Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
Sobota 12 stycznia 2013 
    

12 stycznia 2013


Autor: Kris | źródło: Operacja FarCry | 00:15
(9)
Panie Generale! Melduję wykonanie Operacji FarCry. Cele zostały osiągnięte. Straty własne znaczące, ale ich poświęcenie chyba nie poszło na marne. Spocznij !

W zasadzie niemal codziennie mógłbym znaleźć choć kilka interesujących wieści z wirtualnego świata, na które chętnie bym zwrócił uwagę zainteresowanych miłośników cyfrowych zabawek. Wciąż jednak mam problem z przełamaniem się w kierunku prowadzenia dziennika. Krótkie treści nagle zaczynają ciągnąć się na całe strony, a zamierzona epopeja kończy się na kilku podrzędnie złożonych, treściwych zdaniach, które wyglądają zbyt biednie, aby je publicznie popełnić. Tym nie mniej, wcześniej czy później mam nadzieję rozkręcić się do poziomu pewnego automatyzmu w codziennym komentowaniu. Na razie pozwolę sobie na urok niezobowiązującego, okazjonalnego pisania.

Nigdy nie ukrywałem, że gracz jest ze mnie taki, jak z dżdżownicy ogrodnik. Jeśli już czasem coś nawet ugram, to najczęściej zupełnie przypadkowo i w zasadzie przy okazji jakiegoś testu sprzętowego. Oczywiście są wyjątki od tej reguły, ale raczej ją potwierdzające. W świecie pecetów przykuwają moją uwagę głównie strzelanki z pierwszej perspektywy osadzone w rozległych plenerach i okazjonalnie rajdowe pościgi po drogach niekoniecznie utwardzonych. Wydany ponad 8 lat temu FarCry rzucił moją szczęką o podłogę. To była gra, na którą czekałem. Druga część nie trafiła na mój odpowiedni moment i w zasadzie przeszła bez echa. Z tego co czytałem, to może dobrze się stało, bo miłe skojarzenia z nazwą wciąż we mnie tkwiły. Przekonałem się o tym parę miesięcy temu. Atakująca zewsząd kampania reklamowa FC3 i magia wspomnień dawnych polowań, obudziła we mnie zew gracza. W zasadzie, czemu nie?


Koniec roku zaowocował więc szeregiem działań, które w mentalnym skrócie nazwałem operacją FarCry. No dobrze. Decyzja podjęta. Są chęci i raczej znajdą się odpowiednie środki. W pewnym wieku problem finansowania takich wybryków potrafi być znacznie mniejszy, niż kwestia zorganizowania wolnego czasu na ich realizację. Przede wszystkim jednak potrzebny był sprzęt. Jestem okropnie leniwą jednostką, a do tego więcej frajdy sprawia mi optymalizacja rozwiązań danego problemu, niż przerost hardware nad zdrowym rozsądkiem. Sprzęt zmieniam wtedy, kiedy jest to faktycznie pomocne. I tylko w dobrze przemyślanym zakresie. Przynajmniej tak mi się wydaje. W domu mam sporo różnych komputerów, ale w większości są to albo jednostki wysoce mobilne o mocno ograniczonej mocy, albo dedykowane do konkretnych zadań, albo z kolei sprzęt niemal muzealny. Najmocniejszy komputer w domu był w posiadaniu starszego syna, co do tej pory jakoś mi nie przeszkadzało.

Jedyny pecet, który ergonomicznie nadawałby się do takich niecnych zadań, od lat pełnił głównie funkcję domowego serwera. Cóż staruszku. Czas na kurację odmładzającą. Oczywiście rewolucja musiała zostać podzielona na etapy. Na pierwszy ogień poszedł system i jego nośnik. Lubię poczciwego, dopracowanego i poznanego dogłębnie ikspeka, ale w stosunku do nowych wyzwań w wirtualnym świecie 3D, już trochę jakby odstaje mentalnie. Limit RAM 32-bitowego systemu i ograniczenie wersji DirectX doprowadziły do nieuniknionego pożegnania. Wszystko się kiedyś kończy. Do całego sztapla dużych dysków, które wypełniały przednią część mojej starej, acz pancernej obudowy Temjin doszło dodatkowe maleństwo. Niewielka, zakurzona płytka z kilkoma scalakami i wyprowadzeniem SATA, którą niechlujnie przylepiłem w przypadkowym miejscu, została pożywką nowego systemu. Skorzystałem z oferty upgrade’owej Microsoft i za kwotę 129 zł (plus trochę kombinacji w celu uzyskania nośnika) stałem się szczęśliwym posiadaczem 64-bitowego „Windows 8 Pro with Media Center” (pisownia oryginalna). Biorąc również pod uwagę znikomą kwotę, jaką pół roku temu wydałem na to niesamowicie wydajne, choć nieco dziwaczne SSD, stosunek przyrostu wydajności systemu do kosztów wydaje się całkiem przyzwoity.


Drugim elementem operacji była wymiana serducha. Płyta, procesor, pamięć. W zasadzie klasyk rozbudowy, jeśli przetrzymujemy sprzęt przez parę lat. Polowałem na nowego czterordzeniowca na H77. Wymogi podstawowe to cztery sloty RAM, co najmniej jeden antyczny PCI, sensowna obsługa grafiki CPU i przynajmniej średniej klasy stabilizator napięcia. Procesor czterordzeniowy. Może być nawet nieco niedotaktowany. Byle nowej generacji. Płytę namierzyłem stosunkowo szybko. Pełnowymiarowy, całkiem przyzwoicie wyposażony H77 po przejściach (nowy, serwisowany). Do tego procesor i5 z serii o obniżonym napięciu (wyprzedaż OEM bez opakowania i chłodzenia). Dorzuciłem do tego dwa moduły 4GB ze starych zapasów i w zasadzie można zaczynać zabawę. Niestety okazało się, że moje stare chłodzenie Scythe nie pasuje do nowej płyty i musiałem coś wybrać w tempie ekspresowym. Od lat wcześniej planuję niezaplanowane koszty, więc specjalnie mnie to nie zaskoczyło. Kompletnie przypadkowym zbiegiem okoliczności trafił się BeQuiet, którego wcześniej nie miałem nawet okazji testować. Nazwijmy to rozpoznaniem walką. Sprzęt nie może być ani głośny, ani prądożerny, bo nie ma co ukrywać, że przez zdecydowaną większość czasu będzie sobie bezmyślnie „serwerował”, czekając na zadania.

Ostatnim elementem przygotowawczym była oczywiście karta graficzna. Po tygodniu grzania wbudowanego w procesor układu czas na „poważne” 3D. Intel HD Graphics wystarcza tylko do zastosowań mniej wymagających. Miło wrzucić do skrzynki jakiegoś potwora, ale jako, że nie wierzę abym nagle stał się nałogowym graczem, zdecydowałem się na rozwiązanie maksymalnie ergonomiczne. Najchętniej coś pasywnego. Tak, tak. Wiem. To nie jest sprzęt marzeń dla większości pasjonatów, ale czasem warto zrozumieć inne podejście do tematu. Staram się dobierać moc karty tak, aby najtańszym kosztem realizować ładny obraz aktualnych gier. Pod pojęciem „ładny” nigdy nie czai się bezmyślne (przynajmniej dla mnie) ustawiania obrazu 3D na zasadzie „wszystko na maksa”. Jeśli w trakcie zaangażowanej gry różnica w jakości obrazu nie rzuca się w oczy, to „nie ma co przepłacać”. Podobnie jest w kwestii płynności. Liczby fps pozostawmy benchmarkom. Jeśli gra „nie przycina” w stopniu, który utrudnia rozgrywkę, lub wpływa na przyjemność przemieszczania się w jej terenie, to uznaje, że jest ok. Jeśli próbowałem posiłkować się pomiarami to uznaję, że krótkie zejścia do 30 fps, a sporadyczne nawet nieco niżej są zupełnie akceptowalne.


Jeśli to możliwe, to oczywiście najchętniej użyłbym karty graficznej chłodzonej pasywnie. Tu w grę wchodzą GTX 650 oraz nieco tańszy i słabszy Radeon 7750. Oczywiście w wersji z GDDR5, pasywnym chłodzeniem i poborem mocy rzędu 50W. Jak to najczęściej u mnie bywa trochę przypadkowo dostałem przyzwoitą ofertę na tego drugiego, z pięknym „kaloryferem” bez wentylatora. Uznałem, że los zadecydował za mnie. Z resztą sprzęt komputerowy to rzecz nabyta i nie ma co ukrywać, że wyjątkowo nietrwała. Karta graficzna 3D po paru latach nadaje się głównie do dźwigania pakietu biurowego i systemu księgowego. Nowa karta pomimo, że uwalnia niemal 2x mniejszą moc, działa tak samo wydajnie, jak (przykładowo) roczny GTX 550Ti. Przynajmniej takie mam odczucie. Nie ma więc tragedii, a ja faktycznie nie potrzebuję kolejnego piekarnika.

Tak więc sprzęt został skompletowany. Do zakończenia operacji FarCry potrzeba już jedynie samej gry. Jako, że zbliżała się Wigilia, to pozostało napisać list do Mikołaja i poczekać. To wszystko już jest historią. Nowy sprzęt chodzi jak złoto. Cicho i wydajnie. FarCry 3 okazał się faktycznie godny zainteresowania. Właśnie kompletuję misje dodatkowe po zakończeniu głównej historii. Zabawy było co niemiara. Mam nadzieję, że miną przynajmniej trzy lata zanim pojawi się przemożna chęć przeprowadzenia kolejnej takiej operacji.

Rozejść się !

 

    
K O M E N T A R Z E
    

  1. Ehhh pamiętam jak się pierwszy raz na rynku ta gra ukazała (autor: NimnuL-Redakcja | data: 13/01/13 | godz.: 13:12)
    Pierwsze screeny, trailery, pierwsze opinie ... ciśnienie miałem wówczas mocno podniesione. Te przestrzenie i ta akcja. I ta obawa czy mój sprzęt to uciągnie choćby w najniższych detalach. Uciągnął. Się działo.

  2. nie widziałem na oczy FarCraja 1 (autor: Demo | data: 13/01/13 | godz.: 14:26)
    Broni się toto jeszcze graficznie? Nie odpycha?

  3. nie odpycha (autor: pitero | data: 13/01/13 | godz.: 14:42)
    wymaxowane opcej grafiki + mody dają cały czas dobry efekt, co najważniejsze uciągnie to każda w miarę nowa karta (chyba oprócz intela...)

  4. pitero (autor: Kris-Redakcja | data: 13/01/13 | godz.: 19:21)
    Intel też uciągnie. Aktualnie wydajność ma Intel większą niż najmocniejsza karta z czasów FC1 (!). Gorzej z kompatybilnością. Z tego co pamiętam wymagało to jakiegoś magicznego ustawienia bo inaczej nie renderowało części podłoża :-)

  5. Ja właśnie pare dni temu przeszedłem FC1 po raz n-ty (autor: Hiroshima | data: 14/01/13 | godz.: 02:08)
    1920x1080, wszystko na max, patch 1.4 i nawet teraz gra zachwyca, no i ta przestrzeń:-)

  6. Grafika to nic, najważniejszy jest element grywalności (autor: NimnuL-Redakcja | data: 14/01/13 | godz.: 07:12)
    ja nadal jeśli tylko mogę wracam do HalfLife 1, BlueShift itp ... a i HL2 nadal według mnie jest piękną grą, pomimo, że graficznie jak na dzisiejsze czasy już tak nie czaruje.

  7. i dlatego (autor: Dabrow | data: 14/01/13 | godz.: 10:30)
    FC1, HL2 mam i się nie pozbędę. Nowości mi niepotrzebne (-; Ramole wszystkich krajów łączcie się ((((-;

  8. jej, niezapomniane czasy.... (autor: zgf1 | data: 14/01/13 | godz.: 10:39)
    Ta grafika była niesamowita poprostu. pierwsze wrażenie otwartej przestrzeni....

  9. :-) (autor: pitero | data: 15/01/13 | godz.: 02:01)
    przestrzeń wgniatała, woda to czysty amajzing, pory dnia i oświetlenie miażdżyły, i co najważniejsze - tajemnica i zaskoczenie - nigdy nie było wiadomo co się zdarzy za moment !

    
D O D A J   K O M E N T A R Z
    

Aby dodawać komentarze, należy się wpierw zarejestrować, ewentualnie jeśli posiadasz już swoje konto, należy się zalogować.