Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
B O A R D
   » Board
 » Zadaj pytanie
 » Archiwum
 » Szukaj
 » Stylizacja

 
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
OBECNI NA TPC
 
 » KHot 05:43
 » cVas 05:41
 » DYD 05:38
 » @GUTEK@ 05:29
 » alien1 05:01
 » Kosiarz 03:43
 » Fantomas 01:48

 Dzisiaj przeczytano
 12020 postów,
 wczoraj 61370

 Szybkie ładowanie
 jest:
włączone.

 
ccc
TwojePC.pl © 2001 - 2026
A R C H I W A L N A   W I A D O M O Ś Ć
    

cd. [OT] Pierwszy miesiąc pracy informatyka - refleksja bo sie wqrzyłem , Maverick 16/03/03 23:52
witanko wszystkim

poczytałem sobie właśnie post o Świętych krowach, bóstwach i innych cudach świata - Adminach z prawdziwego zdarzenia.

Słów brakuje... ludziska.. tzn. chciałem powiedzieć - Admini.. chyba zapomnieliście kiedy przyjmowaliście się do pracy.. co za gówno.. Punkt widzenia i miejsce siedzenia - mówi Wam to coś?? żeby nie było tak, że kiedyś coniektórzy z Was stracą pracę i posadkę zjebkarza, pana i wszechwładcy (chociaż kilku z Was tylko to uratowałoby przed zagładą) i wtedy sobie przypomnicie samych siebie będąc jakimś Grzesiem w dziale informatyków a jakiś boluś będzie Wami rządził i op... za nic. jak coś siądzie to min. 3-4 godziny... qwa.. skąd się urwaliście ludzie.. jak coś nie działa to myk do roboty i zap!@#$dalasz żeby działało a nie kawusia i kolejka do pana władcy!
Jeszcze czasem dobrze wytłumaczyć pani Zosi albo kartkę z instrukcją druknąć i dać korytko z opisem "instrukcje" żeby 2x po to samo nie dzwoniła.
Szkoda mi tych którzy sobie tak "ustawiają" userów.. życzę Wam poważnie abyście zostali znowu userami skoro tak. Popracujecie troszkę pod takim Wielkim Sobą to może się zmienicie.

Od razu ucinam doczepki w stylu że się nie znam itp.. i od razu mówię: jeśli kierownictwo rządzi - tego nie dawać tamtego nie udostępniać - ok. nie mówię nic. wtedy szefuńciowi takiemu życzę szarego stanowiska. Niech każdy będzie takim szefem jakiego chciałby mieć i takim adminem z jakim chciałby współpracować. chat do rozmów o pierdołach - ok nie dawać ale gg? icq? po co pracownik ma dzwonić do żony czy kolegi? jak może przez gg? ciekawe admini że w czasie pracy przeglądacie net i board - do zadań admina nie należy przeglądanie rozmów i gadka na boardzie ze znajomkami. newsy czytacie? w domu se poczytajcie - fajnie tak by było?
Zajebiście któryś z Panów Informatyków napisał - na słuchanie muzyki pracownik z biura czy księgowości ma czas po pracy. panowie... komuna.. używanie netu w domu? a jeśli ktos nie ma netu w domu? wyobraźcie sobie że wiele jest takich osób. dziwne, co nie? dla mnie jakoś nie. szczycicie się tym ile to osób Was nie lubi itd. :)))))))))))))))))) największy jokes na boardzie :)))))
aha.. bo zapomnę.. taka historyjka z życia wzięta mi się przypomina.. w Moskwie kolega był niedawno.. wchodzi do WC gdzieś na mieście, płaci i idzie do kabiny, kabin z 10, wszystkie otwarte i zapraszające "klientów", pani stoi i patrzy.. wchodzi do 3 a ona podbiega i do niego coś w ten deseń: "a kuda tyy... sjuda.. łooo tuuu" i każe mu iść do 5 kabiny. kumpel był tak zdezorientowany, że zapomniał czy chciał zrobić siusiu czy może coś więcej :) a ta pani po prostu jest kierowniczką na swoim stanowisku.

Koledzy.. życzę Wam żeby panie Zosie były bystrzejsze i nie pytały o byle co i abyście czasem nie byli kierownikami na swoich stanowiskach tylko kolegami z pracy, którzy wiedzą więcej na ten temat.

BTW.. to mówiłem ja - Maverick - współadmin, lubiany ogólnie przez koleżeńską brać w firmie i żyjący ze wszystkimi w zgodzie, który się nie przepracowuje a jakoś wszystko i wszystkich w firmie godzi.

i do PrzeM-a jeszcze: admin, któremu wszystko działa to taki, który ma szczęście bo rzadko się coś sypie i też jest dobry. ale naprawdę dobry admin to chyba taki, któremu padnie naraz kilka kompów i zrobi najszybciej jak się da a nie na za tydzień.

Pozdrawiam. Bluzgajcie mnie do woli, chociaż pewnie olejecie sprawę :) Obyście jutro mogli znowu pić kawkę przy zamkniętych drzwiach i przeglądać board a telefony przełączać na portiernię.

  1. BRAWO , BRAWO , Mr.T 17/03/03 00:01
    pozdrawiam

    MSI CR640

  2. uważam ,że masz dużo racyji...... , Kaszpirowski 17/03/03 00:11
    ale też zastanawiam się dlaczego "informatycy" w firmach są tak nie lubiani?
    Myślę ,że to wina samych "informatyków" bo po prostu łatwiej zamknąć się za szklanymi drzwiami niz uprzejmie i miło reagować na sygnały pracowników.

    Jak taki "informatyk" idzie np. do urzędu i zostanie potraktowany jak niechciany gość to też pewnie się denerwuje i bluzga na chamstwo i nieuprzejmość pracowników urzędu.
    Ot takie polskie piekiełko........
    życzę więcej dobrej woli i uśmiechu na ustach panowie "chamorfatycy"

    |Gigabyte GA7vrxp|LCD150s-Philips|
    |Gigabyte rOdeon 9000Pro|
    |Athlon1700/2400xp|WaterCooling|

    1. właśnie... doszliśmy tu do sedna sprawy :) i ciśnie się na buźkę cytat , Maverick 17/03/03 00:24
      z filmu "Nic śmiesznego" : i tak q... do z..ban..ia" każdy gnoi tam gdzie może. może niedługo się to zmieni. w sumie w urzędach już widziałem poprawę. ale w większości przypadków to zależy od charakteru. jeśli ktoś ma możliwość traktować wszystkich "z góry" to jak będzie spox-kolesiem to nawet nie pomyśli o tym. ale są tacy (takich też znam) którzy połowę życia włażą na stanowisko a potem pokazują się na co ich stać w stylu "teraz to Wam kmioty pokażę" - podkreślając drastyczność - to był cytat!

    2. jak bedziesz sam i mial xx userow , Ranx 17/03/03 07:48
      z ktorych kazdy zadaje te same glupie pytania nerw ci siadzie NAPEWNO. nie od razu bo po tygodniu np ale gwarantuje...
      a ty sie musisz usmiechac i frontem do klienta. a ten po raz 345422 w tym tygodniu osral sobie system i pracowac nie moze a ma do wykonania baaardzo wazna prace i musi miec NATYCHMIAST.
      a jak mu udowodnisz ze sam sobie nasral to jeszcze cie zakabluje ze nie jestes uprzejmy albo utrudniasz mu prace...
      nie uwazam ze trzeba byc swinia ale usera trzeba sobie nieco wychowac. problemy rozwiazywac ale za glupote trzeba karac...

      o roztramtajdany charkopryszczańcu...

  3. racja racja , etranger 17/03/03 00:26
    piekielko polskie, dla tego wyjechalem z tego chorego kraju o wracac nie mam zamiaru

    IStal sie switch:)

    1. zabierz mnie do siebie :)))))) , cobrajas 17/03/03 07:42
      heeeelppp :)

    2. i mnie tez ... , NimnuL-Redakcja 17/03/03 08:44
      prosze ...moge spac w garazu - pewnie lepsze warunki jak w niejednym domu ;)

      Gdyby nie wymyślono elektryczności,
      siedziałbym przed komputerem przy
      świeczkach.

  4. w pelni popieram , Wedrowiec 17/03/03 00:28
    moja zasada zyciowa jest podejscie - mozesz zadac tylko tego, co sam dajesz, wszystko do ciebie w jakis sposob wraca - kazde zlo, dobro, nieuprzejmosc, przysluga. Takze jak idziesz do urzedu i cie zbluzga jakas wredna franca to sobie sie zastanow ile razy ty sam to zrobiles w stosunku do innej osoby.

    "Widziałem podręczniki
    Gdzie jest czarno na białym
    Że jesteście po**bani"

    1. w sumie Wedrowiec mam taką samą zasadę życiową , Uriell 17/03/03 00:59
      nie bądź zły dla ludzi bo to się mści,nie od razu,to po jakimś czasie,warto być miłym i przyjaznym dla innych bo to bardzo procentuje........

  5. a szpitale ? , etranger 17/03/03 00:37
    ostatnio sie nasluchalem koszmarnych opowiesci z porodowek w Rzeszowie, rodzina ledwie konciec z koncem wiaze i niemieli zeby dac w lape poloznej i dziewczyny byly zielone bo 3 dni przenosily ciaze, a zadna polozna sie niepokazala, dopiero interwencja znajomych poprawila sytyuacje.
    I ja sie pytam co to qrwa jest bo moim zdaniem to lac w morde trzeba. Jak jedna z drugim szla na medycyne to po to zeby pracowac a jak sie nie podoba to zpierdalac na bezrobocie bo to ze strajk robia to rozumiem a poza tym ma wykonywac swoje obowiazki. Malo tego rozmowa ktora mi przytoczyla znajoma, ktora byla tego swiadkiem swiadczy dobitnie o zqrwieniu.
    Znajoma ta miala znajoma ktora jest polazna i prosila ja zeby cos zrobic w sprawie kobiety ktoa juz miala zatrucie porodowe ( czy jakos tak) zielone wody chyba sie to nazywa.
    Oczywiscie bylo to zrobione z wielka laska bo tamta wyraznie powiedzila kolezanka ze pieniedzy z tego nie bedzie.
    Ludzie co za kraj, a najgorsze ze to samo z naszymi rodakami jest tu we Francji, dla tego tez staram sie ograniczac kontakty z nimi do minimum.
    Uf powiedzialem co mnie bolalo

    IStal sie switch:)

    1. przez ostatnie 2,5 roku mam dużo do czynienia ze szpitalami - piszesz utarte frazesy. , adje 17/03/03 09:44
      Piszę na przykładzie 8 niezależnych szpitali. Nikt jawnie nie zażadał pieniędzy. Owszem bywaja sugestie ale nie nachalne. Mało moge wymienić dwóch lekarzy, którzy wyrzucili mnie z koniakiem i kopertą dawana z wdzięczności za ewidentne uratowanie życia. W szpitalach jestem petentem lecz to co opisujesz to częściej obraz tworzony przez rozhisteryzowane paniusie. Moja żona rodziła dwukrotnie. Nie dałem ani grosza. Raz kwiaty połoznej dałem w tydzień po wyjściu zony ze szpitala, to usłyszałem taki komentarz: - mile mnie pan zaskoczył, tu pieniądze każdy wciska przed porodem, a po porodzie to pies z kulawa noga nie podziękuje - dostać kwiaty w podziękowaniu po wyjściu rodzącej, nie zdarzyło mi się przez dwadzieścia lat jak tu pracuje. Jak raz nie udzielono mi na oddziale informacji o chorym , to oparło się to o dyrektora. Miałem spokój do końca leczenia. Są jak w każdym zawodzie - zakały, które niszczą opinię całej społeczności. Jednak kto jest temu winny ? Kto te pieniądze wciska w histerycznych podrygach zamiast egzekwować procedury leczenia ?

      "Nasze namiętności często stają się
      naszym nieszczęściem." (Zygmunt Freud)

    2. hah , Massai 17/03/03 10:27
      chłopie jak się nie znasz to nie mów. 3 dni przenoszona ciąża? dzizas... jakby to sie dalo tak dokladnie ustalic, toby nie bylo scenek w filmach z taksówką jadącą jak szalona do szpitala na poród.
      Są ludzie i ludzie. W medycynie także. A takie gadanie (wszyscy to hołota) krzywdzi tych, którzy z poświęceniem wykonują ten zawód za pensję o 100 pln wyższą od zasiłku... Jakby jeden z drugim popracował z miesiąc w szpitalu, toby inaczej gadał. Narzekacie na userów, co to trują dupę. Powiem wam jak wygląda dzień pracy typowego młodego (do 40 lat) lekarza. w poniedziałek na ósmą do roboty (zresztą na 7.30, bo o ósmej to już jest odprawa...). Do domu nie wracasz, bo masz dyżur. W ciągu dnia masz 2 zabiegi od mniej więcej 9 rano do 14, wcześniej musisz przelecieć się po oddziale, sprawdzić co u twoich pacjentów, zaordynowac leczenie, wpisać do karty, obejżeć wyniki, co przyszły. w dodatku w weekend dowalili ci na 4 osobową salę szóstego pacjenta. Po zabiegach musisz go zbadac (0.5 h), wypełnić historię choroby (a tak co najmniej z godzinę schodzi na samo wypełnianie...). W międzyczasie masz pyskówę z rodziną tegoż pacjenta ("rano przyszedł i do tej pory nikt się nim nie zajął!!!"), pyskówę z rodziną babci którą musisz wypisać, bo babcia to "przyjęcie socjalne", lezy już miesiąc, a miejsca nie ma... ("przyjęcie socjalne" to taka sytuacja w której kobietę rodzina oddaje do szpitala bo nie chce im się opiekować nią w domu... spróbuj nie przyjąć, prokuraturą i gazetami straszą, teraz taka nagonka...). Robisz jej wypis, Około 16.00 masz opisanego pacjenta, myślisz, dobra uzupełnię historie leżacych już pacjentów, ale dupa nic z tego, musisz lecieć na izbę przyjęć, bo przywieźli kolejnego mądralę co jechał bez pasów i czołem wybił szybę i wgniótł maskę.
      Szybka decyzja, na stół, i dwie -trzy godziny z głowy, jest 19.00, na izbę przyszli ludzie po przedłużenie leków, bo po co się zapisywać do przychodni, rodzinnego, skoro można sobie pójść na ostry dyżur, i muszą wypisać leki!. Pod ścianą na kozetce leży pijaczek co sobie głowe rozbił o krawężnik, generalnie jest w niezłym stanie, pewnie się zmyje za 2 godziny jak przetrzeźwieje, więc z tym nieźle. Ale wzywają cię na konsultację na neurologię, bo gośc co go myśleli że przeleczą lekami jednak chyba wymaga operacji, lecisz tam, w czasie badania dzwonią z oddziału że pacjent z piątkowej operacji się pogorszył, niekomunikatywny, więc wracasz (tego z neurologii wpisujesz na jutro - w duchu wymyślając tłumacznie dla ordynatora, za rozbijanie planu operacji dostaniesz po dupie) okazuje się że do gościa z twojego oddziału przyszli kumple z wódeczką, dlatego się pogorszył. Sadzasz przy nim pielęgniarkę, żeby go pilnowała w razie jakby co. w tym momencie telefon, znowu wypadek, na izbie kobieta nadająca sie do tylko wielospecjalistycznej operacji, próbujesz zorganizować zespół z "miękkimi" chirurgami i ortopedą. lecisz na blok po drodze spotykasz pacjentkę z cukrzycą której od tygodnia nie możesz wyregulować cukru, ona w najlepsze wcina ciastko za ciastkiem w bufecie...
      Myjąc się do zabiegu patrzysz na zegarek, kurde 23.00, już wiem dlaczego jestem taki głodny... cały dzień nie miałes czasu nic wszamać.
      W pół do trzeciej jesteś po zabiegu, wzywają cię na oiom, sprawdzasz co jest, stwierdzasz śmierć pnia mózgu. pół godziny przekonywania rodziny, nic się już nie da zrobić, wołasz zespół transplantacyjny (bo facet młody był, na motorze lubił szybko jeździć...) godzina wypełniania papierów. O w pół do piatej nad ranem uświadamiasz sobie że nie zamówiłeś krwi do zabiegu na jutro, na szczęscie masz kumpla w stacji krw., dzwonisz do niego i po raz kolejny wisisz mu przysługę...
      Jesz coś (obiado-śniadanio-kolację)...
      O szóstej zaczynasz pisać raport, potem szybkie sprawdzeni żeby tym do operacji na dzisiaj nie dawali jeść... uff odprawa...
      W ciagu dnia szpitalna przychodnia specjalistyczna (jeśli ordynator jest "ludzki", nie daje cię do zabiegów bo wie że jesteś zrypany...) około 14 jesteś po. Jeszcze szybkie "leczenie papierów". I wio do domu, o 17.00 jesteś. Zmęczony jak pies, jesz obiad, pogadasz z żoną chwilę, potem o ósmej zasypiasz nad "medycyną po dyplomie"... trzeba się dokształcać...
      na drugi dzień znowu masz dyżur, i taka sama rzeźnia... w czwartek wieczorem wracasz do domu. wysypiasz się komfort bo jutro nie masz dyzuru, wracasz o 16.30 w piatek, jedziesz starym rzęchem po zakupy do supermarketu. sobota - 24 h dyżuru... w niedzielę około 9.30 wracasz i odsypiasz cały tydzień.
      W poniedziałek znowu masz dyżur...
      leżąc w łózku wieczorem w niedziele zastanawiasz się jak się cieszyłes że złapałeś Boga za nogi i dostałeś etat w szpitalu... próbujesz sobie przypomnieć kiedy miałeś urlop... liczysz ile zarobisz w tym miesiącu (noo 12 dyżurów!) brawo dostaniesz 1450 na rękę...
      W poniedziałek przychodzi dziennikarz, "dlaczego tydzień temu był pacjent i przez dwie godziny umierał na kozetce i nikt się nim nie zajął" to ten pijaczek, co to taki umierający był że jeszcze dał radę zadzwonić do gazety...
      A potem czytasz na sieci jak jakiś koleś pisze: "niech robią co do nich należy!" "jak im się nie podoba to na bezrobocie!" I masz ochotę pieprznąć to wszystko w diabły, wyjechać albo zmienić zawód... będą jęczeć, jak nie będzie miał kto ich leczyć, widzisz pana ministar co to twierdzi "wprowadzenie narodowego funduszu zdrowia nie pociągnie za sobą wydatków" po czym obcina o 20 procent fundusze na szpitale, bo jednak kosztuje... zastanawiasz się czym leczyć bo dyrektor znowu musiał obciąć fundusze na leki... A ludzie wolą dać pieniadze z budzetu na odprawy dla górników...

      I jest wielu takich którzy nie bacząc na to wszystko dalej walczą w tym bagnie. Takie doktory Judymy.
      Więc zanim zaczniecie narzekać na służbę zdrowia, to uświadomcie sobie że przy co najmniej 3-krotnie mniejszych wydatkach niż na zachodzie, macie opiekę lekarską na niezłym poziomie, w wielu wypadkach nawet lepszą (naprawdę!). I to wszystko tylko i wyłacznie dzięki temu źle opłacanemu personelowi który kombinując jak koń pod górę stara się nalać z pustego w próżne.
      Plizz, nie najeżdżajcie na lekarzy i pielegniarki, wystarczy to co robi rząd i gazety...

      ...Bronchos znaczy Nieujarzmieni...
      Nigdy mnie nie złapiecie ;-))

      1. pisze o konkretnym przypadku z Rzeszowa , etranger 17/03/03 11:04
        wiem ze w Krakowie to raczej rzadkosc, kilku moich znajomych w przeciagu ostatniego roku zostalo tatusiami,
        a ten przypadek i jemu podobne z rzeszowskiego szpitala to niestety prawda, to rze ktos daje w lape to jego prywatna sprawa, ale jesli zaczyna byc to obowiazkiem to ja dziekuje i wysiadam.

        IStal sie switch:)

        1. a ja , Massai 17/03/03 11:34
          z zasady nie wypowiadam się o takich przypadkach - "mialem to i to, powinni mi zrobic to i to, a nie zrobili". Kurde, od tego są lekarze i pielęgniarki, żeby ocenić co trzeba zrobic a co nie. Opisy pacjentów są zazwyczaj tak tendencyjne, że wogóle nie można się anich opierac.
          Co do łapówek:
          "były, są i jeszcze długo będą". Jest to skandal, a juz domaganie się lapówki jako warunek udzielenia pomocy jest skur... wielkim.
          Pacjenci dają, bo wydaje im się że muszą dać. Trzeba wielkiego charakteru i siły woli żeby nie przyjąć jak ktoś ci daje w kopercie pół twojej pensji. Pewnie łatwiej byłoby odmówić gdyby to była 1/10 pensji... Ale generalnie uważam że to jest naganne.
          Są sytuacje że musisz przyjąć. Raz mi się zdarzyło (jeszcze na stażu) że dostałem od pewnego starszego pana dostałem 20 pln "wypisówki". wiecie, wypis wydaję, do widzenia panu, mam nadzieję że się nie spotkamy zbyt szybko, a on mi daje banknocik, nieco zbaraniałem, pierwszy raz... I nie chodzi o kwotę. Pan pewnie z emerytury zostawił dla doktora, ja się wymiguję "to moja praca", a on mi na to "Co! myśli pan że mnie nie stać!!?" co był robić... wziąłem.
          zresztą jak już chcecie dawać "podziękowanie" w gotówce, to dawajcie też pielęgniarkom, one zarabiają jeszcze gorzej a ich rola jest praktycznie tak samo ważna... Nie dawajcie alkoholu! to jest już standard, w niektórych szpitalach są sklepiki co biorą od doktorów w komis butelki, tak sobie to krąży... bez sensu... kwiaty zawsze są miłe, ale też bez przesady... A pieniądze... trudna sprawa. Ja tu nie moge być wyrocznią, bo mnie żona utrzymuje ;-) więc się tak nie szczypię... Poza tym od pewnego czasu już tak czynnie nie udzielam się w zawodzie. Ale znam ludzi, którzy będąc wysokiej klasy specjalistami klepią potworną biedę. To wręcz woła o pomstę do nieba, jak facet ma starego malucha po rodzicach (jakoś do tej roboty musi dojechać, w nocy nie zawsze autobus podjedzie jak jes t nagłe wezwanie) mieszka w wynajętej klitce z żoną i z dzieckiem, w spółdzielni zalega już trzy miesiące z opłatami, za wynajem od pół roku nie płaci i trzyma właściciela w szachu groźbami o urzędzie skarbowym (bo wynajmuje bez umowy i gość nie płaci podatków)... jak sobie kupi zieleniejącego kurczaka w supermarkecie i sobie go upiecze to ma święto... Kurwica mnie bierze, jak to widzę.
          Ja pieprzepraszam, ale byc lekarzem to nie to samo co webmasterem (z całym szacunkiem dla webmasterów...). 6 lat studiów, potem 13 miechów stażu, potem 5-6 lat specjalizacji. I ciągle nauka, nie dlatego że cię zwolnią bo nie umiesz, tylko dlatego że człowiek może umrzeć jak coś schrzanisz...
          I mowią zmień zawód... Co mozesz innego robić? zostać repem w firmie farmaceutycznej... czytaj akwizytorem. Twoja wiedza w żadnym innym zawodzie nie jest przydatna...

          ...Bronchos znaczy Nieujarzmieni...
          Nigdy mnie nie złapiecie ;-))

      2. zaczalem czytac i tak mnie wciagnelo , Bodhi 17/03/03 13:50
        za po okulary pobieglem :) To nie zart, ale tak dla rozluznienia sytuacji. Coz moge powiedziec, nie zawsze zdajemy sobie sprawe z sytuacji w jakiej znajduje sie dla pacjentow ta druga strona (lekarze i pielegniarki). Ilekroc jednak jestem w szpitalu z ktorego mam ochote wybiec po paru minutach odwiedzin matki, to pierwsze co cisnie sie na mysl to wspolczucie ze ktos musi pracowac w takich warunkach, w takim stresie i za takie marne pieniadze. Wspolczuje szczerze.

        Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi Cię
        do swojego poziomu i pokona
        doświadczeniem.

        1. nie ma co współczuć... , Massai 17/03/03 14:24
          taki zawód, są też jasne strony, śmiejcie się, ale czasem to takie rozrzewniające sceny bywają...
          Problem niektórych lekarzy polega na tym że na frustrację niskimi zarobkami, nakłada się takie nieprzyjemne przeświadczenie (skądinąd często prawdziwe) że człowiek który choruje, sam sobie na to zapracował. I jeszcze przychodzi z pyskiem, "k..., lecz mnie ćwoku!" Nie powinno się tak tego traktować, ale czasem ciężko jest się oprzeć, jak przychodzi facet z kolejnym zapaleniem trzustki (widac że pijus), morde drze że nie dostaje do jedzenia tego co chce, tylko dietę, pielegniarki od k... wyzywa, lekarzy od fajfusów itp. wielki pan hrabia, podaj mu to podaj mu tamto... pół roku wczesniej z trudem go wyciągnąłeś z poprzedniego zapalenia, szpital wydał na to tak circa 10 razy tyle co kasa chorych zwróciła, a ten znowu się urządził.
          Po takich scenach puszczają nerwy, i nawet jak ktoś normalny przychodzi to może się zdarzyć, że coś nieprzyjemnego się powie. Generalnie z każdym można się dogadac, czasem dobre słowo wystarczy, uśmiechnąć się do pielęgniarki, i od razu inaczej...

          ...Bronchos znaczy Nieujarzmieni...
          Nigdy mnie nie złapiecie ;-))

          1. wyjatek nie czyni reguly , Bodhi 18/03/03 02:09
            nie wszyscy od razu to pijacy i samobojcy... Nie chce mi sie rozwijac watku...

            Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi Cię
            do swojego poziomu i pokona
            doświadczeniem.

      3. panie Judym, , bolo 17/03/03 13:57
        chyba zes sie filmow za duzo naogladal. choc nie bede sie sprzeczal, ze takie szpitale i tacy lekarze istnieja, ale rzeczywistosc jest taka, ze wlosy sie jeza na glowie !
        i nie zycze Ci, zebys kiedykolwiek wyladowal jako pacjent w "szponach" np. podkarpackiej sluzby zdrowia.
        nie bede sie zbytnio rozpisywal - kilka przypadkow, ktore znam osobiscie:
        - dyszel wozu przygniotl dziewczyne do sciany - wszystko jej w srodku popekalo, rozlegly krwotok wewnetrzny jamy brzusznej - diagnoza pana dr. med. - "eeee, nic nie ma - a te ciemne miejsca, to brudna klisza"...
        - pan doktor prowadzac po pijaku zabil czlowieka, po czym natychmiast uciekl z miejsca wypadku - byli swiadkowie wiec go zlapano. niestety przez wiele godzin nie udalo sie pobrc krwi - solidarni koledzy odmawiali jeden po drugim wykonania tej czynnosci - udalo sie dopiero w szpitalu wojewodzkim w odleglym miescie. po kilkunastu godzinach od wypadku badanie wykazalo ponad 2 promile alk. we krwi. a co z doktorem ? - nie, nie poszedl siedziec, nie odebrano mu prawa do wykonywania zawodu, nawet go nie zawieszono w czynnosciach sluzbowych (ordynator na ginekologii) - dzis sie smieje i pije dalej.
        - inny pan doktor dopiero po zabiciu drugiej osoby (jazda na bani) musial wyjechac do Stanow...
        - generalnie pijany lekaz na dyzurze czy na pogotowiu, to nic sensacyjnego, w szpitalu jak nie dasz w lape, to poprostu zdychasz.
        po prostu szkoda gadac - wiec jakbys planowal sie kiedys leczyc - to omijaj te strony z daleka.

        ps. pamietasz Pavulongate ?

        "ty zaś uczyń tak, abym słów na
        wiatr nie rzucał..."

        1. sory , Massai 17/03/03 14:15
          ale to ty się chyba naoglądałes za dużo telewizji...
          Ja ci tylko opowiadam jak to wygląda od naszej strony, pracowałem w szpitalu, więc wiem, nadal troche się udzielam...
          W Polsce jest około 100 tys. czynnych zawodowo lekarzy. Pewnie w każdym zawodzie trafiają się czarne owce. Ale ty uogólniasz, jakbys miał 10 lat. Dorośnij. podajesz cztery naganne sytuacje i twierdzisz "cała podkarpacka służba zdrowia jest be".
          Spotkałem już kilkunastu "adminów" co to się nawet do adminowania własnym kompem nie nadawali. Ale jako dojrzały człowiek wiem, że to nie byli ludzie z włąściwym wykształceniem i wiedzą. Nie twierdzę (tak jak ty byś to zrobił) że admini to banda jełopów i byle luzer zna się na kompach i sieciach lepiej niż admin.
          A o pavulon gate to się nawet wypowiadał nie będę, tyle bzdur co pismaki wymyślili w tej sprawie to szkoda gadać. Dość powiedzieć, że ten pawulon to nie usmiercania był używany tylko sprzedawany na lewo do gabinetów ginekologicznych i stosowany tam przy "wywoływaniu miesiączki"...

          ...Bronchos znaczy Nieujarzmieni...
          Nigdy mnie nie złapiecie ;-))

          1. sorry... , bolo 17/03/03 14:47
            ...ja nie twierdze, ze podkarpacka sluzba zdrowia jest be - twierdze, ze cala polska sluzba zdrowia jest chora - a ty i twoj szpital jestescie pozytywnymi, aczkolwiek bardzo nielicznymi wyjatkami...
            ale nie bede sie sprzeczal, bo pan doktor pewnie i tak wie lepiej - i jak to zwykle jest w tym fachu bedzie jak niepodleglosci bronil dobrego imienia swoich kolegow...
            przejzyj na oczy chlopie, albo po prostu przyjedz tutaj sie leczyc... :)))

            "ty zaś uczyń tak, abym słów na
            wiatr nie rzucał..."

            1. cóż, jak tak wywołujesz... , Massai 17/03/03 18:42
              to jeszcze odpowiem.
              Nie zgadzam się że cała polska śłużba zdrowia jest chora. Chorzy mogą byc co najwyżej obywatele którzy wybrali sobie takie władze, takich propagandziarzy i im w dodatku wierzą...
              Nie twierdzę że wszyscy lekarze są święci. A le to co opowiadasz to brzmi jak jakaś spiskowa teoria dziejów Przy przyjmowaniu na medycyne są może testy ze znajomości metod "brania" i wymuszania, i zbyt moralnych jednostek nie przyjmują? bzdury waszmość opowiadasz. Zwyczajnie, wszędzie znajdzie się swołocz, w medycynie także. Wcale nie więcej niż w twoim zawodzie, jakikolwiek on by nie był... chyba że jestes księdzem...
              W medycynie jest wiele patologicznych układów i sytacji, ale te najbardziej patologiczne są ukryte, bo dotyczą samych lekarzy, a konkretnie ich możliwości rozwoju zawodowego, sposobu leczenia.
              Jeśłi wnerwia cię to, że musisz czekać na swoją kolejkę na przyjęcie do szpitala, to odturlaj się od służby zdrowia i dowal politykom. Sąsiadowi co na nich głosował. Bankowi światowemu, czy kogo tam jeszcze obwiniasz za sytuację w Polsce...
              Powtarzam, nie twierdze że lekarze są święci. Ja tylko uważam że nalezy im się odrobina wdzięczności i szacunku za to że jeszcze próbuja leczyć.
              A takie gadanie to jakbyś postawił jednego faceta z łopatą przy wale przeciwpowodziowym i powiedział "utrzymaj ten wał!" Przyszła fala, i gośc utrzymuje jak może, walczy, gdzieś tam pocieknie, ale generalnie się jeszcze trzyma... A ty byś wsiadł na niego "co to k... za przecieki!"

              ...Bronchos znaczy Nieujarzmieni...
              Nigdy mnie nie złapiecie ;-))

              1. hehe :) , bolo 17/03/03 22:50
                - niezle porownanie z tym walem :))
                wiec jak sam widzisz nie masz wyjscia i musisz stac przy tym wale i pilnowac tych przeciekow - moze z czasem dolacza inni i zaczna cie w tym wspierac, zmieniajac przy okazji (na lepszy) ogolny obraz sluzby zdrowia w spoleczenstwie - czego ci serdecznie zycze :)

                ps. no i zebys nie zatracil z wiekiem mlodzienczego zapalu i zadziornosci ;)

                "ty zaś uczyń tak, abym słów na
                wiatr nie rzucał..."

  6. gdzie byles jak ja walczylem! ^^ , capri 17/03/03 00:55
    w pelni popieram czym dalem wyraz wczesniej :)))

    BTW: nie wybieracie sie gdzies w okolice?

    Quidquid latine dictum sit,
    altum videtur

    1. qcze na froncie byłem :) widziałem jak walczyłeś , Maverick 17/03/03 01:01
      a wiesz.. wybieramy się za jakiś czas, może na majóweczkę wpadniemy :) teraz mam drugi etat na "swoim" to muszę pilnować :) i mam mało czasu ale jest git. oporządzę się to wyskoczymy na północ :)

      a btw tematu.. to musiałem skrobnąć bo sie serio wqrzyłem. Twoje boje też czytałem ofc :)

      Pozdrowionka

  7. ech , Bodhi 17/03/03 01:11
    to chyba takie skrzywienie psychiczne Polakow, dorobic sie i pokazac jak sie rzadzi. Zdecydowanie popieram Maverick

    Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi Cię
    do swojego poziomu i pokona
    doświadczeniem.

  8. No nareszcie odezwaly sie glosy rozsadku. , speed 17/03/03 02:01
    bo myslalem juz ze tylko capri i ja mamy odmienne zdanie:))

    1. jak zwykle moje zdanie... , bwana 17/03/03 07:16
      no ale ok. niech i tak bedzie:)

      "you don't need your smile when I cut
      your throat"

  9. co ja na to? , pjfox 17/03/03 03:11
    moja firma jest wyłącznie informatyczna (-:
    i z nieinformatyków jest tylko sekretarka (-:
    a reszta to mniej lub bardziej sprawni informatycy/admini swojej działki - że tak napiszę (-:

    wogóle tu nie ma chyba zastosowania to co kiedyś chopaki pisali, i to tu teraz (-:

    sam nie wiem po co to piszę (-:

    W każdym razie:

    1. każdy u nas ma gg,icq,jabbera (SSL) tlena itp. - dużo spraw się przez to załatwia - o oszczędnościach na telefonach itd. nie wspomnę - bo to idzie w tysiące (-:

    2. radio z www jest - jak komu pasuje - choć czasu często nie ma nań - w dzień...

    3. Szef jest cięty (i słusznie) na różne lewizny - typu shareware, mp3 itd. - generalnie każdy pilnuje siebie i jest gut.


    Wcześniej pracowałem jako informatyk, ale obsługujący inne firmy, i tu trzeba było ostro kompromisować:
    - usprawnić p.Zosi komp, coby lepiej działał, zoptymalizować i-net, skonfigurować k.muzyczną itd. - czy zostawić jak jest - mniej kłopotu, więcej czasu - a czas to pieniądz (choć z drugiej strony firma p.Zosi płaci (-: )...

    w moim przypadku, i mojej firmy - to wybieraliśmy wersję: "Zadowolony klient" - chyba że było za dużo roboty, a często update kompa, oprogramowania itd. (niech mi pan wgra office'a = prosze... - a licencja?, ile? 1500... o to nie (-: )


    Widziałem sporo adminów obu typów, wszyscy mają swoje racje. Tak naprawdę często trudno zaklasyfikować danego admina - czy robi źle czy dobrze, nie mówimy tu o leniach, czy lewusach - tylko tych co się znają, i kompa umią obsłużyć bez myszki... (-:


    dobra tyle (=:

    taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

  10. nigdzie nie pisałem... , PrzeM 17/03/03 07:21
    ...że jak coś nie działa to siedzę na kawie i każę się prosić tydzień o naprawę. Powtórzę, nie dla mojego widzimisię wprowadziłem ograniczenia wszystkiego czego się da i jestem nieubłagany w sprawie instalacji jakichś bajerów i innych śmieci - to że mnie jest łatwiej wynika z faktu że ludzie NIE MAJĄ CO SPIEPRZYĆ. Czy to jest takie trudne do zrozumienia? Ja jestem na którymś tam miejscu - nie rozliczają mnie z tego że siedzę 8 godzin patrząc na Boarda, ale chwalą za to że pani Zosia i Pan Romek nie mają możliwości czegoś zwalić - na pierwszym miejscu jest dobro firmy, a to że Zosieńka czy Romuś mnie nie lubią bo ona nie ma Internetu a on Clipartów mnie wali. I jeśli jestem złym adminem to nie wiem dlaczego inwestują we mnie wysyłając na szkolenia i ubezpieczając? Już też pisałem, żyjemy w Polsce, gdzie ludzie są przyzwyczajeni żeby kręcić i kombnować - dasz palec, zeżrą rękę. Dlatego u mnie nie dostają nawet paznokcia...

    PrzeM

    above the mind - powered by meat...

    1. dokladnie , Druzil 17/03/03 07:30
      W powaznych firmach czesto jest stosowany tzw "zamordyzm".
      User nie ma prawa instalowac sobie sam czegokolwiek (system jest odpowiedni spreparowany) .
      Tylko pare aplikacji ktore potrzebne sa do pracy i tyle.
      Zadnych gg itp.
      Pozatym do pomocy userom (pytania dlaczego mi nie dziala itp.) to raczej jest serwis/help desk niz sam admin.

      1. czyli , Jumper 17/03/03 07:33
        ja pracuje w powaznej firmie...

        "Łatwiej wybaczyć wrogowi niż
        przyjacielowi"
        William Blake

        1. 1 pytanko :) , Maverick 17/03/03 07:39
          czy jako user także chciałbyś tam pracować? w sztywniackiej tzn. poważnej firmie?

          1. e tam , Druzil 17/03/03 07:54
            Maveric pierwsza sprawa o czym my mowimy, o informatyku (koles od wszystkiego) , czy administratorze systemu/sieci ?

            Bo w pierwszym przeypadku, owszem musisz latac i pomagac userom bo to tam pracujesz, ale juz jako admin masz zupelnie inne obowiazki.

            1. :) jak zdechnie kompik to administrator dzwoni po informatyka? , Maverick 17/03/03 08:24
              bo z tego o co pytasz to tak wynika. myślałem, że administrator to taki dobry info że ze wszystkim sobie poradzi

              1. nie, nie , Jumper 17/03/03 08:36
                nie o to chodzi...
                ja jako administrator jestem odpowiedzialny za sprzet, siec itp. oraz pomoc uzykownikom jednakze aplikacje, na ktorych pracuja posiadaja swoj HELPDESK i jesli jest z nimi jakis problem to conajwyzej moge looknac co sie dzieje i ew. zglaszam to do helpdesku. Nawet jesli mialbym opanowana aplikacje na 100% to mam przykaz z GORY ze nie mam prowadzic zadnych szkolen - userzy jezdza po to na swoje szkolenia.

                "Łatwiej wybaczyć wrogowi niż
                przyjacielowi"
                William Blake

              2. ehhh , Druzil 17/03/03 08:38
                Widac ze brakuje ci doswiadczenia kolego.
                Jak sie pracuje na maszynach za dziesiatki tysiecy dolarow to admin tam nic nie naprawi
                Przyjezdza sobie taki np inzynier hp i dlubie.
                Mam wrazenie ze pracujesz malutkiej firmie w ktorej jest jednen server na pececie.

                1. ok, no jasne że to co innego :) , Maverick 17/03/03 09:15
                  a doświadczenia to nigdy za wiele. mam dopiero 29 lat i duuużo się muszę nauczyć :)

                  od Was koledzy też się uczę przecież :)

                  1. hehe , Druzil 17/03/03 09:19
                    Nie wiek jest wazny ale ilosc przpracowanych lat w branzy :)

                2. no wlasnie , Jumper 17/03/03 09:15
                  te setki tysiecy to po to, ze za kazdy dzien zwloki servis placi Ci kase... wiec po co masz grzebac w serverze skoro ma gwarancje czasami na duuuzo lat i oplacony servis

                  "Łatwiej wybaczyć wrogowi niż
                  przyjacielowi"
                  William Blake

                  1. mało jest takich firm chyba , Maverick 17/03/03 09:57
                    zdecydowanie więcej jest takich na 100-150 kompów i bez żadnych AS-ów także bez przesady :) większość sysów to win98 albo eNTki jakieś. jasne że w branży nie pracuję zbyt długo, jakieś 7 latek dopiero ale uczę się.. uczę :))

          2. sorki , Jumper 17/03/03 08:16
            co mnie to interesuje... ja jestem informatykiem i tyle... userzy nie beda mieli internetu, udostepnionych fdd/cd itp... i tyle, oni o tym doskonale wiedza, a ja sie nie wystawie na zjebke z GORY jak dokonam jakies samowolki.

            "Łatwiej wybaczyć wrogowi niż
            przyjacielowi"
            William Blake

    2. PrzeMo.. bez urazy przecież :) do Ciebie było tylko o dobrym adminie , Maverick 17/03/03 07:36
      bo o tym pisałeś, a reszta to tak ogólnie o większości. wiesz.. nie zgodzę się z Tobą, że jak dasz palec to zeżrą rękę. jeśli tak to jakieś szkolenie by się przydało bo sztuka w tym żeby dać palec a rękę dadzą Ci ludzie "pod Tobą".

      a z tą kawką to w wielu przypadkach tak jest. poczytaj jeszcze raz tamtego posta.. i to prześciganie się w ilości nielubianych kolegów.

      aha.. ważną kwestię też poruszyłeś przy okazji.. "nie mają co spieprzyć" :))) może wogóle zabrać im kompy i dać zeszyty?

      zajmuję się podobnymi rzeczami ale jakoś zdanie mam inne.
      PrzeMku, bez urazy, jeśli tak Ci się pracuje spoko to ok. tylko postaw się w sytuacji Twojego usera jak będziesz np. dziś z takowym ancymonkiem rozmawiał, co Ty byś poczuł po rozmowie z Takim Sobą? czasem jak się zapomnę to tak robię bo nie ukrywam że czasem wqrzenie sięga zenitu :))

      Pozdrawiam i życzę miłego dnia i bystrych userów :) i uśmiechu uśmiechu uśmiechu.. to najważniejsze

      1. a tu się zgodzę... , PrzeM 17/03/03 08:14
        ...że będąc na miejscu usera może krzywiłbym się na takiego admina jak ja. Ale taka pani czy pan jest przyjęta do pracy jako pani czy pan do wpisywania faktur. Koniec. I teraz on chce mieć internet, GG, i Cliparty. Tłumacz teraz że nie, bo ma walić 8 godzin w systemie magazynowym. A on, że przecież nikt się nie dowie, że co to malutkie GG, i parę rysuneczków. Teraz przemnóż to razy no...50 i masz 50 osób którym odmawiam, jednym ładniej, a innym już ostrzej bo proszą o to stosiódmy raz :). Masz uśmiech na twarzy a w środku k...ami sypiesz jak dziki. A swoją drogą jak też już pisałem, wersja "zeszyt i ołówek" w wersji 21 wiek, czyli NTki z 2 przyciskami + zero praw byłaby wskazana - ale niestety...
        oki, idę adminować, zepsuł się zasilacz. Akurat to robię od reki...
        bo umiem ;)))))))))))))))
        po, żadnych urazów nie żywię :)

        PrzeM

        above the mind - powered by meat...

        1. :)) zasilacz tak się palił do roboty że się spalił :)) , Maverick 17/03/03 08:26
          hehe

        2. cos jest nie tak z tym odmawianiem , bwana 17/03/03 10:25
          to przeciez nie admin ustala co wolno a czego nie - powinienes ustalic sprawy w ten sposob: "Pani Ziuto, ja wykonuje polecenia prezesa - jak prezes sie zgodzi na GG i rozbierane puzzle, to ja je pani zainstaluje". W koncu admin to "wladza wykonawcza" a ustawodawcza to wierchuszka, wiec niech wierchuszka sie tlumaczy (tym bardziej ze ma prawo odmawiac takich rzeczy - prawem pracodawcy). W taki sposob w tej materii bedziesz mial spokoj;-D

          "you don't need your smile when I cut
          your throat"

          1. ale , Jumper 17/03/03 10:54
            zwykle wczesniej jest "ekspertem", ktory ustala zasady, a potem szef je zatwierdza. Zreszta ten szef jesli jest laikiem, to na dobra sprawe administrator robi to co uwaza za sluszne.

            "Łatwiej wybaczyć wrogowi niż
            przyjacielowi"
            William Blake

            1. no ale to niczemu nie przeszkadza , bwana 17/03/03 11:03
              pani Ziuta prosi szefa, szef pyta admina, admin (uczciwie i obiektywnie) nie rekomenduje, pokrotce opisujac mozliwe zagrozenia dla firmy, szef odmawia pani Ziucie, sprawa jest czysta.

              ew. szef pozwala, wtedy admin mowi szefowi, ze spelni prosbe pani Ziuty na podstawie pisemnego (papier, mail, dokument lotusowy - zaleznie jaki jest system obiegu dokumentow w firmie) polecenia - zeby w razie problemow miec "podkladke".

              dupokryjstwo w takich sytuacjach jest bardzo wazne. "Czy ktos mnie w koncu uwolni od tego piekielnego ksiezula?"

              "you don't need your smile when I cut
              your throat"

              1. zakladasz istnienie normalnego szefa admina , Ranx 17/03/03 13:50
                co sie rzadko zdaza. ja akurat mam. ale moj szef ma ciekawe jazdy ze swoimi szefami. czasem jak mi opowiada to wlosy (resztki) staja deba (debica:)))).
                krotko mowiac wszystko zalezy...

                o roztramtajdany charkopryszczańcu...

  11. mam wrażenie... , XTC 17/03/03 07:39
    że wszyscy "user power" którzy tak głośno krzyczą nie tyle zastanowili się co naprawdę jest napisane tylko krzyczą na fali ogólnej postawy "Ci durni leniwi za nic biorący tylko kasę admini" ...
    rozumiem, że temat modny bo budzi "współczucie" - "Zły admin i niczemu nie winny user gnębiony dosłownie i w przenośni"...
    mam wrażenie, że sami nakręcacie tą spiralkę...
    skoro "każdy wie i każdy rozumie" to myślę, że przeczytawszy nasze rady - chłopak sam sobie dobierze "co jest w/g niego ok" ... nie widzicie, że w większości przypadków ten tekst nie ma wydźwięku "bądź despotycznym dupkiem" tylko "pilnuj swoich obowiązków, wywiązuj się z nich i nie daj się wpędzić w jakieś prywatne wojenki pani Ania vs pani Henia"...
    ale nic... krzyczcie sobie... przecież zjednacie sobie ludzi etc...
    czekam teraz tylko na "Pierwszy miesiąc w pracy - jak być userem" i potem wojnę o parę lekko przekolorowanych opisów czy świadomych i celowych żartów...
    podkreślając to nad czym tak gardłujesz oburzony:

    NO BEZ JAJ!

    Linux

    1. na szczęście to tylko wrażenie.doczytaj do końca , Maverick 17/03/03 07:43
      tam pisze że też jestem adminem tylko mam w pracy kolegów a nie cyborgi

  12. co do mnie , McRabbit 17/03/03 07:42
    to mowiac o tym ze nie robie czegos natychmiast kierowalem sie doswiadczeniem, okazuje sie bowiem (dla mnie jest to oczywiste) ze przytoczony tutaj pan romek ma problem, i w nosie ma to ze ja jestem zajety i mam cos zrobic innego, idac do niego i robiac tabelke w excelu bo facet nie rozumie idei tabeli przestawnej zawalam inna robote (tu przytoczona mani zosia) i co sie okazuje, ze pani zosia na zebraniu powie ze pan Administarator to siedzi i robi wszytsko dla kolegow z pracy a ja olewa i nie chce jej pomoc, jezeli mowie ze zrobie to za 3 godziny, 4 tygodnie 2 lata, to to zrobie w takim terminie i tyle,
    niejednokrotnie zdarzalo sie ze cos komus obiecalem na wczoraj a tu odezwala sie zlosliwosc rzeczy martwych,
    w firmie userzy wiedza jedno, jak podejmuje jakos decyzje lub udzielam jakis zapewnien to zrobie wszystko aby sie z tego wywiazac 99% sie udaje 1% to czynnik zewnetrzny i moj blad w rozpatrzeniu problemu,
    wiec polecajac cos komus jesli chodzi o administarcje to,
    1. administarator powinien byc stanowczy i konsekwentny
    2. najwazniejsze jest dobro firmy
    3. powinien maksymalnie pomagac userom ( nie sciagac z netu cracki, mp3, czy inne takie)
    uwazam ze takiego administartora beda w firmie szanowac, a to lepsze niz lubic

    -wyjasniajac
    - gg u mnie w pracy nie ma nikt (nawet ja) to co widac w necie to gg z konsoli z domu
    - mp3 nie chce miec w sieci tak samo jak filmow etc, ftpy zablokowane, to ja sciagam oprogramowanie i je instaluje
    - dostep do netu maja tylko wybrane osoby to prezes decyduje co komu na ile czasu
    - wszystkie wejcia do systemu sa personalizowane, jak ktos odda swoje haslo to jego sprawa, (zalecenie jest o wylogowywaniu sie przy opuszczaniu stanowiska pracy)
    - co tydzien skladam pisemny raport do zarzadu o pracach wykonanych, sugestiach i proponowanych udogodnieniach

    pozdrawiam

    rabbit@dobrze.robi.to :-))

    1. gicio :) gdyby tak mogło być wszędzie.. , Maverick 17/03/03 07:50
      ja raczej miałem kilka słów do kolegów którzy prawie na złość lub żeby się pokazać na stanowisku nie robili tego co do nich należy a tylko usadzali kolegów i koleżanki.

      jeśli ktoś nie jest taką przytoczoną wcześniej babcią klozetową to nie ma się co na mnie obruszać. pozdrowionka

  13. W duzych firmach jest podział , Plum 17/03/03 09:09
    na administratorów
    programistów/wdrożeniowców
    help-desk
    koordynatorów
    Przy użyciu ponad 1041 Pc biurowych i ponad 95 przemysłowych i około 2000 tys użytkwników nie ma mowy o GG ,tlen ,mp3,divix itp .
    Programy muszą byc standardowe , z licencjami , uprawnienia uzytkowników sa poteznie ograniczone.(łacznie z fdd i cd) a karty muzyczne choc zainstalowne to jednak pc sa rozprowadzane bez głośników czy nagrywarek.
    Siec w firmie z dostępem ogólnym uzytkowników do internetu i z możliwościa instalacji oprogramowania oznacza ze po inspekcji BSA i policji takak firma traci (zarekwirowane jako dowód) połowe komputerów i nierzadko serwer plików oraz pocztowy. (vide duża firma z Pruszkowa)

    najwiekszy polski zaklad
    elektoniczny -
    fabryka lamp kineskopowych

  14. A ja rozumiem PrzeM-a , zartie 17/03/03 09:51
    Mam kolegę, który kiedyś nauczył się instalować NT-ka i ciągle grzebał w systemie, regularnie rozwalając połowę sieci w firmie, w której pracował (bo nie ograniczał się tylko do swojego komputera, poza tym część kompów pracowała pod W95/98). Takiej osobie admin musi wskazać miejsce w szeregu.

    Gdybym dostawał złotówkę za każde przekleństwo pod adresem Microsoftu już dawno byłbym milionerem

  15. mam gdzies to co robi rzad ktos go w koncu wybieral , etranger 17/03/03 11:10
    ale niezniose gadanie ze malo zarabiaja, inna sprawe ze szpitali ktore robia dobra robote jest coraz wiecej i tak ma byc, ale w lape nigdy nie dam.
    Wracajac do Rzeszowa to sprawa w jednym momecie obila sie o prokurature kiedy to pani polazna spieszyla sie do domu i chciala "pomoc" kobiecie urodzic naciskajac na jej brzuch co spowodowalo nieodwracalne uszkodzenia macicy i kobieta jest bezplodna maz tej kobiety niechcacy potem popchnal polozna ze schodow,final to dwie rozprawy. To tez wiem od znajomych ktorym sie to stalo, i nie wydaje mi sie zeby to zmyslili
    Oczywiscie Rzeszow

    IStal sie switch:)

  16. Ze mną to informatycy mają dobrze, bo , sebtar 17/03/03 12:22
    po jednej rozmowie już więcej do tych gamoni nigdy nie zadzwoniłem :-~

    Demokracja to władztwo intrygantów,
    wybieranych przez głupców.

    
All rights reserved ® Copyright and Design 2001-2026, TwojePC.PL