Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | Test słuchawek Superlux HD 681 oraz Brainwavz HM3: pozory mylą
    

 

Test słuchawek Superlux HD 681 oraz Brainwavz HM3: pozory mylą


 Autor: NimnuL | Data: 20/02/13

Test słuchawek Superlux HD 681 oraz Brainwavz HM3: pozory myląProducenci słuchawek nieustannie, wręcz z uporem maniaka zasypują rynek konsumencki kolejnymi produktami. Wśród nowości trudno jest jednak znaleźć coś naprawdę piorunująco ciekawego i niezwykłego. Momentami mam wrażenie, jakby codziennie, na nowo wynajdowano koło. Pomimo tego, że w świecie audio nie ma przestoju, wydaje się, że uzyskanie lepszego rezultatu niż dotychczas jest zwyczajnie trudne. Nie oszukujmy się, wieje tu trochę nudą, a chcąc produkt dobry, musimy dzierżąc w dłoni spory plik banknotów, zwrócić się w stronę znanego producenta - specjalisty od dźwięku. Ale czy zawsze musi tak być? W dzisiejszej recenzji przedstawię Wam dwa modele słuchawek, słuchawek całkowicie od siebie różnych, choć na pierwszy rzut oka nieszczególnie ciekawych. Jak się niedługo okaże, jeden z uczestników tego testu to istna perełka, spełniająca dwa, niemal zawsze wzajemnie wykluczające się warunki: tanio i dobrze. Jeden z nich pochodzi od znanego i lubianego producenta Brainwavz, model HM3. W przeciwnym narożniku stoi egzotyczny i raczej mało znany Superlux i jego model HD 681. Zapraszam.
     

Słowo wstępu


Wymiary Superlux HD681

Dane techniczne Brainwavz, te na papierze, nie budzą we mnie żadnych emocji. Ot, zwykłe słuchawki ze standardowym pasmem przenoszenia, które możemy zobaczyć niemal wszędzie, prawie jak napis "Made in China". Natomiast Superlux, ha! Tu sprawa wygląda zgoła inaczej, bo HD 681 na papierze przedstawiają się spektakularnie. Pasmo przenoszenia z rozpiętością od 10 do 30 000Hz, raczej nieczęsto spotykany głośnik o średnicy 50mm oraz dość wysoka skuteczność. I to wszystko za niecałe 100zł? Na tym etapie mogę jedynie zgadywać, że to albo jakiś żart, pomyłka, że być może mamy tu do czynienia z tandetną i zakłamaną, chińską podróbką słuchawek, albo wręcz przeciwnie, ze spektakularnym hitem sezonu.

Aby namieszać w głowie jeszcze bardziej, producent informuje nas o 3 wersjach tego modelu, charakteryzującego się różnym dźwiękiem: HD 681, HD 681F (Flat) oraz HD681B (Balanced). Poniżej wykres obrazujący różnicę:

Omawiany tutaj model cechuje się celowo podbitymi tonami niskimi, wersja F ma grać bardziej płasko i naturalnie, a odmiana B ma być czymś pośrednim pomiędzy dwoma powyższymi. Trzeba przyznać, że producent zadał sobie sporo trudu, by dogodzić klientowi, mierząc jednocześnie w odbiorcę wymagającego. Przypominam ponownie, że w niektórych miejscach te słuchawki kosztują mniej niż 90zł!
Powyższe wersje różnią się też kolorami detali, w modelu F elementy czerwone zastąpione zostały białymi, a w odmianie B - szarymi.

Słowo o producentach. Zarówno Brainwavz jak i Superlux wywodzą się z Azji, ten pierwszy z Hong Kongu, a drugi z Tajwanu. Ten pierwszy swoje pole działania ograniczył wyłącznie do słuchawek, kilku modeli różnych typów. Superlux rozszerzył swoją ofertę produkując oprócz różnej maści słuchawek, również mikrofony, wzmacniacze i sporo osprzętu audio, zarówno profesjonalnego jak i tego dla Kowalskiego.

Strona producenta: www.superlux.com.tw. HD 681 znajduje się w sekcji profesjonalnego sprzętu. Brainwavz: brainwavz.pl/modele/hm3



Strona wizualna

  
(kliknij, aby powiększyć)

W skład wyposażenia standardowego Brainwavz HM3 wchodzi przejściówka na gniazdo 6,3mm oraz jedna, dodatkowa para wymiennych nauszników. Brakuje mi tu jakiegoś pokrowca, choćby sakiewki pozwalającej na wygodny i bezpieczny transport tych relatywnie niedużych słuchawek. Nawet sam producent montując krótki przewód wskazuje na to, że nie jest to sprzęt przeznaczony do domowej rozrywki, a raczej do używania podczas spaceru. Dlatego też uważam, że logicznym posunięciem byłoby zaprojektowanie składanej wersji tych słuchawek. Ale może wydziwiam i wymagam zbyt wiele.

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

Słuchawki te przypominają mi trochę moje pierwsze nauszniki otrzymane od mojego taty, bardzo dawno temu, były to chyba Unitra Tonsil SN-670 z wtyczką DIN5. Ucieszyłem się więc bardzo, gdy HM3 zostały do mnie dostarczone. Przywołały miłe wspomnienia z dzieciństwa. Brainwavz to lekka i zwarta konstrukcja oparta na metalowym pałąku i prowadnicy. Zarówno pałąk jak i nauszniki pokryto miękką gąbką o dużej gęstości i obito je sztucznym materiałem przypominającym skórę. Nie mam najmniejszych nawet zastrzeżeń do poziomu wykończenia tych słuchawek. Użyte do ich budowy materiały są jakościowe, a elementy dobrze spasowane i solidnie złożone. Ogólna sztywność konstrukcji jest taka, jakiej można oczekiwać po sprzęcie nawet wyższej kategorii cenowej. Prosty i miękki przewód długi na blisko 1,3m wyprowadzony jest z lewej słuchawki.


(kliknij, aby powiększyć)

Wymiana poduszek jest bardzo łatwa, wystarczy je ściągnąć ze słuchawek poprzez zwyczajne pociągnięcie. Ponowne ich założenie również przebiega bez problemów i sprowadza się do wpasowania kołnierza nausznika w szczelinę w obudowie.


(kliknij, aby powiększyć)

Dostanie się do wnętrza słuchawek wymaga odkręcenia trzech małych śrubek, po czym głośnik i jego okablowanie stoją otworem.

Projektanci z Superlux nie wykazali się najmniejszą nawet kreatywnością i ukradkiem zerkając na konkurencję, przerysowali projekt od znanego specjalisty dźwięku - AKG. Powyższe zdjęcie obrazuje sześciokrotnie droższy od HD 681 model K242 HD. Wygląda znajomo?


(kliknij, aby powiększyć)

W skład wyposażenia standardowego Superlux HD 681 wchodzi sakiewka do ich przechowywania oraz przejściówka na tzw. dużego Jacka (6,3mm).


(kliknij, aby powiększyć)

I tu znowu producent zaskakuje - spójrzcie na wtyczkę, która to wyposażona została w gwint umożliwiający pewne jej zespolenie z wtykiem 6,3mm. Taka dbałość o detale po prostu nie zdarza się w tej klasie sprzętu. Jak dotąd, wtyczkę z gwintem spotkałem w słuchawkach wielokrotnie droższych, m.in. Technics RP-DH1200, AKG K 271 Studio MK II czy Shure SRH240. A przecież takie rozwiązanie jest bardzo praktyczne, bo szarpnięcie za przewód nie przerwie nam połączenia.

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)

  
(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Obcując z HD 681 już tydzień, nadal nie mogę uwierzyć, że są to słuchawki tak niesamowicie tanie. Użyte do budowy materiały, precyzja wykonania oraz projekt samej konstrukcji - to wszystko jest co najmniej o jedną klasę wyżej. Ze względu na to, że pałąk oparto na dwóch elastycznych drutach, całość dość ochoczo się wygina i trzęsie. Nie jest jednak tak, że Superlux zdają się za chwilę rozpaść w dłoniach. Odnoszę jedynie wrażenie, że ogólna solidność konstrukcji nie jest tak kompletna jak w Brainwavz. Nie dobiegało mnie tu niepokojące skrzypienie czy trzaski, co dobrze rokuje na przyszłość. Obracając słuchawki w dłoniach doszedłem do wniosku, że czerwone, trochę odpustowe detale i specyficzne wykończenie wraz z dużymi powierzchniami z plastiku nieco obniżają poczucie estetyki. Mając je jednak na głowie nie będziemy tego zauważać, prawda?

  
(kliknij, aby powiększyć)

HD 681 są serwisowalne, zdjęcie poduszek jest banalnie łatwe i sprowadza się do ich ściągnięcia z plastikowej obudowy. Założenie jest tylko minimalnie trudniejsze niż w Brainwavz. Nowe nauszniki można dokupić, jest to model EPK-601, ale niestety w Polsce zdaje się nie być możliwe. Udało mi się je znaleźć w nielicznych sklepach zagranicznych, np.: w tym za około 35zł. Niestety doliczając koszt wysyłki (w tym wypadku 20EUR), sprawa przestaje być opłacalna. Lepiej zwyczajnie zakupić nowe słuchawki.

  
HD 681 i HM3 (kliknij, aby powiększyć)



  
Sennheiser HD555 | Superlux HD 681 | Brainwavz HM3 (kliknij, aby powiększyć)





Strona użytkowa

Oba modele słuchawek sporo łączy, ale też i niemało dzieli. Zaczynając od różnic opowiem o komforcie użytkowania. Chcąc omówić podobieństwa, powiem o dźwięku, ale po kolei. Wygoda użytkowania obu konstrukcji różni się diametralnie i to nie tylko ze względu na różnice w typie ich budowy. Przypominam, że Superlux to konstrukcja półotwarta, Brainwavz natomiast to model zamknięty.


(kliknij, aby powiększyć)

Superlux informuje o sile docisku do głowy rzędu około 3,5N, a słuchawki zapewniają równomierny i umiarkowany nacisk dzięki poduszkom dokładnie dopasowującym się do kształtu głowy. Tego brakuje mi w Brainwavz, których to nauszniki są sztywno zamontowane na stelażu. Docisk pałąka w HM3 jest w moim odczuciu stanowczo zbyt duży, a w związku z tym, że słuchawki nie dopasowują się do kształtu głowy, docisk jest zauważalnie mocniejszy tuż pod uchem. Różnica jest na tyle duża, że zwyczajnie przeszkadza - na tyle mocno, że postanowiłem zaczerpnąć opinii innych. Okazało się, że tylko dwie osoby spośród pięciu zapytanych nie czuły dyskomfortu z tytułu uciskania pod uchem i zbyt silnego docisku. Myślę, że różnica zdań leży po stronie kształtu głowy, a dokładniej jej szerokości. Słuchawki powinny być jednak produktem uniwersalnym i umożliwiający szeroki zakres regulacji oraz dopasowania. Wygląda na to, że lekarstwem na nadmierny docisk jest rozciągnięcie pałąka poprzez jego mocniejsze odgięcie, w moim przypadku wyraźnie to pomogło, choć problem do końca nie ustąpił. Dalszego rozciągania nie próbowałem, ze względu na obawę o złamanie konstrukcji, w tej materii zalecam więc ostrożność.

Poduszki Brainwavz są w stanie nakryć całe uszy, o ile małżowiny nie są duże, rozmiar moich uszu jest na tzw. styk. Ilość miejsca wewnątrz Superlux jest znacznie większa, tutaj bez najmniejszego problemu mieszczą się całe uszy. Noszenie okularów w obu przypadkach nie sprawia problemów, natomiast gorzej przedstawia się kwestia wentylacji. W obu modelach zastosowano sztuczny materiał skóropodobny, a ze względu na dużą powierzchnię styku poduszek ze skórą głowy, uczucie dyskomfortu pojawiało się nieco szybciej w przypadku Superlux i to pomimo jej półotwartej konstrukcji. Moje długoletnie przyzwyczajenia do konstrukcji otwartych oraz welurowych poduszek sprawiły, że dłuższe niż półgodzinne, nieprzerwane słuchanie muzyki zaczynało mi solidnie przeszkadzać. A mamy przecież środek zimy. W upalne, letnie dni odsłuchu sobie nie wyobrażam. Trudno to jednak traktować jako wadę konstrukcyjną, to po prostu charakterystyka tego typu słuchawek i albo ją akceptujemy, albo kupujemy inny typ, np. słuchawki otwarte. Zwracam jednak uwagę na ten czynnik, bo jeśli dokonamy zakupu nieświadomie, można się srogo rozczarować.

Kwestia tłumienia dźwięków z i do słuchacza lepiej prezentuje się w Brainwavz, uczucie jest niemal takie jakbyśmy nakryli uszy dłońmi. Superlux również wyraźnie filtruje dźwięki, choć w zauważalnie gorszym niż HM3 stopniu. Nie miałem tutaj uczucia, że mam zatkane uszy, co mi osobiście bardzo odpowiadało.


(kliknij, aby powiększyć)

Fajną sprawą w Superlux jest samoregulujący pałąk - jest on zamontowany na prowadnicy oraz gumkach, które rozciągają się o około 1,8cm z każdej strony. Powinno to zapewnić odpowiednie dopasowanie do większości rozmiarów głów. Przyznam jednak ,że wspomniane już gumki utrzymujące pas na głowie trochę mnie niepokoją. Nie mam przekonania, że to rozwiązanie wytrzyma próbę czasu i po jakimś okresie użytkowania (trudno powiedzieć po jakim, ale mam przeczucie, że raczej pojedyncze lata) może to zawieść. No ale Polak potrafi i majsterkowicze z pewnością sobie z tym poradzą.


(kliknij, aby powiększyć)

Druciany pałąk HD681 jest bardzo elastyczny i odporny na odkształcenia. Można go zginać bardziej niż podpowiada logika, a on powróci do swojego oryginalnego kształtu. Brainwavz sprawiają jednak wrażenie słuchawek solidniejszych, trwalszych i dokładniej zaprojektowanych.



Baza do testów

Ocenę brzmienia podzieliłem na dwa etapy. Pierwszy - syntetyczny, oraz drugi - praktyczny. W obu przypadkach były to pliki z bezstratną kompresją, MP3@320kbps lub płyty CD Audio. Na pierwszy rzut poszedł generator dźwięku oraz płyty testowe: Dr. Chesky & His Band of Maniacs - Dr. Chesky's Musical 5.1 Surround Show, Ultimate Demonstration Disc: Chesky Records' Guide to Critical Listening oraz serię Best Of Chesky Classics & Jazz and Audiophile Test Disc. Za punkt odniesienia dla dźwięku traktuję również to co słyszę podczas koncertów w Filharmonii Pomorskiej.

W kolejnym etapie zagościły już płyty muzyczne, a w wśród nich takie tytuły jak: Cincinnati Pops Orchestra & Erich Kunzel "Round-Up", The Peter Malick Group (Feat. Norah Jones) "New York City", The City Of Prague Philharmonic "The Essential James Bond", Wynton Marsalis & Eric Clapton "Play the Blues", Yo-Yo Ma, Stuart Duncan, Edgar Meyer, Chris Thile "The Goat Rodeo Sessions" The Body Acoustic (Chesky Records), Lang Lang "Live at Carnegie Hall" oraz "Live in Vienna", Vivaldi "The Four Seasons" (Chesky Records), Diane Schuur & the Count Basie Orchestra, Etta James "The Best Of Etta James", Ella Fitzgerald, Louis Armstrong "Ella and Louis", John Hammond "Rough & Tough", Yo-Yo Ma "The 6 suites for solo cello", Kapela ze Wsi Warszawa "Infinity", Norah Jones "... little broken hearts", Stan Getz, Charlie Byrd "Jazz Samba", Bob Marley "Legend", Roger Waters "Amused to death", Eric Clapton "Clapton", Michael Jackson "This is it", Massive Attack "Collected", Hanz Zimmer "Sherlock Holmes: a game of shadows", Steve Jablonsky "Transformers", Daft Punk "Tron Legacy", Vangelis "Blade Runner", Rammstein "Made in Germany" oraz AC/DC "Back in Black". Nie zabrakło również dynamicznych scen filmowych.

Źródłem dźwięku był Apple iPod Nano 4G także w zestawie z wzmacniaczem słuchawkowym FiiO E9i, zintegrowana karta dźwiękowa SoundMAX (IBM T43) oraz Denon AVR-1906 + DVD-1920.



Strona dźwiękowa

Trudno jest tu oba modele bezpośrednio ze sobą porównywać, gdyż są to różne konstrukcje, byłoby to zatem niesprawiedliwe. Nie jest to więc test porównawczy, aby mieć jednak jakiś punkt odniesienia, niektóre referencje mogą się zdarzyć.

Dużo czasu spędziłem, zmieniając źródła i typy dźwięku, zanim zabrałem się za sporządzenie jakichkolwiek notatek. W przypadku Superlux miałem największy dylemat. Zwyczajnie nie wierzyłem swoim uszom. Pierwszego dnia posłuchałem chwilę i wnioski na gorąco odłożyłem na później, bo stwierdziłem, że najpierw muszę się osłuchać. Niewiele to jednak zmieniło. Nadal miałem mieszane uczucia, trochę na siłę chcąc przyczepić się do czegokolwiek, mocno sugerowałem się ceną i samą nazwą. No właśnie, nie dość, że słuchawki te kosztują 90zł, to jeszcze napis brzmi jak marka królująca na bazarach. Superlux. Panasonix. Sonya. I do tego jeszcze napis "Professional Monitor" na bokach muszli. To musi być jakaś lipa. Moje uprzedzenia były jednak niewłaściwe, co zrozumiałem przy kolejnych podejściach. Nie napotkałem żadnych problemów z wysterowaniem tych słuchawek, nawet małym źródeł jakim jest iPod Nano.

Ogólnie rzecz ujmując, Superlux sprawiają wrażenie nieco zamulonych, powolnych i mało przejrzystych. O naturalności nie może być tu mowy. HD681 grają dźwiękiem rozrywkowym, ubarwionym, mocnym i ciemnym. Zdaje się być to zgodne z tym, co obiecuje producent. Bas schodzi tu nisko i jest go bardzo dużo, jest on jednak w miarę dobrze kontrolowany. Tony niskie nie należą do najszybszych, natomiast o przesadnej rozlazłości nie mogę mówić. Bezmyślnego dudnienia tutaj nie uświadczymy, również trudno jest zmusić słuchawki do przesterowania, choć mi się kilkukrotnie udało. Tony średnie są nieznacznie tylko cofnięte, ale czytelne i w miarę precyzyjne. Szukając analogii w ogólnym rezultacie, wskazałbym na nie większy zestaw 2.1, gdzie subwoofer lubi uderzyć, ale nie zawsze w momencie, w którym jest proszony. Tu jest podobnie, średnica często pojawia się czasami w towarzystwie tonów niskich. Góra nie do końca mnie przekonuje. Z jednej strony jest dobrze wyczuwalna i w miarę przejrzysta, ale jej precyzja i dynamika pozostawiają trochę do życzenia. W bardziej skomplikowanych utworach słuchawki te potrafią się nieco pogubić. W niektórych kawałkach góra potrafi być nawet nieco męcząca. Brakuje tu ogólnej kontroli i równowagi. Patrząc jednak na całość z większej odległości, da się tego słuchać z niekłamaną przyjemnością, choć taka charakterystyka dźwięku z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu i na pewno nie nadaje się do każdego zastosowania. W mojej ocenie te słuchawki świetnie czują się podczas seansów filmowych. Jako gamingowe słuchawki komputerowe - miód, malina. HD681 polubią się również z muzyką, w której cięższy bas gra pierwsze skrzypce. Ogólnie rzecz ujmując, dla mnie było i nadal jest dużym zaskoczeniem, że tak tanie słuchawki po prostu dają radę. W sieci znalazłem jednak bardzo dużo jednogłośnie brzmiących opinii na temat HD681, wynoszących je na ołtarze. Według mnie trochę niesłusznie. Superlux nie są w stanie wykrzesać z siebie ognia, tego czegoś, co sprawia ogromną radość ze słuchania muzyki. Wokale żeńskie i męskie brzmią tu trochę bez życia. Źródła pozorne dźwięku opuszczają słuchawki, ale trzymają się dość blisko naszej głowy. Lokalizacja źródeł sprawiała mi kłopoty. Robiąc jednak krok w tył i patrząc na sprawę z dystansu uważam, że pomimo niedoskonałości, HD681 grają zadziwiająco dobrze, szczególnie gdy pod uwagę weźmiemy cenę. Trudno jest mi sobie wyobrazić aby za 100zł coś zagrało lepiej.

Po Brainwavz HM3 spodziewałem się więcej, mając w pamięci to, co oferowały modele dokanałowe tego producenta. I również więcej otrzymałem. Dźwięk jest tu bardziej muzykalny, lepiej kontrolowany i pełniejszy, choć i tutaj daleko mu do naturalności. Tony niskie są również mocno zaznaczone, ale ilościowo jest ich ciut mniej niż w Superlux, są one jednocześnie zauważalnie lepiej kontrolowane, zdecydowanie szybsze i krótsze. Średnica w HM3 jest tylko nieznacznie cofnięta, ale przy tym bardzo przyjemna w odbiorze. Wyższe rejestry pasma nie męczą i są szczegółowe, choć nadal brakuje im werwy. Brainwavz zdają się być słuchawkami do tańca i do różańca. Mocny dźwięk sprawdzi się dobrze zarówno w filmach i grach, jak również w niektórych gatunkach muzycznych. Nadal trzeba mieć na uwadze małą naturalność i ubarwienie dźwięku, ale jest to znacznie mniej rozrywkowa charakterystyka niż ta, której doświadczyłem w Superlux. Wokale brzmią tu dość przyjemnie i ciepło ale trochę bez życia. Scena jest jednak stosunkowo wąska, i choć zdaje się nas czasami otaczać to nadal wyraźnie brakuje jej powietrza. Rozlokowanie źródeł pozornych dźwięku jest w miarę czytelne.



Słowo podsumowania

Superlux dokonał czegoś, co jak już wspomniałem we wstępie, na co dzień wzajemnie się wyklucza. To produkt zarówno bardzo tani, jak również udany. HD 681 nie mają się czego wstydzić na żadnym polu i są w stanie zapewnić przyzwoitą rozrywkę. To, że słuchawki te grają mało naturalnie, ciemnym dźwiękiem trudno uznać za wadę, bo to przecież charakterystyka tego modelu i spełnienie obietnicy producenta. Ze względu na mocno pokolorowany dźwięk i przeciętną szczegółowość oraz przestrzeń, wymagającym osobom na polu muzycznym mogą nie przypaść do gustu. No chyba, że lubimy ciemniejsze granie, które w niektórych typach muzyki dobrze współgra. Według mnie ogólnie osiągnięty przez HD 681 wynik jest więcej niż przyzwoity. Dodatkowo biorąc pod uwagę cenę, to propozycja która bezwzględnie powinna zostać wzięta pod uwagę gdy szukamy dużych i tanich słuchawek. To bardzo optymalny wybór jako rozwiązanie w domowej rozrywce, w szczególności podczas seansów filmowych, grania i na długie posiedzenia przy komputerze.

Ogólnie rzecz ujmując Brainwavz HM3 są sprzętem bardziej kompletnym i bardziej dopracowanym pod względem konstrukcyjnym i muzycznym. Mam tu jednak bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony to produkt stylowo wyglądający i oferujący dźwięk na bardzo przyzwoitym poziomie, z drugiej jednak strony zdecydowany brak wygody noszenia mocno psuł ogólne, pozytywne wrażenie. Być może nadmierny docisk da się całkowicie zwalczyć domowym sposobem, ryzykując jednocześnie uszkodzenie pałąka. Przed zakupem warto więc przymierzyć i przekonać się na własnej skórze, może do Waszego kształtu głowy będą pasowały bez kombinacji. Jeśli tak będzie, warto rozważyć ich zakup.

Podziękowanie dla Audiomagic za wypożyczenie sprzętu do testów.