Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | Windows 8.1 ''Blue'' - fakty i mity
    

 

Windows 8.1 ''Blue'' - fakty i mity


 Autor: Przemysław Rel | Data: 14/05/13

Windows 8.1 ''Blue'' - fakty i mityO Windows Blue słyszał już chyba każdy, ale odnoszę wrażenie, że nie każdy do końca wie co to jest. Niektórzy powiadają, że to początek płatnego abonamentu na wzór Office 365, czy Adobe Creative Cloud, inni twierdzą uparcie, że to zwykły Service Pack pod inną, być może bardziej chwytliwą nazwą. Jeszcze inni twierdzą, że to po prostu duża aktualizacja mająca naprawić wszystkie niedoróbki Windows 8, z którymi twórcy po prostu nie zdążyli w połowie 2012 roku. Przyjrzyjmy się temu, co wiemy o "Blue" na podstawie dotychczasowych przecieków i zastanówmy nad plotkami.
     

Pierwszy rzut oka: interfejs

Największą wizualną wadą Windows 8, o której wspominają nawet jego zwolennicy jest to, że interfejs Modern UI najzwyczajniej w świecie "gryzie się" z interfejsem pulpitu. Różne sposoby obsługi, różne paski zadań (jeden, klasyczny, pokazuje przypięte i uruchomione aplikacje pulpitowe, drugi, schowany w lewej krawędzi ekranu, pokazuje tylko Modern UI), poukrywane elementy, czy też po prostu niezgodny wygląd. Choć pulpit uproszczono, "spłaszczono" i pozbawiono przeźroczystości i cieniowania, zbliżając go nieco do prostoty Moden UI... przełączając się między obydwoma interfejsami nie można oprzeć się wrażeniu, że jedno do drugiego nie pasuje.

Windows 8 ma sporo zalet – znienawidzona przez wielu wstążka bardzo dobrze sprawdza się w eksploratorze (jestem pewien, że nie każdy się z tym zgodzi), nowe okienko kopiowania plików wygląda po prostu ładnie i pozwala na pauzowanie poszczególnych operacji, zaś sam system działa szybciej i ogólnie jak by zwinniej (lub tylko sprawia takie wrażenie, ale jeśli tak, to robi to dobrze).

W ostatnich kilku dniach po sieci rozniosła się informacja, jakoby miał powrócić przycisk Start. Obecnie jest on schowany w rogu ekranu, w którym dotychczas się znajdował. Wielu użytkowników tylko z tego powodu czuło się na tyle wyobcowanych w nowej wersji systemu, że natychmiast udali się na fora, by wszystkim powiedzieć o tym, że "ósemki" nie da się używać. W ogóle.
Przyjmując, że plotki o powrocie przycisku Start są prawdziwe (przecieki powiadają, że decyzja o jego przywróceniu zapadła na najwyższych szczeblach Microsoftu, wbrew sprzeciwowi zespołu zajmującemu się Windows), to trzeba zdać sobie sprawę z jednego: menu start nie powróci. Przycisk Start będzie prowadził do znienawidzonego ekranu startowego.

Mary Jo Foley, dziennikarka zajmująca się rozmaitymi wieściami z obozu Microsoftu twierdzi, że powrót przycisku Start jest już pewny i pojawi się on w publicznej wersji testowej. Na potwierdzenie swoich słów ma jednak tylko "anonimowe źródła z wewnątrz firmy".

W ostatnich dniach pojawiły się oficjalne informacje Microsoftu o Windows Blue. Między innymi przyznano, że faktycznie nowy interfejs jest na początku po prostu trudny do opanowania. Aktualizacja ma na to jakoś zaradzić... na razie nie jest jasne jak dokładnie miałoby to wyglądać. Być może jednym z takich elementów będzie właśnie powrót przycisku Start, który... wygląda znajomo i sprawia, że użytkownik jest w mniejszym strachu.

Zacznijmy od pulpitu, gdyż jest to wciąż główne miejsce pracy użytkowników "okienek" (i raczej nic nie zapowiada, by miało się to niedługo zmienić). Kilka miesięcy temu w sieci można było znaleźć informację, jakoby miał być on bardziej "umetrowiony", czyli w skrócie... bardziej płaski niż już jest, dzięki czemu miałby się zbliżyć wyglądem do ModernUI i sprawić, by przejścia między interfejsami były mniej drażniące. Jeśli tak będzie, to obecnie tego nie widać – ba, pulpit wygląda identycznie i poza jedną lub dwoma dodatkowymi opcjami zmian nie uświadczymy żadnych.

Z ciekawszych nowości należy wymienić automatyczne dostosowywanie DPI pulpitu w zależności od aktualnie używanego wyświetlacza. System może kontrolować to automatycznie, ale można ustawić te wartości ręcznie dla każdego ekranu, mając w ten sposób na tablecie pulpit z DPI 150%, zaś na zewnętrznym monitorze – 100% (opcja ta jeszcze nie jest w pełni dopracowana). Z mniej istotnych rzeczy... usunięto półprzeźroczystość okien podczas animacji minimalizacji i maksymalizacji, a niektóre okienka otrzymały bardzo wąską ramkę.

Na dzień dzisiejszy to wszystko. Większość zmian dotknęła interfejs "Metro".

Ekran startowy, na wzór Windows Phone, pozwoli nam na ustalanie dodatkowych rozmiarów dla kafelków. Dotychczas mogły być one albo duże (zajmujące dwie kolumny) albo małe. Teraz będziemy mogli uczynić je jeszcze mniejszymi lub... większymi, które zajmą wtedy tyle miejsca, co dwa kafelki w formie kwadratu. Zmienił się też sposób przenoszenia kafelków i nazywania ich grup. Teraz odbywa się to po wcześniejszym kliknięciu prawym przyciskiem i wybraniu opcji "ustaw" z dolnego menu. Dopiero teraz można przenosić kafelki – wcześniej było to możliwe bezpośrednio na ekranie startowym, ale z pewnością wielu użytkowników przypadkiem przesuwało elementy. Łatwiej teraz pogrupować kafelki i nazwać je – wcześniej było to możliwe tylko po oddaleniu ekranu startowego i wcale nie było takie oczywiste.


(kliknij, aby powiększyć)

Łatwiej dostępna stała się także lista wszystkich zainstalowanych aplikacji, które utworzyły swoje skróty. Stosowna ikonka znajduje się poniżej kafelków na ekranie startowym, który po jej kliknięciu przesuwany jest do góry, a naszym oczom ukazuje się lista. Ikonka widoczna jest tylko przy wykorzystaniu myszki – w przypadku ekranów dotykowych podobny efekt uzyskamy po prostu przeciągając ekran startowy w górę.

Inaczej wygląda panel wyszukiwania – teraz nie zajmuje całego ekranu i wyświetla wyniki zajmując jedynie 1/4 ekranu. Zniknął podział na pliki, aplikacje i ustawienia, co początkowo Microsoft uznawał za dużo "czystsze" wyświetlanie wyników, co nie znalazło odzwierciedlenia w opiniach użytkowników.


(kliknij, aby powiększyć)

Możemy teraz wyświetlać więcej niż dwie aplikacje "Metro" równocześnie. Obecnie, jeśli wyświetlimy dwie, jedna z nich jest w pełni użyteczna, zaś druga, zajmując jedynie część ekranu, jest nieco zubożona (lub bardzo...). Teraz można po prostu podzielić ekran na pół – obie aplikacje działać będą w "pełnym" trybie.

Panel sterowania niemal całkowicie został przeniesiony do Modern UI. Nie będziemy więc już przenoszeni z miejsca w miejsce, próbując np. dodać nowe konto użytkownika. Klasyczny panel na pulpicie również jest dostępny – można by rzec "na szczęście".




(kliknij, aby powiększyć)

Z mniej istotnych rzeczy należy wspomnieć o większej możliwości dostosowania kolorów oraz mocniejszej integracji z usługą SkyDrive.

Doszły też nowe aplikacje. Dostajemy alarm, kalkulator, prosty menedżer plików (łączący w sobie także usługę SkyDrive), rejestrator dźwięku oraz aplikację Movie Moments (wyglądającą na bardzo uproszczoną aplikację podobną do Windows Movie Maker, służącą do tworzenia krótkich filmów). Wszystkie "appki" są wciąż dość proste i raczej mało przydatne na desktopach i bezdotykowych laptopach. W obecnych przeciekach niektóre nawet nie do końca działają... jeśli w ogóle. Niektóre z nich udało się uruchomić lub poprawić – np. aplikacja alarmowa nie pokazuje powiadomień na ekranie blokowania, ale pojawił się już sposób, aby to umożliwić.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Standardowe aplikacje wbudowane w Windows 8 nie zostały w żaden sposób zaktualizowane. Ba, znajdują się w stanie identycznym jak po pierwszej instalacji systemu – tzn. są one starsze niż te, które obecnie dostępne są w "ósemce" po aktualizacjach. Trudno cokolwiek na ich temat powiedzieć poza tym, że... przydałaby im się naprawdę porządna aktualizacja. Aplikacje Microsoftu powinny świecić przykładem, sprawić, że nawet zatwardziały przeciwnik ModernUI zaczął używać np. poczty... ale coś o tym dowiemy się prawdopodobnie po opublikowaniu publicznej wersji Preview lub z oficjalnych komunikatów Microsoftu – których trochę brakuje po odejściu Stevena Sinofskiego, którego blog "Building Windows" był cennym źródłem informacji na temat systemu oraz częściowo rzucał nieco światła na proces jego powstawania.

Czy oznacza to, że Windows 8.1 będzie jeszcze bardziej ukierunkowany na dotyk? Według prezesa firmy Acer, która nie szczędziła krytycznych słów w kierunku Windows 8 i RT (m.in. mówiono, że RT nie ma wartości, a "ósemka" po prostu nie jest sukcesem), Windows 8 potrzebuje większej równowagi między dotykiem a nie-dotykiem. Microsoft podobno słucha wszelkich uwag – zarówno zwykłych klientów indywidualnych, jak i partnerów produkujących sprzęt. Czas pokaże ile w tym prawdy.



Drugi rzut oka: pod maską

Jak wspomniałem na końcu poprzedniego działu, brak technicznego bloga na wzór "Building Windows" jest dość bolesny. To z niego dowiadywaliśmy się (czasem na dość długo przed premierą systemu) o nowinkach, których nie widać... ale z pewnością czasem czuć. Zrzuty ekranu z przecieków Windows 8.1 pokazują, że numer wersji zostanie zwiększony z 6.2 na 6.3. Co to oznacza? Pozwala przypuszczać, że zmiany w jądrze systemu są dość znaczące.
Na razie udało się potwierdzić następujące elementy bliskie kernelowi Windows:

- obsługa formatu plików ReFS w wersjach klienckich (dotychczas tylko Server)
- obsługa Universal Flash Storage
- wsparcie dla NVM Express (standard obsługi pamięci flash poprzez magistralę PCI Express)
- obsługa standardu Miracast Display
- prawdopodobna obsługa protokołu Google Spdy
- wspomniana obsługa tetheringu 3G (udostępnianie mobilnego internetu innym urządzeniom)

Użytkownicy "wycieków" twierdzą, że Blue zajmuje mniej pamięci dla siebie i jest jeszcze bardziej "żwawy" niż "podstawka". Na chwilę obecną trudno potwierdzić te rewelacje – być może jest to tylko efekt placebo. Dokładniej przyjrzymy się tej kwestii w momencie publikacji oficjalnej wersji testowej, która ma pokazać się w czerwcu.



Fakty i mity

Wokół pewnych kwestii zawsze powstają pewne teorie. Wiele osób twierdzi, że coś wie i nie powstrzymuje się zbytnio przed tym, by podzielić się swoją wiedzą ze światem. Nie są w stanie przedstawić żadnych dowodów na swoje słowa, a łatwo można je obalić. Zaczynamy!

Windows Blue to płatny Service Pack
W ramach konferencji JP Morgan Technology, Media and Telecom pani Tami Reller, pełniąca obowiązki dyrektora finansowego i marketingu, powiedziała oficjalnie, że aktualizacja będzie darmowa dla wszystkich użytkowników Windows 8, a rozprowadzana za pośrednictwem Sklepu Windows. W późniejszym terminie najprawdopodobniej pokażą się w sklepach fizyczne kopie na płytach DVD oraz opcje (płatnych) aktualizacji z wcześniejszych niż 8 wersji Windows.
Ponadto, Service Pack to zbiór aktualizacji systemowych bardzo rzadko dodający nową funkcjonalność. Tutaj mamy do czynienia z dość sporą ilością nowinek, a wiemy wciąż niewiele o ostatecznych planach Microsoftu.

Windows Blue pozwoli na bezpośrednie przejście na pulpit po zalogowaniu
Prawdopodobnie nie. Kilka tygodni temu pojawiła się taka plotka, ale ostatecznie wszystko wskazuje na to, że dotyczy to tzw. trybu kioskowego, w ramach którego uruchomiona jest tylko jedna aplikacja – czyli coś, co znajdziemy np. w info-kioskach. Jako jedną z takich aplikacji wybrać można pulpit.

Windows Blue będzie płatny i będzie początkiem rocznej subskrypcji do Windows
Mało prawdopodobne, ale bardzo możliwe w niedalekiej przyszłości. Po rezygnacji Adobe z "normalnych" wersji swojego oprogramowania i całkowitym przejściu na coroczne subskrypcje jeden z pracowników Microsoftu napisał na blogu Office pewną wypowiedź. Oto jej fragmenty: “Podobnie jak Adobe sądzimy, że oparte na subskrypcji oprogramowanie-jako-usługa jest przyszłością (…) aczkolwiek w przeciwieństwie do nich uważamy, że przejście na usługi tego typu zajmie trochę czasu. Myślimy, że w ciągu dekady wszyscy będą wybierać subskrypcje, gdyż jej zalety są niezaprzeczalne.”. Trzeba przyznać, że brzmi to dość złowieszczo. W dalszej części wypowiedzi jest mowa o tym, że już ponad 25% sprzedanych licencji Office to abonamentowa wersja 365. Zmiana cyklu wydawniczego Windows na większe, coroczne aktualizacje na wzór Blue zdaje się potwierdzać, że Microsoft idzie w tym kierunku, ale stara się zrobić to jak najbardziej łagodnie, oferując przez jakiś czas obie opcje.

Czy Windows 8.1 aka Blue będzie tym, co sprawi, że użytkownicy Windows 7 zaczną masowo aktualizować swoje instalacje? Czy może będzie potwierdzeniem końca Windows i Microsoftu, który wieszczą liczni komentatorzy aktualizacji na internetowych vortalach komputerowych? Model subskrypcyjny jest dla wielu użytkowników końcem użytkowania danego oprogramowania – przynajmniej jeśli wierzyć komentarzom. Spora grupa osób zapowiada, że jeśli Office stanie się dostępny tylko w wersji 365, to zaczną korzystać z LibreOffice. Ludzie korzystający z Photoshopa mają nadzieję, że pojawi się jakaś porządna alternatywa, mocniejsza niż Gimp. Czy tak samo zrobią nieduże firmy oraz większe korporacje? Raczej wątpliwe.

Czy grozi nam subskrypcja na Windows? Czy będziemy "zmuszeni" do rocznych opłat? Wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później ten moment nastąpi, ale jeszcze nie teraz.

Czy Blue to aktualizacja w ogóle warta uwagi? Na dzień dzisiejszy jest to naprawdę tylko kosmetyka. Aktualizacja bardzo mile widziana i potrzebna, ale... moim zdaniem jest przereklamowana. Nie przez sam Microsoft, po prostu dużo się o niej mówi i pisze, a wiele osób jest przekonanych, że będzie to lek na wszystko, co złe w Windows 8. Zapominają oni, że to jedynie (lub aż – jeśli spojrzeć na to z perspektywy poprzednich wydań Windows i braku tego typu aktualizacji do nich) "Windows osiem – kropka – jeden".

Na koniec jeszcze słówko o czymś, o czym pewnie niewielu czytelników pamięta – Windows RT. System ten przyjął się bardzo słabo, głównie ze względu na brak niedrogich tabletów i brak kompatybilności wstecznej. Nie jest w stanie konkurować z chińskimi urządzeniami, które nabyć można za kilkaset złotych, więc nie należy się w sumie dziwić. Julie Larson-Green uważa, że duże znaczenie w tej kwestii ma to, że klienci nie rozumieją czym Windows RT jest. Nvidia promuje swoje układy Tegra 4 jako idealne dla Windows RT, aplikacji zgodnych z architekturą ARM przybywa, ale bardzo powolnie... a w międzyczasie Intel opracowuje procesory x86, których pobór energii i wydajność (a przede wszystkim zgodność z istniejącym oprogramowaniem "pulpitowym") może całkowicie zniwelować jakiekolwiek zainteresowanie Windows RT na ARM. Wydaje się, że choć Microsoft eksperymentował z "Windows On Arm" jeszcze zanim Apple wprowadziło na rynek iPady, to specjalna wersja Windows jest po prostu na tyle spóźniona, że niewiele da się już chyba zrobić. Ponadto, Windows zawsze będzie się kojarzył ze wsteczną kompatybilnością i... oknami. Szef działu PC w firmie Dell powiedział kilka miesięcy temu, że namawiał Microsoft do tego, by nazwać czysto tabletowy system inaczej niż Windows... i być może miał rację.

Windows RT również otrzyma zestaw aktualizacji w ramach "Blue" - według Microsoftu jest to nazwa kodowa dla ogółu aktualizacji, które udostępnione zostaną dla całej rodziny Windows, łącznie z Phone, Server i Embedded. Pojawienie się mniejszych (7- i 8-calowych) tabletów może pomóc wersji RT na większą popularyzację... ale wątpię, czy ktoś gotów byłby się o to założyć.