Twoje PC  
Zarejestruj się na Twoje PC
TwojePC.pl | PC | Komputery, nowe technologie, recenzje, testy
M E N U
  0
 » Nowości
0
 » Archiwum
0
 » Recenzje / Testy
0
 » Board
0
 » Rejestracja
0
0
 
Szukaj @ TwojePC
 

w Newsach i na Boardzie
 
TwojePC.pl © 2001 - 2026
Poniedziałek 3 sierpnia 2026 
    

Kolejna podwyżka cen kart graficznych


Autor: Wedelek | źródło: ZDNet | 05:52
(14)
Wygląda na to, że czeka nas kolejna podwyżka cen kart graficznych z serii GeForce RTX 50xx i to nie mała. Jeśli wierzyć południowokoreańskiemu ZDNetowi ceny mogą wzrosnąć nawet o 20–30%, a głównym powodem są gwałtownie rosnące koszty pamięci GDDR7 windowane oczywiście przez stale rozrastającą się infrastrukturę dla AI. Ponoć informacje o planowanych podwyżkach miały już trafić do importerów i dystrybutorów, co sugeruje, że niebawem i w sklepach w ruch pójdą metkownice.

Największy wzrost odczujemy w przypadku flagowego modelu GeForce RTX 5090, który wykorzystuje aż 16 modułów pamięci GDDR7. Przy obecnych cenach sam koszt pamięci przekracza 320 dolarów, a przecież trzeba do tego jeszcze doliczyć ceny układu graficznego, kosztów produkcji pozostałych elementów, dystrybucję czy marże partnerów.

Reasumują będzie drożej. Znowu.

 
    
K O M E N T A R Z E
    

  1. 20–30% (autor: Conan Barbarian | data: 4/08/26 | godz.: 13:12)
    Można jedynie olać ten rynek PC, aż bańka AI jebnie.

  2. @1. (autor: Kenjiro | data: 4/08/26 | godz.: 14:26)
    Tak się właśnie dzieje, ludzie dają na wstrzymanie i za chwilę producenci sprzętu PC będą płakać.

  3. @2. (autor: Druzil | data: 4/08/26 | godz.: 14:29)
    To juz nigdy nie wróci do dawnego poziomu cenowego. Nawet jak kiedys to sie unormuje i troche spadnie to i tak bedzie 200% wiecej niz było.


  4. @3. (autor: Bonifacyzp | data: 5/08/26 | godz.: 01:12)
    Nigdy nie mów nigdy.

  5. @Druzil (autor: rookie | data: 5/08/26 | godz.: 09:21)
    Doszliśmy do absurdalnego poziomu cenowego. Karta graficzna że średniej półki kosztuje więcej niż laptop że średniej półki (np HP Omnibook z Ryzen 8840u 8/16, 16gb ram 512gb SSD) kosztuje 2700zl, niewiele drożej od średniaka 5060TI.

  6. To se ne vrati (autor: etranger | data: 5/08/26 | godz.: 09:31)


    Moim zdaniem tani sprzęt dla zwykłych użytkowników już nie wróci. Krąży teoria, że korporacjom po prostu przestało się opłacać produkowanie mocnych i niedrogich komputerów dla mas. O wiele lepiej zarabia się na sprzedawaniu mocy obliczeniowej w abonamencie.

    Docelowo w domu ma zostać telewizor do rozrywki, na którym będziemy grali w kolejne, coraz ładniejsze, ale w zasadzie takie same gry. Do pracy wystarczy prosty terminal, a wszystkie poważniejsze obliczenia będą wykonywane w chmurze pełnej wyspecjalizowanych układów.

    Dla mnie brzmi to jak dystopia z początku „Idiokracji” i jednocześnie mokry sen technokratów w drogich garniturach i markowych kurteczkach.

    Nie wierzę też w żadne wielkie „pęknięcie bańki AI”. Ta bańka może rosnąć jeszcze bardzo długo, bo co chwilę pojawiają się nowe modele językowe, graficzne i wyspecjalizowane rozwiązania, często tworzone poza największymi korporacjami. Skoro mniejsze firmy i zespoły stale pokazują coś nowego, a inwestorzy nadal wykładają na to pieniądze, cały mechanizm sam się napędza.

    Upaść mogą najwyżej pojedyncze firmy, które są mocno przeszacowane albo prowadzą bardzo kreatywną księgowość, jak być może kiedyś OpenAI czy Anthropic. Ale sam rozwój AI od tego się nie zatrzyma.

    Co więcej, największe firmy z tej branży powoli stają się zbyt ważne, aby pozwolono im normalnie upaść. Widać to choćby po tym, co publicznie wygadują ich szefowie, a mimo to nadal dostają kolejne miliardy.

    Cała ekonomia tego zjawiska pokazuje też, dlaczego tradycyjny sprzęt konsumencki powoli umiera. Producentowi bardziej opłaca się sprzedać akcelerator do centrum danych niż kartę graficzną zwykłemu graczowi. Klient korporacyjny kupuje dużo, płaci dużo i jest bardziej przewidywalny. Gracz PC narzeka na cenę, sterowniki, pobór prądu, temperatury i oczekuje, że karta będzie mu służyła przez kilka lat.

    Nvidia praktycznie przestała udawać, że zwykły użytkownik jest dla niej najważniejszy. AMD robi w zasadzie to samo, tylko mówi o tym trochę ładniej.

    Jedynym wyjątkiem wydaje się obecnie Intel, który po latach błędów próbuje wrócić do gry i dlatego oferuje karty w całkiem dobrych cenach. Ale nie ma co się oszukiwać – Intel nie jest organizacją charytatywną. To normalna próba wejścia na rynek zdominowany przez Nvidię i AMD.

    Jeżeli Intel odbuduje swoją pozycję i poprawi architekturę kart, ceny zapewne szybko wrócą do korporacyjnej „normy”. A najlepsze układy również powędrują tam, gdzie będzie można zarobić najwięcej, czyli do centrów danych.

    Jedyną realną konkurencją dla amerykańsko-tajwańskiego układu mogą w przyszłości zostać Chiny. Dzisiaj w kartach graficznych i pamięciach nadal mają sporo do nadrobienia, ale mają ogromny rynek, ponad miliard ludzi, potężne zaplecze przemysłowe i państwo, które traktuje edukację oraz rozwój technologiczny jako inwestycję na dziesięciolecia.

    Dlatego nie zdziwię się, jeżeli za 10–20 lat to właśnie Chiny będą rozdawały karty na tym rynku.

    Zmienił się po prostu cały sposób myślenia o komputerach. Epoka posiadania własnego, bardzo mocnego komputera może się powoli kończyć. Zamiast tego mamy dostać prosty terminal i abonament na wszystko: gry, programy, AI, miejsce na dane i moc obliczeniową.

    Dla wielkich korporacji jest to układ idealny. Nie sprzedają nam sprzętu raz na kilka lat, tylko pobierają pieniądze co miesiąc. Mają stały i przewidywalny dochód, a użytkownik jest od nich całkowicie zależny.

    I właśnie dlatego obawiam się, że z punktu widzenia korporacyjnego zysku dokładnie w tę stronę to wszystko pójdzie.
    Trzeba też uczciwie powiedzieć, że ten model abonamentu na wszystko nie został nam narzucony z dnia na dzień. To my, konsumenci, pokazaliśmy korporacjom, że bardzo chętnie płacimy co miesiąc za coś, czego nigdy nie będziemy posiadać. Abonament na filmy, muzykę, gry, programy, chmurę i za chwilę zapewne także na większość mocy komputera. W streamingu filmowym ogromna część rzeczy dostępnych „za darmo”, czyli oczywiście w ramach abon, to koszmarna kalka kolejnej kalki. Trochę tak, jakby szkolić AI wyłącznie na materiałach wcześniej wygenerowanych przez inne AI – z każdą kolejną kopią jest tego więcej, ale coraz mniej jest w tym prawdziwej treści. Za dobre klasyki i tak często trzeba zapłacić osobno, wypożyczyć je albo kupić na innej platformie. Streaming muzyki jest dla mnie jeszcze większym absurdem. Ludzie potrafią się wręcz szczycić, że mają zajebistą playlistę w jakimś abonamencie, choć nie posiadają ani tej muzyki, ani nawet gwarancji, że jutro nadal będzie dostępna. Finansowo dla firm jest to genialny pomysł, ale pokazuje też coś niezbyt przyjemnego o nas samych: lubimy smycze i kajdany, o ile są ładnie zaprojektowane, działają jednym kliknięciem i sprzedaje się je pod hasłem wygody, postępu i nowoczesności.
    Tak ze, nie jestem defetysta, ale kolorowo przyszłości nie widzę. Na szczęście zostało mi góra 20 a w porywach 30 lat zycia na tym lez padole, a potem i tu jest kwik z mojej strony, bo jeśli cos jest potem to bede leżał/lewitował i kwiczał przyglądając się temu co się dzieje. A jeżeli nic niema, co jest bardziej realne, to i tak nie ma to znaczenia :)





  7. @up (autor: rookie | data: 5/08/26 | godz.: 14:39)
    Ciekawe ujęcie, ale brakuje mi w tej układance developerów gier. Do tej pory Intel, AMD czy NVIDIA dokładały $$$ do produkcji gier, które w zamian lepiej działały na ich sprzęcie. Przy absurdalnie wysokich cenach sprzętu to się nie spina: grafika obecnie jest ładna niezależnie czy studio użyje najnowszej wersji UE5 czy podstawowej UE4, wystarczy popatrzeć jak dobrze działa Battlefield nawet na integrze. I tu nadzieja: studiom może się nie opłacać dostać sponsoring od firmy technologicznej jak potem sprzedaż marna, może przyszłość to gry w wersji podstawowej do grania na integrze, i wersja premium dla pasjonatów, coś jak HD patch do Crysis2 :)

  8. Wiesz z tymi deweloperami to jest tak troche srednio (autor: etranger | data: 5/08/26 | godz.: 16:11)
    Co z tego ze to ładne skoro to niezniszczalne, brak interakcji z środowiskiem z dekoracjami bo w gruncie rzeczy to sa dekoracje, takie no zielone szmaty. Jedziesz czolgiem a barierka, nie każda, ale zderza się ze gowniana barierka albo murek cię zatrzyma, mało tego masz sile ognia całej armii qrwa Napoleona ale tego murka nie możesz rozpieprzyc. Warthunder, napierdalam, czasami i pięćdziesiąt razy trafie jakiegoś pływającego koksa i nic mu nie jest, wiem ze to zasady tej akurat gry, ale bez przesady. Diablo czy inny PoE, no tez dekoracje z innego uniwersum, zbudowane z kosmicznego amelinum pomieszanego z adamantium czy cos. Jak dla mnie to se mogą w buty wsadzic taka tworczosc. Natomiast wspolpraca z jednym czy drugim producentem GPU rozbija sie o to ze ten drugi lub trzeci chocby gwiazdy sraly nie uruchomi gry jak potrzeba, vide Diablo IV

  9. etranger (autor: Markizy | data: 5/08/26 | godz.: 19:58)
    z jednym poważnie się nie zgodzę, to amd mocniej dyma klientów niż nvidia. Te ich opowiastki o porzuceniu rdna1 i 2, do tego brak fsr4 dla rdna2, oraz takie kotletowanie układów do laptopów że teraz trzeba iść z encyklopedią do sklepu.

    Rynek pc nie umrze tylko się zmieni po raz kolejny, sprzęt na abonament się nie przyjmie z tego samego powodu dlaczego w ostatnich latach znowu rośnie piractwo multimediów. W autach też zapowiadali abonament na wyposażenie, co może pokazywać dlaczego tak wielu Europejczyków kupuje chińskie auta.

    Co do do AI bum się skończy jak rząd usa przestanie ładować w to kasę, tak naprawdę otworzyli sobie worek bez dna i dosypują tylko $$$, ale skoku w efektywności modeli nie ma, a zapowiadane zastąpienie przez ai człowieka nie nastąpi. AI wykładało się na stanach magazynowych w starbaksie, czy też wygenerowało straty dla pizzahut. Ponadto większość rynku jest już mocno podzielona co do sensowności dalszych inwestycji, tym bardziej że większość zakupionego sprzętu jest na coś w rodzaju listu intencyjnego lub po-prostu rezerwacji.

    Ponadto po co komu AI w domu skoro nie ma prądu :P


  10. Markizy... to może być prawda... (autor: Majster | data: 5/08/26 | godz.: 21:10)
    Cytat:

    "...sprzęt na abonament się nie przyjmie z tego samego powodu, dlaczego w ostatnich latach znowu rośnie piractwo multimediów."

    I niestety tak się dzieje w tym kraju, że jeżeli jakiś człowiek chce być w porządku, to uczciwość i legalność słono kosztuje, naprawdę.

    Przykład? Jedna, bardzo fajna gra na konsolę firmy Sony z dawnych czasów.

    https://files.fm/f/prszhzycmh

    Dzisiaj powiedziałem wyraźnie do jednej osoby, jak to jeden facet miał zamiar kupić grę po dłuuugich latach, ale gość zwątpił totalnie gdy posprawdzał na portalach aukcyjnych, co i ile potrafi kosztować. Takie czasy niestety, że jeżeli chcesz mieć cokolwiek w domu, musisz trafić na odpowiedni moment i dosyć szybko zareagować. Po drugie, musisz pilnować (koniecznie) przed innymi znajomymi, bo jeb... zazdrość to cecha charakteru całkiem negatywna. Więc to obowiązek, że trzeba uważać, prawda?


  11. Eh, to nie tak, nie tak. (autor: etranger | data: 6/08/26 | godz.: 09:49)
    Chyba trochę pomyliłeś skalę, bo porównujesz cały wielki zwrot w stronę chmury, centrów danych i sprzedawania mocy obliczeniowej do tego, że Starbucksowi albo Pizza Hut coś nie wyszło z AI.

    To mniej więcej taki poziom argumentu, jakby ktoś kiedyś powiedział, że komputery się nie przyjmą, bo zajmują całe pomieszczenie, kosztują fortunę, a dobry księgowy i tak potrafi zapierdalać na liczydle. Oczywiście liczydło było genialnym wynalazkiem jak na swoje czasy, tylko co z tego?

    Jedna albo nawet kilka zjebanych realizacji nie oznacza, że technologia jest do bani. Oznacza najwyżej, że ktoś źle dobrał narzędzie, ludzi, dane albo nie miał pojęcia, co właściwie chce zrobić.

    „Sprzęt na abonament się nie przyjmie, bo rośnie piractwo”.

    No nie do końca.

    Film, muzykę czy starą grę możesz skopiować jako gotowy plik. Ale nie ściągniesz sobie z torrenta całego centrum danych, aktualizowanego modelu, serwerów i całej infrastruktury potrzebnej do działania usługi.

    Dobrym przykładem jest Microsoft Flight Simulator 2020, a jeszcze bardziej najnowsza wersja. Sam program spokojnie można znaleźć na torrentach, tylko co z tego, skoro bez połączenia z chmurą dostajesz mocno wykastrowaną wersję?

    Nie chodzi tylko o multiplayer. Z chmury idą dane świata, fotogrametria, pogoda, ruch lotniczy oparty na rzeczywistych danych, część scenerii i różne aktualizowane na bieżąco rzeczy. W najnowszej wersji jeszcze większa część zasobów jest przesyłana na żądanie. Zresztą wystarczy awaria usług pogodowych albo streamingu danych i od razu widać, ile tego programu naprawdę siedzi po stronie Microsoftu, a nie na dysku gracza.

    Możesz więc ukraść pliki gry, ale nie ukradniesz całej usługi, która stoi za tą grą. A właśnie za tę usługę ludzie płacą. Piracka wersja istnieje, tylko jest po prostu do bani w porównaniu z legalną, bo brakuje jej połowy tego, po co w ogóle kupuje się ten symulator.

    Tak więc wzrost piractwa nie jest żadnym dowodem na to, że usługi i abonamenty się nie przyjmą. Co najwyżej pokazuje, że ludzie mają dość dziesięciu platform, dziesięciu opłat i ciągłego podnoszenia cen.

    Ale im więcej ważnych rzeczy siedzi na serwerach, tym mniej daje ci sama piracka kopia. Dostajesz pliki, ale nie dostajesz właściwego produktu.

    „Boom AI skończy się, jak rząd USA przestanie ładować w to pieniądze”.

    To też nie jest takie proste.

    AI, półprzewodniki, energia i moc obliczeniowa to już nie jest tylko zabawa kilku startupów i funduszy inwestycyjnych. To jest wyścig między USA, Chinami i resztą świata o technologie, przemysł, wojsko i przewagę gospodarczą.

    Może upaść OpenAI, Anthropic albo dziesięć innych przeszacowanych firm. Może się skończyć pompowanie miliardów w każdy startup, który ma „AI” w nazwie. Ale od tego sama technologia nie zniknie.

    Pieniądze po prostu pójdą z innej kieszeni. Jak prywatny kapitał zwolni, to wejdzie wojsko, przemysł, energetyka albo państwo.

    Tego wyścigu nikt normalny już nie zatrzyma, bo drugi kraj wtedy nie przestanie i nie poczeka grzecznie. Jeżeli USA stwierdzą, że zwalniają, to Chiny nie powiedzą: dobra, panowie, my też robimy przerwę, żeby było uczciwie.

    „AI pomyliło stany magazynowe w Starbucksie albo zrobiło straty Pizza Hut”.

    I tutaj dochodzimy do czegoś, o czym chyba całkiem zapomniałeś, czyli do wdrożenia.

    Nawet najbardziej rewolucyjny wynalazek trzeba jeszcze poprawnie wdrożyć. To, że ktoś wymyślił nową technologię, nie oznacza, że można ją rzucić na biurko pierwszemu lepszemu pracownikowi i powiedzieć: od jutra na tym pracujemy.

    Od wdrożeń są osobni ludzie.

    Po tych, którzy technologię stworzyli, są właśnie specjaliści, którzy wiedzą, jak ją podłączyć do prawdziwej firmy, prawdziwych danych i prawdziwych procesów. Muszą wiedzieć, co system może robić sam, gdzie potrzebna jest zgoda człowieka, skąd bierze dane, jak sprawdzać wyniki i co zrobić, kiedy coś pójdzie nie tak.

    Sam zakup modelu językowego nie jest wdrożeniem. Tak samo jak kupienie maszyny CNC nie oznacza, że pierwszy człowiek z ulicy od razu zacznie produkować części do samolotu.

    W każdej firmie można trafić na szefa, który nie ma pojęcia, co robi, ale przeczytał artykuł o AI i teraz też chce mieć AI. A żeby dodatkowo zaoszczędzić, bierze najlepszych magazynierów według statystyk ze skanerów ręcznych, sadza ich przed komputerem z modelem językowym i każe im „uruchomić system”.

    No i co ma z tego wyjść?

    To nie może się dobrze skończyć i prawie nigdy się dobrze nie kończy. Nie dlatego, że magazynierzy są głupi albo AI jest bezwartościowe. Tylko dlatego, że ludzie bez odpowiedniego przeszkolenia dostali zadanie, do którego nie zostali przygotowani, a całość została wymyślona przez kogoś, kto sam nie wiedział, czego właściwie oczekuje.

    Potem zarząd ogłasza, że „AI zawiodło”.

    Nie. Zawiódł zarząd, który pomylił kupienie narzędzia z jego wdrożeniem.

    Poważny system AI nie działa na zasadzie: podłączamy model do magazynu i trzymamy kciuki. Musi mieć określone zasady działania, ograniczone uprawnienia, sprawdzanie danych, zatwierdzanie ważnych operacji, testy na sucho, logi i możliwość cofnięcia zmian.

    Nawet przy moim domowym projekcie z modelem językowym muszę stosować coś, co fachowo nazywa się guardrails i warstwą kontroli agenta: określić Agent Contract, ograniczyć uprawnienia przez Policy Engine, dodać Approval Gate, walidację schematów, dry-runy, logowanie i checkpointy pozwalające cofnąć zmiany.

    Nie dlatego, że lubię sobie komplikować życie, tylko dlatego, że model językowy jest probabilistycznym generatorem odpowiedzi, a nie magicznym, nieomylnym pracownikiem.

    Już wcześniej zrobiłem z jego pomocą system do segregowania zdjęć i właśnie tam dobrze było widać, że bez kontroli, walidacji i jasno określonych zasad prędzej czy później zaczyna się bałagan.

    Dopiero kiedy zamkniesz model w konkretnych zasadach i procedurach, zaczyna być użytecznym elementem systemu.

    Wrzuć surowy model bez żadnych zabezpieczeń do żywego przedsiębiorstwa, a potem dziw się, że narobił bałaganu. To trochę jak posadzić szympansa za sterami bombowca, a potem ogłosić, że lotnictwo się nie sprawdziło, bo maszyna rozwaliła się o hangar.

    „Po co komu AI w domu, skoro nie ma prądu”.

    Fajny dowcip, ale argument żaden.

    I właśnie sprawa prądu może przyspieszyć przechodzenie części ludzi do chmury, zamiast je zatrzymać.

    Jeżeli energia nadal będzie drożała, oczywiście dlatego, że planeta płonie i wszyscy musimy ją ratować, najlepiej płacąc coraz więcej za każdą kilowatogodzinę, to naprawdę zaczniesz się zastanawiać, czy warto kupować następną kartę, która będzie o 30 procent szybsza, ale zeżre o 60 procent więcej prądu.

    Do tego będziesz wymieniał zasilacz, sprawdzał temperatury, ustawiał tryb ECO i zastanawiał się, czy piękny, nowoczesny kabelek zasilający został wsunięty idealnie co do milimetra. Bo jak nie, to może się stopić razem z wtyczką, a ty będziesz miał szczęście, jeżeli skończy się tylko na karcie i zasilaczu.

    Przypadki topienia się złączy 12VHPWR, a nawet doniesienia dotyczące poprawionego 12V-2x6, nie są zresztą wymysłem. Przy pierwszej wersji jednym z podstawowych zaleceń było dokładne i pełne włożenie wtyczki.

    Czyli kupujesz kartę za ciężkie pieniądze, zasilacz za ciężkie pieniądze, kabel zaprojektowany przez wielkich inżynierów za jeszcze większe pieniądze, a potem modlisz się, żeby ten cud techniki był wsunięty do końca, bo inaczej może ci zrobić grilla pod biurkiem.

    I teraz zadaj sobie pytanie: ilu normalnych ludzi będzie chciało się w to bawić?

    My będziemy, bo jesteśmy zapaleńcami. Będziemy dobierać zasilacz, przewody, przepływ powietrza, robić undervolting, sprawdzać temperatury i liczyć koszt każdej karty.

    Ale większość ludzi nie chce być technikiem komputerowym tylko dlatego, że wieczorem ma ochotę pograć przez dwie godziny.

    Operator centrum danych nie będzie liczył każdej kilowatogodziny w taki sposób jak ty przy domowym komputerze. Najwięksi gracze zakontraktują energię na lata, postawią serwerownie tam, gdzie prąd jest dostępny, i dołożą się do budowy nowych źródeł.

    Google zawarł umowy związane z energią z małych reaktorów modułowych, a Microsoft podpisał umowę wspierającą ponowne uruchomienie dużego bloku jądrowego na potrzeby zasilania centrów danych.

    Oni sobie energię zorganizują, bo mają na to miliardy i na tej energii zarobią kolejne miliardy.

    To użytkownik domowy będzie kombinował, czy grać godzinę dłużej, czy może jednak nie, bo rachunek znowu przyszedł większy. I wtedy abonament, który uruchamiasz tylko wtedy, kiedy go potrzebujesz, zacznie wyglądać całkiem rozsądnie, nawet jeżeli na początku wszyscy będą na niego narzekali.

    Jest jeszcze druga strona, czyli gracze konsolowi i cała masa ludzi, których nie interesuje, co siedzi w środku urządzenia.

    Oni nie będą potrzebowali sprzętu za 800 dolarów. Wystarczy im przysłowiowy cienki klient, pad i ekran. Gra będzie uruchamiana w centrum danych, a do domu poleci obraz i dźwięk.

    I to nie jest żadna technologia przyszłości.

    We Francji SFR uruchomił komercyjny cloud gaming na dekoderach telewizyjnych już w 2010 roku. Grało się bez normalnej konsoli, na sprzęcie od operatora, przez łącza, które w porównaniu z dzisiejszym światłowodem były prehistorią.

    I z tego, co pamiętam, działało to naprawdę przyzwoicie, a momentami po prostu bardzo dobrze.

    Skoro dało się to zrobić wtedy, to tym bardziej da się teraz, kiedy wielu ludzi ma światłowód, centra danych są bliżej użytkowników, kompresja jest lepsza, a opóźnienia mniejsze.

    Oczywiście entuzjasta będzie widział różnicę. Będzie narzekał na kompresję obrazu, opóźnienie, brak modów, brak własnych plików i zależność od serwera.

    I będzie miał rację.

    Tylko że korporacja nie potrzebuje przekonać kilkuset zapaleńców siedzących na jednym małym forum. Ona musi przekonać miliony ludzi, którzy chcą nacisnąć jeden przycisk i natychmiast grać.

    Bez instalowania sterowników, bez wymieniania zasilacza, bez sprawdzania temperatur i bez czytania, czy karta ma odpowiednią wersję jakiegoś złącza.

    I nadal nie twierdzę, że wszystkie komputery osobiste nagle znikną. Rynek PC nie umrze, tylko się zmieni. Mocny składak może zostać dla pasjonatów, profesjonalistów i ludzi, którzy naprawdę chcą mieć własny sprzęt i własne dane.

    Tylko że nawet ten rynek pasjonatów nie jest bezpieczny i będzie się kurczył.

    Bo jaki sens ma utrzymywanie całych zespołów inżynierów, projektowanie osobnych układów, sterowników, płytek, chłodzenia i linii produkcyjnych tylko po to, żeby sprzedać kilka tysięcy albo kilkadziesiąt tysięcy sztuk ludziom, którzy jeszcze chcą sami składać komputery?

    Producent nie będzie tego robił z sentymentu do blaszaków.

    Jeżeli sprzęt dla pasjonatów zostanie, to raczej jako bardzo drogi produkt uboczny czegoś, co i tak powstało dla centrów danych, stacji roboczych albo innych profesjonalnych zastosowań.

    Ten sam układ zostanie trochę przycięty, dostanie kolorowe światełka, wielki napis GAMING, chłodzenie zajmujące pół obudowy i zostanie sprzedany entuzjaście z odpowiednio wysoką marżą.

    Może też zostać rynek używany, na którym ludzie tacy jak my będą jeszcze długo przekładali między sobą starsze karty i próbowali wycisnąć z nich kolejne kilka lat życia.

    Ale im mniejsza będzie ta grupa, tym gorszy będzie wybór, wyższe ceny i mniejszy sens tworzenia czegokolwiek specjalnie dla niej.

    Dla większości ludzi wystarczy laptop, telewizor, konsola albo prosty terminal, który da dostęp do usług działających gdzieś w centrum danych.

    Dla korporacji to układ idealny. Zamiast sprzedać ci komputer raz na sześć lat, pobierają od ciebie pieniądze co miesiąc. Kontrolują aktualizacje, ceny, dostęp i to, co jeszcze wczoraj miałeś w pakiecie, a od jutra wymaga wersji premium.

    I oczywiście jest to sytuacja bardzo niemiła. Sam wcale się z niej nie cieszę.

    Tylko że nie możemy udawać, że zrobiło nam ją wyłącznie kilku złych prezesów siedzących w szklanych wieżowcach.

    My sami im ją stworzyliśmy.

    I mówiąc „my”, nie mam na myśli kilkuset zapaleńców na małym forum komputerowym. Mam na myśli ogół społeczeństwa.

    To ludzie pokazali korporacjom, że wolą wygodę od posiadania. Że będą płacili co miesiąc za muzykę, której nie mają, filmy, które mogą jutro zniknąć, programy działające tylko tak długo, jak długo płacą abonament, gry uzależnione od serwera i dane trzymane na cudzym komputerze.

    Pokazaliśmy im, że wystarczy, aby wszystko było ładne, proste, działało jednym kliknięciem i zostało nazwane nowoczesną usługą. Wtedy zgodzimy się nawet na warunki, na które dwadzieścia lat temu większość ludzi zareagowałaby śmiechem.

    Korporacje nie wymyśliły tego modelu w próżni. One po prostu zobaczyły, za co ludzie są gotowi płacić, i wyciągnęły z tego logiczne wnioski.

    My na forum możemy pisać o własności, lokalnym sprzęcie, prywatności, możliwości naprawy i niezależności od producenta. Możemy budować własne serwery, kupować używane karty, uruchamiać lokalne modele i trzymać własne dane.

    Tylko że stanowimy margines.

    Większość społeczeństwa wybierze rozwiązanie wygodniejsze, nawet jeżeli długoterminowo będzie droższe i odbierze jej kontrolę.

    A kiedy większość już wybierze abonament, producenci nie będą utrzymywali taniego sprzętu dla garstki ludzi tylko dlatego, że nam się podoba składanie komputerów.

    Rynek PC zapewne więc nie zniknie. Może natomiast zostać podzielony na tani sprzęt do dostępu do usług, niewielką liczbę bardzo drogich maszyn dla profesjonalistów i entuzjastów oraz rynek używany, na którym będziemy sobie przekładali coraz starsze części.

    I właśnie dlatego nie wystarczy powiedzieć, że „rynek PC nie umrze, tylko się zmieni”.

    Oczywiście, że się zmieni.

    Pytanie tylko, czy po tej zmianie zwykłego człowieka nadal będzie stać na własny mocny komputer, czy zostanie mu cienki klient, abonament i możliwość wynajęcia cudzej mocy na godziny.

    I dokładnie o tym pisałem, a nie o tym, że jutro ktoś wyłączy wszystkie pecety, bo pękła albo nie pękła jakaś magiczna bańka AI.


  12. Majster (autor: Markizy | data: 6/08/26 | godz.: 10:21)
    to się zgadza, tylko w tym przypadku kupujesz przedmiot kolekcjonerski. Proponuje sprawdzić ile dziś kosztują co poniektóre komputery, czy nawet same procesory. To że chcesz zakupić wersje sprzed wielu lat wiąże się z ceną.

    Ja się moja opinia co do piractwa odnosi się do nowiści w szczególności filmów/seriali że to rośnie pomimo tego że niby jest tych platform streamingowych wiele. I to problem jest w krajach bogatych a nie biednych. Po prostu przekroczono granicę opłacalności.
    https://www.theguardian.com/...wers-back-to-piracy

    etranger
    poważnie nie pisz ścian tekstu bo to meczy czytać. Moja opinia odnośnie piractwa odnosiła się do filmów a nie do gier. Ale nawet tutaj zauważ jak że i tak po jakimś czasie będziesz miał usługi niedostępne bo nie opłaca się ich utrzymywać przez dostawce i czym się wtedy twoja wersja gry różni od pirata? Nie mówiąc że były przypadki skasowania całych gier i to u ludzi którzy ją kupili.

    Co do AI nie twierdze że niemi rynek jednak jej zastosowanie bezie ograniczone i nie tak szerokie jak sobie wymyślili. Po pierwsze teraz poległo to na prostych dzianiach, a po drugie jak wyobrażasz sobie prywatność w wielkich korpo? Gdzie obrabiane są chronione dokumenty czy kody źródłowe? Ktoś pozwoli je wrzucić w zewnętrzne AI z zapewnieniem od takiego openAI że nie wykorzystamy tego do nauki naszego modelu? Wolne żarty.

    Druga rzecz sami dostawcy AI czyli openai, mówią że AI wymagać będzie większej ilości ludzi gdzie wcześniej mówiono odwrotnie.
    https://www.theglobalrecruiter.com/...ace-workers/

    Wiec AI jako narzędzie pomocowe będzie istnieć i będzie wykorzystywane kwestia jak dobrze będzie zależeć od umiejętności ludzi i ich wiedzy. Natomiast na pewno nie jest to warte tych $$$ co już zainwestowano bo się to nie zwróci, i na pewno ktoś za to zapłaci. A liczenie że po raz kolejny raz rząd usa nie pozwoli dużemu upaść może nie przejść, po ostatnim kryzysie 2008roku ludzie mieli dość tej praktyki.

    Powodzenia z przejściem do chmury jak się z nią nie połączysz przez brak prądu. Oczywiście mogą sobie działać na tylko dla firm jakoś spinać bisnes ale czy się to uda wątpie. Dodatkowo wdrożenie nowych źródeł energii jak reaktory modułowe to kwestia od 2-4 lat jeśli nie będzie kolejek po nie, dodatkowo sam reaktor to nie wszytko, potrzeba ludzi specjalistów i infrastruktury. W przeciągu 5-8 lat nic to znacząco się nie poprawi a może być to zbyt długo nawet w kontekście optymistycznym 2 lat że firmy dotrwaj zanim okaże się że cały biznes poległ.


    12V-2x6 / 12VHPWR nie miało szans się udać w żadnym wydaniu. Jest to projekt który powinien trafić jak najszybciej do kosza. Puki wtyczki nie będą chłodzone do temperatury nadprzewodnika to musimy stosować klasyczne prawa fizyki + margines błędu.


  13. Ekhm? (autor: etranger | data: 7/08/26 | godz.: 10:32)
    OK, skoro ściany tekstu męczą, to krótko :)

    Po pierwsze, trochę wycofujesz się rakiem ze swoich pierwotnych tez. Najpierw „sprzęt na abonament się nie przyjmie, bo rośnie piractwo”, teraz okazuje się, że chodziło wyłącznie o filmy i seriale. Najpierw „boom AI się skończy”, teraz już AI jednak zostanie, tylko jako narzędzie pomocnicze i zależne od kompetencji ludzi. No to dobrze, bo właśnie o tym drugim pisałem od początku.

    Po drugie, próbujesz zrobić ze mnie jakiegoś wyznawcę chmury. Ja nie napisałem, że chmura jest zajebista i wszyscy powinniśmy do niej przejść. Wręcz przeciwnie — cały mój pierwszy post był o tym, że taki kierunek jest dla użytkownika paskudny, ale dla korporacji ekonomicznie bardzo atrakcyjny.

    Dlatego argument „powodzenia z chmurą, jak nie będzie prądu” trochę mnie bawi. Jak nie będzie prądu, to mój lokalny PC też nie odpali. Różnica jest taka, że Microsoft, Google czy Amazon mają nieco większe możliwości zakontraktowania energii i postawienia serwerowni koło źródła zasilania niż Kowalski ze swoim zasilaczem pod biurkiem.

    Z 12VHPWR też walczysz z tezą przeciwną do mojej. Ja właśnie z tego złącza robiłem sobie jaja. Karta kosztuje kilka razy więcej niż kiedyś, ciągnie absurdalne ilości prądu, wzrost wydajności bywa taki sobie, a na deser dostajesz piękny nowoczesny kabelek, który trzeba wsadzić idealnie, bo inaczej możesz zrobić grilla pod biurkiem.

    Natomiast przeczytałem ten artykuł Guardiana, który wkleiłeś jako argument za powrotem piractwa. I przepraszam, ale jako źródło do poważnej dyskusji to jest bardziej materiał do śniadania przy wyjącej telewizji śniadaniowej niż analiza.

    Anonimowy krytyk mówi, że nigdy nie przestał piracić. Ktoś inny mówi, że wrócił. Fajnie. Ja też mogę anonimowo powiedzieć dziennikarzowi, że podkoszulek uratował mi życie. To nadal nie jest badanie.

    Co zabawniejsze, Guardian pisze o „25% Szwedów w 2024”, a jako źródło podlinkowuje raport Mediavision zatytułowany Spring 2023. Tymczasem dane z 2024 podają około 25% dla całych krajów nordyckich i około 28% dla samej Szwecji.

    I teraz robi się jeszcze ciekawiej. Ten sam Mediavision bada illegal IPTV i wprost definiuje je jako płatne usługi dające nielegalny dostęp do tysięcy kanałów TV i VOD. Już w 2023 było ponad 1,1 mln takich abonamentów w nordyckich gospodarstwach, a w 2024 około 1,3 mln; w samej Szwecji około 580 tys. gospodarstw płaciło za nielegalne IPTV.

    Czyli spora część tego „wielkiego powrotu piractwa” nie wygląda tak, że Janusz odpala peceta, VPN i torrenta.

    Janusz płaci 10–20 euro pirackiemu operatorowi, dostaje aplikację, pilota, tysiące kanałów, sport i VOD z całego świata i ogląda.

    Mało tego: Guardian sam pisze, że 96% piractwa filmowego i telewizyjnego to obecnie nieautoryzowany streaming, a nie klasyczne pobieranie.

    Czyli jako argument przeciw abonamentom wyszło to wręcz komicznie. Ludzie nie odrzucili modelu abonamentowego. Oni tak bardzo go zaakceptowali, że nawet piraci zaczęli im sprzedawać abonamenty. Problemem jest cena i rozdrobnienie legalnej oferty, więc kupują jeden nielegalny abonament, w którym mają wszystko.

    A Twój drugi link też warto było przeczytać przed wklejeniem. Tekst „AI będzie tworzyć więcej miejsc pracy” nie jest wypowiedzią OpenAI. To Jeff Bezos.

    Z prywatnością oczywiście masz rację, że firma nie wrzuci tajnego kodu źródłowego do publicznego czata. Tylko właśnie dlatego istnieją wdrożenia lokalne, prywatne modele, środowiska enterprise, kontrola danych i uprawnień. Znowu wracamy do mojego poprzedniego argumentu: model to jedno, profesjonalne wdrożenie to drugie.

    Więc po odjęciu zamieszania wychodzi, że z „AI padnie, abonament się nie przyjmie” doszliśmy do „AI zostanie, trzeba je umieć wdrażać, energia jest problemem, a ludzie uciekają od drogich i rozdrobnionych usług”.

    No i spoko.

    Tylko to już jest trochę inna teza niż ta, od której zacząłeś :)


  14. etranger (autor: Markizy | data: 8/08/26 | godz.: 21:16)
    nie wycofuje tylko zwracam uwagę ilość usług abonamentowych nie gwarantuje wygranej jeśli przekroczy się pewien próg. Już dziś są chyba komputery na abonament i nie cieszą się wzięciem.

    Napisałem że usługi chmurowe mają swoje ograniczenia i nie zagwarantują więcej niż pirat skoro ci wyłączą grę. Sama idea chmury jest dobra ale do określonych zastosowań.

    Argument prądu prowdzi też do tego że komputer z abonamentu nie zadziała. Wiec jeśli tego medium zabraknie bo korpo wykupią pod serwerownie ai nic ci nie da że będą komputery na abonament i lokalne. Dodatkowo nie będa w stanie zarobić na użytkownikach bo bez prądu nie będą płacić za ich usługi i koło się zamyka.

    Ja tylko potwierdziłem twoje zdanie, że była to pomyłka i nie powinna być nigdy wdrażana. To że nvidia usilnie to promuje to ich decyzja , chcą skrócić żywotność sprzętu na wszelkie sposoby gdy wzrost co generacje coraz mniejszy (szczególnie na W).

    Piractwo jest kwestią definicji, oglądanie nielegalnych stremingów to też piractwo, tym bardziej że wiele osób ogląda film raz i następny, realnie nie ma potrzeby posiadania kopii jak kiedyś. Dziś każdy (prawie) ma dostęp do szybkiego neta wiec nie musi brać kopii od kolegi. Jednak masz na przestrzeni wzrost tego procederu. Przy Szwecji co ma 10,5 miliona mieszkańców, 580tyś mieszkańców stanowi 6%, a przecież odpada spora cześć ludzi po 60+ (za starzy aby łapań nowości) jak i dzieci poniżej 10lat (za małe). Tym bardziej że te wartości rosą pomimo wielu usług abonamentowych.

    Mogłem lepiej zweryfikować możliwości amazona, ale nadal pozostaje taki sam wniosek. Jeśli osoba na takiej pozycji która udostępnia u siebie usługi Anthropic Claude, Meta Llama, Cohere, Mistral AI do obliczeń na swoich serwerach to chyba wie co mówi i zdaje sobie sprawę możliwości.

    Podsumowanie jest zgodne poza jednym. Ja jestem zdania że upadną te największe modele, średnie i małe będą popularne szeroko wśrud typowych ludzi oraz małe i średnie firmy ze względu na wymagania. Natomiast duże będą korzystać typowe korporacje bo będą w stanie utrzymać infrastrukturę do jej pracy. Ale nie będą wymagać obecnie budowanych wielkich serwerowni bo jest to bez sensu.

    Wiec w przypadku AI ciekawe jakie firmy trenujące te modele utrzymają się na powierzchni, urealnienie tego jakie muszą być modele skończy bańkę AI.


    
D O D A J   K O M E N T A R Z
    

Aby dodawać komentarze, należy się wpierw zarejestrować, ewentualnie jeśli posiadasz już swoje konto, należy się zalogować.