Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | W świetle i w cieniach: test Fujifilm S20Pro
    

 

W świetle i w cieniach: test Fujifilm S20Pro


 Autor: NimnuL | Data: 18/08/05

W świetle i w cieniach: test Fujifilm S20ProEkspansja fotografii cyfrowej trwa. Cyfraki opanowały już cały segment tej dziedziny, od prostych kieszonkowych modeli, przez zaawansowane hybrydy, a na lustrzankach skończywszy. W niniejszym artykule skupimy się na środku, czyli na hybrydzie jaką serwuje nam firma Fujifilm. Mam tu mianowicie na myśli model S20Pro. Aparat ten znany jest już od ponad roku, jednak wciąż jest w ciągłej sprzedaży, poza tym jest na tyle interesujący, że nie mogłem sobie go odpuścić. Zapraszam.
     

Dane techniczne

Wstęp był krótki, krótko też prawić będę o technicznych sprawach jakie zaszyte są w czarnej obudowie aparatu.

* Odległość mierzona od czołowej soczewki obiektywu. Wartości w nawiasach są wynikami moich pomiarów.

** W trybie super makro ogniskowa obiektywu jest zablokowana na stałą wartość.

*** Czas ekspozycji dla trybów P/A/S zawiera się w przedziale 3-1/1000s. Tryb Automatyczny oraz sceny ustawią czas ekspozycji w zakresie 1/4-1/1000s za wyjątkiem sceny nocnej, która ustawi od 3s do 1/250s. Tryb manualny daje możliwość ustawienia czasu naświetlania od 30s do 1/10000s + Bulb do 30s.

**** Zasięg wbudowanego flasha wynoszący 8,5m zmierzony został dla najwyższej dostępnej czułości matrycy. Dla ISO 200 błysk oświetli wszystko w obrębie około 4 metrów. To i tak niezły wynik jak na wbudowaną lampę.



Zestaw zawiera...

Do testów przybył nie pełen zestaw akcesoriów jakie standardowo otrzymamy przy kupnie S20Pro. Fotografia zbiorcza pokaże niewielką jego część, od pudełka począwszy:


(kliknij, aby powiększyć)

...a na pozostałych klockach skończywszy.


(kliknij, aby powiększyć)

Standardowe wyposażenie obejmuje mianowicie: 16MB kartę pamięci xD, 4x ogniwa AA, pasek na szyję oraz elementy potrzebne do jego zamocowania, osłonka na obiektyw wraz z klipsem na pasek, przewody USB, Firewire oraz AV, a także instrukcję obsługi oraz krążek CD z oprogramowaniem.

Wyposażenie jest więc stosunkowo obszerne, choć w tej klasie aparatu brakuje mi ładowarki wraz z kompletem pojemnych akumulatorów. Co ciekawe instrukcja obsługi nie ma ponumerowanych stron, choć spis treści zawiera listę z ich numeracją. Uczepię się również karty pamięci o zbyt małej pojemności jak na aparat tej klasy.

Ale przejdźmy do konkretów.


(kliknij, aby powiększyć)

S20pro to kompakt z segmentu dSLR like, czyli wyglądem przypominający lustrzankę. I faktycznie, w odróżnieniu do wielu innych aparatów kompaktowych, ten wygląda jak prawdziwy aparat fotograficzny, a nie papierośnica z obiektywem. Efektem ubocznym (choć dla mnie i dla wielu innych to zaleta) są jednak wymiary eliminujące włożenie tego aparatu do torebki czy kieszeni.


(kliknij, aby powiększyć)

Zmiennoogniskowy, bardzo jasny obiektyw schować można w specjalnej tulejce (wyposażenie dodatkowe) dokręcanej do korpusu aparatu. Dzięki temu nie tylko ochronimy obiektyw przed środowiskiem zewnętrznym, ale zyskamy możliwość stosowania ogromnej gamy filtrów oraz soczewek i konwerterów dostępnych na rynku - wydatnie poprawi to możliwości S20pro.


(kliknij, aby powiększyć)

Ogniskową obiektywu sterujemy w dwojaki sposób: przyciskami na tylnej części korpusu lub pierścieniem przelotowym z przodu. Niestety ruchy pierścienia przekazywane są na silnik i to dopiero on porusza obiektywem. Bardzo szkoda, że nie zastosowano tutaj ręcznej zmiany "zoomu". Operacja ta zyskałaby znacznie na prędkości i precyzji. Pierścień przelotowy posłuży nam również do ręcznej nastawy ostrości, jeśli przełączymy aparat w stosowny tryb pracy.

Nad obiektywem znajdują się czujniki pasywne AF oraz lampa błyskowa typu "pop-up" uaktywniana przez fotografa przy pomocy przycisku z boku.


(kliknij, aby powiększyć)

Góra aparatu jest wyraźnie rozbudowana. Widać, że mamy do czynienia z zaawansowanym aparatem. Na gripie umieszczono tradycyjnie spust migawki. Warto jednak zwrócić uwagę, że wyposażono go w otwór na wężyk spustowy. Całe szczęście wężyk nie musi być elektroniczny i dedykowany, a więc i drogi. Taki mechaniczny model od starego Zenita w zupełności wystarczy (byleby był zgodny z ISO 6053: 1979). Rzecz rzadko spotykana, a przydatna, więc jej obecność tym bardziej cieszy. Wokół spustu umieszczono pierścień włączający aparat w tryb odtwarzania lub robienia zdjęć. Poniżej są przyciski odpowiedzialne za tryb pracy lampy błyskowej, zdjęcia seryjne oraz korekcję ekspozycji (lub ustawianie przysłony w trybie M). Dalej czekają dwa pokrętła. Jedno odpowiedzialne jest za tryb pracy, drugim zaś zmienimy przeróżne ustawienia aparatu.

Dodatkowo S20pro prócz wbudowanej lampy błyskowej wyposażono w sanki pod lampę zewnętrzną. Co prawda całość działa w prostym systemie TTL (żadnych zaawansowanych pomiarów światła nie uświadczymy), jednak już sama możliwość wpięcia taniej lampy błyskowej to duża zaleta. A we wprawnych rękach nawet najtańszym flashem można sporo dobrego zdziałać. Ale to jeszcze nie wszystko w tym temacie.


(kliknij, aby powiększyć)

Z przodu, obok obiektywu umieszczono złącze PC pod studyjną lampę błyskową. Wystarczy jedynie wybrać w menu odpowiednią opcję i gniazdo stanie się aktywne. Jednocześnie dezaktywuje się wbudowana lampa, ale do dyspozycji otrzymujemy aktywną gorącą stopkę wraz z w/w gniazdem jednocześnie.

Czas synchronizacji zewnętrznego flasha zarówno na sankach jak i na gnieździe studyjnym wynosi 1/1000s. Czasy krótsze mogą spowodować artefakty w obrazie.


(kliknij, aby powiększyć)

Na jednym z boków posiano cztery przyciski i przełącznik. Jeden służy do włączenia trybu makro, drugi przełącza działanie niektórych przycisków, trzeci odpowiedzialny jest za wyświetlenie informacji o zdjęciu, a czwarty siedzący wewnątrz przełącznika powoduje natychmiastowe wyostrzenie obrazu.


(kliknij, aby powiększyć)

Pod klapkami umieszczono gniazda zasilania sieciowego, transferu danych (USB i firewire) oraz wyjście A/V. Powyżej umieszczono głośniczek.


(kliknij, aby powiększyć)

Przeciwległy bok jest zdecydowanie uboższy. To jedynie grip (uchwyt) umożliwiający pewne trzymanie aparatu.


(kliknij, aby powiększyć)

W jego wnętrzu umieszczono komorę na karty pamięci.


(kliknij, aby powiększyć)

Pod spodem umiejscowiona jest komora na 4 ogniwa AA oraz metalowy gwint na statyw. Ogniwa zasilające umieszczone są w gripie, co zapewnia dobre wyważenie aparatu. Dodatkowo gwint statywu umiejscowiony jest na linii osi obiektywu.


(kliknij, aby powiększyć)

Tył korpusu S20pro to jak przystało na aparat cyfrowy wyświetlacz LCD, tutaj o rozmiarze 1,8''. Powyżej EVF (wizjer elektroniczny) o rozmiarze 0,44''.

Obok umieszczono przycisk przełączający widok z LCD na EVF i odwrotnie. Guzik "disp" powoduje zmianę wyświetlania na LCD.

(Zdjęcia ekranu LCD dzięki uprzejmości Steve's DigiCams)

Menu podręczne podzielone jest na 9 sekcji.

W nim ustawimy samowyzwalacz (2 lub 10s opóźnienia), balans bieli, tryb AF (wielopunktowy, centralny lub z wyborem pola), pomiar światła, ustawienie bracketingu ekspozycji (1/3; 2/3 lub 1EV); ostrość zdjęć, multiekspozycja (tylko w trybie M), FEL (kompensacja ekspozycji flasha), uaktywnienie zewnętrznej lampy błyskowej. Wszystko co ważne jest pod ręką.

Niestety ustawienie samowyzwalacza dezaktywuje się zaraz po wykonaniu zdjęcia, należy każdorazowo go włączać. Kompensacja ekspozycji dla flasha również jest niewystarczająca. Rozpiętość od 0,6 do +0,6EV to bardzo niewiele).

Dodatkowo przycisk "F" na tylnej ściance wywołuje inne menu, pozwalające dostosować jakość zdjęć, czułość matrycy oraz profil kolorystyki.

Strefę AF możemy wybrać samemu, spośród 49 dostępnych pól (7 kolumn i 7 wierszy).

Przestawienie pokrętła trybów na sceny powoduje wyświetlenie ekranu:

Uzyskujemy szybki i ciągły dostęp do scen tematycznych. Wystarczy jedynie pokręcić kołem wyboru.

Podczas odtwarzania zdjęć można wyświetlić szczegółowe informacje o fotografii, łącznie z histogramem. Zdjęcia można wyświetlić w 9 miniaturkach,

a każde z nich powiększyć ośmiokrotnie. Niestety proces powiększania i poruszania się po powiększonym już zdjęciu trwa bardzo długo, bo około 10s.

Główne menu aparatu oferuje możliwość ustawienia sposób wyświetlenie już zrobionego zdjęcia, wybór karty pamięci, oszczędność energii, formatowanie karty, dźwięki aparatu, uaktywnienie zapisu RAW, rozładowania akumulatorów, sposób komunikacji z komputerem oraz system obrazu na wyjściu A/V.

S20pro w dłoni.


(kliknij, aby powiększyć)

To tyle jeśli chodzi o ogólne informacje o aparacie, przejdźmy do sedna.



Światło i cień ujarzmione?

S20Pro wyposażono w matrycę SuperCCD SR (Super Dynamic Range - poszerzony zakres rozpiętości). Jest to już czwarta generacja matrycy SuperCCD. O jednej gałęzi matrycy SuperCCD, a mianowicie o SuperCCD HR pisałem w jednym z poprzednich testów.


(kliknij, aby powiększyć)

Matryca SuperCCD SR została skonstruowana w sposób naśladujący sposób działania negatywowego filmu fotograficznego o poszerzonym zakresie rozpiętości tonalnych. W filmach takich stosuje się wysokoczułą warstwę większych ziaren halogenków srebra o dużej powierzchni, a także niskoczułą warstwę bardzo drobnych, a więc mniej czułych ziaren, które spełniają ważną funkcję przy naświetleniu filmu dużą ilością światła. Matryca Super CCD SR czwartej generacji posiada dwa rodzaje pikseli - piksele S o wysokiej czułości oraz piksele R o szerokiej rozpiętości. Dzięki inteligentnej obróbce, która łączy dane z tych dwóch rodzajów elementów fotoczułych, powstaje obraz o zwiększonej rozpiętości tonalnej i najlepszym odwzorowaniu szczegółów, zwłaszcza w cieniach i światłach.*

* www.fujifilm.pl


(kliknij, aby powiększyć)

Główna fotodioda o dużej czułości rejestruje szczegóły w cieniach. Ma ona bardo niewielką rozpiętość tonalną.


(kliknij, aby powiększyć)

R-pixel ma niewielką czułość i rejestruje jedynie detale w światłach. R-pixel ma czterokrotnie większą rozpiętość tonalną niż główna fotodioda.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Procesor obrazowy aparatu pobiera informacje z obu rodzajów sensorów i łączy je uzyskując obraz o poszerzonej rozpiętości tonalnej. Oba rodzaje komórek naświetlane są w tym samym czasie, ale informacje odczytywane są najpierw z głównej fotodiody (S), w drugiej kolejności natomiast z fotodiody R.



Sesja rozpoczęta!

Info: Zdjęcia testowe poddane zostały jedynie kadrowaniu bądź skalowaniu. Jeśli nie zaznaczono inaczej, wartość ISO ustawiona na wartość 200, balans bieli ustawiany na konkretny schemat oświetlenia, najniższy stopień kompresji JPG oraz centralnie ważony pomiar światła.

- szumy, szmery, zakłócenia

Poniżej wycinki 1:1 z wybranej sceny. Porównanie do Fujifilm S7000 (Mixt, dzięki za pomoc).


(kliknij, aby powiększyć)

Poziom zaszumienia jest wyraźnie niższy w modelu S7000. Dodatkowo przy ISO 800 zdjęcia z S20Pro tracą bardzo wyraźnie na ostrości. Widać, że mimo wszystko wyraźnie lepiej pod względem zaszumienia sprawdza się drugi obóz matrycy SuperCCD - HR. O ogromnych możliwościach tego sensora mogłem się przekonać przy okazji testu aparatu Fujifilm F10 wyposażonego w matrycę HR V (a nie IV jak w S7000) generacji. Jednak matryca SR oferuje coś w zamian. Coś ważniejszego niż brak "grochu" na zdjęciach. Mówię o wspomnianej już rozpiętości tonalnej. Ale o tym za chwilę, wróćmy do ziarenka w obrazie.

Fujifilm S7000 już przy czułości ISO800 skaluje zdjęcie do 3Mpix. I właśnie tego posunięcia nie rozumiem, bo z powyższych zdjęć wynika, że pełno wymiarowe fotografie z S7000 przy ISO 800 miałyby poziom szumów na jeszcze akceptowalnym poziomie. Ale nie o S7000 ma być ten test, więc wróćmy do właściwego tematu.

Tutaj inna scena. Niestety obiekty były dość ruchliwe i ciągle zmieniały konfigurację, jednak do zobrazowania tematu to wystarczy.


(kliknij, aby powiększyć)

Tutaj sytuacja przedstawia się podobnie jak wcześniej. Niski poziom zaszumienia jest jedynie przy ISO 200, już dwukrotne zwiększenie czułości wydatnie uwypukla ziarnistość. ISO 800 znacznie przekracza poziom akceptowalności zakłóceń. Jednak warto zauważyć, że "szum" na zdjęciach nie jest kolorowy jak w większości aparatów i jest znacznie przyjemniejszy w odbiorze. Należy też pamiętać, że przy najwyższej czułości zdjęcie automatycznie zostaje przeskalowane do 3Mpix. Sprawia to, że "chropowatość" obrazu nie jest tak widoczna.

Dla czułości ISO 800 oraz 1600 można wykonać zdjęcie tylko w formacie JPG, CCD-RAW jest niedostępne.

- rozpiętość tonalna

Po krótkim opisie matrycy SuperCCD SR, warto przyjrzeć się jak sprawdza się ona w praktyce.

Czym jest rozpiętość tonalna? Jest ona różnicą pomiędzy najjaśniejszym, a najciemniejszym punktem fotografowanej sceny. Element światłoczuły w aparacie ma ograniczone możliwości rejestrowania scen o dużej rozpiętości tonalnej i nie zawsze uda nam się zarejestrować cała scenę prawidłowo. Stąd najczęstszym objawem wykroczenia poza zakres dynamiki tonalnej jest np. przepalone (białe) niebo czy wręcz czarne cienie. Elementy światłoczułe CCD/CMOS, posiadają większe możliwości rejestracji obszarów niedoświetlonych niż prześwietlonych. Jednak bardzo daleko im do tradycyjnej błony fotograficznej która pod tym względem potrafi być bardzo tolerancyjna.

Już we wcześniejszym akapicie można już zaobserwować to co oferuje nam technologia SR. Warto więc powrócić do zdjęcia...


(kliknij, aby powiększyć)

...i przeanalizować je tym razem nie pod kątem zaszumienia, lecz dynamiki tonalnej. Tym razem widać przewagę technologii SR. Detale schowane w głębokim cieniu w S7000, są nadal widoczne w S20Pro.

Dodatkowo dwa ujęcia podobnej sceny.
Priorytet przysłony, ISO 200, centralnie ważony pomiar światła.


Fujifilm S20Pro (kliknij, aby powiększyć)


Fujifilm S7000 (kliknij, aby powiększyć)

Sytuacja się powtórzyła. Szczegóły z cieni zostały wydobyte przy jednoczesnym zachowaniu informacji w światłach.

Poniżej porównanie jednej sceny z dwóch aparatów: Fujifilm S20Pro oraz Canon G5 wyposażonego w tradycyjną matrycę CCD. Seria zdjęć porównawczych w zakresie od -2 do +2EV. Oba aparaty - centralnie ważony pomiar światła ustawiony na ten sam element sceny, priorytet przysłony (f/5.6) oraz WB ustawiony na schemat "pochmurno".
Z lewej strony zdjęcia z S20pro, z prawej z G5.

0EV


Całe kadry (kliknij, aby powiększyć)


Wycinki z wybranych fragmentów sceny (kliknij, aby powiększyć)

-1EV


Całe kadry (kliknij, aby powiększyć)


Wycinki z wybranych fragmentów sceny (kliknij, aby powiększyć)

-2EV


Całe kadry (kliknij, aby powiększyć)


Wycinki z wybranych fragmentów sceny (kliknij, aby powiększyć)

+1EV


Całe kadry (kliknij, aby powiększyć)


Wycinki z wybranych fragmentów sceny (kliknij, aby powiększyć)

+2EV


Całe kadry (kliknij, aby powiększyć)


Wycinki z wybranych fragmentów sceny (kliknij, aby powiększyć)

SuperCCD SR wręcz rewelacyjnie radzi sobie w światłach. Różnica przy +2EV w porównaniu do tradycyjnej matrycy jest bardzo duża. Różnice zacierają się przy niedoświetleniu. Faktycznie różnica na korzyść S20Pro również jest widoczna, jednak już nie tak duża.


(kliknij, aby powiększyć)

Powyższe zdjęcie wykonane S20Pro dobrze obrazuje możliwości matrycy SR w praktyce. Pomimo, że twarz Indianina oraz mur znajdują się w głębokim cieniu wszystkie informacje są dobrze czytelne. Również powierzchnia oświetlona pełnym słońcem nie utraciła szczegółów.

- bokeh

Słowo bokeh to modyfikacja japońskiego słowa "bo-ke", na koniec dodano "h", aby się je łatwiej (i poprawnie) wymawiało. "Bo-ke" z japońskiego oznacza mniej więcej tyle co "zamazany". Słowa tego używa się zarówno do określenia niezbyt jasno myślących ludzi (w skrócie "idiota"?) jak i w fotografii do określenia nieostrych partii zdjęć. Choć to ostatnie ma ponoć bardziej konkretną nazwę - "boke-ajl". Tak czy inaczej do określania nieostrości na fotografiach przyjęło się używać słowa bokeh. Tak zostało.
Pomimo, że słowo to funkcjonuje już od kilku lat, nadal nie ma powszechnie przyjętych parametrów opisujących bokeh. To czy bokeh jest ładny czy brzydki w głównej mierze zależy od gustu patrzącego.
Wygląd bokeh zależy od samego obiektywu (jego konstrukcji), zastosowanego otworu przysłony, jej rodzaju, ogniskowania oraz odległości od obiektu znajdującego się poza płaszczyzną ostrości.

"Idealny obiektyw powinien przedstawiać punkt święcący leżący w płaszczyźnie ostrości jako punkt na płaszczyźnie filmu. W miarę oddalania się punktu od płaszczyzny ostrości, jego obraz na filmie powinien przybierać postać jednolicie oświetlonej, coraz większej i jednocześnie coraz ciemniejszej plamki. Taka sytuacje można zaobserwować jednak tylko w przypadku obiektywu otworkowego (pinhole). Obiektywy zawierające elementy optyczne mają zawsze nieskorygowane w pełni wady optyczne (szczególnie aberracje sferyczną) powodujące, że obraz krążka rozproszenia nigdy nie jest jednolicie oświetlony. Istnieją dwie możliwe postaci obrazu krążka rozproszenia: ciemniejszy przy brzegach i z jasnym środkiem (najczęstszą przyczyną jest niedokorygowaną aberracja sferyczna) i ciemniejszy w środku i z jasnym brzegiem (przekorygowana aberracja sferyczna). Ten pierwszy daje bardzo ładny bokeh: można zobaczyć przykłady w broszurkach Leici i np. na zdjęciach zrobionych Tessarami; ten drugi zaś daje bardzo brzydki bokeh - pojedyncze linie (gałęzie, słupy..) rozdwajają się poza obszarem ostrości; często można go zaobserwować na zdjęciach robionych niektórymi starszymi manualnymi obiektywami Nikon i w przypadku dużej części tanich zoomów. Obiektywy Zeissa i współczesne stałoogniskowe obiektywy standardowe japońskich firm maja praktycznie neutralny bokeh, lekko niedokorygowany dla uzyskania ładniejszego wyglądu obszarów nieostrych.

Jaki jest wpływ kształtu otworu przesłony na bokeh? Niezbyt duży. Krążek rozproszenia przyjmuje kształt przysłony; dla obiektywu z dwu-trzylistkową przysłoną kształt krążka może być na tyle dziwny, ze zdjęcia często rażąco drażnią - ponieważ większość aparatów kompaktowych jest wyposażona w migawko-przysłonę (dwie blaszki rozchylające się na odpowiedni okres czasu i do odpowiedniego rozmiaru otworu), często na zdjęciach z nich można zauważyć dziwny wygląd plamek światła miedzy liśćmi, odblasków i plamek. Przykładem może by tu np. Olympus mju/mjuII czy Yashica T4/T5 albo Nikon 35Ti/ 28Ti. W przypadku obiektywów z pięcioma lub więcej listkami przysłony praktycznie nie da się zauważyć żadnego wpływu ich ilości na bokeh. Wyjątkiem są tu obiektywy lustrzane które z racji konstrukcji przedstawiają punkty poza płaszczyzna ostrości jako jasne krążki ze znacznie ciemniejszym środkiem. " (Stanisław B. A. Stawowy).

Więcej o bokeh można poczytać w ciekawym felietonie Mike'a Johnstona pt. "Bokeh w obrazkach".

W związku z tym, że z S20pro nie wyciśniemy zbyt małej GO (ze względu na rozmiar fizyczny sensora obrazu) przedstawię zdjęcia obrazujące bokeh jedynie przy najdłuższej ogniskowej i najmniejszej przysłonie.

Poniższe zdjęcia poddane jedynie kadrowaniu:


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Odległość ostrzenia około 1,5m:


(kliknij, aby powiększyć)

Bokeh w makrofotografii; F~100mm; f/3.0; minimalna odległość ostrzenia:


(kliknij, aby powiększyć)

GO przy minimalnej przysłonie i maksymalnej ogniskowej jest na tyle mała, że można już pobawić się np. w portretowanie. Bokeh jest dość przyjemny moim zdaniem i jak na aparat kompaktowy jak najbardziej zadowalający.

- makro

Oto jak sprawdzają się poszczególne tryby makro.
W trybie makro istnieje możliwość zmiany ogniskowej w zakresie do około 100mm. Tryb Supermakro blokuje ogniskową na 35mm na stałe.


F=35mm; f/5.6; pełen kadr (kliknij, aby powiększyć)


crop 1:1 (kliknij, aby powiększyć)


F~100mm; f/5.6; pełen kadr (kliknij, aby powiększyć)


crop 1:1 z powyższej sceny (kliknij, aby powiększyć)


Tryb Supermakro; F=35mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)


oraz wycinek 1:1 z powyższego (kliknij, aby powiększyć)

Tryb makro w S20Pro nie zachwyca. Powiększenie jest mocno przeciętne, żeby nie powiedzieć słabe. Owszem, w trybie supermakro można mówić już o znacznym powiększeniu, jednak co nam po tym, skoro fotografowany obiekt niemalże dotyka soczewki obiektywu i nie ma go po prostu jak dobrze oświetlić.

Jakość zdjęć makro.
Wycinki 1:1 z rogów i środka kadru przy różnych ogniskowych i przysłonach.


F=35mm; f/2.8 (kliknij, aby powiększyć)


F=35mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)


F~100mm; f/3.1 (kliknij, aby powiększyć)


F~100mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)


Supermakro; F=35mm; f/2.8 (kliknij, aby powiększyć)


Supermakro; F=35mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)

Jakość zdjęć w trybie supermakro jest koszmarna. Nie pomaga nawet przymknięcie przysłony. Dodatkowo odległość ostrzenia jest śmiesznie mała. Sprawia to, że tryb ten może posłużyć jedynie jako przynęta na niezorientowanych klientów.

A jak wygląda S20Pro którym chcemy wykorzystać funkcję Supermakro? Mniej więcej tak:


(kliknij, aby powiększyć)

Trudno nazwać to poważną makrofotografią. Konia z rzędem temu, który powie jak w takim wypadku poprawnie i skutecznie oświetlić fotografowaną scenę.

Tryb zwykłego makro ma akceptowalną jakość nie odbiegającą od średniej w tej klasie aparatu.

- skala odwzorowania

Jest to stosunek rzeczywistej wielkości przedmiotu do wielkości jego obrazu uzyskanego na filmie. Np. fotografując obiekt o szerokości 3,6cm przy skali odwzorowania 1:1 zajmie on całą szerokość kadru małego obrazka (35mm). Przy skali 1:2, połowę jego szerokości, a przy 2:1 dwukrotnie więcej. W aparatach typu kompakt skala odwzorowania wygląda znacznie gorzej, głównie ze względu na mikroskopijnej wielkości matryce CCD. Oczywiście ograniczeniem jest również obiektyw, który w kompaktach jest niewymienny i uniwersalny (makro, wide i tele w jednym).

Wielkość sensora CCD w Fujifilm S20Pro wynosi około 7,5x5,6mm. Z minimalnej odległości ostrzenia uda się zarejestrować obraz o powierzchni 110x85mm dla trybu wide natomiast dla tele (F~100mm) obszar ten wyniesie 58x43mm. Tryb supermakro pozwoli zarejestrować obszar o wymiarach 30x22mm. Po przeliczeniu skala odwzorowania wynosi więc 1:15 (wide); 1:8 (tele) oraz 1:4 (supermakro).

Jedynie wynik w supermakro jest zadowalający. Należy pamiętać jednak, że odległość ostrzenia w tym wypadku wyniosła niecały 1cm co jednocześnie czyni ten tryb kompletnie bezużytecznym. Na pocieszenie dodam jednak, że do S20Pro można dokręcić tulejkę i posiłkować się makrokonwerterami oraz soczewkami makro. Ci bardziej wtajemniczeni mogą pobawić się odwróconym obiektywem. Szansa na makrofotografię z prawdziwego zdarzenia więc istnieje, ale nie "gołym" aparatem.

- optyka

W tym akapicie przeanalizujemy dwie spawy. Ostrość obrazu przy różnych przysłonach oraz występowanie tzw. aberracji chromatycznych wokół kontrastowych krawędzi. Do dzieła.

Wycinki ze sceny testowej z rogów i ze środka:


F=35mm; f/2.8 (kliknij, aby powiększyć)


F=35mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)


F=35mm; f/11.0 (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm; f/3.1 (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm; f/11.0 (kliknij, aby powiększyć)

Zgodnie z oczekiwaniem, najostrzejsze zdjęcia S20Pro rejestruje po przymknięciu dziurki do wartości 5.6. Jednak o idealnej ostrości nie może być mowy. Maksymalne przymknięcie obiektywu sprawia, że obraz staje się bardzo rozmazany, zdecydowanie bardziej niż przy największym otworze obiektywu.

Dzieje się tak zarówno przy najkrótszej jak i najdłuższej ogniskowej. Dodatkowo w kadr wyraźnie wdzierają się aberracje. Żadne ustawienie przysłony nie eliminuje tych wad całkowicie. Ale mniej więcej środek zakresu ogranicza ich występowanie do akceptowalnego poziomu.

Powyższy test wykonany został na parametrze ostrości ustawionym na normal. Do dyspozycji są jeszcze dwa inne ustawienia: soft oraz hard. Oto jak przedstawia się różnica pomiędzy nimi dla wybranego fragmentu sceny:


F=210mm; F/5.6, wycinki ze środka kadru (kliknij, aby powiększyć)

Ustawienie "soft" moim zdaniem zbyt miękko odwzorowuje krawędzie. Natomiast ustawieniu "hard" jeszcze daleko do idealnej ostrości, pomimo, że na krawędziach pojawiają się nieprzyjemne białe brzegi informujące o przeostrzeniu.

- rejestracja szczegółów


(kliknij, aby powiększyć)

Zdjęcia wykonane przy podobnych ogniskowych i odległościach od obiektu. Przysłona wynosiła przymknięta byłą na wartość 5,0. Pomimo większej matrycy S20Pro gorzej poradziło sobie z zadaniem niż aparat Canona. Główna przyczyna leży zapewne po stronie optyki która wyraźnie gorzej rysuje niż szkło Canona.

- kompresja JPG


(kliknij, aby powiększyć)

Różnice pomiędzy oboma stopniami kompresji są praktycznie niezauważalne, a ilość zaoszczędzonego miejsca wyraźna. Należy jednak pamiętać, że do dyspozycji prócz stratnej kompresji JPG mamy również format RAW który jest bezpośrednim i bezstratnym zrzutem informacji prosto z matrycy. Dzięki temu można poddać zdjęcie skomplikowanym obróbkom bez utraty jakości już na wstępie.

- winietowanie

Czyli zaciemnienie rogów na zdjęciu. Dwa skrajne położenia ogniskowych oraz dwa ustawienia przysłony.


F=35mm (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm (kliknij, aby powiększyć)

Bardzo niewielkie winietowanie zaobserwować można tylko przy najmniejszej przysłonie. Jest to jednak zaciemnienie na tyle niewielkie, że poza specyficznymi scenami nie będzie widoczne na zdjęciach.

- krycie flasha


F=35mm (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm (kliknij, aby powiększyć)

Lampa słabo poradziła sobie przy oświetleniu sceny na szerokim kącie. Występuje bardzo wyraźne zaciemnienie rogów, które oczywiście już nie istnieje po wydłużeniu ogniskowej.
Na pocieszenie jest fakt, że do dyspozycji mamy możliwość podłączenia zewnętrznego flasha, który zdecydowanie poprawi sytuację oświetlenia.

- geometria


F=35mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm; f/5.6 (kliknij, aby powiększyć)

Niewielka beczkowatość przy najkrótszym końcu obiektywu i bardzo nieznaczne wklęśnięcie obrazu po maksymalnym wydłużeniu ogniskowej. Wszystko w granicach średniej.

- ustawienia kolorystyczne

Do dyspozycji mamy trzy ustawienia kolorystyczne. Normalne,wiernie odwzorowujące kolorystykę otoczenia, FujiChrome mające na celu ożywienie kolorystyczne na scenie oraz zdjęcia czarno-białe.


(kliknij, aby powiększyć)



- automatyka i schematy WB

Scena 1: pochmurno, godziny południowe.


(kliknij, aby powiększyć)

1 - automatyczny WB
2 - schemat "pochmurno"
3 - profil ustawiony na białą kartkę papieru
4 - profil ustawiony na szarą kartę Kodaka

Automatyka poradziła sobie bardzo dobrze. Odwzorowała chłodne kolory pochmurnego dnia. Schemat kolorów dostosowany do takiego oświetlenia zdecydowanie zbyt ocieplił barwy.
Równie dobrze jak automatyka poradził sobie pomiar na szarą kartę Kodaka. Powiedziałbym, że koloryt jest ciut cieplejszy i przyjemniejszy w odbiorze.

Scena 2: światło słoneczne, godziny przedpołudniowe.


(kliknij, aby powiększyć)

Tutaj oba ustawienia poradziły sobie identycznie.

- zdjęcia nocne, długie czasy naświetlania

Do dyspozycji mamy czasy ekspozycji sięgające do 30s, z Bulb łącznie).
Oto przykładowa scena sfotografowana w nocy:


f/4.5; 30s (kliknij, aby powiększyć)

Niestety nie ma możliwości ręcznego ustawienia czułości poniżej wartości 200 dla ISO.
Przy długich czasach naświetlania niestety zauważalne jest występowanie tzw. hot pixeli (świecące punkty). O ile przy maksymalnym czasie ekspozycji występowanie kilku jest dopuszczalne, to wyraźnym jego skróceniu problem powinien zniknąć. Ale nie znika.

Zdjęcia z zasłoniętym obiektywem:


czas ekspozycji 30s (kliknij, aby powiększyć)


czas ekspozycji 15s (kliknij, aby powiększyć)


czas ekspozycji 2,5s (kliknij, aby powiększyć)


czas ekspozycji 0,5s (kliknij, aby powiększyć)

Hot pixele przestają być widoczne dopiero przy czasie naświetlania dłuższym niż 0,5s. To bardzo zła wiadomość dla miłośników nocnych marków. Chociaż z drugiej strony gwieździste niebo uzyskamy nawet w najbardziej pochmurną noc.

- multiekspozycja

Ciekawostką jest funkcja multiekspozycji, czyli wielokrotnego naświetlania pojedynczej klatki. Możliwość taka znana była w dawnych aparatach analogowych, powróciła jednak w cyfraku. I fajnie, bo zabawa jest przednia, choć przydatność takiej funkcji można poddać pod wątpliwość. Niemniej jednak osoby lubiące eksperymenty, ale nie znające dobrze np. Photoshopa docenią tą funkcję. Oto dwa przykłady naświetlania dwóch zdjęć po kolei.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Sesja zakończona!



Pomiary

Na komplecie akumulatorów 1800mAh udało mi się wykonać średnio około 300 zdjęć. To wynik nienajgorszy biorąc pod uwagę, że aktualnie na rynku nowe ogniwa są o blisko 50% pojemniejsze.

* Czas jaki upływa od wyłączenia do gotowości aparatu do zrobienia zdjęcia.
** Przejście aparatu z trybu podglądu do gotowości do wykonania zdjęć. Pomiar przy obiektywie już wysuniętym.




Ergonomia i wrażenia użytkowe

Praktycznie cały korpus S20pro wykonano z plastiku. Jednak tworzywo to jest bardzo dobrej jakości. Nie sprawia wrażenia delikatności czy też nie trąca w najmniejszym nawet stopniu tandetą. Sam obiektyw również wykonano z plastiku, jednak otaczającą go tubę wraz z pierścieniem przelotowym "wykuto" z metalu.

Grip jest bardzo głęboki, chyba najgłębszy z jakim się w ogóle spotkałem. Dzięki temu użytkownicy nawet o dużych dłoniach będą pewnie trzymali aparat. Dodatkowo uchwyt pokryto gumą i dobrze go wyprofilowali. Dzięki temu sprzęt pewnie przykleja się do dłoni.

Mechanizm AF działa dość cicho, silnik obiektywu trochę głośniej, choć nie drażniąco.
Niestety jak już wcześniej wspomniałem, zoom jest dość powolny. Sterowanie ogniskową przy pomocy pierścienia, pomimo, że z boku wygląda bardziej "profi" obarczone jest jeszcze większą bezwładnością niż sterowanie przy pomocy przycisków. Pierścień przelotowy lepiej sprawdza się do ręcznej nastawy ostrości. Choć mimo wszystko ta czynność wykonywana na LCD czy EVF to rosyjska ruletka.

AF działa dość szybko i pewnie w dobrych warunkach oświetleniowych , jednak już po niewielkim zaciemnieniu gubi się niemiłosiernie. Bardzo drażniło mnie jednak zamrażanie obrazu na czas automatycznego ustawiania ostrości. To spore utrudnienie np. podczas panoramowania.

System AF nie jest zbyt dokładny (crop 1:1)


(kliknij, aby powiększyć)

Ptak wraz z lampą znajdowali się w centrum ramki AF, natomiast aparat ustawił ostrość na tło. Problem ten boleśnie odczujemy w makrofotografii, kiedy to AF ustawi ostrość na obiekty dalsze (jeśli zbliżymy się poniżej minimalnej odległości ostrzenia) pomimo, że obiekt główny zajmował nawet więcej niż całą ramkę AF.

Większość często używanych funkcji wyciągnięto na korpus w postaci przycisków. Poruszanie się po menu jest łatwe i szybkie. Wszystko jest pod ręką lub płytko zaszyte w menu. Nie ma mowy o czasochłonnym szukaniu co istotniejszych funkcji.

Warto wymienić tutaj natychmiastowy dostęp np. do kompensacji ekspozycji przy pomocy jednego przycisku na korpusie i pokrętła czy trybu lampy błyskowej. Natomiast dzięki przyciskowi shift...

...uzyskamy szybki dostęp m.in. do pomiaru światła oraz balansu bieli. Doczepię się jednak do sposobu włączania aparatu oraz jego przełączania w tryb przeglądania. Czynności te uaktywniane przy pomocy przełącznika wokół spustu migawki to chyba najgorszy z możliwych sposobów. Chcąc przełączyć aparat w tryb przeglądania zdjęć, łatwo go przeskoczyć i aparat po prostu włączyć lub wyłączyć.

Ograniczenie czasu ekspozycji do 1/1000 w trybach priorytetów jest dla mnie niezrozumiałe i bardzo drażniące. W połączeniu z minimalną czułością ISO 200 bardzo często braknie czasów. Owszem, w trybie M uzyskujemy dostęp do szybszej migawki, jednak bywają sytuacje, że po prostu nie ma czasu na zabawę w ręczną nastawę parametrów.

Obecność elektronicznego wizjera może zostać odebrana jako duży plus. W końcu mamy widok na 100% kadru, a bez odrywania oczu od EVF można zmieniać parametry pracy aparatu. Dodatkowo rozmiar i jakość wizjera jest całkiem przyzwoita, a w bardzo ostrym słońcu lepiej się kadruje przez wizjer. Opóźnienie obrazu jest natomiast bardzo niewielkie. Jednak przeklinać EVF zaczniemy po zachodzie słońca. W aparatach wyposażonych w wizjer tunelowy można zrezygnować z kadrowania przez LCD i spróbować wypatrzyć obraz przez prymitywny, ale mimo wszystko optyczny wizjerek. W S20Pro (jak i we wszystkich hybrydach) takiej możliwości nie mamy. W słabych warunkach oświetleniowych zapomnieć możemy o wypatrzeniu czegokolwiek czy to na LCD czy na wizjerze. Zmuszeni więc jesteśmy "strzelać" na ślepo. Miłośnicy zdjęć nocnych będą płakać głośno i obficie.



Podsumowując

Nowego S20pro można wyrwać ze sklepu już za niecałe 1800zł, chociaż w dwóch internetowych sklepach spotkałem ten aparat za ponad 4000zł! Być może do kompletu dodają fotografa?

Omawiany aparat pomimo upływu czasu trzyma się nieźle. Cena spadła do dość przyjemnego pułapu, a możliwości aparatu są bardzo duże. Owszem, nie jest to aparat bez wad. Życzyłbym sobie większej ostrości zdjęć, jaśniejszego EVF w słabych warunkach oświetleniowych, szybszego mechanizmu obiektywu czy lepszych algorytmów likwidacji "hotów". Jednak aparat daje sporo od siebie. Bardzo dobra ergonomia pracy, duża rozpiętość tonalna, możliwość podłączenia dwóch lamp błyskowych jednocześnie oraz zapis RAW to główne zalety S20pro. Dodatkowo zdjęcia z tego aparatu cechują się dobrym oddaniem kolorów.





Inne zdjęcia


F=210mm; f/6.3; ISO 200; 1/900s (kliknij, aby powiększyć)


F=190mm; f/3.1; ISO 200; 1/1000s (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm; f/.0; ISO 200; 1/500s (kliknij, aby powiększyć)


F=210mm; f/6.3; ISO 200; 1/600s (kliknij, aby powiększyć)


F=50mm; f/4.5; ISO 200; 1/800s (kliknij, aby powiększyć)


F=90mm; f/4.5; ISO 200; 1/680s (kliknij, aby powiększyć)


F=70mm; f/7.0; ISO 200; 1/450s (kliknij, aby powiększyć)


F=150mm; f/3.1; ISO 200; 1/220s (kliknij, aby powiększyć)


F=90mm; f/3.0; ISO 200; 1/280s (kliknij, aby powiększyć)


F=140mm; f/3.6; ISO 200; 1/320s (kliknij, aby powiększyć)


F=140mm; f/4.5; ISO 200; 1/340s (kliknij, aby powiększyć)




  Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

FUJIFILM Polska Distribution Sp. z o.o.      FUJIFILM Polska Distribution Sp. z o.o.
  • Al. Jerozolimskie 178
  • 02-486 Warszawa
  • tel (48 22) 517 66 00
  • fax (48 22) 517 66 02
  • e-mail: fujifilm@fujifilm.pl