Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2021
RECENZJE | A4Tech X-718 - czarny koń rozgrywek
    

 

A4Tech X-718 - czarny koń rozgrywek


 Autor: Spieq | Data: 12/01/06

A4Tech X-718 - czarny koń rozgrywekBędzie odrobina kulinarnej beztroski. Myszki tej jeszcze nie ma na rynku (znowu TwojePC jako pierwszy serwis i tak do znudzenia), ale już dziś wiem, że modele z tej serii będą rozchodzić się jak świeże bułeczki. Leżący na stole operacyjnym A4Tech X-718 będzie jednym z motorów napędowych całej serii X7, pierwszej tego producenta, która dedykowana jest głównie dla zawodowych (i nie tylko) graczy. Modelu tego, nie ukrywam, oczekiwałem z niecierpliwością. Po pierwsze, dlatego że to prawie najwyższa półka technologiczna ("prawie" - o tym wkrótce), a po drugie - chciałem zmierzyć się z siłą stereotypów. Nie ma co kryć, A4Tech nigdy nie należał do czołówki producentów sprzętu dla graczy. Czasy jednak się zmieniają, dochodzi nam kolejna firma, która chce w dużym stopniu wstrząsnąć rynkiem. Warto za nią trzymać kciuki - dla nas to komfortowa sytuacja. Zgłodnieliście już? W takim razie zapraszam do stołu.

Wstępniak

Przyzwyczaiłem siebie i czytelników do "autorskiego" schematu testów sprzętu komputerowego. Nie inaczej jest w przypadku niniejszej recenzji - puszczę Was delikatnie w sieć technologicznych rozwiązań w X-718, przy okazji porównam z konkurencją (padło na zaawansowanego Copperheada), przedstawię szkielet obudowy, jej piękno i wygodę, zajmę się sterownikami oraz ich funkcjonalnością, sprawdzę dziada w grach i wymęczę na wszelkich możliwych powierzchniach podkładek (szmacianych, plastikowych, aluminiowych, szklanych, drewnianych, owłosionych itd.) oraz wystawię finalnie ocenę. Zapnijcie pasy.

A4Tech rzucił się na głębokie wody. Dla przypomnienia dodam - Logitech, Razer i Microsoft, nieświęta trójca, która od paru lat rozdaje karty na stole zawodowych graczy. Wcisnąć się między hegemonów będzie niezwykle ciężko, a porażka może kosztować wiele i pogłębi jedynie negatywne opinie na temat jakości produktów A4Techa. Pozycja wyjściowa tej firmy nie jest jednak wcale taka tragiczna - szczególną przychylność rynku zyskał model SWOP-80, który wprawdzie szału nie robi, ale jest świetną alternatywą dla "niedzielnych" niewymagających użytkowników. Do prostych zastosowań, a nawet i do FPP (byle bez nerwowych i szybkich ruchów) nadaje się i całkiem nieźle spełnia swoją rolę. Warty odnotowania jest również fakt niezwykle atrakcyjnej ceny, tj. ok. 35zł, porównując do ceny np. Copperheada - mamy kosmiczną różnicę. Czasami nie warto przepłacać. To były czasy, kiedy do A4Techa przyklejono łatkę epigona Logitecha i całkiem słusznie zresztą. Produkty tych firm były podejrzanie zbieżne pod względem wyglądu, różnice występowały w technologicznym kalibrze (na niekorzyść A4Techa).

Szaleniec, dla którego nie istnieją żadne kompromisy, wyda każdą kwotę, by cieszyć się absolutnym komfortem użytkowania. Czy faktycznie dla niego jest seria X7? Na to pytanie już nie odpowiem, musicie sami rozstrzygnąć. Zanim to nastąpi, warto zapoznać się, co tak naprawdę chowa się pod kopułą plastiku modelu X-718. Zaczniemy jednak od pudełka.


(kliknij, aby powiększyć)

Karton jest dość spory, wydawałoby się, że oprócz myszki i podstawowych gadżetów, powinno się znaleźć w nim coś ekstra. Tak jednak nie jest, całość jest standardowa, ale jeśli doszukiwalibyśmy się detali, które odróżniają A4Techa od konkurencji, to faktura pudełka - nie jest ona gładka, są na niej wytłoczone mikrodziurki, co nadaje całości pewną "szorstkość". Całość, na szczęście, nie jest wzbogacona o "oczosolną" koszulkę, która w przypadku Copperheada wyglądała wyjątkowo tandetnie. Ot, kwestia gustów. Pudło trochę waży, co więc w nim kryje się oprócz myszki?


(kliknij, aby powiększyć)

Nawiasem mówiąc - niewiele. Myszkę ignorujemy, jej obecność jest oczywista. Dostajemy ponadto przejściówkę portu USB na PS/2, dzięki czemu możemy z myszki korzystać na dwa możliwe sposoby. Rzecz jasna, port PS/2 traktowany jest w tym wypadku jako rezerwowy (coś jak tryb awaryjny w Windowsie), zostanie on wykorzystany tylko w momencie, gdy zostanę do tego zmuszony. Czy do takiej sytuacji doszło - oczywiście nie zdradzę, przynajmniej na razie. Oprócz tego mamy sterowniki, co w dobie niedodawania ich do co poniektórych myszek, wydaje się nadmiernym dobrem. Co jeszcze jest? Hm, to wszystko. Do sprzedaży dodane zostaną z pewnością dokumenty z instrukcją i gwarancją, do celów testowych są one niepotrzebne.

A4Tech X-718 to trzeci z kolei model tej firmy z serii X7, główną ich różnicą jest maksymalna rozdzielczość, reszta parametrów jest identyczna (w przypadku X7F dochodzi dodatkowy przycisk). Poniższa tabelka przedstawia całą familię:

Pudełko modelu X-718 "krzyczy": 5-DPI-Shift. No Driver Needed! To niewątpliwie jedna z zalet całej serii - możliwość zmiany rozdzielczości myszki w locie. Jak cała sprawa sprawdza się w praktyce, dowiecie się wkrótce. Przejdźmy teraz do specyfikacji technicznej:

Jak X-718 wygląda na tle recenzowanego ostatnio Razera Copperheada? Całkiem nieźle - ta sama rozdzielczość maksymalna (2000dpi), identyczny czas reakcji (1ms), ten sam rozmiar sensora (30x30), nie wiemy nic o transmisji danych w X-718, ale o prędkości przetwarzania danych - owszem. Wynosi ona 6500 klatek/s, (w Copperheadzie jest wyższa: 7080 klatek/s). Reszty nie ma co porównywać, bo jest inna liczba przycisków, materiał wykończeniowy itd., w Copperheadzie jest już wykorzystana technologia laserowa, podczas gdy w X-718 mamy jeszcze do czynienia z diodą LED. Na pierwszy rzut oka X-718 wygrywa ze swoim groźnym przeciwnikiem w konkurencji... "kabel". Jeśli myśleliście, że zastosowany w Copperheadzie kabel jest ideałem standardów fitness, to jesteście w błędzie. Okazuje się, że mogą istnieć jeszcze szczuplejsze kable! W tym momencie np. MX510 lub IE 4.0 płoną ze wstydu. Czas na odchudzanie, taka moda.



Gabaryty myszki

Przy okazji testów Logitecha G1 wymyśliłem niefortunne stwierdzenie "myszki kanapowe", co o dziwo szybko rozprzestrzeniło się w polskim Internecie. Chyba niepotrzebnie, bo przecież taki G5 nie jest myszką kanapową, lecz... łożem małżeńskim. Kanapa to, wbrew pozorom, średniej wielkości mebel. Ale nieważne już. Jakim więc meblem jest X-718? Przyznam, że mam tu spory problem ze zdefiniowaniem. Mamy do czynienia z myszką symetryczną, lecz wyłącznie dla graczy praworęcznych. Oceną tego faktu zajmę się w rozdziale "Wygoda użytkowania", w tym wypadku interesować mnie będą rozmiary X-718, które są, co jest dużym zaskoczeniem, dość... niewielkie! Mało mamy dowodów zdjęciowych w Internecie, które dotyczyłyby serii X7 A4Techa, lecz już na ich podstawie można było dojść do wniosku, że myszki te nie są kurduplami. Mamy oto klasyczny przykład, jak to zdjęcia potrafią przekłamać rzeczywistość.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Pierwszy kontakt z myszką zaowocował okrzykami zachwytu, mysz leży mi wyśmienicie w dłoni, w zasadzie garnitur szyty na miarę przez lokalnego mistrza. Skoro leży mi wyśmienicie, to niezbity i kolejny dowód na to, że opisywana mysz to gałąź z drzewa genealogicznego kurdupli. Na stronie producenta rozmiary podane są w calach, miara ta jest nam obca, poza tym różnie bywa z tymi "oficjalnymi" parametrami. Wziąłem więc sprawy w swoje ręce i wyszły następujące liczby - długość: 11,7cm; szerokość w punkcie krytycznym: 6,4cm, przy rolce wynosi ona 4,6cm od podstawy, od góry należy dodać około centymetra (logiczny wniosek, że mysz na przedzie zwęża się ku dołowi). Pozostaje nam jeszcze wysokość, która w punkcie najwyższym wynosi 3,8cm. X-718: zawodnik kategorii "mały rozmiar, duża zadyszka"? Powyższe rozmiary osobiście bardzo przypadły mi do gustu. Przypominam: moja dłoń od nadgarstka do zakończenia palca środkowego ma długość ponad 16cm. Każdy z Was może sobie teraz zmierzyć we własnym zakresie i rozstrzygnąć jeszcze przed kupnem sens współpracy z X-718 oraz, uwaga!, z pozostałymi modelami, które są po prostu... identycznych kształtów. Jedynymi różnicami jest wbudowana maksymalna rozdzielczość w danym modelu oraz zastosowane kompozycje kolorystyczne. W serii X-7xxF mamy jeszcze ponadto tzw. "3xFire Button", co pozwala nam strzelić trzy razy za jednym zamachem. Suplement "autofire" jeszcze za czasów ośmiobitowców? Zobaczymy w praktyce.


(kliknij, aby powiększyć)

Dzięki takim, a nie innym rozmiarom myszki jesteśmy w stanie zdominować ją samymi palcami, co jest zaletą wielką i warto ją podkreślać. Dla zwolenników myszek palczastych fakt ten może być decydujący w przypadku kupna, wypada się więc z niego cieszyć. Smutną minę mogą mieć natomiast osoby, które matka natura dość obficie obdarzyła w kształty (dłoni!), dla nich myszka może być faktycznie nieco za mała, temat ten zresztą rozwinę w rozdziale "Wygoda użytkowania".

Enigmatycznie przedstawia się sprawa z wagą samej myszki, producent podaje nam wagę... w funtach, zaraz rozwikłamy, ile to jest po polsku. Należy jednak wspomnieć o fakcie, że dane te często są nie do końca prawdziwe, najlepiej byłoby to sprawdzić samodzielnie, a ja - niestety - nie posiadam podręcznej wagi, która mogłaby rozwiać wątpliwości (może zgłosi się jakiś sponsor? Każdy test będzie z wagą i logo firmy! - Eee tam sponsor... wystarczyło pójść do warzywniaka i poprosić o zważenie myszki :-) przyp. DYD-a). Sprawa może być rozwikłana jedynie na wyczucie. Najlżejszą myszką dla graczy jest obecnie Logitech G1 (nie liczę stunningowanych myszek bez ciężarków, to już home-made) i on będzie punktem wyjścia do rozważań. Ciężko ostatecznie zawyrokować, trzymając na przemian obie myszki, tym bardziej że w X-718 środek ciężkości został źle rozwiązany (o tym później). A4Tech X-718 jest wyczuwalnie cięższy od G1 (przypomnę, że myszka ta waży 80g) zapewne o jakieś 15-20g. W przypadku myszek taka różnica jest już dość znaczna, ale raczej nie mamy tutaj do czynienia z przekroczeniem symbolicznej setki, więc myszkę można całkiem komfortowo operować palcami. Tak "podpowiada" ręka, a teraz skonfrontujmy to z danymi producenta: po przeliczeniu (polegałem na umiejętnościach koleżanek - ciężki jest żywot polonisty) wyszło ~104g, czyli nieznacznie się jednak rąbnąłem.

Na koniec najważniejsze. Nic tak nie konkretyzuje jak komparastyka. Porównajmy sobie, jak na tle innych myszek prezentuje się X-718. W belkach startowych znajdują się kolejno od lewej:
    Logitech G1
    A4Tech X-718
    Razer Copperhead
    Microsoft IE 4.0


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Z niniejszych ujęć wynika jasno, że ułożone zostały one pod względem gabarytowym - najmniejsza G1, a na końcu wielki mebel IE 4.0. Opisywana w niniejszym teście myszka plasuje się tuż za G1, ale o różnicy decydują praktycznie nieodczuwalne niuanse - to myszki tej samej klasy, o podobnych wymiarach, w sposób szczególny różni ich głównie waga oraz inne kształty. Pamiętajcie więc - seria X7 A4Techa to myszki skromnych rozmiarów!



Estetyka wykonania

Myszka dotarła do mnie w dość... sfatygowanej postaci. Wniosek taki, że w Megabajcie istnieje prężna grupa zapalonych graczy, którzy nie odpuścili okazji przetestowania najnowszego A4Techa. Nadmieniam to, byście nie myśleli, że do sprzedaży trafią egzemplarze z gustownymi zadrapaniami. Na pierwszy rzut oka wygląda to na kopię Logitecha MX518 i będzie to słuszna obserwacja. Popatrzmy na te plamy imitujące zniszczenia(?), rozciągające się na całej powierzchni myszki. Jak widać, pomysł doczekał się kontynuacji, nawiasem mówiąc - wygląda to ładnie, X-718 prezentuje się intrygująco, "ośrodki zniszczeń" rozlokowane są z umiarem, jest ich akurat w sam raz.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Całość została (niestety!) wykonana z połyskującego i gładkiego plastiku. Warto podkreślić - myszki o błyszczącej powierzchni prezentują się ciekawiej od swoich matowych odpowiedników, problem polega na tym, że względy estetyczne nie idą w parze z funkcjonalnością. Zastosowany materiał niekoniecznie spełnia swoją rolę, nie będę się jednak tutaj zapędzać, kwestię tę rozwinę w następnym rozdziale. Myszka odbija wszelkie światło, należy bowiem dodać, że boki myszki od grzbietu przedzielone są srebrnymi (również odbijającymi światło) paskami plastiku. Ten sam kolor zastosowano w bocznych przyciskach oraz wysepce z rolką i przyciskiem odpowiadającym za zmianę rozdzielczości.

  
(kliknij, aby powiększyć)

Na grzbiecie myszki znajduje się dyskretny napis X7, który symbolizuje serię myszek A4Techa, a na samym dole (praktycznie poza zasięgiem kontaktu z dłonią) znajduje się logo tejże firmy. Oba napisy sprawiają wrażenie, jakby były wtopione w plastik, testy organoleptyczne nie zdają egzaminu - podczas dotyku lub skrobania nie w sposób odczuć warstwę lakieru, dopiero spojrzenie pod odpowiednim kątem pozwala ostatecznie na stwierdzenie, że całość znajduje się na zewnątrz i została bezpośrednio naniesiona na obudowę myszki. Doświadczenie ponadto podpowiada, że z myszek A4Techa (w przeciwieństwie do niesławnego w tym względzie Logitecha) lakier raczej nie schodzi, po wielu latach stan napisów jest praktycznie nienaruszony.

Wrażeń estetycznych dostarcza również rolka - choć zmieniające się w niej kolory mają przede wszystkim aspekt funkcjonalny (kolor odpowiada aktualnie ustawionej rozdzielczości), nie w sposób odmówić im pewnego uroku. Rzecz jasna, nietrafionym pomysłem będzie zmiana koloru w zależności od panującego w danym momencie nastroju (przy standardowo ustawionej szybkości przesuwu wskaźnika - czyli mniej więcej na połowie - mysz przy 2000dpi będzie działać zbyt szybko, potrzebne będzie więc manipulowanie, a to już pewien kłopot). Sam pomysł jest bardzo dobry - nauka, jaki kolor odpowiada konkretnej rozdzielczości trwa dosłownie chwilę i nie nastręcza specjalnych trudności. Popatrzmy zatem, jakie kolorki mamy do wyboru (wariantem kolorystycznym jest również... brak podświetlenia. Najniższa rozdzielczość to wyłączona dioda obok rolki, ma ona wówczas mleczny kolor). Nie ma na zdjęciach wariantu z 2000dpi - rolka wówczas świeci na przemian żółtym i czerwonym kolorem.


600dpi
(kliknij, aby powiększyć)


800dpi
(kliknij, aby powiększyć)


1200dpi
(kliknij, aby powiększyć)


1600dpi
(kliknij, aby powiększyć)

Obudowa nie jest przezroczysta, światło diody przebija tu i ówdzie w szparach, nie jest to jednak zamierzony efekt. Inaczej jest w przypadku podstawy myszki - jest ona półprzezroczysta o chropowatej powierzchni. Widać zatem zarys elektroniki X-718 oraz diodę umiejscowioną obok sensora.


(kliknij, aby powiększyć)

Ocena estetyki wykonania X-718? Całość prezentuje się bardzo przyzwoicie, myszka nie jest stonowana, to nie typ "szarej myszki" z poprzedniej epoki, "sportowe" niemalże kształty, lekko krzykliwe kolory (na zasadzie delikatnego kontrastu: niebieski kontra srebrny oraz czarna podstawa). Podoba mi się, co tu kryć. Tak wygląda sprawa na pierwszy (niezobowiązujący) rzut oka. Gorzej jest, gdy przyjrzymy się myszce nieco uważniej - wychodzą wówczas pewne niedoskonałości. Chodzi tu przede wszystkim o niedokładność wykonania - niektóre elementy zostały jednak potraktowane po macoszemu, ciężko natomiast wyrokować, czy jest to kwestia tego akurat egzemplarza. Miejmy nadzieję, że tak właśnie jest. Z grubsza chodzi o to, że elementy myszki nie są ze sobą zespolone do końca (ideałem pod tym względem jest Copperhead). Czarna podstawa odchodzi nieco od niebieskich boków myszki, co powoduje, że przez te szpary przebija się światło diody przy sensorze. Niby detal, ale myszka powinna być spójną bryłą, bez tendencji do emancypacji którejś z części składowych. Podobnie jest z przyciskiem odpowiedzialnym za zmianę rozdzielczości. Nie jest on umiejscowiony centralnie we wnęce, tylko na boku, nie wpływa to jednak na komfort użytkowania, ale przyznać trzeba, że estetycznie to nie wygląda. Na szczęście są to detale, ale standardowo wytykam również i niuanse, macie pełny przegląd sytuacji.


odstający lekko w prawo przycisk odpowiadający za zmianę rozdzielczości

Estetycznie wyglądająca obudowa (odbija światło, jak już wspomniałem) nie spełnia jednak "norm higienicznych". Tego typu materiał ma tendencje do szybkiego zbierania brudu (w przeciwieństwie do matowego odpowiednika - taki Copperhead praktycznie się nie brudzi, pozostawia jedynie plamy z potu). Na szczęście nie mamy tu do czynienia z czarnym kolorem całości (jak w przypadku G1), co powodowałoby, że zbierające się dziadostwo na fakturze myszki byłoby bardziej widoczne. Na niebieskiej myszce praktycznie brudu nie widać, o jego obecności dowiemy się podczas kontaktu dłoni z X-718. O dziwo - taki śliski materiał zazwyczaj zwiększa potliwość dłoni, w tym przypadku jednak jest inaczej, z pewnością chodzi tutaj o ergonomię myszki, kontakt dłoni z myszką jest ograniczony, gram samymi palcami. Pozostawmy tę sprawę do wyjaśnienia w rozdziale "Wygoda użytkowania".



Wygoda użytkowania

Niezwykle istotny aspekt, o ile nie najistotniejszy. W dzisiejszych czasach nie mamy już do czynienia z myszkami dla graczy, które nie są... myszkami dla graczy. Każda z nich przechodzi pomyślnie testy i okazuje się dobrym - pod względem zastosowanej technologii - wyborem. Nie dajmy się ogłupić - rozdzielczość myszki ma oczywiście znaczenie, ale nie pompujmy go nadmiernie, nie ona powinna mieć decydujący wpływ na wybór danego modelu. Co nam pozostanie z wyżyłowanych możliwości myszki, jeśli po prostu źle nam leży w dłoni? Nic. Casus Copperheada w moim przypadku jest tego potwierdzeniem - mysz leżała źle w dłoni, męczyłem się z nią, nie potrafiłem wykorzystać potencjału technologii laserowej, ani 2000dpi, którymi ten model tak się szczyci. Spokojnie wróciłem do Logitecha G1, który wprawdzie parametry ma jeszcze za czasów MX510, ale ma najważniejszą ze wszystkich właściwości - leży świetnie w dłoni, zabawa z nim to sama przyjemność. Komfort współpracy z myszką to kwestia indywidualna, sprawa anatomii, dlatego polecam przed zakupem zawsze sprawdzać, czy myszka leży dobrze w dłoni, nie ma ważniejszej operacji przed kupnem! Osobiście tego nie robię (hehe), najwyraźniej smak ryzyka jest równie cenny.

Podobnie jest w przypadku X-718. Pierwszy kontakt, tuż po wyjęciu myszki i westchnięcie: "Ależ to wybornie leży, cóż za kształty, och, ach...". Szklanka zimnej wody i przystępuję do bardziej rzeczowej analizy. Przyjrzyjmy się poniższym zdjęciom:

  
(kliknij, aby powiększyć)

Świetna obudowa. Jako całość dla mnie jest wyśmienitym rozwiązaniem, obyło się bez udziwnień (wstydźcie się, designerzy Razera). W końcu mamy do czynienia z myszką, która po pierwsze nie jest dziełem rzemieślnika, ciosającego swoje płody artystyczne tępym toporem. A po drugie, w końcu mamy do czynienia z myszką, która w dużym stopniu godzi zwolenników myszek kanapowych (niech Wam będzie, pozostanę przy tym określeniu) i myszek palczastych. Osoby o bardzo małych dłoniach są w stanie trzymać mysz całą ich powierzchnią, dla innych, którzy zostali inaczej obdarzeni przez matkę naturę, taki sposób kontrolowania myszki może być problematyczny. X-718 to model niewielkich rozmiarów i przede wszystkim - dość niski, zatem trudno będzie ułożyć dłoń w kształcie charakterystycznego półokręgu. Sam operuję wyłącznie palcami, dłoń jest z tyłu - poza zasięgiem myszki, kontakt z nią jest sporadyczny i raczej przypadkowy.

Kolejna zaleta - rolka. Jedno z większych zaskoczeń (in plus!) w X-718. A4Tech nie słynął specjalnie z dobrych rolek (były głośne i niestabilne), a tu okazuje się, że nie tylko dogonił konkurencję, ale i ją... prześcignął. Rolka (w przeciwieństwie do MS i niektórych myszek Logiego) jest stabilnie przymocowana, nie sprawia wrażenia, że zaraz pójdzie sobie w siną dal. Ponadto praca z nią to czysta przyjemność - skok jest delikatny, ale wyczuwalny (w Copperheadzie, którego dotąd uważałem za ideał w tym względzie, scrollowanie wymaga więcej siły - obydwa rozwiązania są dobre, każdy wybierze najbardziej sobie odpowiadający). Następnym plusem rolki jest jej bezgłośna praca - scrolla po prostu nie słychać! Takiej sytuacji wśród konkurencji jeszcze nie mieliśmy (rolek MS np. z serii IE 4.0 nie liczę, bo tam nie ma skoku). Jedynym słabszym punktem jest przycisk znajdujący się pod rolką (chodzi o niebo lepiej niż w IE 4.0, MX510, MX310 lub G1), styk zastosowany w Copperheadzie jest po prostu mistrzostwem świata i na razie - jak widać - nie do pobicia.

Klawisz odpowiadający za zmianę rozdzielczości jest ulokowany całkiem rozsądnie. Przynajmniej ja nie miałem problemów z jego operowaniem w trakcie krwawych rozgrywek. Nie mam długich palców, kłopoty niewątpliwie pojawią się w przypadku, gdy któryś z Was ma je dłuższe - proponuję wówczas korzystać ze stawu palca wskazującego. Opuszek palca nie zda w tym momencie egzaminu - będziecie musieli "podwijać" palec, co jest niewygodne i na dłuższą metę męczące (o ile często będziecie korzystać z tego przycisku). Sam przycisk wystaje ponad powierzchnię ok. 2mm, nie będzie więc problemów z kontrolowaniem go za pomocą stawu.

Kolejną zaletą, która wyróżnia X-718 od konkurencji jest znakomity kabel. Czegoś takiego nie mieliśmy jeszcze okazji oglądać, o ile zachwycała nas lekkość kabla w Copperheadzie (w Logitechu G5 też jest to ciekawie rozwiązane), o tyle w nowym A4Techu mamy do czynienia z czystym szaleństwem. Kabel jest jeszcze cieńszy, co zmniejsza jego wagę i jednocześnie sprawia, że nie jest on w ogóle sztywny, układa się na każdej powierzchni (wzgórki, doły - dla niego to bez znaczenia; dostosuje się). Mówiąc krótko - widzimy tutaj najlepszą mysz bezprzewodową... z kablem. Kabla podczas pracy po prostu się nie wyczuwa, jak w przypadku innych myszek musimy kombinować, by nas smycz nie uwierała, w tym konkretnym wypadku pozostawiamy go "samopas", ufając, że sam ułoży się na stanowisku komputerowym. Jedyną jego wadą może być delikatność - izolacja chroniąca jest naprawdę cienka, więc zalecam szczególną uwagę. Pilnujcie, by kabel nie wchodził między "młot a kowadło" (np. w wysuwanych blatach biurka), może się to dla niego smutno skończyć. Na zdjęciu mamy kolejno od lewej: A4Tech X-718, Razer Copperhead i na końcu Microsoft IE 4.0.


(kliknij, aby powiększyć)

Kolejny aspekt wygody, równie zaskakujący. Zastosowany materiał obudowy X-718 (czyli śliski i połyskujący) nie powoduje nadmiernej potliwości dłoni! Mysz staje się niewątpliwie "lepka", ale spotykałem się już z gorszymi przypadkami, szczególnie w Logitechach. Nie mam pojęcia, czym to może być uwarunkowane, mniemam jednak, że to głównie kwestia ergonomii myszki - budowa serii X7 jest naprawdę wyprofilowana, być może ma to niebagatelne znaczenie. Problemem są jedynie boki myszki, gdzie można było jednak bardziej się przyłożyć i pomyśleć. Zastosowano tam bowiem ten sam materiał, co na grzbiecie. Jest to błąd, powinna tam znajdować się guma antypoślizgowa lub materiał gumopodobny, dzięki czemu myszka nie wyślizgiwałaby się spod palców. Zaaplikowano nam wprawdzie szorstkie powierzchnie w miejscu trzymania kciuka i palca serdecznego, jest to jednak półśrodek, tam musi być guma!

Zaczęły się schody - pierwszym męczącym stopniem były boki myszki, drugim jest zupełnie nieintuicyjny klik klawiszy bocznych. Nie muszę dodawać, jakie znaczenie ma to dla komfortu obsługi myszki. Nie wyczuwam momentu nacisku i odskoku. Same przyciski są umiejscowione prawidłowo, nie ma problemów z ich obsługą, kciuk spokojnie po nie sięgnie, nie przeszkadzają ponadto, jak ma to miejsce w Razerach. Na szczęście (dla graczy praworęcznych) nie mamy przycisków bocznych z prawej strony, nic więc nie uwiera i nie przeszkadza. Całość wygodna, ale z beznadziejnym klikiem. Nie podoba mi się także klik klawiszy głównych, jest on bardzo głośny i irytujący, daje popalić szczególnie w nocy, gdy poziom decybeli z zewnątrz znacznie spada. Klik jest słyszalny z niezłej odległości. Jeśli będziemy używać X-718 na podkładce szklanej lub aluminiowej, tortury dla pozostałych domowników mamy zapewnione. Jest on jednak wyczuwalny, a docisk jest w porządku - ani za delikatny, ani za mocny. Nie dojdzie do sytuacji przypadkowych kliknięć klawisza głównego, chyba że Wasze dłonie ważą po 2kg, ale to jakby już nie wina mikrostyków A4Techa.

Kolejną lipą i to dość pokaźnego kalibru są ślizgacze. Kolejny "patent" A4Techa. O ile w niektórych przypadkach przeszli samych siebie i naprawili defekty podwójnie, o tyle w tutaj mamy do czynienia z wieloletnim niechlujstwem. Ciężko winić kogoś konkretnie, ale wydaje mi się, że wzmożone kontroli jakości fabryk w Chinach mogłyby w dużym stopniu zredukować problem źle przyklejonych ślizgaczy. Doszło do takiej sytuacji, że w egzemplarzu testowym X-718 ślizgacz znajdował się poza wysepką. Jak wiemy - jej granice nakreślają wystające linie o wysokości ok. 0,5mm, zatem położenie na nich ślizgacza spowoduje, że mysz straci stabilność i będzie się chwiać na podkładce. I tak zresztą było, musiałem interweniować. Efekt lepszy, ale myszka i tak kolebie się na gładkich i twardych podkładkach (szczegóły później), nie jest to zachęcające. Nie podoba mi się też rozlokowanie ślizgaczy (szczególnie przednich - dziwny kąt), nie widzę ponadto potrzeby zastosowania ślizgaczy umiejscowionych między sensorem. Może gdyby były lepszej jakości itd. - byłby sens, w tym wypadku go brak. Skutkuje to bardzo przeciętnym ślizgiem - na podkładkach szmacianych jest wyczuwalny opór (jest on mniejszy w przypadku cięższego(!) IE 4.0), nie wpływa to dodatnio na wygodę użytkowania myszki. Niestety.


(kliknij, aby powiększyć)

Ostatnim smutnym akcentem jest wyważenie myszki. Okazuje się, że w modelu X-718 źle to zostało rozwiązane - tył myszki jest znacznie cięższy od przodu. Ma to znaczenie dość spore - jeśli operujemy wyłącznie palcami, wówczas chwytamy myszkę w okolicach przedniej 1/3, a reszta myszki po prostu nam ciąży w dół. W czasie gry takie niuanse są niewyczuwalne, ale nie ukrywajmy - wtedy wiele wad znika, koncentracja nasza przenosi się w inny obszar. Podczas pracy, nie zabawy, problem ten jest wyraźny i mnie osobiście jednak przeszkadza.

Nie martwcie się zbytnio, popatrzcie do góry, ile tam jest zalet X-718! Myszka pod względem wygody i tak wychodzi na plus. Na pocieszenie dodam, że po wyłączeniu komputera i jego ponownym włączeniu (bez względu na okres przerwy) zapamiętane zostają wcześniejsze ustawienia rozdzielczości myszki. Proste - jeśli działasz na ustawieniach 1200dpi, to one będą obowiązywać aż do czasu zmian, których sam musisz dokonać. Wygodne, prawda?



Sterowniki

Sterowniki to pięta Achillesa wielu świetnym myszek. Każde odstępstwo na plus będzie więc w przypadku X-718 szczególnie akcentowane. Pierwsze, co uczyniłem, to zainstalowałem sterowniki dostarczone przez dystrybutora (Smart-X7 w wersji 7.68.0.0). Procedura instalacji standardowa, myszka instaluje się w systemowej zakładce (zastępuje ją). Wygląd samego programu jest standardowy, to kontynuacja wyglądu sterowników A4Techa dodawanych do każdej myszki tej firmy (w trayu znajduje się gustowna ikonka myszki). Są one oczywiście wzbogacone o zdjęcia serii X7 oraz funkcje specyficzne wyłącznie dla niej. Przypatrzmy się poszczególnym zdjęciom:

A4Tech chwali się, że tak naprawdę sterowniki nie są potrzebne - bez nich można spokojnie funkcjonować i zmieniać bez problemów rozdzielczość. Sprawdziłem, faktycznie tak jest, sterowniki mają oczywiście ważny walor, bo zwiększają funkcjonalność gryzonia. Przyznaję bez bicia, że rzadko korzystam z potencjału sterowników. Myszki służą mi głównie do gier, a praca w systemie to głównie klawiatura albo gesty myszki w przeglądarkach internetowych. Jedyną rzeczą, którą koniecznie muszę mieć ustawioną, to przycisk "minimalizuj". Po ustawieniu tego przestałem już do zakładek driverów w ogóle zaglądać.

Parę refleksji na ich temat jednak Wam się należy, więc do dzieła. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że nie da się zmienić funkcji lewego klawisza. Co ma swoją logikę, rzecz jasna. Jeśli ustawimy np. myszkę w trybie pracy dla leworęcznych, wówczas niemodyfikowalny stanie się prawy klawisz. Sympatyczna i przydatna jest funkcja X7-Jump, którą możemy dopisać do któregoś z klawiszy. Dzięki niej możemy szybko zmienić szybkość przemieszczania wskaźnika (co ma znaczenie w momencie, gdy lawirujemy między rozdzielczościami), wyłączyć/włączyć akcelerację oraz przyporządkować skróty klawiszowe. Rzeczy równie ciekawe znajdują się w zakładce "Ustawienia", gdzie można zmodyfikować okno NetJump/LuckyJump (jest sporo możliwości do wyboru, pomysł jest niezły, ale wg mnie komfort obsługi tego jest dość przeciętny; szybciej pewne rzeczy wykonuję z poziomu klawiatury) oraz dodać menu poleceń zdefiniowane własnoręcznie.

Większość pozostałych funkcji jest standardowa, więc nie będę ich opisywać, nadmienię, że sterowniki wykrywają myszkę jako "A4Tech USB Port Mouse", a w zakładce "Mysz-Informacje" mamy do czynienia z beztroską wieścią, jakoby X-716 (!!!) miało maksymalnie 1600dpi. Problem w tym, że takiej myszki nie ma (wg oficjalnej strony producenta). Postanowiłem więc zainstalować najnowsze sterowniki dostępne na stronie producenta z 16 grudnia ubiegłego roku (są one dedykowane dla modeli X-710 i X-718), ich wersja to 7.70. Sterowniki w żaden widoczny sposób się nie zmieniły, wszystko jest identyczne, włącznie z informacją o niejakiej X-716. Myszka widmo.

Nie samymi sterownikami jednak człowiek żyje, czasami nachodzą go myśli o podrasowaniu gryzonia. Sprawdźmy więc programem Mouserate częstotliwość pracy myszki:

Jak na dzisiejsze standardy - malutko. Wygrzebuję więc program do zmiany częstotliwości, ustawiam na 250Hz i po zrestartowaniu widzę... 125Hz. Ustawienia niezmienione. Widocznie mamy tutaj do czynienia z fabryczną blokadą, podobną do tej w IE 4.0. Nie jest to dla mnie specjalny powód do smutku, ale syntetyczni fetyszyści będą z pewnością niepocieszeni.



"Panie, do czego ta mycha?" Do gier!

Testowana myszka jest niewielkich rozmiarów, ma ciekawy wygląd, jednak to nie uratuje, jeśli nie spełni swojej podstawowej funkcji - nie sprawdzi się w grach. Po oględzinach myszki, jej podłączeniu i zainstalowaniu sterowników praktycznie od razu przystąpiłem do testowania X-718 w grach. Zastosowałem tutaj inne kryteria, niż w przypadku ostatnio recenzowanego Copperheada. W tamtym przypadku interesowało mnie bardziej, jak nowy Razer poradzi sobie na wszystkich powierzchniach podkładek (technologia laserowa i obawy, czy sprosta ona szklanym padom). W wypadku X-718 test podkładek ma mniejsze znaczenie, stąd proporcje będą inne.

X-718 to myszka bardzo wygodna, w grach spełnia swoje zadanie, od razu zdradzę - nie napotkałem żadnych problemów. Nie ukrywam ponadto - bardzo chciałem je znaleźć. Jestem niewolnikiem stereotypów (jak każdy z nas zresztą; różnicuje tylko stopień nasilenia). Fakt, że A4Tech wydaje myszki dla graczy i są one najwyraźniej dobre, psuł mi po prostu światopogląd. Nie jestem tu jednak winny w 100%, trzeba jednak przyznać, że firma na taką, a nie inną opinię zapracowała sobie przez lata - "myszki tanie, przeciętne, idealne dla niewymagających użytkowników". Inaczej jest w przypadku serii X7, to już nie jest niezobowiązująca randka, myszka ma służyć przez długi czas. W grach jest szczególnie eksploatowana (ściskana, gnieciona, rzucana itd.), więc jej żywotność będzie miała tu niebagatelne znaczenie. Myszka w stresujących momentach (np. w chwili skierowanej lufy w moim kierunku i momentalnej kontrreakcji) spełnia swoje zadanie, nie marudzi (czyt. nie trzeszczy) i, co najważniejsze, nie gubi sygnału. Do tej kwestii powrócę jeszcze przy okazji minitestu X-718 kontra podkładki.

No i najważniejsze: A4Tech daje mi w tym konkretnym przypadku spory wachlarz rozdzielczości, z czego tak naprawdę... nie skorzystałem. Jestem po prostu zwolennikiem stałej czułości, combosy typu 2000dpi+Thompson, a następnie 600dpi przy ściąganiu ze snajperki nie są dla mnie. Aż tak "czaderski" nie jestem. Utrudnieniem może być również fakt, że zmiana rozdzielczości zachodzi tylko w przód, zatem używając np. 1200dpi, nie jesteśmy w stanie cofnąć do 800dpi. Zachodzi potrzeba przeskoczenia pozostałych możliwości i rozpoczęcia nowego cyklu od 600dpi. Warto tu jednak podkreślić, że przycisk zmiany rozdzielczości umiejscowiony jest dobrze, chociaż osoby o długich palcach mogą mieć problemy, zalecam w takim wypadku operowanie stawem palca wskazującego (powyżej już o tym wspomniałem).

Wracając do gier. Kwestia komfortu obsługi została opisana w rozdziale "Wygoda użytkowania", więc zostawiamy ten temat. Zobaczmy zatem, jak nasza bohaterka dzielnie walczy z zastępami wrogów. Przetestowałem parę gier (wrażenia w formie króciutkich uwag, nie ma co zanudzać), przede wszystkim pozycje FPP, ale i jedną dynamiczną grę RPG (typu Diablo) oraz strategię turową, gdzie bardziej liczy się wygoda użytkowania myszki, niż jej ultraprecyzja.

Call of Duty 2: sztandarowa pozycja w moim repertuarze, podręcznikowa gra do sprawdzenia jakości myszki (ma pierwszeństwo bezwzględne). Szybko zapomniałem o Logitechu G1, proces adaptacji wyniósł chwil kilka, po czym oddałem się beztroskiej rzezi i zapomniałem zupełnie o fakcie, że trzymam w dłoni zupełnie nową mysz. Grałem na ustawieniach 1200dpi, statystyki miałem zbliżone do tych, które osiągam na prywatnym Logitechu G1, czyli X-718 po prostu się sprawdził.

Quake 4 Demo i Unreal Tournament 2004: dwie bardzo dynamiczne gry, stąd ich zbiorowe ujęcie. Jeszcze lepszy sprawdzian myszki, jak więc przeszła test? Pierwsze, co uruchomiłem to UT2004 (zostałem przy 1200dpi) i ujmę to jednym słowem: REWELACJA. O ile myszka w CoD2 sprawowała się bardzo dobrze, o tyle w Ut2k4 dopiero poczułem jej moc. Ciężko określić słowami, jakie czynniki na to wpływają - z pewnością będzie to waga myszki, jej kształt i czułość (gra jest niezwykle dynamiczna, myszka jest przenoszona - dosłownie - z miejsca na miejsce). Widać, że najnowsza seria A4Techa jest tworzona specjalnie pod ten typ gier. W przypadku najnowszej odsłony Quake'a nie poczułem tej swobody z kilku powodów. Po pierwsze, nie czuję za dobrze tej gry (odmienna fizyka, ale to zapewne siła przyzwyczajenia do innych rozwiązań), po drugie nie jest tak dynamiczna, jak poprzednie części (wrażenie może być czysto subiektywne, wpływ na to ma również ogólna liczba graczy), no i... nie chodzi tak płynnie, jakbym tego chciał (minimum to 60fps).

Counter-Strike: Condition Zero: to gra, która przeżyła już wiele myszek, stąd potrzeba ujęcia jej w testach. Jak na tle innych myszek wypada X-718? Wypada... bardzo dobrze, co dziwić nie powinno, wciąż to FPP (dpi bez zmian, wciąż najlepiej na 1200). Osobiście jednak uważam, że zestaw Logitech G1 + Icemat Original jest w tym momencie nie do pobicia, ciężko - przyznaję - było go wdrożyć do CS-a, ale dziś nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. Wracając do X-718 - spełnił swoją rolę, ale na kolana recenzenta nie rzucił.

Fate: gierka diablopodobna, taki typowy pochłaniacz klików lewego klawisza głównego. Grzechem byłoby jej zatem nie sprawdzić. Gra się bardzo przyjemnie, w tej grze nie ma już potrzeby demonstrowania mocy myszki, zjechałem więc z rozdzielczością do poziomu 800dpi. Ręka praktycznie nie poci się, a dodać trzeba, że grałem wówczas na szmacianym Raindropie (ręka na tej podkładce bardzo szybko się ogrzewa i może wystąpić problem z uciążliwym poceniem dłoni). Na pewno wygodniej niż na Logitechu G1, który jest toporem ciosany, kształty X-718 są "ergonomiczne w stopniu wyższym".

Civilization 4: ukochane dziecko (a w zasadzie kura znosząca złote jajka) Sida powraca! Postanowiłem więc godnie powitać tę zasłużoną serię strategii turowej. Klik do klika i konkluzja. X-718: 800dpi + firmowa szmaciana podkładka + dużo wolnego czasu dają dużo dobrej i komfortowej zabawy. Równie dobrze wystarczyłby tu model X-708, testowany model nie pokazał pazura, bo nie było takiej potrzeby. Nie ma co jednak ukrywać - 2000dpi (o ile w rzeczywistości tyle maksymalnie wyciąga X-718) jest uśpionym niedźwiedziem, którego pora przebudzenia została odsunięta daleko w przyszłość i tak naprawdę nie wiadomo, czy zajdzie w ogóle taka potrzeba. Maksymalnym parametrem, którego użyłem w grach było 1200dpi, większe wymagałyby ingerencji w sterowniki, a ja - jako osobnik z natury leniwy - nie odczułem ani razu takiej konieczności (oczywiście z czysto dziennikarskiego obowiązku sprawdziłem - 1600dpi i 2000dpi działają bez zarzutu!).

W grach X-718 spisuje się bardzo dobrze, jeśli przyjmiemy np. skalę sześciostopniową, to myszka otrzymałaby ocenę 5. Całkiem nieźle, ale dlatego, że pomijam tutaj następujące niedogodności: kiepskiej jakości ślizgacze i ich umiejscowienie (ratuję się podkładkami i teflonem), nieintuicyjny klik klawiszy bocznych (po prostu nie zdarza mi się, bym w grach wykorzystywał coś oprócz klawiszy głównych) i brak gumy (lub materiału gumopodobnego, jak np. w IE 4.0) antypoślizgowej na bokach myszy (myszka jednak w ręce się trzyma, po suficie nie skacze, więc nie jest to wielka wada). Gdyby uwzględnić choć jeden punkt z powyższych, ocena mogłaby polecieć w dół. Żadna tam moja dobroć, po prostu podczas dynamicznych rozgrywek niniejsze wady nie są uciążliwe ponad pewien alarmujący poziom.

Pozostaje nam jeszcze do wyjaśnienia kwestia współpracy A4Techa X-718 z podkładkami. Mam tę dogodność, że mogę sprawdzić myszkę na wszelkich możliwych powierzchniach, co zaraz opiszę. Pozwolę sobie jednocześnie skorzystać z opisów, które zostały zamieszczone w poprzednim teście. Oszczędzi to Wam nawigowania między recenzjami, a ja zyskam na czasie (zdjęcia tych samych podkładek znajdują się tutaj). Przystąpmy do testów:

Allsop Raindrop:
Podkładka szmaciana firmy Allsop o wymiarach 243mm x 203mm x 5.0mm (dość gruba!). Podkładka ze względu na swoją grubość i zastosowanie gumy antypoślizgowej od spodu jest dość miękka, co dla niektórych może być zaletą, dla innych - wadą. Raindrop to dobry punkt wyjścia - pad jest tani, jak na standardy profesjonalnego grania, kompaktowych kształtów (zmieści się więc praktycznie na każdej powierzchni). Ostatnio podkładka została wykąpana, wygląda jak nowa, nie strzępi się (ma ok. roku). Lubię tę podkładkę, od niej zawsze zaczynam szuranie nowej myszki. Problem jednak w tym, że X-718 sunie po Raindropie dość opornie, winę w tym wypadku ponosi liczba ślizgaczy (aż 6) albo ich niefortunne rozmieszczenie. Nie jest to w tym przypadku siła przyzwyczajenia (na co dzień używam Icemata), sprawdzałem Logitecha G1 i Copperheada - obie myszki suną z mniejszym tarciem, czyli coś nie do końca z tym X-718.

Steelpad 3S:
Podkładka aluminiowa o wymiarach 250mm x 235mm x 3.5mm. Wykonany z polerowanego włóknem szklanym aluminium, podkładka przedstawiana jest jako "praktycznie niezniszczalna", co jest dość poważnym przejaskrawieniem jej możliwości. Zastosowany materiał nie jest bynajmniej niezniszczalny, w zasadzie po kilku miesiącach widać startą warstwę. Kolejną wadą jest szczególna podatność na brud - 3S z np. z tłustymi plamkami jest praktycznie nie do użytku, musi być idealnie czysty, w innym przypadku drastycznie zwiększa się poziom tarcia i nieprzyjemnych dźwięków. Ślizg na tej podkładce jest lepszy niż na podkładkach tekstylnych, zatem z większymi nadziejami przystąpiłem do testów. Zaczęły się schody. Powierzchnia Steelpadów jest idealnie gładka (czego nie można do końca powiedzieć o szmaciankach), zatem wszelkie niedogodności związane ze ślizgaczami będą szczególnie odczuwalne. Tak jest w przypadku X-718, jeden ze ślizgaczy jest nieznacznie wyższy od pozostałych (przedni), co skutkuje "kolebaniem" myszki na padzie (problem ten miał znacznie większe rozmiary, ale majstrowałem trochę przy ślizgaczach). Sensor natomiast nie ma żadnych problemów z odczytem na aluminiowej powierzchni, nie gubi się, przy szybkich ruchach reaguje tak, jak winna pracować dobra myszka dla graczy.

Steelpad S&S:
Plastikowo-teflonowy pad pomysłu profesjonalnych graczy z klanu Schroet Kommando (mają świetnie wykonane logo!) o astronomicznych - przynajmniej dla mnie - wymiarach 320mm x 270mm x 2mm. Grubość pada to zaledwie 2mm, co przekłada się na komfort użytkowania i brak efektu zmęczonych nadgarstków nawet po kilku godzinach ostrego grania. Sama powierzchnia to szorstki materiał kosmicznego zapewne pochodzenia, niezbędne więc będzie użycie dodatkowych padsurferów, wprawdzie mamy w pudełku dołączony zestaw, są one jednak dedykowane konkretnym modelom myszek (nie jest to pasek, tylko gotowe i wyprofilowane ślizgacze). Steelpad S&S ma inną powierzchnię, chropowatą, tak więc niedoskonałości ślizgaczy w X-718 nie są praktycznie wyczuwalne. Procentuje to większym komfortem pracy, stąd wrażenia są lepsze niż w powyższym przypadku. Myszka ślizga się bez problemów, sensor pracuje bez usterek. Osobiście nie jestem zwolennikiem tego typu podkładek (już lepsze są dla mnie tekstylne alternatywy), ale S&S + X-718 to na pewno dobre rozwiązanie.

Icemat Original:
Szklana podkładka, w zasadzie "szurająca" legenda. Pad o wymiarach niewielkich: 250mm x 210mm x 6mm. Zastosowane szkło to podobno inwestycja na lata. W podobnym tonie wyrażają się o Steelpadzie 3S, więc w tym przypadku zachowam zasadę względnego zaufania. Zobaczymy wkrótce, bo w tej podkładce się po prostu... zakochałem. Najlepsza, z jaką miałem do czynienia. Szkło + teflon dają uczucie zabawy na lodowisku, fenomenalna sprawa. Tak naprawdę to od tego modelu podkładki zaczyna się szuranie bez trzymanki - liczba myszek zdolnych do współpracy z Icematem jest niewielka (to przezroczyste szkło!). Zobaczmy więc, jak X-718 zda egzamin na tej wymagającej powierzchni. Chwila wyczekiwania... Opowiedziałbym teraz jakiś dowcip dla odwrócenia uwagi, ale niech będzie - myszka działa... wyśmienicie. Sprawdziłem każdą rozdzielczość, machałem ręką jak szalony, cały wysiłek na nic - myszka ubzdurała sobie, że z Icematem zawiera pakt. Egzamin zdany. Jedynym minusem znowu okazują się źle wyprofilowane ślizgacze, myszka jest jak kulawy kundel, ratunkiem może okazać się podwójne podklejanie teflonem niektórych ślizgaczy...

Icemat 2nd Edition:
Druga edycja szklanego szaleństwa Icemata - jest ona większa o 44% od poprzednika (dla mnie zdecydowanie za duża, ale nie jestem, jak widać, klientem docelowym. Dla mnie jest pierwsza edycja). Wydawałoby się, że zmienił się tylko rozmiar podkładek, podczas gdy materiał pozostał bez zmian. W rzeczywistości tak właśnie jest, choć obie edycje różni jednak mały (dla gracza niebagatelny) detal. Struktura powierzchni w drugiej edycji Icemata jest jednak nieco inna, myszka porusza się z minimalnie większym oporem. Być może jest to subiektywne wrażenie. Co dziwne, nie zmieniła się specjalnie waga podkładki, mimo że jest ona zdecydowanie większa od poprzedniczek! Być może jednak nieco inny materiał wykończeniowy, stąd to wrażenie mniejszego ślizgu na padzie. Trzeba jednak pamiętać, że to wciąż podkładka z półki tych "najszybszych". Doświadczenie podpowiada, że jak myszka działa na wersji Original, to nie ma mocnych, żeby nie poszła na drugiej edycji Icemata. Okazuje się, że przeczucie mnie nie zawiodło - myszka działa bez żadnych zastrzeżeń (jedynie znowu te ślizgacze i tak do znudzenia).

Gry - bardzo dobrze (większość czasu grałem na tekstylnym Raindropie, wszystko przez te ślizgacze), myszka chodzi na każdej oficjalnej powierzchni. Jeśli Was to interesuje, to działa również na owłosionym udzie, blacie biurka i połyskującej gazecie. Warty odnotowania jest także fakt, iż sensor odczytuje po oderwaniu myszki od podłoża na dość znacznej (jak na tego typu standardy) wysokości!



Podsumowanie

Z A4Techem X-718 była odwrotna sytuacja niż w przypadku np. Copperheada, którego nie mogłem na początku kompletnie rozgryźć, moją sympatię zdobywał stopniowo. X-718 już po wyjęciu z pudełka wywołał mój niekłamany zachwyt, naprawdę nie spodziewałem się czegoś tak dobrego - ciekawy wygląd i idealne wymiary dla mnie. Już po podłączeniu i pierwszych minutach wyszły jednak niedogodności - irytująco głośny klik klawiszy głównych (ponoć markowe japońskie mikrostyki OMRON...), lichy docisk klawiszy bocznych (szczególnie 4.), niechlujnie rozłożone ślizgacze (wstyd przyznać - musiałem nieco poprawiać robotę Chińczyków), umiejscowione zresztą w taki sposób, który z miejsca wzbudził moje podejrzenia co do jego sensowności. Później doszedł fakt braku gumy antypoślizgowej na bokach myszy, niuanse wykonawcze ("coś tam" odstaje, "coś tam" ulokowane jest nie tak, jak trzeba).

Z drugiej strony miałem do czynienia z paroma elementami, które naprawdę wynoszą A4Techa na piedestał. Jest to przede wszystkim rewelacyjny kabel (lekkość i giętkość), bardzo przyjemny i cichy (dobra, bezgłośny!) skok scrolla, jego wykonawstwo (stabilność!), wygodny szkielet o symetrycznej budowie, co jest dopiero mistrzostwem świata (symetryczna myszka dla praworęcznych - dla mnie ideał, dla graczy leworęcznych pozostaje zgrzytanie zębami), intuicyjna zmiana rozdzielczości w locie (na dodatek sygnalizowana odpowiednim kolorem - po prostu wiemy, na czym stoimy). Nie bez znaczenia jest również fakt (choć to może być czysta złośliwość), że serią X-7 A4Tech burzy porządek na rynku, co mnie cieszy ogromnie, dla konsumenta nie ma nic lepszego niż fakt bicia się o jego łaskę. Szczególną zachętą będzie również dla niego cena X-718, która będzie oscylować w granicach 90 złotych! Cena to niewątpliwie absolutny killer całej serii X7, konkurencja zostaje w tyle. Ciekawy zresztą jestem, jak rynek zareaguje na zasypanie A4Techami... Myszki tej serii, jak wspomniałem we wstępie, będą sprzedawać się jak świeże bułeczki, konsumentów nie powstrzymają nawet wady, które powyżej nakreśliłem (nie są one zresztą jakieś karygodne, myszka wymaga jednak delikatnego dopracowania). Sam X-718 najprawdopodobniej ukaże się na polskim rynku na przełomie stycznia i lutego. Ja osobiście czekam na model X-750F, który może wywołać jeszcze większe zamieszanie, ale nie o nim teraz mowa...

Ostatnio (przy okazji recenzji Copperheada) podałem przepis na myszkę idealną, wyglądał on tak:
  1. Obudowa z MX300.
  2. Materiały wykończeniowe, ich jakość i połączenie z Copperheada.
  3. Technologia Copperheada.
  4. Rolka z Copperheada.
  5. Lekkość całości z G1.
Nie ukrywam, że punkt pierwszy jest w tym momencie zagrożony, nie jestem jeszcze w stanie stwierdzić, że jest to detronizacja na rzecz obudowy z serii X7, ale płakać nadto za konstrukcją MX300 nie będę. Obudowa X-718 jest naprawdę dobra, o niebo lepiej rozwiązana niż ma to miejsce w Razerach i nieco lepiej niż w serii MX5xx Logitecha (może po prostu nie lubię już dużych myszek), podobnie ma się wynik w przypadku IE 3.0/4.0 Microsoftu. Dobrze, w trakcie pisania przekonałem się już całkowicie. Przepis na idealną myszkę wygląda następująco:
  1. Obudowa z A4Tech X7.
  2. Materiały wykończeniowe, ich jakość i połączenie z Copperheada.
  3. Technologia Copperheada (laser to jednak przyszłość?).
  4. Rolka z Copperheada, jej bezgłośność z A4Techa X-718.
  5. Lekkość całości z Logitecha G1.
  6. Klik klawiszy głównych z Logitecha G1.
Tak więc pragnę pogratulować A4Techowi, że jego pomysły stały się częścią składową mojego prywatnego przepisu na mysz idealną. Logiczny wniosek, że całość X-718 do takowych nie należy (proszę spojrzeć powyżej na mój marudny ton wypowiedzi), ale to jej nie przekreśla. A4Tech jest na dobrej drodze, by sprostać gustom tysięcy graczy (o ile w rzeczywistości już tego nie uczynił, ja mogę mieć przesadne spojrzenie na myszki profesjonalne). Rekomendacji nie wystawię, to również sprawa oczywista. Jeśli coś takiego nastąpi, będę mógł z czystym sumieniem palnąć sobie (nieszkodliwie) w łeb i przejść na emeryturę.


|~| Sprawdź ceny Myszy w w naszym sklepie: TwojePC.Emarket.pl |~|




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

Multimedia Vision      Multimedia Vision

Megabajt sp. z o.o.      Megabajt sp. z o.o.