Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
Wtorek 30 listopada 2004 
    

Felieton: (A)nałogowo


Autor: Spieq | 16:08
(48)
Nie jestem z wykształcenia informatykiem, ale z drugiej strony to w sumie dobrze. Z dwóch powodów. Mianowicie po pierwsze ignorancja i niewiedza może wyjść czasem na zdrowie (mniej nerwów), a po drugie - człowiek nieświadomie może dojść do całkiem odważnych wniosków.

W moim wypadku najprawdopodobniej sprawdziła się druga opcja. Więc tak: technika cyfrowa przedziera się łokciami w wiele dziedzin naszego życia. Są jednak jeszcze rejony, które już wprawdzie dziewicze nie są, ale obroniły się dzielnie przed zerami i jedynkami.

    K s i ą ż k i. Dla niektórych przedmiot pożądania, dla innych przykry obowiązek szkolnych lat. Każdy z nas przynajmniej miał w ręku książkę (choćby i telefoniczną), wie, jak wygląda i zna zapach tuszu drukarskiego, ciężar (ach, ten cholerny "Potop"...!). Dla części pokolenia X (czyli nieudaczników urodzonych w latach 1965-1980) książki stanowiły i stanowią do dziś nieustające źródło inspiracji, radości obcowania z ulubionym pisarzem, nurtem itd. Do tego jeszcze wrócimy. A pokolenie Y? Te rzesze młodzieży urodzonej między 1981 a 1995 rokiem? Oni już niemalże w kolebkach obcowali z najnowszymi pomysłami informatyków. W dzisiejszym oceanie elektroniki czują się jak ryby, nie są straszne dla nich komputery, telefony, roboty, elektroniczne psy, żaby, żuki, żółwie i ... trochę za daleko. Sam podział nie wynika z posługiwania się stereotypem: starszy czyta, młody ma to daleko w tyle. Najnowsze sondaże wprawdzie ogólnie wskazują, iż 35% Polaków powyżej 15 roku życia nie przeczytało w ostatnim półroczu ani jednej książki, natomiast odsetek moli książkowych, którzy w ostatnich 6 miesiącach przeczytali minimum jedną książkę wzrasta wraz z wykształceniem, maleje zaś wraz z wiekiem. Można sparafrazować: "Nasz papier, Wasz e-book", ale chyba jednak nie warto. Dlatego postaram się wykazać, że wersja "analogowa" książki jest znacznie lepsza i pełniej odgrywa swoją rolę niż jej wersja cyfrowa, która jest tylko ubogim bliźnim... Nie da się ukryć, iż sam proces pisania książek w większości przypadków uzależniony jest od udziału komputera (maszynami do pisania fascynują się fetyszyści, pasjonaci i pisarze starej daty...), ale już jego wersja finalna, przeznaczona dla czytelnika, to hołd tradycji - sterta kartek mocno zbita i oprawiona w odpowiednio dobraną okładkę. Książka w wydaniu papierowym to swoisty fetyszyzm, warto więc jemu podać rękę.

    SZELEST. Niepokojący dla otoczenia, kojący dla czytelnika... W zasadzie detal, który nie rzutuje ani na warstwę literacką, ani znacząco na komfort lektury. To kwestia długoletniego przyzwyczajenia, im istotniejszy jest dla nas zmysł słuchu, tym przyjemniejszy odbiór. Wersja cyfrowa książki? Głucha. Milczy złowieszczo, co najwyżej słyszymy terkot głowic w dysku twardym podczas jej uruchamiania...

    ZAPACH. Woń świeżego jeszcze tuszu z pędzącej niczym lokomotywa drukarni... Tym razem łechcesz zmysł węchu, czego zabraknie Ci, niestety, podczas obcowania z wersją elektroniczną ulubionej książki (oczywiście takiej, która została legalnie w tej formie wydana). Nie ukrywam, że ten aspekt (oprócz, rzecz jasna, czysto literackiego) ma dla mnie największe znaczenie. Im bardziej charakterystyczny fetor (dyplomatyczne uogólnienie, wiem, że dla niektórych zapach dyskwalifikuje książki jako takie), tym mam większą świadomość istnienia duszy danego dzieła. Zapach e-booka? Dobry materiał dla kabaretu...

    ESTETYKA. Równie ważny aspekt, szczególnie dla kolekcjonerów (teraz uwalniamy zmysł wzroku). Wydania wszystkich dzieł Lenina oprawione pięknie w baranią skórę wyglądają naprawdę efektownie. Jeśli równą powagą cechują się meble-antyki, wówczas ideał i symbioza wydadzą się nieuniknione... Na dodatek, gdy nasze najbliższe towarzystwo fascynuje się literaturą wodza, mamy szansę spędzić niejedną noc na konstruktywnych polemikach i doświadczyć niezapomnianego porannego kaca. Wersją cyfrową na półce masz (teoretycznie!) szansę się pochwalić, ale nie robi to już takiego wrażenia. Widząc płytę kompaktową uwięzioną w standardowo już przezroczystym (czego zdzierżyć nie mógł śp. Tomek Beksiński) plastiku, nie zachwycisz się już teatralnie, nie wydasz okrzyku podziwu, ani nie spojrzysz z zazdrością na dumnego właściciela.

    Dochodzą kwestie zdrowotne. Nie da się ukryć, że usilne wpatrywanie w monitor komputera (z jakimkolwiek wariantem odświeżania) męczy wzrok i na dłuższą metę może prowadzić do jego uszkodzenia. Wersja analogowa tej wady jest praktycznie pozbawiona, o ile nie mamy zwyczaju czytać książki w ciemnych lochach (heh, no co, w toaletach jest światło, nie o to...) oraz, gdy czcionka nie jest zbyt mała dla czytelnika. Światełkiem w tunelu są maciupkie komputerki z maciupkim wyświetlaczem (zapraszam do pierwszego zdania w artykule), które są poręczniejsze, mniej męczą wzrok oraz... ale to wciąż nie to samo.

    MATERIA. Idziesz do księgarni po ostatni tomik poezji Szymborskiej i widzisz od razu jego wielkość, kształt i jesteś w stanie określić jego wagę. Trzymając w ręku płytkę z jego (potencjalną) wersją cyfrową, jesteś bezradny, nie określisz nic poza właściwościami, które i tak nie dotyczą samej książki. Zmysł dotyku. Równie istotny. Oswajasz się z lekturą, głaszczesz ją, przewracasz we wszystkie strony, wyginasz, sprawdzasz twardość okładki. Kręcisz nosem, gdy widzisz, że książka jest amatorsko klejona albo w dobry nastrój wprawia Cię widok dobrego jakościowo papieru...

    Wygoda wersji analogowej jest bezsprzeczna. Możesz czytać w łóżku, w wannie, na łonie natury, w zatłoczonym autobusie, w windzie, na dachu, tak naprawdę ograniczeniem może być tu tylko wyłącznie Twoja wyobraźnia. Monitora do autobusu nie wtaszczysz z przyjemnością, a nawet jeśli jesteś posiadaczem maciupkiego komputerka z maciupkim wyświetlaczem (jeśli zapomniałeś, to do pierwszego akapitu), to i tak w końcu rozładuje Ci się akumulator.

    KUBKI SMAKOWE. To już naprawdę dla miłośników literackich kulinariów. Jedyny zmysł, który (według mnie) nie zostanie nagrodzony ani kontaktem z wersją analogową, ani z cyfrową. Lekką przewagę daje tu celuloza, którą lepiej organizm przyswoi, plastik natomiast może okazać się mało apetyczny i burzliwy w skutkach. Testowanie ochoczo pozostawiam Wam, a sam z ciężkim sercem zrezygnuję.

    SNOBIZM. Czyżby szósty zmysł??? Całkiem niewykluczone, heh. Zapominamy często o tym aspekcie, a on (w przypadku czytania książek) jest w zupełności pozytywnym i zdrowym odruchem. Czasy się nieco zmieniły, kiedyś podrywało się panny z Proustem pod pachą, dziś czyni się to z telefonem komórkowym w ręce... Jedno jest jednak pewne - książki pozostaną na piedestale i wydawanie "płodów plwocin wszelakich" nie zmieni tego faktu. Każdy może wydać książkę i to jest w zasadzie jedyna gorzka pigułka, którą trzeba czasem przełknąć. Wersja cyfrowa lektury nigdy nie dostarczy czytelnikowi tylu wzruszeń, radości, telepatycznego obcowania z autorem itd. E-book będzie jedynie alternatywą w momencie, gdy nie mamy pod ręką wersji tradycyjnej albo wówczas, gdy książka wydana została wyłącznie w formie cyfrowej. Tako rzecze ja, spieku, całkiem zdrowy na umyśle. Kropka.

29 listopada 2004r

Felieton popełnił Spieq

 

    
K O M E N T A R Z E
    

  1. jestem molem ksiazkowym :P (autor: faf | data: 30/11/04 | godz.: 01:38)
    i informatykiem
    i czytam ebooki

    IMHO ksiazka zwykla bedzie funkcjonowac rownolegle do ebookow - wlasnie z powodow ktore wyminiles
    ja czytam na palmtopie ebooki - w kieszeni mam parenascie ksiazek - normalnie to by trzeba miec plecak 60L :P

    czekam tylko na e-paper i e-ink
    to bedzei rewolucja - ksiazka ktora zmiania tekst i obrazki na kartkach dynamicznie - to bedzie cos
    interaktywnosc, zadawanie pytan,

    jednak i tak to nie zapewni tego ze ludzie beda czytac
    zawsze bedzie szara masa ktora z literatury interesuje jedynie rym pić-rzyć, nie warto edukowac wszystkich - szkoda wysilku - lepiej edukowac tych w ktorych widac potencjal

    nieukom dac wybiegi z oponami i kilka bananow na dzien

    dobranoc


  2. Może być. (autor: GregorP-Redakcja | data: 30/11/04 | godz.: 01:47)
    W ostateczności.

  3. DYD: (autor: spieq-Redakcja | data: 30/11/04 | godz.: 01:52)
    Nie spodziewałem się, że wrzucisz tak szybko... Jedna sprawa: tytułu nie trzeba caps lockiem, tak wiem, moja wina, wybacz.

    Ale capsa można spokojnie wyrzucić.


  4. zgadzam sie z fafem :) (autor: PIvO | data: 30/11/04 | godz.: 02:08)
    mam palmtopa i pierdyliard Ebokow na niego
    jednak to mnie nie powstrzymuje przed zakupem ksiazki (raz czytam tu raz tu - choc stwierdzam ze wygoda przemawia za ebokiem na palmie :)))


  5. Faf: (autor: Mez_Kot | data: 30/11/04 | godz.: 02:10)
    Jaki jestes rocznik ??
    Felieton calkiem Si , i zgadzam sie calkowicie z autorem .

    Spieq , a wiesz ze wech jest powiazany ze smakiem , hmm wiec i kubki odgrywaja role przy czytaniu ksiazek .
    Pozdro


  6. O kurcze! (autor: rage82 | data: 30/11/04 | godz.: 02:15)
    Znowu dobry felieton... Przeczytam jak bede w stanie... Sadze, ze jak zwykle od spieqa bedzie ekstra.

  7. Książka - jestem za :-) (autor: Sławekpl | data: 30/11/04 | godz.: 02:56)
    Osobiście jestem zwolennikiem książek, lubię w sypialni w kompletnej ciszy na leżąco poczytać dobrą książkę (czytam w nocy). Wersje elektronicznej też czasem czytam ale w ostateczności.
    Komputer oczywiście daje przewagę gdyż można szybko znaleźć w sieci bez wychodzenia z domu dany tytuł ale szum wiatraczków i dysku (w WC jest chłodnica z wiatrakami najczęściej :-)) nie tworzy tej samej atmosfery kumulującej skupienie i kontemplację.
    A młode pokolenie fakt, książki traktuje jak osobistego wroga :-) - może zmiana zestawu lektur obowiązkowych w szkołach poprawiła by sytuację, dodanie tytułów takich jak Władca Pierścieni :-) zmieni postrzeganie młodszego pokolenia.


  8. swietny felieton (autor: Nazgul | data: 30/11/04 | godz.: 07:23)
    w pelni sie z Toba zgadza, jestem z pokolenia Y (1985 rok) i ksiazki czytac uwielbiam (czytam wiecej niz jedna na pol roku), a do e-bookow nie mam nic przeciwko,
    BTW spieq udzielaj sie wiecej na boardzie bo poziom gramatyczny i ortograficzny troche spad ostatnio :) pozdr


  9. Prawdy (autor: Koala60 | data: 30/11/04 | godz.: 08:39)
    prawdy oczywiste, szkoda iż nie ma żadnych
    dywagacji na temat pokolenia "Z"
    czy nie za dalszej przyszłości.


  10. Mez_kot (autor: faf | data: 30/11/04 | godz.: 08:48)
    kurcze chyba za stary bo '78 :D

    czytam w lozku w wannie i na kiblu gazetki =)


  11. Hehe świetne (autor: NimnuL-Redakcja | data: 30/11/04 | godz.: 09:04)
    lepsze od poprzedniego.

  12. A czytacie tylko legalne e-booki? (autor: Rafuncio | data: 30/11/04 | godz.: 09:38)
    Jak zapatrujecie sie na problem skanowania ksiazek?

  13. Spieq, z prawdziwą przykrością cię informuję (autor: Agnes | data: 30/11/04 | godz.: 09:41)
    że jakkolwiek chciałabym bezstronnie ocenić felieton - to nie jestem w stanie.

    Dotknąłeś czułego punktu - to moja wrodzona wada, namiętność do książek, czytania, liter, słów, tego wszystkiego razem. Trudno mi nie zgodzić się z każdym zdaniem, że z której strony by nie patrzeć, papier wygrywa (taaa... powiedziała w zadumie ta, co ... e, nieważne).
    Nawet i ta gorzka pigułka - bezapelacyjnie masz rację.

    Absolutnie fantastyczny temat, absolutnie fantastycznie napisane. Kropka.


  14. Porządnie (autor: Arlathan | data: 30/11/04 | godz.: 10:13)
    Ja sam ostatnio zacząłem spowrotem czytać ksiązki, które nie są lekturą polecaną przez wykładowców. Dzięku Danowi Brownowi, po raz kolejny w życiu przeczytałem książkę, która miała ok 500stron (pierwej był Tolkien). Teraz czytam jego następną, a potem zabieram się za "Larwę" Fowlesa. Książki są genialne ;D

  15. Po raz pierwszy... (autor: Bodhi | data: 30/11/04 | godz.: 10:13)
    podoba mi sie Twoj felieton od pierwszego do ostatniego zdania. Moje gratulacje. Ja wywodze sie z pokolenia X i od kiedy nauczylem sie skladac literki w wyrazy zarywam niejeden wieczor oraz noc na czytanie. Teraz gdy czlowiek sie zestarzal i ma wiecej obowiazkow pozostaje na czytanie znacznie mniej czasu. Dlatego trzeba korzystac z kazdej wolnej chwili; lozka, wanny, ehm... ubikacji :) Pozdrawiam moli ksiazkowych :)

  16. a e-papier za progiem (autor: ixxos | data: 30/11/04 | godz.: 10:21)
    ;)
    ciekawe jaki wtedy będzie nasz stosunek do tych wrażeń zapachowych, estetycznych,

    mi najbardziej, przeszkadza właśnie świecenie monitora, więc dlatego omijam ebooki


  17. ksiazki? dobra (i gruba) ksiazka z miekkimi (autor: Ranx | data: 30/11/04 | godz.: 11:07)
    kartkami jest na wage zlota.
    warto kupowac na wyprzedazy albo na wage ale trzeba zwracac uwage na jakosc papieru.
    dobry dobor ksiazki zwroci sie z nawiazka w toalecie - poogladac mozna a i jak sie STaśma skonczy....

    Nie wiem kto i po co wymyslil ksiazki. szkoda lasow.... wydaja jakies bzdury i tak ich nikt nie czyta a potem nie ma jak na makulature oddac...
    szkoda lasow...
    albo instrukcje. do byle czego. grube na ladnym (niestety twardym papierze) - ktos to czyta w ogole? a jeszcze sie burza ze nie po polsku hehe.

    uwazam spieq ze tylko to ze jestes polonista Cie ratuje. tam zmuszaja do czytania. tylko po co? w felietonie poza tym ze ksiazki smierdza i sa ciezkie nie ma odpowiedzi na to - po co czytac.
    eh.


  18. Bardzo ciekawy felietion... (autor: Drakor | data: 30/11/04 | godz.: 11:43)
    ale pozwolę sobie nie zgodzić się ze zdaniem Spieqa ;) Osobiście bardziej odpowiadają mi wersje elektroniczne książek, gdyż "zwykłe" wydania są dla mnie wyjątkowo nieporęczne (potrafią zajmować zbyt wiele miejsca i ważyć niemało). Nie ukrywam, że papierowe edycje prezentują się czasami lepiej od płyt CD, ale eBooki to jednak przyszłość :)

  19. Ranx: (autor: spieq-Redakcja | data: 30/11/04 | godz.: 11:49)
    Nie ma odpowiedzi PO CO CZYTAĆ? Tak, masz rację, ale felieton nie jest o istocie czytania, tylko o wyższości książki papierowej nad jej cyfrową siostrą.

    To również ciekawy temat, ale nie na dziś.

    Kwestie ekologii też są ważne. Pamiętałem o nich cały czas podczas pisania tego artykułu, ale ostatecznie zadecydowałem, że dotknięcie tego problemu zniszczyłoby sens i architekturę felietonu. To również pole do popisu na osobny tekst...

    Kolejna sprawa - filologia polska. Tak, masz rację, zmuszali do czytania w ilościach hurtowych, ale podskórnie czuję, że i tak... najwięcej czytałem w szkole podstawowej - jako dziecko miałem chłonny umysł, głodną wyobraźnię i potrzebę zdradzania Ani z psiej górki z pięcioma Tomkami Szklarskiego. Później do lektur podchodziło się analitycznie i to psuło nieco przyjemność...

    _
    Czytam komentarze i jestem autentycznie zaskoczony/wzruszony. Miałem świadomość kontrowersyjności i niecodzienności tematu, podczas gdy okazuje się, że jest on normalny i całkiem codzienny...

    Dzięki!


  20. hehe zaczynajac od tylu (autor: Ranx | data: 30/11/04 | godz.: 11:56)
    to masz potem wyzszosc swiat bozego narodzenia nad wielkanocnymi...
    jakie ma znaczenie to czy ksiazka jest papierowa czy nie?
    nie zebym czytal ale ksiazka to juz przezytek.
    masz google. zobacz jak sie rozwijaja preznie.
    jak wielu ludzi i wszyscy boardowicze korzystaja. rewelacja. dostep do informacji w czasie rzedu sekund lub ostatecznie minut.
    moze najpierw przekonaj lub pokaz ze czytanie poza psuciem wzroku i wydatkami ma jeszcze jakies plusy.
    potem przekonuj ze ksiazka a >> b.
    bo na razie ksiazki smierdza i smakuja (?!) i sa ciezkie.
    czyzby to artukul dla prawdziwych moli?


  21. Ranx: (autor: spieq-Redakcja | data: 30/11/04 | godz.: 11:59)
    aż mię dziwi Twoja reakcja, bo znam Cię jako... mola książkowego (i Twoja największa wśród nas kolekcja e-booków nie zmienia tego faktu, heh).

    Jeszcze do jednego chciałem nawiązać:
    Prawdy (autor: Koala60 | data: 30/11/04 | godz.: 08:39)
    >> szkoda iż nie ma żadnych
    dywagacji na temat pokolenia "Z"
    czy nie za dalszej przyszłości.

    Konsekwencją tego, masz rację, byłoby poruszenie powyższej kwestii, ale to już... nie na moją głowę, heh.

    Pozdrawiam niezwykle serdecznie.


  22. Ranx: (autor: Sienki | data: 30/11/04 | godz.: 12:05)
    czytasz dla samego faktu czytania. ja zaglebiajac sie w swiat stworzony przez autora czuje sie, jakbym byl tam, przezywal to samo co bohaterowie... ech tego nie da sie opisac, to trzeba samemu przezyc... jesli jeszcze nie zlapales bakcyla czytania ksiazek, a masz juz te 20-kilka latek, to raczej jestes juz stracony...

    Ja dodam tylko, ze jestem z rocznika 83 i czytam po ok. 2 ksiazki na miesiac - zaleznie od czasu...
    a pomyslec, ze zaczelo sie tak niewinnie od "Pierscienia" Larrego Niven'a pare lat temu... potem Tolkien, Norton, McCaffrey... teraz Pilipiuk, Ziemiański, Pierumow. Jak widac sama fantastyka - kazdy czyta to, co lubi...
    Im ksiazka grubsza tym lepsza - pozniej sie konczy :]


  23. czytanie... hmmm wchodzenie (autor: Ranx | data: 30/11/04 | godz.: 12:16)
    w czyjs swiat... -> brak wlasnego?
    zapominanie o tym co sie dzieje obok.
    jakos nie czuje....
    w dalszym ciagu nie wiem po co....


  24. Hehehe... (autor: Agnes | data: 30/11/04 | godz.: 12:30)
    Ranx antyczytacz? Nie może być! Podpucha!

    To może dedykacja:
    "Tymczasem nieszczęsna ryba Babel, znosząc skutecznie wszelkie bariery w porozumiewaniu pomiędzy różnymi czasami i kulturami, spowodowała więcej krwawych wojen niż cokolwiek innego w historii stworzenia."
    Douglas Adams, Autostopem...
    Dedykacja bez związku z tematem, po prostu dedykacja. Ok?


  25. Spieczku, obnizasz loty (autor: bwana | data: 30/11/04 | godz.: 13:25)
    Zlap temat za jaja i wycisnij z niego siodme poty i ostatnie krople krwi. Zamiast tego slizgasz sie po temacie przytaczajac w istocie obiegowe opinie (nie twierdze, ze nie zgadzam sie z nimi) nie dajac oprocz tego niczego odkrywczego czytelnikowi. Ponadto odnosze wrazenie ze tekst jest kapke pretensjonalny i nieco za duzo w nim egzaltacji, ale to juz osobna sprawa. W kazdym razie popraw sie. Badaj niezbadane, konfrontuj kontrowersyjne, unikaj środka - środek niech będzie tylko punktem odniesienia. Środek - mam na myśli powszechne rozumienie danego tematu czy tez ogolne jego postrzeganie, znane wiekszosci czytelnikow.

  26. Mogłeś to napisać bardziej po (autor: McIsland | data: 30/11/04 | godz.: 14:01)
    Spieq'owemu, temat dobry, ale nie treść nie spieczona, w kwesti mojej opinii, to drukuje e-booki (chociaż to nie to), palmtopa nie mam, a monitor za ciężki co by go nad głową w łózku trzymać, i na plażę też go nie zabiorę, ale myślę że jednak nadejdzie w końcu kres książki drukowanej na papierze, wot technika

  27. e-book'i? (autor: capri | data: 30/11/04 | godz.: 14:07)
    tego nie da sie czytac w ilosci >3 strony :/

  28. głownie NTG (autor: j-23 | data: 30/11/04 | godz.: 14:12)
    Poruszono tu kwestię ochrony środowiska: „szkoda lasów na książki” – pewnie to był żart – ale dzięki temu ja mam pretekst do wypowiedzi bo zauważyłem że ostatnio panuje opinia że stosowanie nie drewnianych nie papierowych rzeczy sprzyja ochronie środowiska – NIC BARDZIEJ MYLNEGO !! – problem polega na tym aby na miejsce ściętych drzew posadzić nowe w odpowiedniej ilości – lasy w Polsce i nie tylko u nas – całe lasy liściaste strefy umiarkowanej są już lasami zagospodarowanymi i nie ma mowy o pozostawieniu ich samych naturze one sobie bez nas nie dadzą rady !!! taki lasek prawie wyłącznie sosnowy (monokultura) całkowicie zginie jeśli nie wykonamy oprysku podczas ataku jakiejś tam choroby, zwierzęta w zagospodarowanych lasach tez niestety po zaprzestaniu polowań mogłaby się pożegnać z naszym światem – dziwne a jednak – lasy są rozczłonkowane, teraz wyobraźcie sobie większość naturalnych drapieżników człowiek wytępił jeśli nie zajmie ich miejsca, zwierzęta obecnie uważane za łowne rozmnożą się za nadto przekroczą wydolność środowiska w którym żyją – zaczną ginąć masowo później jak pokazały przykłady wydolność środowiska będzie mniejsza i mniejszą też ilość tych zwierząt wyżywi las a przy braku naturalnych drapieżników (no gdzieś tam jeszcze są gdzieniegdzie rysie, żbiki czy wilki) sytuacja może się poważać aż do ... (Pomijając już fakt że wpływy z polowań są już motywacja do opieki i utrzymania danego gatunku)
    Człowiek jest częścią natury wiec najzdrowszym dla niego będę meble z drewna a nie tworzyw sztucznych, KARTKA PAPIERU A NIE MONITOR !!! tak samo drewniana deska do krojenia a nie z plastiku jak mówią reklamy nie powiem na jakiej stacji ;) (drewno posiada substancje bakteriostatyczne – a plastikowa deska nie !!!). Komputer wyrzucony na śmietnik a te ostatnio bardzo szybko się starzeją ;((( lub jakiś inny produkt z tworzyw sztucznych nie wejdzie do obiegu materii w przyrodzie ponownie, natomiast kartka papieru owszem zostanie rozłożona przez reducentów na związki proste które będą mogły być pobrane przez rośliny do obiegu materii (no rośliny pobierają tez związki toksyczne a my to jemy – ale to już inna broszka).
    Powinniśmy dbać o to gdzie żyjemy i jak żyjemy otaczając się jak największą liczbą rzeczy naturalnych, a monitorki powinniśmy kupować z normą TCO zdrowsza dla nas, i zbudowane z mniejszej liczby rożnych tworzyw sztucznych – czyli łatwiejszych za razem do ponownego odzyskania. I ktoś powinien do cholery zająć się ponownym wykorzystaniem surowców wtórnych !!!

    Wracając do książki z monitora dużo taniej – ale nie można się już tak skupić nad treścią czytamy tak jak strony internatowe jeżdżąc scroll’em myszy od góry do dołu. Kiedyś za demokracji ludowej dbano o czytelnictwo należało kupić gazetę aby mieć makulaturę na papier toaletowy i od niechcenia czasem ktoś przeczytał. Współcześni nam rządzący przygłupy dają VAT na czasopisma i książki, a do tego UE zafunduje nam podstawową stawkę VAT na internet – czyli jest SUPER!!!

    Pozdrawiam!
    i przepraszam za NTG.


  29. Zbiorczo: (autor: spieq-Redakcja | data: 30/11/04 | godz.: 14:22)
    bwana: pozwoliłem sobie skomentować w węższym gronie i mam nadzieję, że usatysfakcjonowałem... Boleję jedynie nad faktem, że zmuszony zostałeś do dokonania takiego, a nie innego wyboru życiowego. PISZ, PISZ, PISZ.

    Wyspa: po spiekowemu? Cie cholera, to znaczy jak????

    j-23: poznaj Ranxa, naszego etatowego prowokatora, bardzo sympatyczny człowiek.


  30. Przyjemny felieton (autor: Th@n | data: 30/11/04 | godz.: 14:22)
    Z felietonem zgadzam się całkowicie. Generalizując wydaje mi się że, zachłystujemy się nowościami technicznymi a po jakimś czasie okazuje się że wcale nie są one lepsze od pierwowzorów. Ot lepszy marketing i tyle.

    E-booki, dlaczego nie czytam? Bo jak czytam książke w łóżku to się żona przytula :D a jak siedzę przed monitorem to wilkiem patrzy ;-).

    Pytanie do e-bookowych czytaczy - kupujecie czy ściągacie skany?

    Pozdro


  31. Ranx (autor: Th@n | data: 30/11/04 | godz.: 14:25)
    Ten tekst o grubości i miękkich kartkach to sam na to wpadłeś czy czytałeś ostatnio Pratchetta? Bo to w kilku miejscach się tam pojawia...

    :D

    Pozdro


  32. uchch czytelnictwo... attention span... groza niewiadomego... (autor: Seadog | data: 30/11/04 | godz.: 14:38)
    Mam na imię Sea, jestem alkoho- znaczy, nauczycielem. Zostałęm nim trochę z przypadku, a trochę z ciekawości. Wiecie jak to jest - mówicie sobie "Spróbuję tylko raz, nic mi nie będzie, miliony ludzi to robi, zawsze mogę przestać..." A potem wsiąkliście. I mimo, że cierpicie, podupadacie na zdrowiu, przysięgacie sobie i bliskim, że już nigdy więcej - robicie to nadal.

    A jedną z rzeczy, która przyprawia mnie o palpitację serca i niemal wylew jest reakcja jakichś 80% moich uczniów (w dobrym, by nie rzec "elYtarnym" liceum i gimnazjum w mieście stołecznym) na kawałek tekstu dłuższy niż 3 akapity. Często-gęsto dostają ode mnie w ramach obcowania z żywym językiem fragmenty literatury lub felietony z gazet brytyjskich lub amerykańskich. Ok. strony czcionką 12 punktów, dwie kolumny (bo łatwiej się czyta). I nieodmiennie jęk "O matko! I my mamy to WSZYSTKO przeczytać???" I to ludzie, którzy od trzech lat ze mną obcują, klika (5-6) godzin w tygodniu. Niech mnie ktoś przytuki. Albo dobije.

    (Bo dla przyjemności to oni połażą po centrum handlowym, a nie po książkę sięgną, o.)


  33. Th@n... (autor: Ranx | data: 30/11/04 | godz.: 14:39)
    pamietam jak papier "do twarzy" byl towarem exportowo-luksusowym. to raz. a ze Pratchetta luuubie to dwa. Babcia Weatherwax jest debest :)

  34. Ja należe do pokolenia "Y", '85 (autor: sol4rlag | data: 30/11/04 | godz.: 14:55)
    Zdarza mi się przeczytać książkę, ale żadko kiedy czerpie z niej jakie kolwiek emocje. Co do ebooków to uważam, że nie są dobrym przykładem alternatywy książki XXI wieku. Otóż jestem zdania, że taką alternatywą są gry komputerowe. Dostarczają one emocji, zajmują gracza, i moim zdaniem dają to co dobra książka + interaktywnośc. :D Jak często czytając książkę myśleliście: "kurde, ja to bym zrobił inaczej..." ?? Ja tak mam często, dla tego cenie grę z dobrą fabułą nad książke. Oczywiście do porównania nie nadają się ani Quake, ani winmine (chociaż mogą zająć na dłoogi czas;) ) , ale z pewnością można przytoczyć Half-Life, Fallout.
    Sory za orty, ale nie czytam książek więc nie znam języka ;]


  35. Przez ten rok przeczytałem (autor: JasioWP | data: 30/11/04 | godz.: 15:05)
    Władca Pierścieni [wszyskie trzy części] (Marzec-Wrzesień), W pustyni i w puszczy (wrzesień-październik) i Hobbita (koniec października-początek listopada) :D :D :D

    Autorzy:
    Hobbit i Władca Pierścieni - J.R.R Tolkien
    W pustyni i w puszczy - H.Sienkiewicz


  36. Ranx (autor: Th@n | data: 30/11/04 | godz.: 15:12)
    No cóż miejmy nadzieję, że ustrój który tu wspominamy odszedł już w niebyt i nie wróci, a deficyt "taśmy życia" i sznurku do snopowiązałek mamy już za soba :-D

    Tia Babcia rulez... chociaż nic nie przebije złotych myśli przy ognisku Cohana Barbarzyńcy...

    Pozdro


  37. Cohen Barabarzynca? (autor: bwana | data: 30/11/04 | godz.: 16:23)
    Pfff, Hrun Barbarzynca rzadzi. Babunia tez wymieka przy Niani Ogg, szczegolnie gdy ta obcina paznokcie u nog i spiewa.

  38. Ksiazki... (autor: Grocal | data: 30/11/04 | godz.: 18:27)
    ... to zawsze moja pierwsza milosc. Mimo, ze jestem informatykiem i wieeekszosc czasu spedzam przed monitorem, to nie zaniedbuje lektury.

    Jak mawia moj wujek, ktory czyta nawet gdy je (kubki smakowe dzialaja!): 'nie wazne co, byleby slowo pisane'.

    Osobiscie kiedys nalogowo chodzilem do biblioteki (cala Diuna, Tolkien, Cussler, Lumley i jego Nekroskop, Sapkowski, Lem... ale i Szekspir i Dostojewski i szkolne lektury), teraz ksiazki kupuje. Srednio jedna w miesiacu musze koniecznie.

    Bez ksiazek nie ma dla mnie zycia a ebooki ich nie zastapia. Moze zmienic sie technologia, ale podrozy pociagiem z ksiazka nic nie zastapi...


  39. książki świetna sprawa (autor: GULIwer | data: 30/11/04 | godz.: 18:33)
    ich ostępność to druga,
    na ten przykład chciałem wypozyczyć jakąś z ksiązek Pratchetta (chociaż nie tylko ale o nim pare osób wyżej wspomiało) w bibliotece miejskiej w swoim 25tyś mieście i czego sie dowiedziałem że nie mają wogóle ani jednej ksiązki tego autora. Przyszedłem z lista ksiązek polecanych na boardzie (2 czy 3 wątki w ciągu kilku lat lista ~15 pisarzy) wyszedłem z tą listą i tylko z nią :( bo dzieła zebrane Lenina jakoś mnie nie interesują :(
    feletion niezły
    pozdr.
    rocznik '80 akceptujący obie formy przekazu


  40. a gdzie szumne ideały "biura bez papieru" i "elektronicznych książek"... (autor: XTC | data: 30/11/04 | godz.: 19:28)
    tak czy owak - drukarki skutecznie likwidują takie myśli - a i papier do tego coraz lepszy (biedne lasy etc...)
    tak czy owak - zainspirowałeś mnie chłopaku :)
    i ... ściągnąłem sobie kilkadziesiąt pozycji "co to zawsze chciałem przeczytać" na telefon (vide urzadzenia z maciupkim wyświetlaczem)... :)
    pozdrowienia...


  41. te pozycje to chyba (autor: RoBakk | data: 30/11/04 | godz.: 20:45)
    z serii "365 na 365 dni w roku" ;)
    mam to gdzieś ale w wersji papierowej


  42. Bardziej Spieczone (autor: McIsland | data: 30/11/04 | godz.: 22:35)
    takie jak "jupiterów" i "czasznas", takie chyba bardziej stommatyczne, chociaż nie wiem czy dobrze kombinuje bo ze Stommyzmem mam na pewno o wiele, wiele, mniejsze doświadczenie niż ty

  43. Tak prosto (autor: Agnes | data: 30/11/04 | godz.: 22:53)
    spieczone = mało zrozumiałe wybroczyny myślowe, nad którymi trzeba się nagłówkować, a i tak nie ma się pewności, że się je zrozumiało.

    To pisałam, ja, Agnes. Syndrom niezrozumienia = 35 % (malutko!)


  44. Pozwolę sobie na komentarz pewnych aspektów.. (autor: Remek | data: 30/11/04 | godz.: 23:08)
    SZELEST - Może dla bibliofilów jest ważny. Dla mnie i dla wielu nie stanowi żadnej wartości.

    ZAPACH - owszem, nowa książka pachnie. Czasem to denerwuje, bo nie każdy to lubi, czasem dodaje uroku, ale tylko przez krótki okres czasu po jej kupieniu. Dobre książki to takie, do których wracamy, ale wtedy już nie pachną tak samo, lecz nam to już nie przeszkadza, a nawet o tym nie myślimy...

    MATERIA - Szymborska to zły przykład :) Bo ja kręcę nosem na samo nazwisko, gdyż akurat jej twórczość jest niskich lotów i Nobel był wyłącznie sprawą polityczną i rozgrywką środowisk żydowskich. Ale ja nie o tym... :) Owóż felieton w części poświęconej MATERII jest trochę banalny. Porusza oczywiste dla każdego różnice między książką macaną, a jej wersją elektroniczną. A jak już piszemy o tym, to dodajmy, że książek elektronicznych nie przybijemy do półki by zaimponować gościom, jacy to jesteśmy oczytani, a tak naprawdę Historia Angli z serii Seramowskiej czy biografia Iwana Groźnego mają jeszcze posklejane od nowości kartki.

    Akapit KUBKI SMAKOWE powinien zdecydowanie zostać spożyty przez jego autora jeszcze przed opublikowaniem tego tekstu.

    SNOBIZM - Ciężko zrozumieć, co masz na myśli bo tam zdania nie bardzo są ze sobą związane i faktycznie pigułę łykałem, by pojąć treść i zamysł Twój. Zdecydowanie bardziej wolę telepatycznie obcować z bohaterami książki, jej akcją niż z jej autorem, no chyba, że czytam czyjąś autobiografię.... Czytało się drzewiej Karola Maya. Utożsamialiśmy się z Winnetou, Old Firehandem, Inczu Czuną, ale na pewno nie z zamkniętym w celi Karolem May'em, który tam właśnie te wszystkie powieści spłodził...

    No i nie zapominajmy o czymś dosyć z jednej strony banalnym, ale jednocześnie bardzo ważnym, przybierającym różne postaci i formę... o zakładce do książki :))

    Chyba zacznę pisać kontr-felietony ;))))


  45. Ale zapominasz , ze sa mole ksiazkowe ktore dorabiaja sie na wlasne 4 katy... (autor: SebaSTS | data: 1/12/04 | godz.: 00:05)
    ... i moj zbior samych ksiazek ze STAR WARS w tytule jest przyczyna wasni w rodzinie (mieszkam z rodzicami). Oczywiscie mam i ambitniejsze tytuly. A na jeden CDek mozna zawsze zrobic pudeleczko ala ksiazka.
    Hmmm miesieczniki takie jak Profit czy CHIP czytam tylko w WC :-)
    P.S. Wiecej takich felietonow, dzisiejszy jest the best of...


  46. Za wczesnie na ten felieton (autor: krogulec | data: 1/12/04 | godz.: 00:31)
    Falieton o wyzszosci ksiazek nad grami komputerowymi, ktory przekonalby takich sol4rlagow bylby w tej chwili bardziej wskazany, a dyskusje nad wyzszocia ksiazki papierowej nad elektroniczna nalezaloby odlozyc do czasu, kiedy wiekszosc czytelnikow boarda z jedna i druga bedzie sie mogla polozyc do lozka. Narazie niewielu ma taka mozliwosc, a palmowi wciaz jeszcze daleko do papieru elektronicznego

  47. nie powiem, milo sie czytalo (autor: rage82 | data: 1/12/04 | godz.: 02:10)
    Jestem z mlodego pokolenia, ale uwielbiam wersje papierowa - moge ja wziac z soba do pociagu, do lozka, na uczelnie i czytac w kazdej chwili. Wersje elektroniczne maja jedna wade - wymagaja wpatrywania sie w monitor, co w moim przypadku oznacza, ze jak nie jestem poza domem i nie spie, to siedzialbym przed kompem caly czas, a tak jest azyl pozwalajacy troche odpoczac od swiecenia...

  48. moje 3 grosze (autor: h-doc | data: 1/12/04 | godz.: 21:50)
    felietonik tym razem troszkę odbębniony - szkoda, że za mało spiqowej fantazji a za dużo truizmów. Co do mojej opinii w tej sprawie:
    czytać na kompie to ja mogę maile albo fora dyskusyjne. Cała reszta - tylko papier (pochodzący oczywiście z makulatury ;-)))
    Temat można by rozszerzyć - zdjęcia na papierze, czy monitorze? Muzyka z winyla czy mp3? filmy w kinie czy z divxa?
    Z drugiej strony, czy ktoś dzisiaj się rozwodzi na temat tego, czy snobistyczne są rozmowy w cztery oczy w porównaniu z konwersacją przez telefon???


    
D O D A J   K O M E N T A R Z
    

Aby dodawać komentarze, należy się wpierw zarejestrować, ewentualnie jeśli posiadasz już swoje konto, należy się zalogować.