Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
RECENZJE | Conroe razy dwa: test Intel Core 2 Extreme QX6700
    

 

Conroe razy dwa: test Intel Core 2 Extreme QX6700


 Autor: Lancer | Data: 03/11/06
     

Jak rosną rdzenie ?

Kensfield to pierwszy konsumencki procesor czterordzeniowy. Myliłby się jednak ten, który uważałby ten układ za kolejny po Conroe wielki projekt Intela zaprezentowany w tym roku. Budując swój układ czterordzeniowy producent poszedł po najmniejszej linii oporu. Kensfield to nic innego, jak dwa jądra Conroe umieszczone na wspólnym podłożu.

Intel zdobył już doświadczenie w łączeniu jąder. Nabył je przy konstruowaniu pierwszej generacji układów wielordzeniowych opartych o architekturę NetBurst. Były to debiutujące półtorej roku temu 90nm procesory Pentium D o kodowej nazwie Smithfield, które to nie były niczym innym jak dwoma układami Prescott wyciętymi z jednego kawałka krzemu (tworząc fizycznie pojedynczy, duży układm - stąd nazwa - konstrukcja monolityczna) i ulokowane pod wspólną obudową, a pracujące w trybie SMP (Symmetrical Multi Processing). Był to najprostszy sposób umożliwiający stawienie czoła konkurencyjnym, dwurdzeniowym układom AMD opartym o rdzeń Toledo. Minimum finezji, efekt dostateczny.

W odróżnieniu od rozwiązań AMD, Intel nie zastosował w swoim procesorze specyficznych jednostek podnoszących efektywność komunikacji międzyrdzeniowej. Umieszczone obok siebie jądra komunikowały się za pośrednictwem mostka północnego, zawartość pamięci podręcznej uzgadniały komunikując się przez szynę FSB. W dość istotny sposób ograniczało to zysk, jaki przynosiła dwurdzeniowa konstrukcja procesora.


Smithfield bez pokrywki

Próbą zminimalizowania skutków użycia tak, można nawet ze złością nazwać – prymitywnej konstrukcji Smitfielda, był 65nm rdzeń Presler. Nie wniósł on żadnej rewolucji. Posiadał jednak w wersji Extreme Edition szybszą szynę taktowaną zegarem 1066MHz QPB (cztery przesłania na takt), dwukrotnie większą, 2MB pamięć podręczną cache L2 – w dalszym ciągu osobną dla każdego rdzenia. Dzięki tym prostym krokom, udało się nieco obniżyć obciążenie magistrali i dać niewielką zwyżkę wydajności nad identycznie taktowanym Smithfieldem.

Fizycznie Presler w przeciwieństwie do poprzednika składał się już jednak z dwóch osobnych kawałków krzemu – każdy z jednym jądrem (konstrukcja multichipowa w przeciwieństwie do wcześniejszej monolitycznej). W Smithfieldzie rdzenie nie były rozdzielone i tworzyły jedność, mimo że faktycznie oba rdzenie były od siebie zupełnie niezależne. Presler dzięki podziałowi mógł być tańszy w produkcji. Jeśli w Smithfieldzie któryś z rdzeni miał defekt, cały układ nadawał się do kosza lub przeróbki na procesor jednordzeniowy. Aby zrobić Preslera wystarczyło już tylko dobrać dwa sprawne 65nm rdzenie Cedar Mill.


Nagi Presler

Na pierwszy, prawdziwy układ dwurdzeniowy do komputerów biurkowych od Intela przyszło nam czekać do tegorocznego lata. Mowa o Conroe. Procesor ten eliminował wszelkie wady jakimi obarczony był zrobiony naprędce Pentium D pierwszej i drugiej generacji. Conroe dał w końcu Intelowi od dawna wyczekiwaną przewagę nad konkurencyjnymi wyrobami AMD.

W biznesie jednak, kto stoi w miejscu ten się cofa. Intel idąc za ciosem postanowił zaprezentować kolejny układ. Już nie dwu, a czterordzeniowy. Ma być to ostateczny prztyczek zadany AMD, mający dać znaczącą przewagę nad rozwiązaniami „zielonych”, którzy ciągle nie odpowiedzieli na Conroe... Kensfield podwaja stawkę...


Intel Core2 Extreme Quad Core

Ciężko jednak w kilka ledwie miesięcy skonstruować nowy procesor. I faktycznie. Nihil novi. Intel prezentuje nam procesor składający się z dwu umieszczonych na wspólnej podstawce jąder Conroe. Układ nie wnosi żadnych nowych, rewolucyjnych rozwiązań. Oferuje dokładnie to samo, co każdy Conroe. Poza tym, że jest go dwa razy więcej w jednym pudełku.


Schemat konstrukcji multichipowej


Łącząc dwa jądra Conroe Intel minimalnym nakładem stworzył procesor czterordzeniowy

Fizycznie mamy dwa kawałki krzemu o nazwie Conroe umieszczone na wspólnej podstawce i pracujące razem. Nie mamy więc do czynienia z jednym procesorem czterordzeniowym, a z dwoma dwurdzeniowymi. Różnica subtelna, ale dosyć istotna. W układzie Kensfield spotykamy się bowiem ponownie z tymi samymi przywarami jakimi obarczony był Pentium D. Na szczęście nie jest tak źle, jak to z początku wygląda. Dobrze przemyślane jądro Conroe wchodzące w skład Kensfielda znacząco odciąża 1066MHz szynę FSB i cały CPU nie jest tak pazerny na każdy megaherc magistrali jak NetBurst. Jednak mimo zalet Conroe, szyna systemowa w Kensfieldzie musi dalej odpowiadać za spójną zawartość 4MB pamięci cache L2 każdego z jąder (łącznie więc 8MB). Jest to dwukrotnie większa ilość niż ta, z jaką mamy do czynienia w przypadku Preslera. I właśnie owo znaczne obciążenie FSB jest podstawową wadą Kensfielda. Przez jakiś jednak czas ta cecha nie będzie aż tak eksponowana i to do chwili, aż nie zobaczymy co zaprezentuje sobą czterordzeniowy układ AMD, który to ma działać w nieco inny, bardziej wymyślny sposób niż nasz dzisiejszy Quad Core.


Przekrój przez Kensfielda (kliknij, aby powiększyć)

Warto w tym miejscu jednak wspomnieć, że z procesorami przetwarzającymi cztery wątki jednocześnie już jakiś czas temu mieliśmy do czynienia. Procesory Pentium D w wersji Extreme Edition, dzięki technologii HyperThreading, dostępnej w architekturze NetBurst, pomimo obecności tylko dwóch rdzeni fizycznych potrafiły kolejne dwa emulować. Procesor taki miał cztery rdzenie logiczne. Oczywiście nie trzeba być wielkim znawcą, by przewidzieć, że takie działanie jest tylko namiastką układu operującego na czterech rdzeniach fizycznych, bez potrzeby emulacji czegokolwiek i konieczności dzielenia fizycznych jednostek wykonawczych pomiędzy procesory wirtualne.


(kliknij, aby powiększyć)

Oparcie konstrukcji Kensfielda o jądro Conroe powoduje, że wszystkie płyty główne zdolne do pracy z architekturą Core poradzą sobie bez problemów z nowym procesorem Intela. Rezygnacja z podnoszenia domyślnego taktowania magistrali FSB do 333MHz (1333MHz QPB) i pozostawienie jej na chwilę obecną na poziomie 266MHz (1066MHz QPB) powoduje, że z kompatybilnością nie będzie problemów i nie będzie miejsca na takie niespodzianki na jakie naraził nas Intel trzy miesiące temu przy okazji premiery Conroe. Wystarczy, aby płyta wspierała procesory Core 2 Duo z 266MHz FSB (1066MHz QPB), a i z naszym Quadem sobie poradzi.







Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Conroe razy dwa: test Intel Core 2 Extreme QX6700
 
 » Uwaga na wstępie
 » Jak rosną rdzenie ?
 » Bohater
 » Wydajność
 » Czy Kensfield lubi drogę szybkiego ruchu?
 » Podgrzewamy, podkręcamy
 » Podsumowanie
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »