Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2018
RECENZJE | Pseudogracz, gorszy niż pseudikibic
    

 

Pseudogracz, gorszy niż pseudikibic


 Autor: Piotr Jakub Karcz (P.J.) | Data: 19/07/11

Pseudogracz, gorszy niż pseudikibicPostawa tzw. 'obrońców krzyża' pod Pałacem Prezydenckim oraz moherowych beretów rzucających się z pięściami na operatorów kamer TVN'u, głosząca antysemickie hasła spopularyzowała na forach internetowych kolokwialne pojęcie 'katol', nawiązujące do pseudokibica - czyli mówiąc potocznie 'kibola'. Przyglądając się dyskusjom na temat gier, firm je tworzących, producentom sprzętu oraz samemu hardware'owi, aż prosi się, niektórym forumowiczom, lub trollom internetowym nadać określenie 'pseudogracz'.
     

...



    Jestem z Bydgoszczy, miasta słynącego między innymi z bójek stadionowych (powstał nawet swojego czasu demotywator, ze zdjęciem rozszalałych pseudokibiców, demolujących siedzenia na stadionie, w okresie, gdy miasto nad Brdą starało się o tytuł europejskiej stolicy kultury). Zdążyłem już przekonać się zatem na własne oczy (na szczęście nie organoleptycznie), że pewna część kibiców, przychodzi w zupełnie innym celu na mecz, niż delektowanie się sportową rozgrywką. Tak oto w niemal wszystkich programach informacyjnych (nawet w zachodnich mediach, obserwujących z niedowierzaniem przygotowania Polski do Mistrzostw EURO 2012) niedawno mogliśmy obejrzeć zamaskowanego wyrostka, atakującego bogu ducha winną operatorkę kamery. Czy to był kibic? On pewnie za takiego się uważa... Na piłce, kto wie, może też się zna... Jednak wszyscy możemy przyznać jednomyślnie, że to pseudokibic. Tak samo jest z graczami, a raczej, pseudograczami, którym chciałbym poświęcić niniejszy felieton.

    Gry to pewnego rodzaju dziedzina sztuki (nawet prestiżowa amerykańska organizacja "National Endowment for the Arts" uwzględnia je w swoim konkursie stypendialnym) i jest rzeczą wiadomą, że nie każdemu musi się podobać to samo. Niemniej jednak, czy słyszał ktoś na forach plastycznych, żeby ktoś, kto lubi np. van Gogha i cały impresjonizm, obrażał innych pasjonatów sztuki, za to że np. lubią Rembrandta.

Wyobraźmy sobie taki przykładowy wpis na forum:

"Byłem w muzeum van Gogha. Widziałem na żywo obraz "Czaszka z palącym się papierosem". Czad! To naprawdę robi wrażenie!" - Dzióbek

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 1
Też mi obraz! Van Gogh nie umiał bawić się światłem. No i te krawędzie... Bez sensu kolory... Nie ma to jak Rembrandt! Zobaczcie jakie u niego oświetlenie! Jaka mała plamka pędzla!

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 2:
No dokładnie. Popieram to, co powiedział 1. Ogólnie cały impresjonizm to przeżytek. Wicie, że to muzeum to jedna wielka komercja. Van Gogh malował te obrazy dla kasy, kupowały je jelonki... czyli ludzie, którzy dali z siebie zrobić jeleni!

Komentarz autora wpisu - "Dzióbka":
Nie macie racji "1" i "2"!!!! Mam słoneczniki Van Gogha nad łóżkiem i one są super. Tobie podoba się zabawa światłem Rembrandta, ale to jest tylko komercyjny "wodotrysk", który ma przyciągnąć klientów. Nawet nie wiesz, że jesteś ofiarą komercji!

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 3 (stałego bywalca forum):
Impresjonizm jest bez sensu. Widziałem już przecieki testów nowych obrazów, są o 30 procent gorsze od ekspresjonizmu.

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 5:
Pasjonat nr 3 to debilny fanboy. On jeszcze obrazu nie widział, ale już wie, że to g**no...

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 6:
Nieprawda Dźóbek! Na strychu mam "Płonącą Żyrafę" Salvadora Dali. Niedawno przyszedł do mnie kuzyn. Pokazałem mu obraz. Kiedyś miał w domu słoneczniki, jak zobaczył żyrafę, to stwierdził od razu, że jest o wiele lepsza i od razu sprzedał "Słoneczniki" i przerzucił się na surrealizm!

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 7:
Do Pasjonata sztuki nr 3. Muzeum Van Gogha w Amsterdamie podaje fabrykowane wyniki testów. Fanboye to łykają i się jarają...

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 2:
Sam jesteś ofiarą Dzióbek! Jak nie umiesz odróżnić dobrego obrazu od g**na, to się lepiej nie wypowiadaj, debilny fanboyu impresjonizmu! Pewnie jeszcze w domu masz ze trzy obrazy Moneta, albo całą kolekcję skanów! Co za debil!!

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 1:
*(usunięto - cenzura)*

Komentarz autora wpisu - "Dźiubka":
*(usunięto - cenzura)*

Komentarz pseudo-pasjonata sztuki nr 8:
Widzę, że poszło ostro (mam nadzieję, że Admin, usunie, co trzeba - już usunął przyp. redakcji). Panowie, zamiast kłócić się, zrozumcie, że oglądacie tylko te obrazy, które narzucają wam komercyjne media. Myślicie, że Van Gogh, albo Salvador malowali obrazy, takie jakie się Wam podobają? Nie, oni tworzyli to, co im się opłacało! A wy jesteście tylko zwykłymi konsumentami!!

***

    Powyższa rozmowa, całe podejście forumowiczów oraz forma w jakiej się do siebie zwracają - pomimo, że tak abstrakcyjnie wyglądająca, gdy mówimy o malarstwie, jest na porządku dziennym, gdy tylko pojawi się artykuł dotyczący konsoli X, producenta karty graficznej Y, czy też procesora spod stajni Z. Tak naprawdę wersja, którą napisałam, to jeden z najłagodniejszych przykładów potyczek słownych pseudograczy. A bywa - wierzcie mi, dużo, dużo gorzej. Ci powyżej przynajmniej mieli pseudoargumenty, a niektórzy po prostu krytykują, "bo tak..."

    Dla tych, którzy krzyczą "Pecet na złom", albo uważają, że konsole kupują tylko dzieci, przygotowałem osobny felieton, opisujący w najbardziej obiektywny sposób wszystkie trzy główne fronty współczesnej wojny pseudograczy, czyli: komputer vs konsola, PS3 vs Xbox 360, Nintendo vs Konsole "corowe", który powinien pojawić się w przyszłym tygodniu. W dzisiejszym - postaram skupić się nieco bardziej na głównym wątku.

    Patrząc na pseudograczy okiem zewnętrznym - tak mówiąc pół żartem, pół serio - Polska jest krajem, w którym aż roi się od wszelkiego rodzaju pseudo grup. Mamy przecież pseudofachowców, którym nie chodzi o robotę, tylko żeby naciągnąć kogoś na przysłowiową flaszkę, przyjść, popatrzeć i powiedzieć: "ale tu ktoś spier***ł!". Tak samo pseudo politycy, którzy zamiast dążyć do spełnienia obietnic wyborczych, zajmują się uprzykrzaniem życia sobie nawzajem. Może to taka moda XXI wieku?

    A tak mówiąc poważnie, odpowiedzmy sobie na pytanie kim jest pseudogracz. Na pewno jest tworem powstałym ze połączenia trzech grup społecznych: fanboya, trolla internetowego, oraz wąsko zapatrzonego na określony tytuł/platformę/gatunek gracza. Pseudogracz nie poszukuje argumentów, on je po prostu ma. Jeśli, gdzieś wyczyta, że gra X ma wyższą rozdzielczość na platformie Y nie zawaha się tego użyć. Gdy pojęcia o sprawach technicznych nie ma, natychmiast znajdzie inny argument. Sprawny pseudogracz potrafi zmienić swoje oko w nieomylny licznik klatek fps. Potrafi porównać grę nawet do wersji, której nigdy nie widział, ba, nawet do wersji, która nigdy się nie ukazała (sam, czytałem kiedyś komentarz, gdzie gracz krytykował grafikę w Wiedźminie na konsole). Pseudogracz mierzy gry nie na podstawie grywalności (używając słownictwa niektórych recenzentów starej daty - miodności), tylko mierząc linijką słupki na benchmarkach. Dla niego nie jest najważniejsze granie sensu stricte, tylko udowadnianie, że to, w co/na czym on gra, jest lepsze od tego w co/na czym gra autor "posta powyżej". Pseudogracz nie musi nawet znać fabuły w grze, ważne, że wyczyta gdzieś, że jest ona nieliniowa, tym samym od razu, wie, że jest super.

    Krótko mówiąc pseudogracz to taki Chuck Norris w branży gier.

    Czego, jak czego, ale pseudograczowi nie można zarzucić uporu i wytrwałości. Skąd bierze czas i pomysły, na swoje "joby"? Tego nie wiedzą nawet najstarsi gracze (tacy, co gdy wychodziła Montezuma's Revenge, w roku 1984 roku, mieli już wąsy i brodę. Ja wtedy dopiero chodziłem do zerówki). Wyobraźcie sobie, że jakiś czas temu paru rasowym trollom internetowym, gdy konta na TPC można było zakładać w pełni automatycznie, przyszło do głowy tworzyć ich po 50 dziennie. Popatrzcie ile potrzeba uporu, żeby zakładać specjalnie do tego celu po 50 kont e-mail!

    Pamiętajmy też, że nie każdy krytykujący gry/platformy/gatunki gier, to pseudogracz. Krytyka jest jak najbardziej zjawiskiem pożądanym, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy wiele firm idzie na ilość, a nie na jakość, a na półkach sklepowych gry legendy stoją obok zwykłej tandety i mają często zbliżone ceny. Niezwykle ważny jest cel i obiektywność krytyki. Jeśli piszesz źle o grze albo platformie nie dlatego, że masz jej użytkowników za idiotów, tylko aby najzwyczajniej na świecie ustrzec drugą osobę przed chybionym zakupem, to wszystko jest okay. Pamiętaj też, do kogo adresujesz swoją opinię. To co dobre dla Ciebie, dla innego gracza może wcale takie nie być. Nie oczekuj np. skrajnego entuzjazmu od fana MMORPG, po obejrzeniu nowej FIFY, nawet jeśli będzie przełomowa. Dla prawdziwego gracza i fana jakiegoś tytułu, gatunku, czy serii, grafika, rozdzielczość, technikalia i wszystkie multimedialne wodotryski naprawdę schodzą na plan dalszy. Samemu lubię od czasu do czasu spędzić pół nocy na Battle.necie Diablo 2 (11 lat po premierze), czy Dungeon Keepera (tak, jedynka ma bagatela - 14 lat!). Gdybym napisał o tym w poście, jakiś pseudogracz na pewno by mnie wyśmiał.

    Nie traktuję gier, jak fast-fooda, ani gumy do żucia, niczym większość pseudograczy. Pasjonuję się elektroniczną rozrywką, mam do niej sentyment i dużym szacunkiem darzę jej twórców. Wiedzcie, że po prostu przykro mi się robi - jako człowiekowi wychowanemu na PAC-manie, Knight Lore i Jet Set Willy, gdy widzę/słyszę opinie graczy, których pasja zamiast łączyć - dzieli.

    Nie sądzę, że po przeczytaniu tego felietonu pseudogracze chwycą się z prawdziwymi graczami za ręce i po bratersku uścisną, ani też, ze łzami w oczach wystąpią w programie "Wybacz mi" (Nie zapominajmy też że, granica pomiędzy graczem, a pseudograczem jest bardzo cienka. Jeśli kiedyś zdarzyło Ci się powiedzieć - Drogi Graczu: "fajna była ta gra, ale bez sensu, że na Atari", albo: "ta gra to chłam, bo to strategia turowa, a ja lubię RTS'y", to znaczy, że być może i w Tobie pseudogracz sobie drzemie).

    Dlatego mówię Ci, Graczu, jeśli lubisz gry, a spotkasz na swojej drodze innego człowieka z branży, który preferuje odmienne platformy/gatunki/tytuły, staraj się dostrzec to, co Was łączy, a nie dzieli. Negatywną energię zachowaj lepiej na walkę z przeciwnikami elektronicznej rozrywki, naciągaczami oraz graczami stosującymi nieczyste zagrywki. Nie pozostaw suchej nitki na takich ludziach, jak prawnik Jack Thompson, który walczy o całkowite zdelegalizowanie gier wideo, czy osobach które publicznie wygłaszają teorie, że każdy gracz jest satanistą. Gdyby powtórzyła się sytuacja taka jak w Grecji 2002 roku - kiedy to "genialni" parlamentarzyści w efekcie błędnie napisanej ustawy spowodowali, że granie w gry elektroniczne przez kilka miesięcy było nielegalne - nie omieszkaj podpisać się pod petycją graczy.

    Nie chciałbym żeby moje wywody zabrzmiały, niczym dobre rady Misia Uszatka albo manifest Marksa i Engelsa. Krótko mówiąc: "Krytykuj ludzi za głupotę, ale nie za to, że grają myszką, czy padem."








Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Pseudogracz, gorszy niż pseudikibic
 
Wyświetl komentarze do artykułu »