Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2021
RECENZJE | Recenzja Dying Light - polski survival-horror
    

 

Recenzja Dying Light - polski survival-horror


 Autor: Przemysław Rel | Data: 13/02/15

Tyle zalet, a czy są jakieś wady?

Wszystko opisane do tej pory to zalety Dying Light. Wszystko jest świetnie zbalansowane i dosłownie każdy element gry sprawia dużą porcję radości. Czy zaobserwowaliśmy jakiekolwiek wady produkcji Techlandu? Oczywiście, ale są to rzeczy raczej drobne, nie psujące zabawy.

Przyczepić można się do powtarzalności w wyglądzie umarlaków. Co chwilę gonić nas będzie dokładnie ten sam stwór, często dochodzi też do sytuacji, kiedy przed oczami ukazuje nam się kilka klonów, których w dodatku dotknęła identyczna mutacja. Przydałoby się wprowadzenie jakiejś losowości, jak chociażby zmiana koloru ubrania. Niektórym graczom może przeszkadzać brak szybkiej podróży, czyli wybrania np. wcześniej odblokowanego schronu na mapie, aby znaleźć się tam natychmiast. Dostępne w Dying Light lokacje są bardzo duże i czasem przyjdzie pokonywać naprawdę duże odległości. Czasem zdarzy się, że po śmierci bądź po wczytaniu zapisanego stanu gry nasza postać pojawi się w nie do końca tam, gdzie skończyliśmy. Pomimo możliwości skorzystania z otoczenia w ramach likwidacji chodzących i biegających trupów, świat jest bardzo statyczny. Każde krzesło jest przyspawane do podłoża i wykonane z niezniszczalnych materiałów. Sztuczna inteligencja nie poraża – trudno wymagać od nieżyjącego od kilku tygodni szwędacza jakichś przejawów myślenia, ale często po drodze spotykani bandyci różnią się od nich najwyżej lepszym posługiwaniem się broni, w tym palnej. Kilka razy zdarzyło mi się, że kiedy jeden z trzech bandytów dostał ode mnie kulkę w głowę, dwóch jego kolegów nie wyglądało na zbytnio przejętych.




(kliknij, aby powiększyć)

Autor niniejszej recenzji jest bardzo rzadko zadowolony z polskich wersji językowych gier. Nawet w stu procentach polskich gier. Podkładane w nich głosy najczęściej są przejaskrawione, zbyt teatralne i sztuczne (no i z obowiązkową chrypką). Nie inaczej jest w przypadku Dying Light, ale jak by tego było mało, głos Kyle'a jest po prostu irytujący. Anglojęzyczna ścieżka dźwiękowa nie jest bynajmniej doskonała, ale pozbawiona jest wspomnianych wad, a swego rodzaju smaczkiem są różne akcenty wypowiadających się postaci, co podkreśla fakt, iż Harran to miejsce utrzymujące się w dużej mierze z turystyki.

Jak widać, są to głównie drobnostki. Dużo poważniejszym problemem jest wydajność gry. Fora są przepełnione narzekaniami pecetowców niezadowolonych z tego, ile klatek wyświetlanych jest na ekranie. Okazuje się bowiem, że problemy z dużymi spadkami wydajności zdarzają się posiadaczom naprawdę mocarnego sprzętu. Kiedy ktoś z podkręconym i7 i kartą pokroju GeForce GTX970 wspomina o spadkach do 30 fps można naprawdę być zaniepokojonym. W najgorszej sytuacji znajdują się posiadacze sprzętu AMD. Choć Dying Light dosyć sprawnie wykorzystuje wiele rdzeni, to problematyczny okazuje się pojedynczy, główny wątek renderujący. Ograniczenie wynikające z niedoskonałości DirectX 11 sprawia, że wydajność pojedynczego rdzenia odgrywa ważną rolę, a to z kolei sprawia, że procesory AMD mają duży problem z zapewnieniem płynności. Wcale lepszej sytuacji nie mają posiadacze Radeonów. Nawet karta w rodzaju R9 290 nie jest w stanie zapewnić stabilnych 60 klatek na sekundę w najniższych ustawieniach szczegółowości grafiki. Okazji do wyświetlenia 30-kilku klatek jest dosyć sporo.




(kliknij, aby powiększyć)

Techland zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego i robi co może, aby poprawić wydajność. Zapowiadane kolejne łatki oraz zbliżające się aktualizacje sterowników kart graficznych mogą poprawić sytuację w ciągu najbliższych tygodni. Pozostaje pytanie: czy nie dało się szóstej odsłony silnika Chrome bardziej zoptymalizować? A może po prostu dotarliśmy do limitu Direct3D 11? Szkoda, że nie zdecydowano się na implementację API AMD Mantle, ale nie można wymagać od Techlandu wszystkiego – poza tym, nikt chyba nie widział gry, która wykorzystując efekty Nvidia GameWorks korzystałaby też z rozwiązania konkurencji ;)


Ci dwaj zapewniają konieczną dawkę komediowego odpoczynku (kliknij, aby powiększyć)









Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Recenzja Dying Light - polski survival-horror
 
 » Intro
 » Wrażenia
 » Tyle zalet, a czy są jakieś wady?
 » Podsumowanie
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »