Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
B O A R D
   » Board
 » Zadaj pytanie
 » Archiwum
 » Szukaj
 » Stylizacja

 
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
OBECNI NA TPC
 
 » Ar3cK 23:11
 » Kool@ 23:10
 » xpx 23:10
 » Dexter 23:07
 » Normalny 23:04
 » luckyluc 23:04
 » Gab 23:03
 » GLI 23:03
 » MOBIUS 23:01
 » Wedrowiec 23:01
 » gigamiki 23:01
 » RaPToRR 22:59
 » dawidy 22:58
 » mnih 22:58
 » BONUS 22:54
 » buddookan 22:54
 » Fantomas 22:53
 » dugi 22:52
 » Maniak 22:52
 » steve 22:47

 Dzisiaj przeczytano
 22248 postów,
 wczoraj 21604

 Szybkie ładowanie
 jest:
wyłączone.

 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
A R C H I W A L N A   W I A D O M O Ś Ć
    

[OT] Die Hard czyli czwarty atak Dżon'a Makklejn'a , NimnuL-Redakcja 1/07/07 23:16
WItam,
W kinach pojawiła się czwarta część Szklanej Pułapki. Nie wiem jak Wy, ale ja na tą wieśćzareagowałem bardzo entuzjastycznie. Tak, wiem - Die Hard to płytkie, hollywoodzkie kino akcji ... ale jest fajne, widowiskowe i "miodne". A po tygodniu pracy może się to okazać fajnym odstresowywaczem.
Premiera na świecie już była, w Polsce na dniach. Czy ktoś z Was już widział ten film? Trzyma klimat poprzednich części? Wiadomo coś?

W ogóle są tu na forum miłośnicy Szklanej Pułapki?

Dobranoc.

Gdyby nie wymyślono elektryczności,
siedziałbym przed komputerem przy
świeczkach.

  1. hmm , bartek_mi 1/07/07 23:19
    tam od razu fan - po kilkanascie razy kazda czesc (w kazde swieta tez ogladalem) i od razu fan...

    dzisiaj jest jutrzejszym wczoraj

    1. Miłośnik , NimnuL-Redakcja 1/07/07 23:24
      ja właśnie kończę"nabywać" trylogię Die Hard ... trzeba sobie po raz kolejny przypomnieć wcześniejsze perypetie, w końcu wszystko się zazębia :-)

      Yippee-ki-jay motherfucker!

      Gdyby nie wymyślono elektryczności,
      siedziałbym przed komputerem przy
      świeczkach.

      1. :) to się pisze 'yippee-ki-yay mothafucka'! ;) , Abisai 2/07/07 00:24
        :)))

        Ash nazg durbatuluk...

        abisai[małpa]o2.pl

        1. Nie według wikipedii , NimnuL-Redakcja 2/07/07 08:08
          http://en.wikipedia.org/wiki/John_McClane

          :-)

          Gdyby nie wymyślono elektryczności,
          siedziałbym przed komputerem przy
          świeczkach.

          1. mi chodzi o 'yay' a nie mf na końcu - bo to już kwestia wymowy :) , Abisai 3/07/07 16:08
            tobie się napisało jay - co wymówiłbyć 'dżej'

            Ash nazg durbatuluk...

            abisai[małpa]o2.pl

        2. lol lol i jeszcze raz lol , Amber 2/07/07 08:23
          ale zes wymyslil, niech cie miodek zobaczy :P

          Akcja wyborcza 2011:
          uratuj polskę oddaj babci dowód!!!

  2. Odliczam godziny. , Mute 1/07/07 23:19
    Eh, jeszcze dużo. Nie wystarczyło palców.

    Na pewno będę się dobrze bawił. Tak, jak dobrze się bawiłem na 300.
    Jak z filmu zrobią coś więcej niż bezmózga sieczka, to się obrażę.

  3. .:. , Shneider 1/07/07 23:28
    oh ah oh :-)

    oby bylo tak miodne jak 3 pierwsze czesci :D

    .:: Live at Trance Energy ::.
    .: http://uav.pys.pl/portfolio :.
    .: http://360.pys.pl/chelm :.

  4. Przyznacie chyba, że fajnego kina akcji , NimnuL-Redakcja 1/07/07 23:32
    bez tandety, nudy i kiczu jest niewiele, prawda?

    Die Hard to niby oklepany schemat dobrych i złych charakterów okraszony mnóstwem eksplozji. Ale fajnie się to ogląda i chętnie wraca. Śmiało można nazwać to kunsztem reżyserskim, choć stwierdzenie to w odniesieniu do tak prostego kina niektórym może się wydać nie na miejscu.

    Gdyby nie wymyślono elektryczności,
    siedziałbym przed komputerem przy
    świeczkach.

    1. hmm , bartek_mi 2/07/07 00:13
      kino akcji MA byc proste :)

      jest kilka takich serii - zabojcza bron, die hard, gliniarz z beverly hills (1 i 2 tylko). prosta fabula, 'cwaniackie' teksty, i duzo wybuchow

      dzisiaj jest jutrzejszym wczoraj

      1. No i Riddick , Mute 2/07/07 00:50
        ciekawe czy będzie 3 (4?) część.

    2. kunszt reżyserski? , Dabrow 2/07/07 00:14
      chyba tylko i wyłącznie sprawność rzemieślnicza.... Kunszt to jest Kubrick i Mechaniczna pomarańcza na ten przykład....

      !!!!!TO JEST SPARTA!!!
      !Tu się nic nie zmienia!
      ------dabrow.com------

      1. Terminator 1 i 2 , NimnuL-Redakcja 2/07/07 08:10
        Alien 1/2/3

        Tu także widać kunszt. W odniesieniu do Die Hard faktycznie lepiej pasuje stwierdzenie zaproponowane przez Ciebie.

        Gdyby nie wymyślono elektryczności,
        siedziałbym przed komputerem przy
        świeczkach.

        1. Termik i Aleiny poza 1-dynką , Dabrow 2/07/07 09:45
          to też przykład świetnego rzemiosła (to też wielka wartość) - żadnego kunsztu.

          !!!!!TO JEST SPARTA!!!
          !Tu się nic nie zmienia!
          ------dabrow.com------

      2. kubrick , kreciak 2/07/07 10:31
        i owszem, z zapartym tchem czytalem i z zapartym tchem ogladalem, jeden z nielicznych filmow ktore mozna porownac z ksiazka, jest jeszcze coppola, stone, to tak na szybko, ale masz racje wiekszosc to rzemioslo, galdkie, ladne, majace nawet wyraz ale rzemioslo

        si vis pacem para bellum

      3. Kubryk??? , bwana 2/07/07 12:08
        Jakoś tak... nie bardzo. W mojej ocenie facet jest cholernie przereklamowany. Mechaniczna pomarańcza - dno. Odyseja - dno. Dr Strangelove - rewelacja (głównie ze względu na grę P. Sellersa, bo fabularnie film denny i żerujący na lękach podsycanych przez środowiska antywojenne, samemu podsycający je również). FMJ - dno. Lśnienie - dno. Spartakus - taaaki sobie. Cechą wspólną jego filmów jest dłużyzna wypełniona pretensjonalną bądź przeepicką kontemplacją. Oczu szeroko zamkniętych nie widziałem, z relacji wiarygodnego znajomego sądzę, że to niezły film. Słowem - kunszt?

        "you don't need your smile when I cut
        your throat"

        1. ??? , krogulec 2/07/07 12:39
          Fanem tego rezysera nie jestem, ale uwazam, ze ostro pojechales. Mechaniczna pomarancza srednio mi sie podobala (ksiazka zreszta tez niezbyt przykula moja uwage), ale sklasyfikowanie go jako dno to chyba wynik modnej zdaje sie niestety ostatnio tendencji do dzielenia wszystkiego na rewelacyjne i do bani.

          Fanem Odyseji tez nie jestem, ale uwazam, ze to niezly film. Zgodnie z twoim podzialem powinienem napisac - Smierc w Wenecji - dno, Piknik pod wiszaca skala - dno, Krzyk kamienia - dno dna. Mi sie nie podobaly, ale nie uwazam tych filmow za slabe tylko jakos zdecydowanie wole Jarmusha czy nawet Greenaway'a.

          Lsnienie - dno??? Tu juz przezylem szok bo niewiele znam lepszych thrillerow.

          Oczy szeroko zamkniete za to moim skromnym zdaniem sa raczej slabym filmem i na zadne ochy i achy nie zasluguja, chociaz do dna im oczywiscie bardzo daleko

          1. a ja stawiam , Dabrow 2/07/07 13:26
            że Kuba tak celowo żeby rozkręcic polemikę...
            Bo za moNdry żeby tak "dennie" oceny rozdzielać, a po drugie nie wierzę że Eye Wide Shut nie widział... BTW - w tym ostatnim nie wiem czy nie więcej jest Tomka Kruza niż Kubryka (ponoć wtrącał się Stanleyowi do wszystkiego jako współproducent)....

            !!!!!TO JEST SPARTA!!!
            !Tu się nic nie zmienia!
            ------dabrow.com------

            1. pudło!:-D , bwana 2/07/07 13:42
              Po prostu naprawdę nie podobają mi się filmy Kubricka. Naprawdę. "Oczu..." także naprawdę nie widziałem. Przyznaję bez bicia - Pierdo Almodovara też nie lubię. Wong Kar-Wai zainteresował mnie estetyką swoich filmów, ale fabularnie - hmmm, mam mieszane uczucia. Ale pewnie do niego wrócę. Oliver Stone - tu ciekawie, bo niektóre z jego filmów bardzo mi się podobały, inne zupełnie nie. Poza tym to chyba reżyser koniunkturalny, ale powiedzmy, że odpuszczam. Tomkruz to nędznawy aktor, chociaż pamiętam, że w którymś filmie podobała mi się jego gra - w Vanilla Sky i Ostatnim Samuraju zagrał nieźle o ile pamiętam. W Rain Man-ie też, tylko że chyba sztubactwo postaci przez niego granej było jego własnym.

              PS. W jednym miejscu tego posta pisownia jest celowa.

              "you don't need your smile when I cut
              your throat"

              1. O, a w którym miejscu Twojego posta pisownia jest niecelowa? , Dexter 2/07/07 13:45
                Ciekawe...

                "Ludzie uwierzą we wszystko co zobaczą w
                internecie"
                Abraham Lincoln

                1. To proste , bwana 2/07/07 13:51
                  W każdym, w którym popełniłem błąd nieświadomie, a nie celowo, jak to miało miejsce w przypadku zaznaczonym w postscriptum;-)

                  "you don't need your smile when I cut
                  your throat"

          2. no bo każdy lubi "swoje" filmy:-) , bwana 2/07/07 13:30
            Jeśli chodzi o "Lśnienie", to wynudził mnie ten film jak cholera. Filmy Kubricka są za długie; długi film dla mnie ma prawo być długi właściwie wyłącznie z jednego powodu - długa jest przedstawiona historia (fabuła). Wg. mnie w "Lśnieniu" wyrabiana była kilometrówka taśmy filmowej. Dodam, że za horrorami nie przepadam, choć parę mi się podobało (bo lśnienie to raczej horror niż thriller chyba).

            Nie dzielę wszystkiego dwubiegunowo, wszak napisałem - Spartakus "taaaki sobie". I wiesz, nie uważam, że film mi się podoba tylko dlatego, że ktoś kiedyś uznał go za klasykę kina i jeśli się przyznam, że mi się nie podoba, to ktoś pomyśli, żem głąb. Dlatego - Śniadanie u Tiffaniego - dno (film i książka - choć film o Trumanie Capote ("Capote") - rewelacyjny), Tortilla Flat - dno, "Powiększenie" - dno (choć kiedy oglądałem to jako nastolatek, oglądałem z dużym zainteresowaniem) - mimo, że stanowi eksperyment formalny bardzo podobny do zastosowanego w niezłym "Brasil". Co dalej? Ginger i Fred - dno. Kolejne "salonowe kinko". Fellini, podobnie jak Kubrick, jest wg. mnie przereklamowany (kiedyś podobał mi się "Rzym", ale czy podobałby mi się i teraz? nie wiem, może). Kieślowski? Kolejny pretensjonalny przereklamowany (mam tu na myśli głównie Trzy Kolory, pełne pretensji, bardzo chaotyczne filmy których nie uratowali nieźli aktorzy; także niektóre z części "Dekalogu" - niektóre, bo parę było niezłych). Żeby nie było - szanuję np. Polańskiego (jako reżysera) za China Town, Frantic, Gorzkie gody, Pianistę i (tak!) Nóż w wodzie. Dosyć o tym:-) Po prostu każdy lubi coś innego. Filmu o gościu w łódce nie widziałem (pomijając ekranizację "Starego człowieka i morza";-))

            "you don't need your smile when I cut
            your throat"

            1. Lśnienie -dno?? , Hitman 2/07/07 15:08
              pojechałeś po bandzie równo - skoro masz taką opinie to ten gatunek nie jest dla Ciebie.. a jak czytam co myślisz o innych filmach to dochodze do wniosku że albo nie rozumiesz kina albo ono nie rozumie Ciebie. Krytycyzm oparty na obalaniu filarów kinematografii i ich reprezentantów - innymi słowy człowiek który się przyp... nawet do kulistości kuli...

              Teoretycznie okłamywanie samego siebie
              jest niemożliwe. W praktyce robi to
              każdy z nas.

              1. hmmm , Dabrow 2/07/07 15:17
                tu stanę w obronie Kuby (jakkolwiek z jego ocenami się nie zgadzam) - nie zauważyłeś że Kuba nie neguje "klasyczności" pozycji? Informuje tylko swojej ocenie filmu, a nie czy jest on czy nie jest klasykiem...
                Ma do tego prawo i tyle.
                Wiesz - to tak jakbym powiedział że mnie nie podnieca porsche 911 (bo nie podnieca) - nie neguję że to klasyk ale dla mnie to tylko pojazd - zupełnie inne mnie kręcą....

                !!!!!TO JEST SPARTA!!!
                !Tu się nic nie zmienia!
                ------dabrow.com------

                1. ale jeździć po klasykach , Hitman 2/07/07 16:01
                  jak na starej szmacie to lekka przesada.. Analogicznie do Twojego przykładu może Ci się niepodobać porsche ale określając go mianem "dno" skreślasz go automatycznie, pokazujesz że nie znasz się na temacie bo niedoceniasz jego właściwości jezdnych lub osiągów itp itd Tak samo ja odbieram krytyke opartą tylko na długości filmu i domniemanym przereklamowaniu wizjonera.. sorry ale przereklamowane to jest życie ;)) jest za długie do treści, monotonne i oparte na gonieniu celu..

                  Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                  jest niemożliwe. W praktyce robi to
                  każdy z nas.

                  1. Ocena walorów technicznych (mierzalnych) to coś innego niż , bwana 2/07/07 16:14
                    ocena walorów estetycznych. Ocena techniczna ma charakter ilościowy, estetyczna - jakościowy. Ocena Porsche pod względem właściwości jezdnych czy osiągów jest analogiczna do oceny filmu w zakresie ziarnistości obrazu i liczby kanałów w ścieżce dźwiękowej - a przecież nie to stanowi o "jakości" (nie to poddaje się ocenie) w przypadku sztuki. Mając powyższe na uwadze, o Porsche nie napisałbym, że to dno. O filmach mogę.

                    I proszę, nie wciskaj mi, że film FABULARNY nie może zostać oceniony nisko, jeśli jest długi, a ma mało fabuły (czyli filmu w filmie). Nie wciskaj mi też, że moja krytyka jest oparta wyłącznie na "mierzeniu" długości filmu. Nie wciskaj też tego, że równorzędnie, krytyka ta jest oparta na "domniemaniu przereklamowania wizjonera". Moje stwierdzenie o przereklamowaniu danego twórcy jest wnioskiem z krytyki, a nie jednym z jej elementów.

                    "you don't need your smile when I cut
                    your throat"

                    1. nie zgodze się z Tobą , Hitman 2/07/07 16:46
                      w kwestii długości filmu i nie skreśle np Odyseji i pierwszego LOTRa z tego powodu..
                      Tak samo jak TY potrafisz podsumować film jednym słowem (żeby to jeszcze było jakieś tam filmidło to bym Ci wybaczył) to w dodatku argumentacja Twa jest płytka i masz mi za złe że z niej wnioskuje a nie dajesz mi jakoś więcej argumentów lub szerszych kryteriów własnych ocen...

                      Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                      jest niemożliwe. W praktyce robi to
                      każdy z nas.

                      1. ależ zgadzam się na Twoją niezgodę , bwana 2/07/07 17:19
                        Dla Ciebie zapewne te filmy wypełnione są treścią, i - jak już napisałem wcześniej - szanuję to. Dla mnie Odyseja (LOTR-a nie oglądałem) jest przedługa i ma wiele fragmentów męcząco nudnych. Ot, subiektywna ocena, podobnie jak Twoja (nie sądzę, aby miało znaczenie w tym kontekscie to, czyją podziela większa liczba widzów). Zaręczam, że gdyby Odyseja mi się podobała, to podobałaby mi się nawet tak długa, jaka jest. Innym takim długim filmem jest Tańczący z Wilkami - też, mimo ciekawego (przynajmniej dla mnie wtedy, kiedy go widziałem) ujęcia tematu zabił się (dla mnie, rzecz jasna) czasem projekcji.

                        Argumentacja płytka? Kryteria nieznane? Zaręczam Ci, że kryteria oceny filmów mamy podobne:-) Ciekawy scenariusz, świetna gra aktorska (wiarygodne dialogi), estetyczna scenografia, ścieżka dźwiękowa adekwatna do sceny, ciekawe i zaskakujące prowadzenie kamery (nie dotyczy wszystkich gatunków) i oświetlenie (także nie dotyczy wszystkich gatunków równie silnie) i może jeszcze parę innych. Problem nie w tym, jakie kryteria decydują w moim i Twoim przypadku, ani nie w tym, czy scenariusz ważniejszy, czy gra. Każdy z nas inaczej oceni poszczególne czynniki a w efekcie całość. Jak już napisałem - nie w kryteriach tkwi diabeł, tylko w samej ocenie.

                        Proponuję, abyś słowy głębokimi uargumentował własną ocenę, no, niech będzie, właśnie "Lśnienia". Od razu zaznaczam, że jeśli napiszesz, że "muzyka Ci się podobała", "nastrój był silnie odczuwalny", "kolorystyka była świetna" a "tempo filmu narastało właściwie" to to nie jest głęboka argumentacja, a tylko subiektywna i płytka ocena poszczególnych czynników - składników "jakości" filmu.

                        Bo wiesz, mnie cholernie podobają się rzeźby Berniniego i Canovy. Bo są takie białe, postaci piękne a ich gesty naturalne. Bzdura, no nie? Ocenę estetyczną można oczywiście (a nawet w celach poznawczych należy) rozkładać na części pierwsze. Można nawet wyodrębnić zbiór cech koniecznych Dzieła, jednak przedmiot je posiadający nadal primo - Dziełem być nie musi, secundo - będąc Dziełem nie musi (w szczególnym przypadku - nie musi mi) się podobać.

                        Napisałeś "filmidło". Nie uważam, aby Odyseja czy Lśnienie były filmidłami, na pewno są to ważne dla kinematografii pozycje. Jednak po prostu mi się nie podobały.

                        "you don't need your smile when I cut
                        your throat"

              2. Jak już wspomniałem, nie przepadam za horrorem , bwana 2/07/07 15:54
                choć kilka tytułów mi się podobało. Krytycyzm - tak, jak najbardziej, ale co do obalania filarów - daruj, moje zdanie i moja opinia niczego nie obalają. Natomiast ciekaw jestem jednej rzeczy z Twojej wypowiedzi. Napisałeś "filary kinematografii i ich reprezentanci" - co to są filary kinematografii a co - reprezentanci?

                W ogóle, skąd u Ciebie takie zacietrzewienie? Czy ja napisałem ex cathedra, że wymienione filmy są złe? Napisałem, że mi się nie podobają. Rozumiem, że niezrozumiałe jest dla Ciebie to, że nie podobał mi się film, który, jak się domyślam, Tobie podobał się bardzo. Nie rozumiem tylko reakcji związanej z tym faktem.

                Pewien rodzaj kina o którym już pisałem mi się nie podoba. Ponadto nie podobała mi się większość filmów akcji, jakie widziałem, z wyjątkami - np. 3 dni Kondora, Wszyscy ludzie prezydenta, Psychopata, Skazani na Shawshank... nie ma sensu, bym wymieniał wszystkie. Niezależnie od tego co można pomyśleć o facecie w średnim wieku który pisze to co zaraz napiszę - lubię filmy obyczajowe i kostiumowe. Dobre. Takie jak np. Mansfield Park, Gosford Park, Okruchy dnia, Rozważna i romantyczna, Dziewczyna z Perłą, Elizabeth; takie jak Sprawa Kramerów, filmy (niektóre) Allena, Dwunastu gniewnych ludzi, Obywatel Kane, Crying Game czy Memento. Kino alternatywne w rodzaju Snatch czy Lock Stock & Two Smoking Barells, ale też takie jak Trainspotting, Fucking Amal czy Requiem for a Dream, albo też filmy w rodzaju Shallow Grave albo (ostatnio) czarna komedia Jabłka Adama; Barton Fink jak i Big Lebowski. Hudsucker Proxy. Proof. Pi. Piękny umysł (tak, mało kina europejskiego, owszem, ciekawe dlaczego?) Jednym słowem - podoba mi się to, co mi się podoba - bez silenia się na szukanie wspólnego mianownika dla tytułów wymienionych wyżej (bez większego zastanowienia) i bez dorabiania do tego ideologii.

                Rozumiem, że ta część klasyki kina którą określiłem słowem "dno" jest dla Ciebie istotna i szanuję to, dlatego nie napiszę, iż z dziecinną egzaltacją - bezkrytycznie zatem - łykasz opinie krytyków jak gąsior kulki. Nie, ja po prostu założę, że zdanie, które wyrażasz jest zdaniem Twoim i zdaniem szczerym jednocześnie. Tyle na temat dywagacji o moim stosunku do kulistości kuli.

                "you don't need your smile when I cut
                your throat"

                1. 12 gniewnych , Dabrow 2/07/07 16:18
                  ale ten pierwszy S. Lumeta z 1957 z Henrym Fondą czy ten drugi z 1997? Ten stary to prawdziwa perła jak dla mnie - właśnie kunszt reżyserski.... (-;

                  !!!!!TO JEST SPARTA!!!
                  !Tu się nic nie zmienia!
                  ------dabrow.com------

                  1. Jeszcze pytasz? , bwana 2/07/07 16:24
                    :-) Ten stareńki, oczywiście. Prekursor (przynajmniej tak się o nim mówi, wydaje mi się, że widziałem podobny, lecz starszy film - nie pamiętam jednak tytułu) gatunku "dramatów sądowych", które, nawiasem mówiąc, bokiem mi już wyszły.

                    "you don't need your smile when I cut
                    your throat"

                  2. nawiasem mówiąc, noszę się z zamiarem kupna , bwana 2/07/07 16:28
                    http://www.merlin.com.pl/.../product/1,441562.html

                    "125 zakazanych filmów. Historia cenzury w kinie". Niezłe może być, tym bardziej, że dotyczy obszaru nam mniej znanego i bardziej zaskakującego niż cenzura sowiecka i satelicka (głównie oczywiście cenzura z czasów PRL, bo ta jest nam najbliższa) - cenzury w świecie zachodnim.

                    "you don't need your smile when I cut
                    your throat"

                    1. ja tylko tak dla pewności , Dabrow 2/07/07 17:00
                      a co do zakupów książkowych okołofilmowych to ostatnio zakupiłem w prezencie zonie "Cinema Theater" (http://schirmer-mosel.germanartbooks.de/...f2336b2 ) - wspaniały album z portretami gwiazd filmu - ale wierz mi WSPANIAŁYMI... Aż miło popatrzeć...

                      !!!!!TO JEST SPARTA!!!
                      !Tu się nic nie zmienia!
                      ------dabrow.com------

                      1. wierzę, ale na słowo, bo link wymaga założenia konta w serwisie , bwana 2/07/07 22:50
                        a gógiel mi nie pomaga. A skrobnij Waść innego linka, bo zachęca się wyglądająco.

                        "you don't need your smile when I cut
                        your throat"

                2. każdy z gatunków , Hitman 2/07/07 17:25
                  filmowych ma żelazne pozycje (wybitne, pionierskie itd) to one stanowią filar, kanon kinematografii o którym mówie. Reprezentantami nazywam aktorów i reżyserów gwoli wyjaśnienia..
                  O gustach nie będe dyskutował bo każdy ma inne - podoba Ci się kino niezależne, w pewnych kręgach "kul" - jestem wstanie to zrozumieć choć wolałbym z Twej listy pare soundtracków niż samych filmów.. Nie sile się na sztuczną orginalność - na przekór trendom i chwilowej modzie i potrafie docenić kunszt rzemiosła nawet gdy tematyka jest mi obca, nielubiana (vide musical)Dancer in the Dark - oglądłem osobiście mnie nie zachwycił ale nie nazwe go "dnem" bo świadczyłoby to tylko o mojej ignorancji i niewiedzy.. troche szacunku i powściągliwości w ferowaniu opinii a jak krytyka to na poziomie i rzeczowa dzieła a nie 'sądy" monosylabiczne..

                  Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                  jest niemożliwe. W praktyce robi to
                  każdy z nas.

                  1. Nazwanie czegoś dnem niekoniecznie świadczy o ignorancji , bwana 2/07/07 22:42
                    tudzież niewiedzy (bo to synonimy) - powiedziałbym, że bywa, iż wręcz przeciwnie. Piszesz o szacunku - ok, szacunek należy się tym, którzy zdobyli nasz szacunek. Tak się akurat składa, że S. Kubrick swymi filmami mojego nie zdobył.

                    Nie wiem też, dlaczego fetyszyzujesz powściągliwość opinii. Opinia powinna być szczera i taka w konkretnym przypadku była. Monosylaby? Zdaje się, że napisałem minimum jedno zdanie, wyjaśniające co w filmach S. K. mi się nie podoba.

                    Powiedz mi jeszcze, dlaczego poziom krytyki ma być przedmiotem Twojej oceny? Wiedz, iż wartość krytyki wyrażonej w sposób, w jaki ja to uczyniłem, może być nie mniej warta niż egzaltacja.

                    Po ostatnie - dlaczego uparcie nie podejmujesz polemiki z tym co piszę, a jedynie z jednym-dwoma poszczególnymi zdaniami? Wspomnę choćby propozycję, byś na przykładzie "Lśnienia" przedstawił własną, głęboką ocenę filmu, ale to jedna z licznych kwestii, do których się nie odniosłeś. Mam wrażenie, że jedynym efektem moich odpowiedzi na Twoje posty są drobne prztyczki nie bardzo sprawiające wrażenie zachowania ciągłości dyskusji. Co jest doskonałym świadectwem tego, iż osiągnęła ona kres;-)

                    "you don't need your smile when I cut
                    your throat"

                    1. z prostej przyczyny , Hitman 3/07/07 09:30
                      nie podejmuje analizy Twych opinii i wniosków - bo szkoda mi czasu prywatnego na dłuższą polemike z kimś kto umie podsumować wszystko w jednym zdaniu lub jednym słowem..

                      Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                      jest niemożliwe. W praktyce robi to
                      każdy z nas.

                      1. Twoja odpowiedź zaiste godna jest erudyty , bwana 3/07/07 10:36
                        Przyjmę ją za dobrą monetę, mimo podejrzeń, iż za niechęcią wyjścia z tej Twej splendid isolation kryje się świadomość braku argumentów. Pozdrawiam.

                        "you don't need your smile when I cut
                        your throat"

                      2. ... a co do "jednego słowa" , bwana 3/07/07 10:40
                        to jedno słowo "dno" było odpowiedzią na dwa słowa "kunszt reżyserski". Ciekawe, że od chwalącego nie oczekujesz argumentacji a od ganiącego i owszem. Nie liczę, że odpowiesz rzeczowo, bo, jak już oświadczyłeś, szkoda Ci czasu:-) Pozdrawiam ponownie.

                        "you don't need your smile when I cut
                        your throat"

                        1. uświadczasz mnie w przeświadczeniu , Hitman 3/07/07 12:44
                          że jednak Polak potrafi.. Wiem że żyje w kraju 38mln specjalistów i tyleżsamo dyletantów mających bezbłędne i słuszne zdanie na każdy temat - wiecznych pieniaczy i prześmiewców mających więcej do powiedzenia niż do pokazania i idealnie się wkomponowujesz w ten swoisty krajobraz. Wiem że można wszystko opluć,wyśmiać i oczernić, zburzyć kanony, wynieś na wyżyny kicz i bełkot niezrozumianych "artystów", spłycić wszystko i zbesztać w dwóch zdaniach lub słowach - jak wolisz.. Lubie krytyke ale twórczą nie ostracyzm, na szczęście Sztuka sama potrafi się obronić - nie mam zamiaru Cię "prostować" i przekonywać do czegokolwiek. Powiem tylko że Twój bełkot intelektualny nie robi na mnie wrażenia i śmiem twierdzić że bardziej tkwisz zawieszony i oderwany od życia niż innym zarzucasz..

                          Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                          jest niemożliwe. W praktyce robi to
                          każdy z nas.

                          1. cóż, póki co, to Ty nie przedstawiłeś żadnych merytorycznych , bwana 3/07/07 13:26
                            argumentów i unikasz polemiki rzucając oderwane od kontekstu uwagi, więc zastanów się na spokojnie, czy słowa o 38 milionach aby nie dotyczą Ciebie.
                            Co do wynoszenia kiczu i bełkotu to może niedokładnie tak określiłbym twórczość Kubricka (tę jej część, do której się odniosłem, bo tę znam). Mechanizm jego sukcesu w mojej ocenie jest jednak podobny - z jakichś, niezrozumiałych dla mnie względów, tzw. szeroka publiczność ma dużo rewerencji dla przedmiotowych filmów, które według mnie są bardzo słabe. Reasumując - przypisujesz mi bardzo wiele cech czy zachowań opierając się na jednej obserwacji (chyba, bo ciągle do niej uparcie wracasz), w tym ciągoty do wynoszenia kiczu itp. w momencie, gdy ja właśnie wobec wynoszenia (nie kiczu, lecz rzeczy w mojej ocenie słabej) mam zdanie krytyczne. W dodatku błędnie nazywasz to ostracyzmem, który, pomijając, że był procedurą demokratyczną, to w dodatku zjawiskiem właściwym grupom, a nie jednostce (elementem ostracyzmu było tajne głosowanie).

                            Mam nieodparte wrażenie, że nie potrafisz pogodzić się z tym, że ktoś ma odrębne (inne, niż Ty masz) zdanie na jakiś temat, nawet jeśli go Tobie nie narzuca. Także z tym, że nie potrafisz własnego poprzeć argumentem innym niż bicie piany.

                            "you don't need your smile when I cut
                            your throat"

                            1. właśnie że ostracyzm , Hitman 3/07/07 15:09
                              pasuje jak ulał do Ciebie i ludzi takich jak Ty.. nierozumiemy czegoś bo jest bardziej skomplikowane i trudniejsze w odbiorze, rzadko jednoznaczne w ocenie - zepchnijmy to na przysłowiowe dno bez uzasadnienia wg zasady "jesteś inny to jesteś winny" a nie daj Boże jak znajdziesz szersze uznanie wtedy będziesz wyklęty..
                              Nie napisze nic nowego ponad to co napisano o wszystkim i wszystkich których z taką łatwością podsumowałeś.. więc nie będe się powielał i lansował poglądów przetartych na wskroś.. nihi novil w tym względzie z mojej strony by było.. O grafomaństwo przeto nikt mnie nie posądzi ;))
                              Potrafie uszanować inne zdanie - Twoje też ale skreślanie z iście Giertychowską łatwością dzieł ponadprzeciętnych uważam jeżeli nie za zbrodnie to poważne kalectwo intelektualne..

                              Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                              jest niemożliwe. W praktyce robi to
                              każdy z nas.

                              1. W takim razie nie rozumiesz znaczenia tego słowa (tzn. "ostracyzm") , bwana 3/07/07 15:42
                                co, obok licznych błędów, które popełniasz w swoich wypowiedziach (i żeby tylko ortograficznych) oraz sposobie komunikowania się (obelgi) świadczy o tym, że Twoje obcowanie z kulturą i jej obiektami ma charakter wybiórczy i niezbyt świadomy. A przychylanie się do zdania większości to istotnie bezpieczna przystań dla niewyszukanego gustu.

                                "Niejednoznaczne w ocenie" - no właśnie, właśnie. "Inny - winny?" Czy my tu rozmawiamy o jakichś winach? Co to za, pardon my french, pitolenie? Kubrick winny, bo jego filmy mi się nie podobają? Chyba słowotok poniósł Cię w obszary dysput na temat homofobii.

                                Wybacz, ale zarzut "deprecjacji z powodu niezrozumienia" nie jest w tym przypadku zasadny, bo akurat sens i przesłanie pierwowzorów książkowych zarówno Clarke'a jak i Burgessa są dla mnie czytelne. W przypadku filmów uważam je za spłycone. Ale i tak nie o to chodzi, problemem nie jest to, że oba filmy są złymi ekranizacjami. Oba filmy uważam za kiepskie jako filmy po prostu.

                                W ogóle z faszystowskim zacięciem próbujesz wmawiać mi (vide "kalectwo intelektualne", "takich jak ty", "pieniacze") że jestem gorszy bo mam zdanie odmienne niż Ty i ogół publiczności. To jak - "inny - winny"? Kolego, zabiłeś się własną ręką.

                                "you don't need your smile when I cut
                                your throat"

                                1. oceniasz moją kulture , Hitman 3/07/07 17:10
                                  po ortografii i "obelgach" (dosyć łagodnych nawet jak na Twoje zniewieściałe ego) ciekawy punkt odniesienia, stawiam Cię na równi z tymi co oceniają ludzi tylko po charakterze pisma..
                                  Gdybym był konformistą jak mi zarzuczasz rozmiawialibyśmy o popie i telenowelach a nie Kubricku - więc kończ waść wstydu oszczędź.. Nie deprecjonuje Ciebie w żaden sposób ale zapominasz że każdy film może być tylko swoistym "streszczeniem" książki (lepszym lub gorszym, mniej lub bardziej wiernym oryginałowi) a Ty stawiasz zarzut oklepany i pasujący do 99% produkcji opartych na książkach -zbyt płytki.. Oceń film jako całość a nie kalke książki tylko.. nie każdy film musi być lekturą szkolną która ma zaoszczędzić czas czytaniu jej..

                                  Teoretycznie okłamywanie samego siebie
                                  jest niemożliwe. W praktyce robi to
                                  każdy z nas.

                                  1. Niestety, nie masz zbyt wiele do powiedzenia , bwana 3/07/07 17:24
                                    Polemizujesz z argumentami które sam sobie wymyśliłeś, zamiast z tymi, które ja wyartykułowałem - pewnie dlatego, że z własnymi na tę okoliczność wyprodukowanymi polemizować Ci łatwiej.
                                    Nie oceniam Twojej kultury, tylko sposób, w jaki z kulturą obcujesz. I nie wymieniłem wyłącznie ortografii i obelg jako czynników determinujących tę ocenę. Nie zarzuciłem także Ci konformizmu. Nie zapominam. Nie stawiam zarzutu. Oceniam jako całość. Reasumując, rozmawiasz chyba z kimś innym a nie ze mną.

                                    PS. "Zniewieściałe ego" - to rozbawiło mnie setnie. Wycieczki osobiste w dyskusji są ewidentnym świadectwem braku innych argumentów. Ciekawe, czy też czytałeś "Erystykę" czy może instynktownie stosujesz tę sztuczkę. Wiesz, zastosowana z premedytacją świadczyłaby o inteligencji. Z braku innego innego wyjścia - nie bardzo.

                                    "you don't need your smile when I cut
                                    your throat"

        2. Skad te czarno-biale nawyki rodem z piaskownicy? , gigas! 2/07/07 13:26
          Ech.

          Na tpc przelotem, ale z nadzieja.

          1. stąd, że w spektrum oceny pomiędzy dnem i rewelacją... , bwana 2/07/07 13:49
            ...dno i rewelacja także mają miejsce. Stąd właśnie. Jeśli coś uważam za dno, to za dno uważam i już. Oprócz filmów dennych są takie sobie, niezłe, godne uwagi, świetne i rewelacyjne. Oczywiście ocena może mieć mniejszą ziarnistość, np. w zasadzie niezłe, nawet niezłe, niezłe, całkiem niezłe i niezłe, niezłe.

            Mógłbym zapytać Ciebie analogicznie - skąd ta niechęć do zdecydowanych ocen rodem z wczesnej szkoły średniej?;-)

            "you don't need your smile when I cut
            your throat"

            1. Mnie tylko wkurza, ze , gigas! 2/07/07 13:53
              masz zbojeckie prawo wystawiac takie oceny :D

              Pozdrawiam.

              Na tpc przelotem, ale z nadzieja.

        3. z drugiej strony - jeśli chodzi o "dłużyzny" to przypomniał mi się film "Alphaville" , bwana 2/07/07 13:59
          którego początek jest bardzo mechaniczny, powolny i monotonny (wędrówka po hotelu od pokoju do pokoju i głos z offu), ale jednak cholernie przykuwa uwagę.

          PS. Nie przepadam też za Lynchem:-)
          PPS. Ale z wyjątkami.

          "you don't need your smile when I cut
          your throat"

      4. Dla mnie kunszt to Szczęki 1. , Dexter 2/07/07 12:24
        Rekina nie widać, a wszyscy srali ze strachu.

        "Ludzie uwierzą we wszystko co zobaczą w
        internecie"
        Abraham Lincoln

        1. owszem - to jest kunszt , Dabrow 2/07/07 13:23
          tak samo jak własnie obcy 1 - dłuuuugo trzeba na obcego czekać a w gaciach zupa... (-;

          !!!!!TO JEST SPARTA!!!
          !Tu się nic nie zmienia!
          ------dabrow.com------

          1. Coś niedawno czytałem... , Dexter 2/07/07 13:25
            O jakimś westernie, jednym z pierwszych (chyba) - jak aktor wycelował colta w kamerę to ludzie krzyczeli ze strachu a paniusie mdlały - to dopiero groza ;-)

            "Ludzie uwierzą we wszystko co zobaczą w
            internecie"
            Abraham Lincoln

  5. pamietam... , metacom 2/07/07 01:01
    ...jak pierwsza czesc ogladalem na Pro7 po niemiecku...
    ...na drugi dzien polecialem do wypozyczalni aby wypozyczyc ten film i dowiedzialem sie, ze maja tez druga czesc :)

    Największą sztuczką Szatana jest to,
    że ludzie w niego nie wierzą.

    1. Hyhy, ja zaprogramowałem żółwika logo do rysowania tego znaku z Nakatomi ;-) , Dexter 2/07/07 12:27
      123

      "Ludzie uwierzą we wszystko co zobaczą w
      internecie"
      Abraham Lincoln

  6. Czwarta część? , Agnes 2/07/07 08:33
    O kurczaczek, tvp będzie miała co puszczać na święta.

    Metafizyka: - Poznaj, proszę, to jest
    Fizyk, a to jego Meta...

    1. tylko nie wiadomo czy dozyjemy tych czasów :-0 , Doczu 2/07/07 08:38
      Ponoć w 2012 ma być nieciekawie ;-) Ciekawe czy to, że mamy przyznane organizatorstwo ME 2012 ma z tym coś wspólnego ;-)

    2. Nie gadaj, niedługo świąt zabraknie na szklane pułapki , bwana 2/07/07 14:01
      i trzeba będzie puszczać po dwie części dziennie;-)

      "you don't need your smile when I cut
      your throat"

      1. To ustanowią nowe święto - Dzień Szlanej Pułapki ;-) , Dexter 2/07/07 14:04
        123

        "Ludzie uwierzą we wszystko co zobaczą w
        internecie"
        Abraham Lincoln

        1. Albo Święto Brzęk!czynienia , bwana 2/07/07 14:06
          A potem świętem będzie Dzień Bez Szklanej Pułapki:-)

          "you don't need your smile when I cut
          your throat"

          1. To będzie jedyny , wukillah 2/07/07 14:15
            taki dzień w roku. Będzie czas na wstawienie nowych szyb,
            uzupełnienie zastawy na kolejne brzęk!czynienie.

            just d'oh it!

            1. I jeszcze... , bwana 2/07/07 14:21
              na upranie koszulki dla dzielnego Szklanopułapkowicza;-)

              "you don't need your smile when I cut
              your throat"

              1. a weź idź nie bluźnij , Dabrow 2/07/07 14:46
                pranie koszulki dzielnego Szklanopułapkowicza - jakbyś nasikał pod Moną Liżą.....

                !!!!!TO JEST SPARTA!!!
                !Tu się nic nie zmienia!
                ------dabrow.com------

                1. ale za to takie pranie działa na pralkę , bwana 2/07/07 14:54
                  lepiej niż Calgon.

                  "you don't need your smile when I cut
                  your throat"

                  1. kręci ją to niemożebnie , Dabrow 2/07/07 15:01
                    co jak co ale przy wirowaniu to już jest wkręcona na wysokie obroty.

                    !!!!!TO JEST SPARTA!!!
                    !Tu się nic nie zmienia!
                    ------dabrow.com------

                    1. Wysokie Obroty? , bwana 2/07/07 15:58
                      A gorze mi...:-)

                      "you don't need your smile when I cut
                      your throat"

  7. fajny , Piratez 2/07/07 15:54
    komentarz wyczytalem na onecie:
    nieprawdopodobnych sytuacji, z których bohater wychodzi bez szwanku, mocno to utrudnia, ale w sumie nie ma to większego znaczenia. Ktoś, kto twierdzi, że strącił helikopter trafiając w niego samochodem, bo "skończyła mu się amunicja", i tak zasługuje na naszą uwagę.

    pozycja jak dla mnie obowiazkowa

    
All rights reserved ® Copyright and Design 2001-2019, TwojePC.PL