Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
B O A R D
   » Board
 » Zadaj pytanie
 » Archiwum
 » Szukaj
 » Stylizacja

 
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
OBECNI NA TPC
 
 » biEski 01:40
 » adolphik 01:37
 » Wojtekar 01:35
 » Yog-Sotho 01:30
 » Jack 01:29
 » Janusz 01:25
 » Grocal 01:23
 » GULIwer 01:12
 » piszczyk 01:11
 » MARC 01:11
 » bodeq 01:08
 » lcf 01:08
 » DrLamok 00:52
 » markonmot 00:52
 » Robak 00:50
 » Whisky 00:50
 » Martens 00:45
 » Posangel 00:45
 » emigrus 00:43
 » Bart 00:32

 Dzisiaj przeczytano
 1788 postów,
 wczoraj 24602

 Szybkie ładowanie
 jest:
włączone.

 
TwojePC.pl © 2001 - 2021
A R C H I W A L N A   W I A D O M O Ś Ć
    

[OT] studenci nie umieja czytac.... (ten post nic nie wnosi zeby nie bylo...) , Ranx 1/12/03 09:55
juz nie moge... przychodza studenci i melduja bledy albo problemy ale za cholere zaden burak nie potrafi powiedziec jaki blad wywala komp....
sie grzecznie pytam o co chodzi i jaki blad (moze byc roznie w koncu, choc i tak 98% to zapomniane haslo) i 95% melduje ze przeczytalo ale nie wie, albo nie wie o co chodzi... pozostale 5% melduje ze nie czytalo.... to po co przylaza? jestem qrde wrozka?
eee zolc mnie zalewa.... juz mam dosyc....
aha systemy to w2k na serwerze w2k/w2k3... wszystko polskie... pelne komunikaty.....

o roztramtajdany charkopryszczańcu...

  1. studenci to ogranizone istoty ;> , NimnuL-Redakcja 1/12/03 10:00
    z doswiadczenia wiem bo sie obracam w tym srodowisku ... i sam nim jestem ;>

    Gdyby nie wymyślono elektryczności,
    siedziałbym przed komputerem przy
    świeczkach.

  2. może tylko , Agnes 1/12/03 10:05
    wniosę poprawkę - nie tylko studenci :)

    Metafizyka: - Poznaj, proszę, to jest
    Fizyk, a to jego Meta...

    1. wlasnie , NimnuL-Redakcja 1/12/03 10:07
      pozatym mozna inaczej na to spojzec ... Admini nie rozumieja co do nich uzytkownicy rozmawiaja ;)

      Gdyby nie wymyślono elektryczności,
      siedziałbym przed komputerem przy
      świeczkach.

      1. wyslawiac tez sie trzeba naumiec , Ranx 1/12/03 11:07
        a nie wyzrucac z siebie ciag wyrazow z nadzieja ze ktos to zajarzy...:)

        o roztramtajdany charkopryszczańcu...

  3. oj mylisz sie , bartek_mi 1/12/03 10:07
    oni umieja czytac
    im sie NIE CHCE ;)))))))

    wiem po sobie ;)))

    dzisiaj jest jutrzejszym wczoraj

    1. dupa tam... , Ranx 1/12/03 11:06
      moze i umieja i na pewno im sie nei chce
      ale czytanie ze zrozumieniem to juz serio czarna magia...
      moze uogolnilem niepotrzebnie
      ale u mnie to norma.... poza tymi co umieja...

      o roztramtajdany charkopryszczańcu...

    2. Może i umieją , exmac 8/12/03 08:57
      ale nie rozumieją, co czytają i nie mam tu na myśli żadnych skomplikowanych komunikatów Windowsa, ale cokolwiek np: "Proszę nie wnosić jedzenia, napojów i okryć wierzchnich".

      1. no i o to tez mi chodzi , Ranx 11/12/03 14:47
        :))

        o roztramtajdany charkopryszczańcu...

  4. hmm , akustyk 1/12/03 10:33
    to juz jest blizsze prawdy.

    http://akustyk.magma-net.pl

  5. Czyzby zjebka od szefa , Japi 1/12/03 10:55
    za nieodpowiednie podejscie do studenta?

    1. od razu zjebka , Ranx 1/12/03 11:11
      byla zadyma z jakims bucem to dostalem polecenie pociecia uprawnien. ok. to teraz dzieja sie cuda (z nie mojej winy czy tez serwera...) i przylaza i o ile niewielka czesc powie o co biega to od rana bylo z 50 osob nie majacych pojecia o co im biega....

      o roztramtajdany charkopryszczańcu...

  6. A ja wam teraz opowiam coś fajnego , El Vis 1/12/03 11:00
    Jakiś czas temu przyszedł kolega do mojej przyjaciółki oboje studiują na polibudzie, siakieś budownictwo czy cuś innego. Temu kolesiowi umarł komputer. Zdechł w czasie pisania jakiejś pracy. Kolo zupełna lama, a przyjaciółka, dziewczyna bardzo kumata i do tego śliczna (pozdrawiam serdecznie). Przyszedł do niej z ramem w ręku i prosi, aby włożyła go do swojego kompa, bo może praca się zapisała. Takie są realia moi drodzy, studenci choć niby powinni być ludźmi myślącymi (nie wszyscy oczywiście, a nawet bym powiedział, że niewielu takich nie myślących, ich po prostu najbardziej widać) i w miarę inteligentnymi (przynajmniej Ci z Politechniki Wrocławskiej), niestety takimi nie zawsze są.

    I don't suffer from insanity.
    I actually quite enjoy it.

    1. hmm , akustyk 1/12/03 13:54
      wolalbym, zeby student Budownictwa wiedzial jak stawia sie trwale budynki, niz zeby byl guru komputerowym. wyzsza uczelnia oznacza oprocz podwyzania poziomu intelektualnego takze waska specjalizacje. nie powinno sie oczekiwac, ze inzynier bedzie pisal poematy w podaniach do urzedow, albo ze polonista bedzie cichym hakerem wieczorami po domu. specjalisci sa od tego, by dobrze znali sie na wlasnej dziedzinie.

      taka mala dygresja - za komuny bylo tak, ze wszyscy sie na wszystkim znali, ale nikt porzadnie nie robil wlasnej roboty, bo nie bylo prawdziwych ekspertow. teraz dazy sie do czegos co od lat bylo na zachodzie, czyli waskiej specjalizacji. Meyer z Berlina jest wybitnym specjalista od konstrukcji budowli rekreacyjnych. Schmidt z Monachium jest perfekcjonista w wyposazaniu wnetrz. jak sie zbiora do kupy to potrafia zaprojektowac fantastyczny 5-gwiazdkowy hotel. jesli zrobi to tylko jeden z nich doksztalcajac sie w dzialce tego drugiego, to efekt koncowy bedzie gowniany, bo ani jednego ani drugiego nie zrobi porzadnie.

      podsumowujac - nie przykladal bym wlasnej miarki do wszystkich, z ktorymi sie spotykam. nie oczekuje np. od mojego kolegi w gabinecie, ze bedzie guru w dajmy na to PHP czy HTML-u, choc pewnie by mu sie to nie raz przydalo. wystarczy, ze jest dobrym mozgiem i pisze wysokiej klasy prace, bo po to robi sie doktorat. on ma byc dobrym specjalista w swojej dziedzinie, a nie umiec "wszystkiego po troche". jak bedzie mial problem ze strona WWW to z przyjemnoscia mu pomoge bez ublizania, ze jest d... i tego nie umie. podobnie jak on pomoze mi przy konfiguracji serwera bez stekania, ze powinienem sobie sam poradzic. nawet gdy bedzie to dziecinnie prosty problem, z ktorym powinienem sobie sam poradzic

      http://akustyk.magma-net.pl

      1. zgadzam sie i juz. , Ranx 1/12/03 14:34
        i z tym nizej i o "poecie co mial na mysli".
        i w niejakim oderwaniu.
        po to nas ucza czytac i rozumiec text czytany zebym nie musial zgadywac co rozmowca ma na mysli. wszak telepata nie jestem.

        o roztramtajdany charkopryszczańcu...

        1. hmm , akustyk 1/12/03 14:56
          Ranx, ja musialem dwa razy przeczytac tego posta, zeby zajarzyc o co Ciebie kaman. pomijajac pewne wyrwanie z kontekstu (bo muslalem sie domyslac z jakich przyczyn piszesz) zasady poprawnej wypowiedzi wymagaja, by kazdy taki temat zawieral sformulowanie jakiegos problemu, a tutaj jest psioczenie na ludzka ulomnosc i domaganie sie pocieszenia ("niech mnie ktos przytuli" glosem osiolka ze Shreka). odgaduje, ze wkurzyli Ci studenci na laboratorium / w akademiku / praktykujacy w firmie* (* niepotrzebne skreslic) ale okolicznosci nie sa dla mnie w pelni jasne. skad mam wiedziec, ze nie sa to osoby, ktore rzucono przed kompa z nowym systemem operacyjnym, ktorego za cholere nie znaja a wobec przyzwyczajen do np. Win 98 reaguja nie tak jak powinny, ale zwyczajowoolewajac bledy?

          po prawdzie, to takim postem powielasz blad, ktory probujesz napietnowac ;-)))))

          swoja droga, popracowalbys troche z przyslowiowa Pania Krysia z ksiegowosci, czy Irenka z sekretariatu, ktora potrafi wezwac admina z oddalonego o kilometr budynku bo "drukarka nie drukuje" gdzie przyczyna okazuje sie brak papieru lub nie wlaczenie ww. drukarki.... bys dopiero studentow docenil ;-))))

          http://akustyk.magma-net.pl

          1. wiec... , Ranx 1/12/03 15:09
            pracuje jako administracyjny w szkole.
            mam do czynienia z paniami krysiami i studentami.
            czasami nie wiem kto jest gorszy. do tej pory sytuacja byla w miare wyrownana ale dzis do momentu napisania posta mialem jak pisalem 50 wizyt gosci nie majacych pojecia po co do mnie przyszli.
            - pan profesor mnie wyslal do pana
            - dlaczego?
            - noooooo....
            - cos sie stalo?
            - nooooooo bo nie moge....
            - hmmmm (zlosliwosc sie na usta cisnie:))) pracowac?
            - hmmmmm noooo
            - zalogowac sie?
            - chyba
            - a co napisal komputer? (wiem ze pytanie zle zadane ale co tam...)
            - noooo czytalem...
            - iiii?
            - mialem sie zglosic do administratora
            - czemu? cos wiecej napisal na pewno.
            i w tym stylu ..... ile mozna? dodam ze chodzilo o zapomniane haslo. choc czasem zdarzaja sie inne wypadki. stad moje glupie pytania...
            wiem ze napisalem w stylu "poklepcie mnie po plecach" ale wiem tez ze nie jestem odosobnionym zawodnikiem pracujacym w takich warunkach... moglem zabic nastepnego albo napisac tego posta... quaka nie moge odpalic...
            a o historie jakie kto mial z paniami krysiami tosmy kiedys oddzielnego posta zapodali. dawno dosc temu i dosc duzo i wesolo bylo:)
            aha mamy 2 lokacje.... oddalone o 10-13 min spacerem...:) administracja w wiekszosci jest w tym 2....

            o roztramtajdany charkopryszczańcu...

            1. hmmm , akustyk 1/12/03 15:12
              admin to raczej dobrze platna praca. ale rozowo nie jest, bo "radosna tworczosc" userow sprawia, ze nie rzadko ma sie przeje...chane. taka fucha, co zrobisz :-)))))

              http://akustyk.magma-net.pl

              1. heh , Ranx 2/12/03 12:00
                placa jak placa ale za to regularnie (tfu tfu :))
                http://www.userfriendly.pl/....php?data=1998-01-31
                cos opisujace moj wczorajszy dzien:)

                o roztramtajdany charkopryszczańcu...

    2. spox... , XTC 2/12/03 09:57
      ja wymieniałem kiedyś u kumpli - studentów informatyki kartę na AGP - bo kolega się obawiał - wszak to problem sprzętowy :) ... no i przy okazji procesor zmieniałem...
      wyjąłem celka na slot1 - każdy wie, że wielki jak karta rozszerzeń...
      - kolega klepiący mud'a obok zerka wreszcie zaciekawiony pyta... - co to?... ja robiąc oczy mówię... "procesor" ...
      (a że w biosie konfigurowałem sys pod ten drugi procesor) - zapytał kiwając głową w stronę monitora z ekranem bios'u "a on tak może?... bez procesora?" ...
      myślałem, że żartuje... nie żartował...
      :)

      Linux

  7. Zazwyczaj głupotą grzeszą studentki... , spieq-Redakcja 1/12/03 11:09
    Wiem to po swoim roczniku (na roku 95% to kobiety). O komputerach nie pogadasz z ŻADNĄ. O literaturze porozmawiasz z co dziesiątą. O muzyce tylko z JEDNĄ, ale odpadła i musiała rok powtarzać (problemy osobiste).

    Troszki prywaty - moja kobieta to najmądrzejszy osobnik na świecie..

    A teraz bezpośrednio do tematu - Ranxiu.. Nie pamięta wół jak cielęciem był... ;>

    To ja, ten słynny emotidestruktor.

    [podążaj za Żółtą Taksówką...]

    1. obrazasz mnie:) , Ranx 1/12/03 11:13
      heh...
      moze wyjatki ale przynajmniej ze studentki "wyciagne" ze zapomniala hasla... ale z takiego co to mu sie wydaje? zapomnij do niczego sie nie przyzna nawet jak mu log pokaze....
      ja pamietam swoje hasla:) i nie mialem internetu z gotowymi laborkami:) niech klega Japi powie co teras mu studenci wywalaja na laborkach... to juz nawet nie glupota... oni nie wiedza co podpisuja....

      o roztramtajdany charkopryszczańcu...

      1. Konspiracyjnie pominąłem sprawę studentek płci męskiej... (u mnie na roku) , spieq-Redakcja 1/12/03 11:21
        Nie będę się wypowiadał, gdyż cenzura i poprawność polityczna (mniejszości seksualnie by mnie zaszlachtowały).

        To ja, ten słynny emotidestruktor.

        [podążaj za Żółtą Taksówką...]

    2. spieq, ale ty ... , Iza WGK 1/12/03 11:37
      kadzisz:);) No bez jaj, jestes na polonistyce, mam chociazby 2 kumpele na polonistyce w tym jedna to najzdolniejsza gotka jaka znam, gra w rpg, prowadzi systemy, slucha konkretnej muzy, zainteresowania niesamowite. O kompach nie pogadasz, ale z literatury bys przy niej wysiadł...No i juz chyba znioszczyklam twoja srednia;) Mysle ze to wina podejsca do kobiet i tyle. Po prostu chyba nie masz ochoty z zadna wychodzic dalej niz "co dzis bylo na zajeciach, jaka pogoda"

      A twoja kobieta jest madrzejsza, ale znasz ja zapewne doglebniej niz inne, wiesz co lubi, o czym gadac. Nie no..jakos trudno mi uwierzyc ze nie masz o czym znimi agdac. o prosty pewnie nie chcesz,.,,
      ps. :> Mozesz zawsze pogadac ze mnal ;P:) Ale z ludzi ze studoiw trzeba dlugo wydobywac zainteresowania przy piwku np a mysle ze pare osobniczek cie jeszcze zaskoczy. Przeciez nie kazdy obnosi sie z tym co lubi:)

      Heh..no dobra, unioslam sie ;) Nagorsze ze nie wiem po co:)

      How fortunate the man with none ...

      1. Ostatnio i tak więcej piję niż czytam, więc wizja napicia się piwka , spieq-Redakcja 1/12/03 11:45
        mi bardzo odpowiada...

        Uniosłaś się, bo jesteś kobietą, a ja, być może podświadomie, czekałem na to :>

        Aha. Żeby poprawić Twój (Wasz) kobiecy wizerunek. Widziałaś kiedyś na boardzie kobietę-trolla? :D (kobieta-kot się nie liczy :P )

        To ja, ten słynny emotidestruktor.

        [podążaj za Żółtą Taksówką...]

        1. gycko , Franz 1/12/03 12:12
          tak na prawde byl kobita;))

          Jest źle a będzie jeszcze gorzej.
          Niedługo nas z ujni europejskiej
          wyrzucą.

    3. hmm , akustyk 1/12/03 14:02
      skonczylem studia na kierunku Matematyka stosowana na Polibudzie Wroclawskiej. z okolo 30 osob, ktore dotrwaly do obrony pracy spokojnie polowa to panie. panie, ktore bardzo dobrze sobie radzily na studiach wydawalo by sie stricte meskich, wydawalo by sie zupelnie dysonansujacych z kobiecym umyslem. a jednak... zadna z nich nie miala wiekszych problemow z kompami, choc i czasem pomagalismy im klepac kod w C++ albo Javie, ktora nas (facetow) troche bardziej wciagala, w zwiazku z czym mielismy wieksza wprawe.

      wydaje mi sie, ze od przyszlych filologow powinno sie wymagac raczej orientacji w literaturze i kwestiach jezykowych (czy Bog jeden wie w czym - nie jestem ekspertem, bo nienawidzilem polskiego od dziecka i do konca zycia pozostanie mi awersja do tych, za przeproszeniem, pierdol "co poeta mial na mysli" :///). jesli nie beda ekspertami w kompach, to zawsze moga poszukac pomocy u kogos lepiej obcykanego. a jak bedzie jakas przyjemna, gladka dziouszka, to nie ma gnata by nie znalazl sie uczynny kolega z Polibudy co pomoze skopiowac pliki na dyskietke, ustawic marginesy w Wordzie, czy chocby wlaczyc komputer. a co ? :-))))))

      http://akustyk.magma-net.pl

    4. obawiam się że się mylisz!!!!! , ZGreG 2/12/03 12:38
      najmądrzejszą Panią jest moja kobieta (-: I wierz mi - tysiąc razy częściej spotykam świadomą, inteligentną, oczytaną, w miarę zorientowaną kobietę niż podobnego osobnika płci męskiej - niestety!!! Faceci to straszne lenie... KObiety o wiele częściej czytają i o wiele więcej.. I wcale nie idzie o durne pisam kolorowe czy Harlequiny. Tym bardziej to jest drażniące że często mam doczynienia z facetami, którzy mają w sumie większy potencjał - ale go marnują (nie jest to stereotyp ale moje obserwacje).... POtrafią być znacznie bardziej wielowątkowi - a zamykają się wyjątkowo wąską specjalizacją... Akustyk ma rację co do kwestii zawodowych - ale potem jest jeszcze życie - kultura itp.... Faceci tutaj wymiękają... Totalnie... Niestety

      podpis?
      jaki podpis!

  8. A ja lubiłem swoich studentów , P_M_ 1/12/03 14:34
    Bystrzy nie do końca byli, to fakt. Ale jak się ich przeczołga na początku, to później można trochę poluzować. Sęk w tym, że im się faktycznie nie chce w większości przypadków.
    Obecnie nie mam już zajęć i czasem trochę mi tego brakuje.
    Uczenie studentów jest spoko, bo w przeciwieństwie do niższych szczebli edukacji wciąż możemy od nich czegoś wymagać. Szczerze współczuję belfrom np. z gimnazjum. Jak jesteś wymagający, to ci "kreta" do kawy dosypią... albo napuszczą starych, bo się znęcasz nad dziećmi.

    1. ehh , Birdman 1/12/03 17:48
      ja ci dam przeczołgać studenta!! toz to poprostu swinstwo i czysta esencja sadyzmu!! do studenta trzeba milo i uprzejmie np: "pan da ten indeks i powie co mam wpisać" :]

      Potrzebujesz hostingu?
      http://www.swhosting.pl

      1. hmm , akustyk 1/12/03 17:55
        Ty cos piles !?

        studenci to z malymi wyjatkami lenie smierdzace, ktore trzeba poganiac, zeby cokolwiek zrobily. najczesciej trzeba na poczatku semestru ich ustawic i pokazac, ze bez pracy nie ma kolaczy. bo jak sie tego nie zrobi, to potem trzeba polowe usadzic ;-)

        http://akustyk.magma-net.pl

        1. no ludzie , Birdman 1/12/03 18:47
          troche zrozumienia dla innego czlowieka... jak mozna biednego studenta, bedacego w najlepszych latach swojego zycia, katowac jakoms bezsensowna paplanina szalonych maniaków (np: Cauchy nikt chyba nie wie ile on wymyslil twierdzen); studentowi trzeba uprzyjemniac zycie...
          nie nic nie piłem, tylko mialem dzisiaj 4h laborek 2h z elektroniki i 2h z metod numerycznych; koles od metod numerycznych wlasnie bardzo lubuje sie w "przeczołgiwaniu" nas;

          Potrzebujesz hostingu?
          http://www.swhosting.pl

          1. w 100% popieram, , Quad 1/12/03 19:43
            przedmowce. Hmm "przeczolgac" studenta???!!! Rozumiem i jestem w pelni swiadom faktu, ze studenci sa leniwi, bo sam jestem jednym z nich i jestem leniwy ;) ale podejscie wykladowcow/cwiczeniowcow/laborantow do ich "podopiecznych"(zeby nie powtarzac slowa "student " ;) jest dla mnie niewytlumaczalne. Rozumiem, ze trzeba czasem troche przycisnac, zeby sie zaczeli uczyc, ale to nadal nie usprawiedliwia stosunku madrych profesorow do dydaktyki. Bardzo mnie dziwia slowa Akustyka, P_M_'a, no ale oni najwyrazniej sa juz po drugiej stronie barykady.

            1. hmm , akustyk 1/12/03 21:58
              i wlasnie dlatego, ze sa po drugiej stronie barykady postepuja tak jak postepuja. bo znajac sytuacje z obu stron wiedza, ze bardziej korzystne dla studenta jest jak sie go przycisnie. polska mentalnosc niestety jest taka, ze jak sie ludzi nie sciga, to robia wszystko na ostatnia chwile, co w efekcie daje straszny szajs i slabo wyedukowanych ludzi. przeciez te kolosy i kartkowki nie sa dla prowadzacych zajecia, bo oni tez sa ludzmi (jakkolwiek nieprawdopodobnie by to nie brzmialo ;-) i tez maja hobby, zycie prywatne, pomysl na czas wolny. jest takie pojecie jak odpowiedzialnosc za edukacje i chec dobrego wykonywania swojej pracy. a to niestety, wymaga czasem bycia przyslowiowa "swinia". bo jak za 10 lat student Kowalski przypomni sobie, ze taki mgr Rozanski (to ja) dal mu w dupe przy PHP, a on dzieki temu skonczyl wlasnie wart kilka tysiecy Euro projekt... z drugiej strony barykady to inaczej wyglada. sam sobie odpowiedz, kto ma wieksza wiedze na ten temat ;-)

              http://akustyk.magma-net.pl

            2. widzisz, , Quad 2/12/03 00:09
              nie chodzi mi o robienie kolosow, kartkowek, sprawdzianow, egzaminow czy jakkolwiek inaczej to nazwac, ale o podejscie prowadzacych zajecia. Nie chce mowic o tych ktorzy prowadza wyklady tylko dlatego bo im za to placa, ale nawet Ci ktorzy "staraja" sie trafiac do studentow jakby zapominali jak to robic. Jezeli ich celem rzeczywiscie jest zapadniecie w mojej pamieci na dlugo to bycie swinia jest swietnym sposobem, np jednego wykladowce zapamietalem, dlatego bo pisal niewyobrazalnie zlosliwe komentarze na kolokwiach.Podziwiam go za to, ze zadal sobie trud wymyslac takie smieszne i czesto sprytne anegdotki, ale sadze, ze lepiej by zrobil poswiecajac ten czas na lepsze przygotowanie wykladu. Zreszta moglbym jeszcze dluuuuuuugo pisac o Twojej stronie barykady ;) ale niestety MAtematyka Dyskretna czeka. I jeszce jedno, wieksza wiedza nie oznacza posiadania racji, przynajmniej dla mnie.

              1. hmmm , akustyk 2/12/03 00:47
                1. przygotowanie 2 godzin solidnego wykladu wymaga okolo 4 godzin pracy - grzebania w ksiazkach, skrobania na kartkach, glowkowania, ukladania i planowania. ja na moim obecnym etapie nie moge prowadzic wykladow (trzeba byc samodzielnym pracownikiem naukowym - czyli od adiunkta wzwyz) ale mialem okazje dwa razy wykladac w zastepstwie, na dodatek dla studentow 3 roku (a to juz sa calkiem rozsadni ludzie i dowody przez machanie rekami raczej nie przechodza). i choc lubie prowadzic wyklady, to przygotowywanie ich kosztuje mnostwo czasu i energii i nie chcialbym za czesto tego robic. wiec jesli mimo takiego nakladu przekazanie wiedzy nie udaje sie idealnie - trzeba liczyc na to, ze studenci wykaza troszke tolerancji :/

                2. tez nie uwazam, ze wieksza wiedza oznacza posiadanie racji. oznacza jednak ogolniejsze spojrzenie na sprawe, a wtedy taka opinia nieco pelniejsza. mowisz o przypadkach drastycznych, gdy prowadzacy lubuja sie w zlosliwosciach. nie wiem jak na Twoich studiach, ale w trakcie moich osoby tego typu stanowily znikomy odsetek, co jak na Matematykow jest chyba pochwaly godnym ewenementem ;-) jesli tak Ci sie trafilo, to oznacza po prostu nieprzyjazny dla studenta kierunek studiow. nie uwazam jednak, ze powinienes na tej podstawie oceniac cala kadre. pamietaj, ze niektore bardziej niszowe osrodki (uczelnie, instytuty, katedry), w ktorych poziom badan jest relatywnie niski sa czesto pelne ludzi albo malo dynamicznych, albo zgorzknialych. w placowkach o wysokim poziomie badawczym wiecej jest ludzi preznych, otwartych na swiat i bardziej komunikatywnych. takie osoby, jesli daja w d... studentowi to nie robia tego ze zlosliwosci tylko wlasnie z potrzeby wyksztalcenia porzadnych nastepcow. ja mam szczescie, ze obracam sie w takim srodowisku i oprocz sukcesow naukowych mozemy poszczycic sie dobrym podejsciem do ksztalcenia i tym, ze przyciagamy do siebie studentow. kilka lat temu specjalnosc Informatyka Teoretyczna lezala na moim kierunku. dzis, lepszych studentow, ktorzy poszliby na Statystyke czy Matme Finansowa udaje sie przeciagnac na "jasna strone mocy" ;-))) i koncza ze specjalnoscia Informatyka na dyplomie. sa to osoby, ktore wybieraja ta specjalnosc z wlasnej woli, nawet pomimo tego, ze czasem od "naszych" dostaja po tylku i sa zmuszane do pracy. a moze wlasnie dlatego, ze widza jak to poganianie prowadzi do dobrych rezultatow, przyjec na doktoraty, publikacji w dobrych gazetach itp. itd. moze jeszcze trafisz (czego Ci zycze) na tego typu srodowisko. mam nadzieje, ze wtedy zobaczysz kwestie "przyciskania studentow" z nieco innej strony. kadry naukowe to nie tylko bestie znecajace sie nad studentami, albo krety, u ktorych mozna sciagac na maksa. sa ludzie, ktorzy potrafia uczciwie wymeczyc studentow, zeby im najzwyczajniej nie zrobic krzywdy. bo studenci sa czesto leniwi i jak sie ich nie zmusi, to oleja przedmiot i zakuja na dzien przed egzaminem. sam przyznasz, ze taka wiedza na zbyt dlugo nie wystarczy

                http://akustyk.magma-net.pl

              2. Imperium Kontratakowalo, teraz Jedi Powraca ;) , Quad 2/12/03 03:25
                Zaczne od dlugiego hmmmmm i powiem, ze przez Ciebie wyzeruje tego kolosa, ale niewazne ;)
                Ad.1) Oczywiscie, nie neguje, ze przygotowanie nawet "slabego" wykladu zajmuje sporo czasu i wymaga duzego nakladu pracy, sadze jednak, ze jezeli jakis przedmiot prowadzony jest od lat przez danego "profesora" to ogranicza sie on jedynie do poprawek co zajmuje zdecydowanie mniej czasu. Rozumiem tez, ze niektorych przedmiotow nie da sie widocznie lepiej wylozyc i juz. Problemy pojawiaja sie wtedy, gdy np wyklad prowadzony jest tak szybko, ze ledwo zdaza sie robic notatki. Wtedy na dokladne sledzenie materialu moze pozwolic sobie tylko osoba, ktora dany material juz zna i poprostu wie co sie dzieje. Ciezko mi sobie wyobrazic jednoczesne w miare dokladne pisanie i zastanawianie sie czy "cos tam" rzeczywiscie wynika z "czegos tam". Oczywiscie mozna przyjac, ze celem takiego wykladu jest poprostu zapelnienie kilku(nastu) stron w zeszycie, a student ma potem w domu usiasc przeczytac co zapisal, jak nie zrozumie to siegnac do literatury i tak kilka razy az do skutku. Pomijam tu sprawe bledow, ktore musza sie pojawic sporadycznie w zapisie na tablicy i ktore niezawsze zauwazane sa przez wykladowce. Jezeli wyklad jest intensywny to szansa ze ktos z publicznosci zauwazy taki blad tez jest znikoma, co powoduje ze w notatkach laduje bledny zapis, ktory bedzie potem przyczyna dluzszego uczenia sie tego wykladu. Skala "dluzszego" zalezy oczywiscie od rodzaju bledu, niektore wychwyci sie po 2 spojrzeniu na kartke, inne pozostana niezidentyfikowane :/ I tu powstaje pytanie po co na taki wyklad przychodzic??? Jezeli nie mozna materialu chociaz czesciowo zrozumiec na wykladzie, to lepiej na niego nie przyjsc i w domu przeczytac sobie odpowiedni rozdzial w odpowiedniej ksiazce.
                Ad.2)Powstrzymam sie od wyliczenia paru innych przykladow "zlosliwosci", chociaz bardzo bym chcial, ale nie o to chodzi. Piszesz o ksztalceniu "nastepcow", czyli ja mu dam w d*** to on to zapamieta i jak bedzie prowadzil cwiczenia to da nastepnym w d*** i tak w kolko ??? ;) Nie no, powaznie, widze roznice pomiedzy racjonalnym wymaganiem pewnego poziomu wiedzy a zwykla zlosliwoscia. Uwazam jednak, ze wykladowca moze ustalac swoj poziom wymagan tylko w zaleznosci od poziomu prezentowanego przez niego wykladu. Smiesza mnie "profesorowie", ktorzy uwazaja, ze po ich wykladzie student powinien potrafic zrobic kazde zadanie z danego zagadnienia, albo, ze pokazanie zasady sluzacej do rozwiazywania danego problemu spowoduje, ze student bez chwili wachania rozwiaze dowolnie zlozony problem danego typu. Wydaje mi sie, ze taka umiejetnosc wymaga cwiczen, okazuje sie jednak, ze jestem w bledzie. Otoz cwiczenia sa po to by student pokazal, ze zrozumial wyklad i juz potrafi zrobic jakies tam zadanie. Jego zadaniem po wykladzie bylo usiasc w domu i do skutku probowac zrobic zadanie, jezeli mu sie nie udalo to na cwicz nie ma czego szukac, no moze siedziec liczac, ze nie zostanie wziety do tablicy, a osoba ktora akurat pojdzie do danego zadania pofatyguje sie wytlumaczyc je reszcie. Jaka jest rola cwiczeniowca? Czekac na zgloszenia studentow, ew. od czasu do czasu powiedziec :
                a)wskazowke
                b)zlosliwa uwage
                No moze troche przesadzam, ale nie duzo ;) Oczywiscie jezeli wyklad prowadzony jest dobrze, czyt -> teoria przeplata sie z jakims minimum przykladow, to prawie cale ad2) mozna skreslic.
                Zakoncze w tym miejscu, bo juz sie wczesnie zrobilo ;)
                I zeby wyjasnic, nie mowie ze kazdy wyklad na mojej uczelni wyglada w ten sposob, ani, ze kazde cwiczenia tak przebiegaja, chcialem dac przyklad tego co mnie spotkalo w I semestrze tylko. A, no i nie jestem na 3 roku, wiec nie jestem jeszcze calkiem rozsadny ;) Myslalem, zeby tu napisac co to za uczelnia, ale zrobie to w nastepnym poscie, jak wyjasnie wiecej, zeby na razie ludzi nie straszyc ;)

                1. hmm , akustyk 2/12/03 10:34
                  tylko, ze koniec koncow wszystko sprowadziles do osoby prowadzacego zajecia, a nie do modelu ich prowadzenia (nieustanne naciskanie, odpuszczanie leniom, przycisniecie na starcie a potem zluzowanie), ktorego tak naprawde z poczatku dotyczyl spor.

                  zgadzam sie, ze osoba prowadzacego potrafi zmienic najciekawszy przedmiot w koszmar i odwrotnie. ale to nie zmienia faktu, ze wybor "czy", "jak" i "kiedy" sie studentow przycisnie ma wplyw na jakosc ksztalcenia. a tego dotyczyl post P_M_, wiec dobrze byloby wrocic do pisania na temat, zamiast uzalac sie jakim to swinia byl Nowak od Rachunku. takie osoby zawsze sie trafia, i podwazajac ich sens mozna podwazyc caly sens ksztalcenia od przedszkola do habilitacji. a chyba nie o to chodzi?

                  pierwsze teza brzmiala: jak sie studentom da w kosc na starcie, to kurs skonczy sie z lepszym skutkiem (dla studentow - w indeksach, dla kadry - w glowach). moim zdaniem, tej tezy podwazyc sie nie da. z wlasnej praktyki wiem, ze jesli studentom da sie listy zadan i albo a) sprawdzi wszystko pod koniec semestru, albo b) bedzie sprawdzac postepy regularnie co tydzien, to w tym drugim przypadku efekt jest 100x lepszy. trzeba studentow na starcie cyt. "przeczolgac" ale juz po miesiacu beda pracowac sami i nie trzeba bedzie nikogo naciskac, a reszta semestru uplynie pod znakiem zgodnej i solidnej pracy. "czolganie" w takim rozumieniu uwazam za zjawisko wskazane i jak najbardziej pozytywne. tak jako prowadzacy zajecia, jak i niedawny student, ktorego tez czasem "czolgali" i wychodzilo mu to na zdrowie.

                  napisz co to za uczelnia?

                  http://akustyk.magma-net.pl

                2. tak, , Quad 2/12/03 14:19
                  rzeczywiscie troche odszedlem od tematu, ale nie chodzilo mi bynajmniej o wyzalanie sie, bo to nie ma sensu jak dla mnie. Zreszta jezeli tak odbierasz to co napisalem to juz wiecej nie bede pisal o moich doswiadczeniach. Chcialem przedstawic sytuacje jaka miala miejsce na pojedynczych przedmiotach jakie mialem, a przez nia pokazac, ze "czolganie" studenta nie zawsze jest sprawiedliwe. Mowisz, ze sprowadzam cala sprawe do konkretnych osob przez co wypaczam sens twojej tezy. No ale czym jest teoria bez praktyki? System nie bedzie dzialal sam, w duzej mierze zalezy od ludzi go realizujacych, wiec nie sadze, zeby przytoczenie przeze mnie przykladow bylo bez sensu.
                  "Jezeli sie studenta przycisnie na poczatku to wyjdzie mu to tylko na dobre" - OK Z tego mozna prosto wywnioskowac, ze :
                  "Jezeli wszyscy prowadzacy przedmioty na danym semestrze tak zrobia, to wyjdzie to wszystkim na dobre a nawet lepiej" I tu jest blad, efekt bylby taki, ze prawdopodobnie tylko nieliczni wyrabialiby sie z porzadnym nauczeniem sie materialu na wszystkie przedmioty, co prowadziloby do oburzenia "profesorow", ze ci leniwi studenci sie caly czas nie ucza, mimo ich "naciskow", czyli trzeba jeszcze mocniej przycisnac. Zapominaja przy tym, ze ich przedmiot nie jest jedynym i czasami trudno poprostu wyrobic sie czasowo z pozostalymi "jedynymi" przedmiotami.
                  Nie mam nic przeciwko kartowkom co tydzien :) jezeli tylko sa rozsadnie ulozone.
                  Rozumiem, ze w Twoim wykonaniu przeczolganie studenta rzeczywiscie przynosi same pozytywne rezultaty, ale w ogolnosci wcale nie musi tak byc.
                  To co napisalem jest oczywiscie moim subietkywnym zdaniem, cytowane przyklady nie sa norma jak juz wczesniej wspomnialem, a moja opinia na pewno nie jest obiektywna. Staralem sie spojrzec na sprawe z perspektywu czasu, z lekkim przymruzeniem oka i bez emocji ;) , tak aby poprostu nie klamac.
                  Oczywiscie trafilem tez na wspanialych wykladowcow, ktorzy oprocz ciekawego prowadzenia rzeczywiscie przekazuja wiedze, a sprawdziany przez nich robione nie wymagaja rzeczy, ktore student pierwszy raz widzi na tymze sprawdzianie. Fakt faktem, w pamieci mocniej zapisuja sie negatywne doswiadczenia, wiec lepiej pamietam tych ktorzy dali mi w kosc, stad ich wyrazniejsza obecnosc w tym temacie ;). Uczelnia to polibuda warszawska, wydzial elektroniki i technik informacyjnych, kierunek informatyka, II semestr. No chyba dokladniej sie nie da.
                  A, jeszcze jedno, widzisz po ludziach z "kadry" ktorych dotychczas spotkalem mam wstret do tego miejsca i zamierzam je opuscic tak szybko jak sie tylko da po zdobyciu jakiegos tytulu. Wiec niestety ta grupa preznych ludzi z wysokim poziomem badan, to kompletnie nie moj przypadek i jak na dzis nie zamierzam szukac takiej grupy(bo napewno jakas gdzies sie chowa w zakamarkach tej uczelni ;) bo jak pomysle ilu bym mogl spotkac po drodze "zwolennikow przeczolgiwania" to trace motywacje.
                  Pozdrawiam with all due respect

            3. ja w 100% popieram akustyka , ZGreG 2/12/03 12:55
              tam gdzie studiowałem (Wydz. Arch. Politechniki Krakowskiej) - klasyką jest zlewanie, przynoszenie wszystkiego w ostatnim momencie, przychodzenie na korekty w dniu oddania projektu, przenoszenie terminów.... Byłem tam po obu stronach - sam studiowałem i przez rok pracowałem w katedrze gdzie robiłe mdyplom. Wiem jak to upierdliwe potrafi być. Studenci nawet sobie nie zdają sprawy jak swoim lenistwem szkodzą sami sobie, wykładowcom i prowadzącym - bo Ci w końcu idąc im na rękę poświęcają własny czas -rzadko który student to zauważał! Dlatego też jestem zwolennikiem twardych reguł i rządów - nie chodzi mi o chamstwo personalne - obrażanie, pomiatanie studentem ( bo to jest głupie i się później odbija na tym który pomiata) ale stawianie wymagań i egzekwowanie tego. Szanować studenta - ale student niech szanuje adiunkta!!! Sprawa prosta, na studiach oddasz projekt 5 dni po terminie (zaliczysz semestr). Ale w życiu oddanie konkursu 5 minut po czasie to klapa... Tego się trzeba nauczyć. I od tego są studia! O! A nie od wiecznych imprez i chlania piwa! (nie mam nic do piwa - po prostu pamiętam wciąż jak było)....

              podpis?
              jaki podpis!

  9. yes | no. to co mam wcisnąc tak.... tak czyli co ... YES. , deadly 1/12/03 15:54
    jw.

    lubię robić nic

    
All rights reserved ® Copyright and Design 2001-2021, TwojePC.PL