniej pani Kasi z działu księgowości.



Przegląd: sterowniki SetPoint

Sterowniki SetPoint oferują standardowe możliwości. MX Revolution to m.in. przycisk One-Touch Search, odpowiedzialny domyślnie za funkcje wyszukiwania. Do wyboru mamy Yahoo! (LiveWords i Search) oraz Google'a. Problem jedynie w tym, że nie skorzystamy z dobroci polskiej wersji najpopularniejszej wyszukiwarki. Po zaznaczeniu jakiegoś słowa lub grupy słów naciskamy One-Touch Search i w domyślnej przeglądarce mamy wyniki tegoż dotyczące.

Rolka boczna to dwie możliwości - dzięki niej powiększymy np. zawartość dokumentu lub będziemy żonglować wszelkimi aktywnymi aplikacjami. Możliwości, jakie drzemią w przyciskach bocznych, reguluje sterownik - funkcji, jakie możemy przypisać, jest sporo i każdy znajdzie swojego amatora.

Sercem SetPointów kontrolujących MX Revolution jest zakładka dotycząca MicroGear. Rolka główna pozwala nam na pracę w dwóch trybach (Click-by-Click i Free-Spin). Co ciekawe, możemy tę kwestię kontrolować również z poziomu sterownika - umożliwia nam to kolejny patent, mianowicie SmartShift, czyli funkcja płynnego przełączania między trybami w zależności od bieżącego zadania. Pisząc po ludzku - np. w "jedynej słusznej przeglądarce" stosujemy Free-Spina (automatycznie), a w pakiecie biurowym: Click-by-Clicka. System działa znakomicie, a automatyczna zmiana trybu wchodzi płynnie (chyba lepiej niż w trybie manualnym, gdzie musimy majstrować przy rolce).

Sterowniki nie oferują specjalnych nowości dla myszki w wersji Bluetooth, stąd brak galerii.

Zakładka dla klawiatury to standardowe ustawienia typu konfiguracja dodatkowych klawiszy (możemy przypisać także określone sekwencje przycisków). Ponadto niektóre funkcje są dublowane z myszką – przykładem przerzutnik dokumentów (oczywiście mowa tu o ustawieniach domyślnych). Nie ma także problemu, by aktywację np. Worda zamienić na uruchomienie złośliwego trojana i wysłanie naszego pupila w wirtualny kosmos. Jedną z sensowniejszych funkcji jest możliwość wyłączenia klawisza Windows Start.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)





Podsumowanie

Logitech czasem balansuje na granicy innowacji i bezużyteczności. Sama odwaga w poszukiwaniu oryginalnych rozwiązań jest godna pochwały. Gorzej gdy nie idzie to w parze z tzw. „user friendly”. Mamy w dużym stopniu do czynienia z takim zjawiskiem w przypadku recenzowanego zestawu. Świetna myszka biurowa (praktycznie bez większych wad) i przekombinowana klawiatura, która irytuje swoimi niecodziennymi rozwiązaniami. Myszka na szkolną szóstkę, klawiatura na trójkę. Średnia całkiem przyzwoita. Podkreślmy: przyzwoita, co jest pewnym rozczarowaniem jak na klasę tego producenta. MX Revolution niegdyś jako pierwsza doczekała się ode mnie najwyższego wyróżnienia, model MX Revolution Bluetooth jest dodatkowo krokiem w przód. Szansa na kolejną rekomendację psuje jednak klawiaturowy kompan. Żegnam się z zestawem bez większych emocji. Tym bardziej znając jej cenę:

CENA: ~450zł

Poniższa tabelka jest ułożona według następującego schematu:

1. Cechy wspólne
2. Cechy myszki
3. Cechy klawiatury