Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2020
RECENZJE | Test Razer Copperhead - szuranie bez trzymanki?
    

 

Test Razer Copperhead - szuranie bez trzymanki?


 Autor: Spieq | Data: 20/12/05
     

Wygoda użytkowania

W przypadku Logitecha G1 - w momencie ułożenia myszki w dłoni padły słowa zachwytu, których nie zacytuję (punkt 9. Regulaminu Forum TwojePC.pl). Po wzięciu Copperheada do ręki było tylko "Ajć!". Myszka nie dla mojej dłoni - pierwsze wrażenie. Pamiętając jednak o tym, że proces adaptacji to naturalna kolej rzeczy, przystąpiłem ochoczo do analizy poszczególnych parametrów. Uprzedzę teraz nieco fakty i dodam, iż faktycznie po paru dniach obcowania z najnowszym modelem Razera zacząłem stopniowo się do niego przyzwyczajać, ale jedno wiem na pewno - nigdy nie przyzwyczaję się do końca. Są pewne obiektywne przeszkody, które po prostu to uniemożliwiają. Jakie to są - dowiecie się właśnie z tego rozdziału.

Zacznę chyba od najmocniejszej strony Copperheada. Rolka. Mistrzostwo świata i wyraźny nokaut. Logitech i Microsoft rolkami - fakt - nie zachwycają, ale przepaść teraz jest widoczna i to bardzo. W najnowszym Razerze mamy do czynienia jedną z najlepszych (kto wie, czy nie najlepszą) rolką w myszkach, jakie dotychczas wyszły. Składają się na to 3 elementy:
  1. stabilność konstrukcji - scroll nie buja się na boki, nie sprawia wrażenia, jakoby miał za chwilę wyskoczyć z myszki i powędrować w siną dal;
  2. wyraźny skok - w Logitechach (w nowych Microsoftach, jak wiemy, skok możemy sobie wybić z głowy) często skok skokowi nierówny, to znaczy raz wchodzi delikatnie, a raz z oporami. W Copperheadzie mamy constans - świetna sprawa. Jedyną wadą może być tylko hałaśliwość operacji - istotnie, skok w Copperheadzie jest słyszalny, nie są to jednak jakieś irytujące rejestry;
  3. dodatkowy przycisk w rolce - jego nacisk to po prostu poezja. Jeśli akurat scrollowanie wymaga zdecydowanych ruchów (i dobrze - nie będzie przypadkowych sytuacji), to przycisk wchodzi niezwykle miękko, a jednocześnie tak, że nie dojdzie do sytuacji niepożądanych kliknięć. Bardziej wyważyć się tego elementu chyba nie da, jest znakomity.
Nie ma róży bez kolców. Wygoda użytkowania rolki - celujący z wykrzyknikiem, ale jej funkcjonalność pozostawia czasami wiele do życzenia. Bywa, że po prostu nie zaskakuje, tzn. podczas przewijania stron delikatnie ruszam rolką "do siebie", podczas pierwszego przeskoku strona w przeglądarce (używam Opery) nie wykazuje specjalnej ochoty do zjechania w dół. Drugi, bardziej zdecydowany ruch scrollem już daje oczekiwany rezultat, ale sytuacja pozostawia jednak pewien niedosyt. Z rolką jest zresztą ciekawa sytuacja, tzn. lepiej wchodzi na swoim "zaczątku" niż na skraju od strony kabla, co jest akurat dobrym posunięciem Razera, ponieważ umiejscowienie scrolla jest dość nietypowe, jak na standardy przyjęte w świecie myszek. Rolka, jak na moje paluchy (wymiary podałem w poprzednich rozdziałach), jest za daleko, jest to zresztą jedna z największych przeszkód adaptacyjnych (dobrze obraca się rolką do siebie, gorzej już do góry). Wymiary dłoni raczej mam wystarczające, problem w tym, że trzymam myszkę palcami, a wewnętrzna strona dłoni praktycznie nie ma kontaktu z myszką (zatem jest umiejscowiona za myszką, nie na niej). Osoby posługujące się identyczną metodą (i o zbliżonych rozmiarach dłoni) mogą mieć problemy. Ostrzegam!

Myszka, jak już zdążyłem wcześniej wspomnieć, w podstawie jest wąska, co może momentami negatywnie wpływać na jej stabilność, to znaczy mimo szerokiego ślizgacza tylnego pochyla się czasem na boki na miękkich podkładkach (czyli będzie ten problem dotyczyć głównie grubych podkładek szmacianych). Na podkładkach aluminiowych, plastikowych lub szklanych problem nie istnieje. Testy z podkładkami doczekały się osobnego rozdziału, tam podane zostały wyczerpujące informacje.

Kabel to już prostsza sprawa. Cienki (podobny mają teraz najnowsze modele A4Techa dla graczy), ale wciąż sztywny. Chcę jednocześnie coś sprostować, gdyż w jednej recenzji na łamach konkurencyjnego serwisu padło stwierdzenie, jakoby kabel był łamliwy. Gdyby tak w istocie było, recenzent trzymał w rękach kawałki kabla, a tak nie było z pewnością. Kabel nie jest łamliwy, choć mimo swojej grubości może sprawiać takie wrażenie. Sprawdziłem, mocno wyginałem, nie doszło do żadnych uszkodzeń. Cieńszy obwod owocuje zmniejszeniem wagi samego kabla, co jest naprawdę istotną zaletą. Przykre odczucie, że operujemy myszką przewodową będzie znacznie mniejsze niż w przypadku szarych zwykłych myszek z grubymi kablami.


(po prawej kabel G1, po lewej - Copperheada)

Jak przyciski boczne wpływają na komfort użytkowania Copperheada? Postawmy sprawę jasno - tragicznie. Przykładowo, żeby wcisnąć 7. klawisz (czyli ostatni boczny z prawej strony), trzeba zjeść chyba kilo bananów. To oczywiście kiepski dowcip i nikt się nie śmieje, ale muszę z przykrością stwierdzić, że jego nacisk jest niewspółmiernie większy w stosunku do klawiszy bocznych z lewej strony. Ponadto jak odrywam kciuka od klawiszy bocznych (jestem, powtórzę, praworęczny; mowa tu o klawiszach z lewej strony), słyszę charakterystyczny, choć przykry odgłos kojarzący się z rozciąganą i puszczaną sprężynką. Częstotliwość wzrasta w momencie, gdy kciuk jest wilgotny. Mam ponadto problemy z odpowiednim usadowieniem kciuka, to nie jest palec mały, więc zmieszczenie go pomiędzy gumą antypoślizgową a klawiszami bocznymi jest po prostu niemożliwe. Musi on zatem spoczywać na klawiszach bocznych (do przypadkowych kliknięć raczej nie dochodzi). Chodzi bardziej o to, że palce nie leżą na trwałej strukturze ścianki, tylko na jej wystających elementach, nie daje to poczucia komfortu, szkoda że nie ma tu rozwiązania, jak np. w IE 4.0, gdzie klawisze boczne były umiejscowione nad wnęką na kciuka (niestety symetria myszki w tym przypadku nie pozwala na pełny komfort tylko praworęcznych lub wyłącznie leworęcznych graczy). W zasadzie używanie klawiszy znajdujących się przy palcu serdecznym i małym mija się z celem. Podczas gry nie ma czasu na długotrwałe majstrowanie przy myszce - "albo ty, albo on". W Windowsie, podczas spokojnej i bezstresowej pracy, można jeszcze dłubać przy nich, ale nie będzie to ani przyjemne, ani specjalnie efektywne.


(kliknij, aby powiększyć)


(kliknij, aby powiększyć)

Klawisze główne. Mam do nich ambiwalentny stosunek. Ich nacisk jest miękki, nie sprawia trudności, jest czymś pomiędzy IE 4.0 a MX510. Wydawałoby się więc, że ideał. Otóż dla mnie nie był. Okazuje się jednak, że najlepszym rozwiązaniem w grach jest jednak nieco twardszy klik (ideałem okazał się tu G1). Zdarza mi się przypadkowo wcisnąć prawy klawisz główny, wychodzi na to, że potrzebne jest delikatniejsze obchodzenie się z Copperheadem (jest to możliwe, po miesiącu współpracy z IE 4.0 nie miałem już problemów z przypadkowymi kliknięciami). Potwierdziło się to w pierwszym kontakcie w grze. Nie wyczuwałem w zasadzie, czy udało mi się aktywować funkcję ukrytą pod prawym klawiszem głównym. Nacisk w klawiszach głównych jest identyczny (choć dźwięki inne, ale do tego zdążyłem się już przyzwyczaić, rzadko słyszę w myszkach te same tony). To ciekawe - siła nacisku jest taka sama, bez względu na punkt klawisza (spróbujmy np. kliknąć w MX5xx na środku myszki, będzie to niezwykle trudne, w Copperheadzie takiego problemu nie ma). Wniosek z tego taki, że możemy trzymać palce gdziekolwiek (oczywiście w obrębie klawiszy głównych), nie będzie miało to znaczenia na komfort i siłę docisku.

Guma antypoślizgowa w Copperheadzie szału nie robi, niestety. W zasadzie jest ona niepotrzebna. Z prawej strony kciuk trzymam na klawiszach bocznych, co jest niewygodne (nie ma miejsca między gumą a klawiszami, a trzymanie palca na antypoślizgowej strukturze mija się trochę z celem). Dobrze chociaż (jak już wspomniałem), że przy tej operacji nie istnieje groźba aktywacji klawiszy bocznych. Guma mogłaby mieć łagodniejsze zakończenia, odzywają się traumatyczne wspomnienia z użytkowania MX310. Zauważyłem zresztą, że trzymanie palców równolegle do grzbietu myszki skutkuje większym komfortem. Po prostu kąt ułożenia dłoni do myszki - ma to związek z ulokowaniem palców wzdłuż gumy antypoślizgowej, a nie w poprzek. Aby jednak było to możliwe, myszka musi być ulokowana na dostatecznej wysokości. Jeśli znajduje się gdzieś na poziomie pasa użytkownika, wówczas taka technika będzie praktycznie nie do zrealizowania (przedramię jest za nisko i nie jest pod kątem prostym z ramieniem).

To w zasadzie wszystko. Pozostaje jeszcze kwestia ślizgaczy, które mają duży wpływ na komfort obsługi myszki. Te zastosowane w Copperheadzie sprawdzają się bardzo dobrze. Szczegółów teraz nie zdradzę, dowiecie się o jeszcze nich przy okazji testu podkładek.







Polub TwojePC.pl na Facebooku

Rozdziały: Test Razer Copperhead - szuranie bez trzymanki?
 
 » Wstępniak
 » Gabaryty myszki
 » Estetyka wykonania
 » Wygoda użytkowania
 » Sterowniki
 » Copperhead a podkładki
 » Podsumowanie
 » Kliknij, aby zobaczyć cały artykuł na jednej stronie
Wyświetl komentarze do artykułu »