Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2019
Poniedziałek 30 sierpnia 2004 
    

Felieton: Linia frontu


Autor: Spieq | 14:13
(33)
    Każdy tekst powinien mieć swój sensowny wstęp. Rodzaj sznurka, za który szarpie czytelnik. Tym razem nie będzie żadnych przedmów, sprawa wygląda bardzo poważnie:

    Pracuję? Ciężko haruję, wypruwam flaki, rany się jątrzą od roku, linia frontu niezmiennie w tym samym miejscu, a dzieci... Dzieci? Ach, tak - praca w szkole. Normalną więc rzeczą jest, że po powrocie do domu jedyne, czego pragnę - to spokój. Zasiadam więc wygodnie w fotelu, przeglądam niezbyt uważnie periodyki dla młodego pedagoga, sączę piwo, ale jednocześnie czuję, że to nie jest to. Praca intelektualna musi mieć swoją przeciwwagę, więc przyda się odrobina odmóżdżenia (dobra karma dla uspokojenia wyrzutów sumienia...Rym jest sumą przypadków). Idę więc do drugiego pokoju, w którym centralne miejsce zajmuje stanowisko pracy i zabawy. Oficjalnie grywam wyłącznie w gry strategiczne, czyli takie, które ćwiczą mój umysł i rozwijają wyobraźnię... Moja narzeczona mówi mi, że szczególną miłością darzę Cywilizację oraz, hm, przytakiwałem, ale tytułu teraz nie pomnę...

    To wszystko przykrywka. Nic tak nie rajcuje prawdziwego młodego mężczyzny jak zapach krwi, wybuchy, pełny magazynek i szczelna manierka z wodą. Posłuszeństwo, braterstwo i oddanie. Moment, w którym ginie towarzysz broni jest potworny i zdaje się trwać wieczność. Ja sam jestem bezsilny, szumi mi w uszach i kręci się w głowie. Próby reanimowania nic nie dają, wołam medyka, ale głos niknie w lesie wśród kanonady strzałów i jęków konających żołnierzy. Skóra cierpnie, w gardle suchoty, ciężko przełykam ślinę, źle mi się oddycha, staram się skoncentrować i uspokoić. Nic to nie daje, jeśli nadal będę ślęczeć w tym samym miejscu, stanę się łatwym celem dla wroga. Szybko więc wstaję, biorę niezbędne rzeczy, rzucam jeszcze spojrzenie na martwego przyjaciela i zaczynam biec między drzewa. Dopiero w tym momencie czuję ból w prawym udzie.

Całe to zamieszanie spowodowało, że nie zwróciłem uwagi na tkwiący w moim ciele odłamek. Jeszcze tego mi brakowało. Przeklinam i syczę. Próbuję znaleźć jakiś dołek. Rozglądam się wokół i nagle czuję, jak ogarnia mnie panika. Trzęsą mi się dłonie, nie jestem w stanie utrzymać broni... Rzucam ją na ziemię i po chwili sam padam. Gdzieś w pobliżu nastąpił wybuch, zasypuje mnie piach, czuję go w ustach, pluję i wycieram usta. Nic nie widzę, dostało się też do oczu, pieką okrutnie, zaciskam zęby i staram się o tym nie myśleć. Szybko sięgam po karabin i skulony biegnę pod zwalone drzewo. Wreszcie chwila oddechu, wyciągam więc gazę i nożyczki. Rozrywam spodnie i widzę tkwiący kawałek żelastwa w nodze, robi mi się słabo. Znowu kręci mi się w głowie, szum potworny, nie mogę się skoncentrować. Liczę w myślach do pięciu i wypuszczam wciągnięte powietrze.

Jeszcze raz patrzę na ranę, wykrwawiam się coraz bardziej. Nożyczkami wydłubuję odłamek. Jęczę. Ból jest okrutny. Ze wściekłością rzucam odpryskiem o ziemię i zaczynam bandażować udo. Sprawnym ruchem (o dziwo) zawiązuję i zaczynam wychylać się znad kłody. Nie widzę nikogo, nic nie wzbudza podejrzeń, więc biegnę do najbliższego drzewa. Próbuję wydostać się z lasu, jestem tuż przy skraju i nagle znów wybuch. Naprawdę blisko. Padam prawie nieprzytomny na ziemię, oszołomienie nie mija. Przychodzi mi tylko to na myśl, że tym razem naprawdę miałem szczęście. Oddycham z ulgą i podnoszę wzrok. Drętwieję. Naprzeciw mnie leży żołnierz wroga i przerażony czeka na moją reakcję. Nie mam pojęcia, jak długo tak na siebie patrzymy. Jakby zatrzymał się czas. Nikt z nas nawet nie drgnie. Karabin mam pod sobą, nie jestem w stanie szybkim ruchem go wyłowić. Nagle słyszę coś, hm, jakby dzwonek, co dziwi mnie jeszcze bardziej. Dziwne. Doprawdy. Dźwięk się powtarza...


    Tak. Sytuacja się wyjaśnia - dzwonek do drzwi. Wstaję niechętnie, czar pryska. Otwieram drzwi i widok przeraża mnie jeszcze bardziej niż wielkie oczy wrogiego żołnierza. Narzeczona wraca z pracy, a frag był tak blisko...

    Nie da się ukryć, iż z perspektywy kobiety powyższa sytuacja wygląda zgoła inaczej i pewnikiem na niekorzyść mężczyzny. By nie być posądzonym o stronniczość (w zasadzie i tak jestem stronniczy, co tu kryć) spróbuję przedstawić powyższą sytuację z punktu widzenia niewiasty:

    Ostatnio mój narzeczony zachowuje się co najmniej dziwnie... Przychodzę do domu i czuję, że coś w powietrzu wisi. Niby wszystko jest w porządku, przytula mnie, całuje, kwiatów nie widziałam od 7 kwietnia bieżącego roku, ale zabijam te uporczywe myśli. Nie chcę wprowadzać złej atmosfery, wiem, że ciężko pracuje. Po moim przyjściu jak opętany biegnie do swojego pokoju sprawdzać klasówki. Obawiam się, że to już pierwszy stopień pracoholizmu, ale nigdy nie mamy czasu poważnie porozmawiać... Gdy chcę zainicjować jakiś wieczór zwierzeń, staje się nerwowy, gestykuluje i nabiera wody w usta. Idzie wtedy do swojego pokoju, zamyka się i woła, by nie przeszkadzać mu przez dwie godziny. Wychodzi stamtąd zrelaksowany, w głowę zachodzę, jak sprawdzanie kartkówek może mieć jakikolwiek zbawienny wpływ...

    Ukrywanie się jest skuteczne, ale do czasu. Zresztą jest śmieszne i świadczy o braku dojrzałości. W końcu prawda wychodzi na jaw, a biedna kłamliwa ofiara czuje się jak sztuczna kaczka na strzelnicy. Druga strona wieszczy kryzys związku. Argumenty? Przecież kłamałeś, ukrywałeś się, w zasadzie już mnie nie kochasz, skoro durna gra jest dla ciebie ważniejsza... Kupiłeś nową myszkę?! Jak śmiałeś wydawać 200 złotych..! Aha, zapomnij więc o nowej karcie graficznej, skoro grasz ze mną w chowanego.

    Czarny i nierzeczywisty scenariusz? Niekoniecznie... Czy zabiedzony i sterroryzowany mężczyzna zasłużył sobie na takie traktowanie? Jak najbardziej... Kto wygrał? Raczej - kto przegrał... Złoty środek? Jestem za... Więc szukamy go np. w rozmowie. Twoim przodkiem była duża i owłosiona małpa, więc postanawiasz kultywować tradycje praprzodka... Błąd, drogi gorylu... Siłą i prymitywną konsekwencją nie wygrasz. Na pewno nie z kobietą, której przodkiem był zaawansowany intelektualnie kosmita. Płciowe podchody? Pomysł niezły, ale warto rozłożyć to w czasie. Kwiaty w tym samym dniu, kiedy wydała się ukrywana prawda? Kiepski pomysł, doprawdy. Może za dzień? Może dwa..? Większy kaliber nośny, zainscenizuj przypadkowość sytuacji: Ot, tak sobie kochanie przechodziłem OBOK i pomyślałem o moim kochanym Skarbku... Z adorowaniem i czułością nie przesadzaj, o ile nie robisz tego codziennie (a zapewne nie robisz, skoro Twoim przodkiem był...), wyczuje jakiś podstęp i cały plan runie niczym domek z kart. Kart - właśnie. Graficznych... Gra jest warta diody, więc trzeba ciągnąć to dalej... Za dni kilka zaatakuj ponownie - repertuar jest pokaźny, rusz wyobraźnią... Na Boga, nie powtarzaj się..! Zostaniesz oskarżony o rutyniarstwo i znowu wszystko w łeb. Rozplanuj to z kalendarzem, teoretycznie po dwóch miesiącach powinieneś odczuć znaczną poprawę i skok w domowej hierarchii. Nie wal z grubej rury - żadnej biżuterii, to drogie i kiepska z niej karta przetargowa. Wybierz się za to na zakupy, daj się zmanipulować błagającym i wstrętnym oczkom - ta bluzka, bagatela, 150 złotych... Wstrzymaj się z grymasem i zapłać, do cholery. Oczywiście - daj się poznać jako racjonalnie dowodzący samiec, bluzka bluzką, ale ta sukienka to już przesada. Niech ma poczucie niedosytu, ważenie proporcji będzie istotne przy targach o kartę graficzną. No i przygotuj się na najgorsze - rozplanuj siły i cierpliwość, jakbyś miał wystartować w maratonie. Jeśli cała operacja zajmie Ci rok, to możesz sobie pogratulować i iść z kolegami na piwo.

    Czy to w ogóle jest skuteczne? A czy ktoś wie, jak można oddać w tekście pusty śmiech...?


30 sierpnia 2004 roku

Felieton popełnił Spieq

 

    
K O M E N T A R Z E
    

  1. Spieq... (autor: SzKD | data: 30/08/04 | godz.: 14:44)
    ... kolejny rewelacyjny tekst! Prawdziwe do bólu, i to niekoniecznie tego w udzie, hehe. Ja teoretycznie nie muszę się przed nikim tłumaczyć, ale jak przyjdzie przyznać się do tego, że gry ciągle lubię, to jakoś tak głupio...
    Bomba!


  2. Już wiem, czemu nie ma Cię na polu bitwy... (autor: Remek | data: 30/08/04 | godz.: 14:45)
    :))))

  3. najbardziej mnie własnie rozwala tekst w związkach (autor: blimek | data: 30/08/04 | godz.: 14:51)
    ale ty mnie już nie kkochasz błeeeeee....... (płacz ,szlochanie itp)
    nie płacz bejbe przecież wiesz ze jestes dla mnie wszystkim, ach żebyś tylko jeszcze kibicowałą legii ,bo tej Wisły do końca życia ci nie wybacze, wobec powyższych nasz związek nie ma sensu rzucam cie i pamiętaj że jak sprawdzałem twój podpis to dałem ci do podpisania kredyt pod hipotekę ja musze już jechac bo jola czeka na mnie na dole jedziemy na wczasy nad moze na 2 tygodnie wiesz jaka jest jola cięzko jej odmówić;). A pamiętaj ze jak przyjdze komornik to lepiej go wpuść bo mozesz mieć nieprzyjemności, a jak przyjdze czterch gosci tak na wyglad po 150 kilo to daj im to czego akurat będą chcieli , wiesz nie chciałbym zeby ci sie co stało a i jeszcze jedno pozycz 300zł bo nie mam w tej chwili paliwa a jola czeka, cłuje cie lece pa


  4. hmmmmmm (autor: GULIwer | data: 30/08/04 | godz.: 14:54)
    dziwne .... poradnik dla zonatego jak postepować jeśli chce się pograć ???? Moge nie rozumieć wciaż stan wolny :)

  5. nowa wersja wojny domowej :-))) (autor: Sławekpl | data: 30/08/04 | godz.: 15:42)
    ...wojna domowa od wielu wieków trwa, wojna na gesty wojna, na słowa.....

  6. eee (autor: Dabrow | data: 30/08/04 | godz.: 15:46)
    to współczucia. PO co kryć, siadam i gram. Mówię - kochanie, dziś robimy chłopakami LAMPARTY i spoko. I co? Da się? Da się. Trzeba tylko myśleć przed, nie po...
    Spiequ - tekst siedobrze czyta ale żeby to było jak należy... takie powieleanie stereotypu... KObierty potrafią zrozumieć, wierz mi ((-;


  7. Swego czasu, miało się (autor: McIsland | data: 30/08/04 | godz.: 15:49)
    takie problemy, ale spacer, knajpka, pizza, fylm komediowy, załatwiał sprawę, no ratowało mieszkanie osobne jeszcze, więc szybko do domku z tej kolacji, i Hejja w kosmos, w moim przypadku, albo z karabinem jakimś też nieraz, kiedyś nawet ganialem za Spieczonym, w Wilkensztajnie, ale faktycznie wytłumaczyć dwudniowe LANparty, to był problem, odpowiedź na pytanie "Ale co Wy tam właściwie robicie" zawsze była tudna

  8. Hehe, PANOWIE: (autor: spieq-Redakcja | data: 30/08/04 | godz.: 16:05)
    Remek: ponieważ nie mam myszki... Poważnie, hehe. Za parę dni będę z powrotem.

    Aha! I bardzo ważne, bo tekst jakby utożsamiacie ze mną... To fikcja, wymyśliłem to, przynajmniej tak mi się wydaje, heh...


  9. eeee (autor: Nastul | data: 30/08/04 | godz.: 16:29)
    dziwaczne i tyle...

  10. Byle do wieczora, (autor: spieq-Redakcja | data: 30/08/04 | godz.: 16:48)
    kiedy połówka to przeczyta, brrrr.

  11. Super poprostu (autor: Marcel | data: 30/08/04 | godz.: 18:44)
    niezle sie ubawilem. Moja kobieta zreszta tez... Moze latwiej bedzie ja teraz przekonac do upgrejdu sprzetu;-)

  12. spieq, ty sie kryjesz (autor: Anitka-Redakcja | data: 30/08/04 | godz.: 20:28)
    natomiast ja jestem wrecz zmuszana do kibicowania dzialaniom wojennym :-)"Kochanie, wlcze gierke a ty mi pokibicujesz, ok?" I sprobuj sie nie zgodzic, to bedzie posepny chodzil, bo nie postrzelal, nie rozpracowal wroga, nie przeszedl kolejnego etapu/misji :-))))

  13. Fikcja, ale poszedłeś na łatwiznę (autor: Agnes | data: 30/08/04 | godz.: 21:17)
    Spłycone totalnie.

    Ale jako felieton może być.


  14. kobieta i gry (autor: macol | data: 30/08/04 | godz.: 21:22)
    tego sie chyba nie da polaczyc ;)
    ja staram sie moja uswiadamiac ze "czasami" gram, jednak za kazdym razem gdy Ona tylko slyszy slowo "gra" to sie jakos tak krzywi ;) Na razie mieszkamy osobno wiec nie ma problemu, ale zastanawiam sie co bedzie pozniej?? Teraz zreszta problem gier nie wystepuje, poniewaz pisze mgr i pracuje wiec nie ma na to czasu ale to juz koncowka i wtedy dopiero sie zacznie.....az strach sie bac ;)


  15. Agnes: (autor: spieq-Redakcja | data: 30/08/04 | godz.: 21:29)
    aż mam ochotę wkleić naszą pryw. rozmowę na ten temat, ale mi nie wypada... Dodam (tu zwrot do wszystkich), że masz a b s o l u t n ą rację.

    Pozdrawiam niezwykle serdecznie.


  16. Eee, nie szkodzi. (autor: marsellus | data: 30/08/04 | godz.: 22:25)
    Powinno być lekkie, łatwe i przyjemne. Żeby takie było musi być spłycone. No i jest przyjemne. Przyjemnie się czyta przynajmniej. W każdym razie, moim zdaniem, styl jest coraz lepszy. Jeśli chodzi o tematykę to zawsze znajda się tacy, którym nie będzie odpowiadać. Myślę, że nikt inteligentny nie wyczyta tu jakiejś "głębokiej" myśli o kobietach i wzajemnych relacjach, bo po prostu jej nie ma. Chyba... ;)

  17. ... bo jej nie ma! (autor: spieq-Redakcja | data: 30/08/04 | godz.: 22:59)
    Tekst ten jest prowokacją, demonstracją stereotypowego męskiego spojrzenia na relację kobieta-komputer. Tak naprawdę chciałem w nim ośmieszyć FACETA, a nie kobietę, hehe.

    Tyle tytułem wyjaśnienia.


  18. To i ja jeszcze (uch, jak jechać, to jechać, niech boli) (autor: Agnes | data: 30/08/04 | godz.: 23:07)
    Ośmieszyć? Nie udało się. Czegoś brakuje.

    I dlatego tak trudno tę prowokację zauważyć....


  19. Przecież to napisałem. (autor: marsellus | data: 30/08/04 | godz.: 23:12)
    5 zł za prawa autorskie!

  20. Ajjjjjjjj, Agnes znowu za poważnie (autor: spieq-Redakcja | data: 30/08/04 | godz.: 23:49)
    to bierzesz... Trzeba lekko z boku na to...

    Marcin: podaj numer konta... (i nie ceń się tak nisko!)


  21. Ojjjjjjj.... (autor: Agnes | data: 30/08/04 | godz.: 23:52)
    heh, tym niemniej czekam na następny poniedziałek.

  22. Proszę (autor: marsellus | data: 31/08/04 | godz.: 00:22)
    50 1020 5558 1111 1279 3770 0077

    Nie sądzę, aby moje myśli przelane na papier były choć tyle warte.

    Pełnia dzisiaj.


  23. heh (autor: h-doc | data: 31/08/04 | godz.: 00:27)
    no ładnie - też przerabiam podobne sytuacje. Z tym że u mnie niestety doszło już do patologii - o ile patologią można nazwać wieczrone dylematy - iść spać z żoną do łóżka, czy też posiedzieć jeszcze 2 godzinki i w coś pograć???

  24. taaa, moze to i byla (autor: piotrszach | data: 31/08/04 | godz.: 08:16)
    prowokacja, ale czesc ludzi ma takie problemy, na szczescie ja do nich nie naleze (3,5 tygodnia po slubie). Jakos sie z zona dogaduje, a Ona sama tez czasem lubi popykac w Diablo ;) (ostatni chlopaki mi zazdroszcza, bo dowiedzieli sie ze zona kupila mi Diablo ;)

  25. Paradoksy linii frontu (autor: JużNieNarzeczona | data: 31/08/04 | godz.: 09:06)
    Zastanawiają mnie tylko dwie kwestie- czemu Ci miłośnicy militariów, walk i krwawej jatki tak skutecznie uchylają się od zasadniczej służby wojskowej? I dlaczego większość z nich miast muskularnych i wysportowanych ciał ma skrzywienie kręgosłupa, rozklapścianą pupę i z 7 dioptrii na minusie , że o rozbudowanym mięśniu piwnym nie wspomnę :-))))

  26. WAF (autor: pitdog | data: 31/08/04 | godz.: 09:12)
    tu jest w sumie mowa o slynnym WAF- Wife Acceptance Factor, czyms bardzo znanym i dokladnie omawianym w kregach audiofilskich (maniacy od dobrze grajacych klockow hi-fi :) )

  27. Eeee tam prowokacja .. (autor: Pinokio | data: 31/08/04 | godz.: 09:13)
    populizm i schlebianie gustom. A dla mnie i tak obczyzna, szczęściarz, hehe
    Spieq, trzymaj poziom, nie zejdź do klepania wierszówki tylko co tydzień. Pozdr.


  28. co do wieczornych dylematow... (autor: pitdog | data: 31/08/04 | godz.: 09:17)
    tez mi sie to przytrafialo, ale postanowilem nie przeginac :). klade sie grzecznie, usypiam tak czy siak nazeczona, a potem ew. wstaje sobie po cichu i zaczynak pykac na kompie. inaczej dziewcze pomysli, ze dla mnei gierki wazniejsze :)

  29. Heh! JużNieNarzeczona ((-: (autor: Dabrow | data: 31/08/04 | godz.: 09:43)
    święte słowo. Mniej gier, więcej ruchu i od razu lepiej. I życie nabiera smaku (((-; Gry na stałę to dla frustratów. Od czasu do czasu to rozrywka. I tyle....
    Jak powiedziałem. Stereotyp powielony... W ładnym opakowaniu. ((-;


  30. już mąż (autor: wojank | data: 31/08/04 | godz.: 10:01)
    Felieton super, jak w życiu :)
    A'propos wypowidzi JużNieNarzeczonej - droga Żono, wysłałem Ci ten link z nadzieją, ze może chociaż troszkę mnie zrozumiesz , ze pojmiesz że godzinka grania to nie jest jakieś straszszszne zboczenie.... Ech Święta Naiwności!!!


  31. Nie mam nic przeciwko przeszkoleniu wojskowemu... (autor: spieq-Redakcja | data: 31/08/04 | godz.: 11:40)
    Rok czasu to dla mnie marnotrawstwo, ale na 3 miesiące - dlaczego nie.

  32. spieq (autor: GULIwer | data: 9/09/04 | godz.: 23:49)
    3 miechy to mało chyba że szkolimy miecho armatnie albo wydamy 3x tyle (bardzo intensywne szkolenie dużo strzelań, duzo zajęć ze specializacji zero służb zero musztry ale to wtedy nie wojsko. Dla mnie to i 6 miechów to za mało) co na szkolenie w ciągu roku + utrzymanie armii zawodowej w koszarach a to już koszt niemały jest x10 niż ZSW
    pozdr. rezerwista od 3 miechów :)
    A co do gierek to by sie przydał jakiś symulator żołnierza taki oddający trudy pokonywania toru przeszkód w OP1 z kałaszem i hałerem na głowie ^___^


  33. spoko felieton (autor: JasioWP | data: 5/01/05 | godz.: 15:49)
    :) :) :)

    
D O D A J   K O M E N T A R Z
    

Aby dodawać komentarze, należy się wpierw zarejestrować, ewentualnie jeśli posiadasz już swoje konto, należy się zalogować.