Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
RECENZJE | Test Brainwavz HM5 i NuForce MMP: cud, miód i muzyka?
    

 

Test Brainwavz HM5 i NuForce MMP: cud, miód i muzyka?


 Autor: NimnuL | Data: 14/08/13
     

Co czuję?

Zacznę od Brainwavz HM5, które cieszą nie tylko oko, ale również dłonie, w których leżą.

Słuchawki są bardzo solidnie wykonane, konstrukcja jest przemyślana, a dobrane materiały odpowiedniej jakości. Nic tu nie trzeszczy, nie ma luzów czy jakichkolwiek niedoróbek. Jest to poziom wykończenia i doboru materiałów, którego spodziewałem się po słuchawkach kosztujących 500zł. Plastikowych elementów nie ma wiele, a część z nich pokryto cieniutką warstwą gumy. Jest tu też trochę aluminium i imitacji skóry. Według mnie HM5 prezentują się tak dobrze jak ustanowiony solidny standard w tym segmencie cenowym.

Niestety praktyka pokazała, że dobrano tu stanowczo zbyt dużą siłę docisku do głowy. Znowu. Ten sam problem napotkałem w HM3. Początkowy nacisk był na tyle duży, że natychmiast wywołał nieprzyjemne uczucie dyskomfortu, od którego momentalnie chciałem uciec. Być może znajdą się osoby, które lubią gdy słuchawki siedzą na głowie niczym wystraszony kot, ja do nich nie należę. Na szczęście można sobie z tym poradzić, w przeciwnym wypadku recenzję zakończyłbym w tym właśnie miejscu. Docisk daje się zmniejszyć poprzez mocne rozciągnięcie sprężynującego pałąka, jednak trzeba być przy tym bardzo ostrożnym by nie przesadzić i nie złamać konstrukcji lub też nie przestrzelić się i nie rozciągnąć jej zbyt mocno, bo odwrócenie tego procesu będzie dużo trudniejsze. Cóż, nie jest to rozwiązanie doskonałe, ale działa. Jedyny problem możemy napotkać podczas współdzielenia słuchawek, gdy już dostosujemy siłę docisku do naszych potrzeb, ktoś inny może życzyć sobie inne ustawienie. To potwierdziłem z kilkoma innymi osobami, które narzekały na niewłaściwe dopasowanie do ich potrzeb.

Gdy już dopasowałem słuchawki do mojego gustu, złego słowa o komforcie ich użytkowania nie mogę powiedzieć. Jest nawet lepiej niż w Beyerdynamic DT770Pro i porównywalnie z Sennheiser HD380Pro. Mimo wszystko do wrażeń oferowanych przez np. NuForce HP-800, AKG K550, Audio-Technica ATH-T500 czy też Sennheiser HD5xx jest jeszcze daleko. Brainwavz HM5 nie są natomiast ciężkie, ważą 270g (bez przewodu) co mieści się w górnej normie ustalonej przez rynek. Nauszniki mieszczą w sobie całe małżowiny uszne ze sporą rezerwą na większe rozmiary. Bardzo dobrze przedstawia się poziom tłumienia dźwięków z i do słuchacza. Są to jak dotąd najlepiej izolujące słuchawki z jakimi miałem dotąd do czynienia. Wspomniane już flakowate, miękkie poduszki bardzo szczelnie przylegają do boków głowy. Wyciek dźwięków na zewnątrz jest tak niewielki, że prędzej uszkodzimy sobie słuch niż zdradzimy wszystkim wokół nasze zamiłowanie do Justina Biebera czy też innej królowej popu. Ze względu na mocny i szczelny docisk do głowy nie możemy jednak liczyć na dobrą wentylację ucha. Coś za coś i trzeba to po prostu zaakceptować. Z tego też względu nie są to słuchawki do długotrwałego użytkowania, byłem w stanie w nich wysiedzieć najwyżej 1h, po których musiałem dać uszom chwilę odpocząć. W moim przypadku jest to dość typowy wynik wśród słuchawek zamkniętych, porównywalne odczucia mam w przypadku Sennheiser HD380Pro, a wyjątkiem w tej kategorii okazał się ostatnio NuForce HP-800. Ale to już kwestia indywidualna. Szkoda zatem, że producent nie dorzuca do zestawu drugiej pary poduszek welurowych. Udało mi się jednak dotrzeć do informacji, mówiącej że do HM5 pasują welurowe pady od Shure SRH940, model HPAEC940. Niestety kosztują one około 90zł. Jest jednak światełko w tunelu dla osób lubiących spędzać długie godziny ze słuchawkami na głowie.

Po przeciwnej stronie moich uczuć stoi NuForce MMP. Obudowa aż razi niską jakością użytych materiałów, a poziom wykończenia jest tu znacząco niższy niż można spodziewać się po urządzeniu kosztującym blisko 200zł. Gdyby nie logo producenta, pomyślałbym, że mam do czynienia z naprawdę tanim gadżetem z supermarketu. Użyty do budowy plastik krzyczy taniością, jest lekki i bardzo łatwo się rysuje – szczególnie widać to na matowej powierzchni. Wrażenie to pogłębia klekoczące, metalowe ucho obijające się o plastikową, sprawiającą wrażenie pustej, obudowę. Krawędzie wokół gniazd Jack są nieobrobione, wręcz ostre, a przełączniki malutkie i trudno dostępne. Co więcej, ciemny nadruk wyjaśniający znaczenie przełączników jest niemal niewidoczny. Słowo o diodzie informacyjnej. Według producenta powinna świecić trzema kolorami: zielony gdy odtwarzacz działa, a poziom naładowania akumulatora jest wystarczający, czerwony gdy poziom energii jest niski oraz pomarańczowy podczas ładowania. W moim egzemplarzu kolor pomarańczowy nie występuje, został zastąpiony czerwonym. Mi to nie przeszkadza, ale informuję.

Odległość pomiędzy gniazdami słuchawkowymi jest wystarczająca, jest dostatecznie dużo miejsca by zmieścić dwa wtyki Jack, nawet jeśli oba są przejściówką 6,25?3,5mm. Na szczęście dla NuForce, wrażenia dotykowe nie są istotną rzeczą w tego typu urządzeniach.

Chmury nad MMP rozchodzą się gdy spojrzymy na stronę użytkową i wydajność wbudowanego akumulatora. Na wynikach czasu pracy osiągniętych przez MMP mucha nie siada. Okazuje się, że wbudowany akumulator wystarcza tu na znacznie dłuższe zasilanie niż deklaruje producent. Wyśmienicie przedstawia się również czas pracy wzmacniacza po zaledwie 15 minutach ładowania. Czerwona dioda daje nam sporą rezerwę, bo przynajmniej 3h. Ilość oraz rodzaj podłączonych słuchawek nie ma dla wzmacniacza żadnego znaczenia. Niestety oba wyjścia wzmacniacza są cały czas aktywne, bez względu na to czy są do nich wpięte słuchawki, w związku z tym czas pracy nie zmieni się niezależnie od tego czy podłączone będą duże słuchawki z impedancją 100 Ohm czy też małe, 16 omowe pchełki. Mimo wszystko wynik końcowy jest bardzo dobry, nie czepiam się.

Na pewno niektórych ucieszy fakt, że wzmacniacza można używać podczas gdy ten podłączony jest do portu USB, co więcej, wówczas akumulator się nie ładuje. Ładowanie następuje wyłącznie przy wyłączonym urządzeniu. Ma to sporą zaletę – akumulatory LiIon nie lubią być ciągle naładowane na 100%, zatem jeśli ktoś będzie często używał takiego wzmacniacza w domu, np. przy komputerze, to nie zarżnie ogniwa tak szybko.

No a skoro już przy tym jestem, szkoda, że producent nie umożliwił otworzenia obudowy bez jej rozpruwania przy użyciu ciężkich narzędzi. Miłośnicy modyfikacji mieliby z pewnością pole do popisu. Ogólnie rzecz ujmując, MMP z punktu widzenia użytkowego prezentuje się przyzwoicie.







Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Test Brainwavz HM5 i NuForce MMP: cud, miód i muzyka?
 
 » Kogo witam, kogo goszczę?
 » Co widzę?
 » Co czuję?
 » Co słyszę?
 » Co sądzę?
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »