|
TwojePC.pl © 2001 - 2026
|
 |
Poniedziałek 10 sierpnia 2026 |
 |
| |
|
Ceny kart RTX 50xx w USA poszły w góre nawet o 39% Autor: Wedelek | źródło: Toms Hardware | 06:06 |
(8) | Ceny kart graficznych Nvidii z serii GeForce RTX 50xx znów gwałtownie wzrosły. Na razie głownie w Stanach Zjednoczonych, ale nie ma się co oszukiwać – u nas będzie podobnie. Według zestawienia median cen w sklepach internetowych, szczególnie mocno podrożały modele ze średniej części oferty. RTX 5060 kosztuje obecnie około 469,99 dol., czyli o 27% więcej niż w czerwcu, RTX 5060 Ti 16 GB zdrożał o 39% do około 804,99 dol., a RTX 5070 aż o 36% – do 899,99 dol. Mniejsze podwyżki dotyczą RTX 5050 (+5%), RTX 5060 Ti 8 GB (+13%) i RTX 5090 (+9%), podczas gdy ceny RTX 5070 Ti pozostały praktycznie bez zmian.
Na razie podobnego skoku nie widać w przypadku kart AMD Radeon, gdzie ceny serii RX 9000 wzrosły jedynie nieznacznie, choć dla kontrastu pogorszyła się ich dostępność.
Jeśli chodzi o Polskę, to u nas na razie większych zmian nie widać, co nie oznacza, że jesteśmy w komfortowej sytuacji. U nas ostatnia duża podwyżka była w czerwcu i od tego czasu ceny kart były i tak wyraźnie wyższe niż MRSP.
 |
| |
|
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
 |
K O M E N T A R Z E |
 |
| |
|
- Bardzo dobrze. (autor: Kenjiro | data: 11/08/26 | godz.: 12:57)
Towar premium musi dużo kosztować. Kupców w końcu stać, prawda?
- hold! (autor: wrrr | data: 11/08/26 | godz.: 13:24)
na pewno banka za chwile peknie ;)
- wrrr (autor: Markizy | data: 11/08/26 | godz.: 15:21)
prawdę powiedziawszy nie wiem że te podwyżki nie robią na siłę aby wykazać zyski na ostatni kwartał. Ogólnie sprzedaż pc przysiadła całościowo ale drożeje wszystko karty graficzne, płyty intel nawet ceny procesorów podbił.
Ja to oceniam na ostatnie pół roku wyciskania soków z rynku, a później będzie luzowanie tak po świętach najprędzej.
- Po ktorych swietach, w ktorym dzisiecioleciu? (autor: etranger | data: 11/08/26 | godz.: 22:46)
Wykazać zyski sprzedając ułamek procenta swojej produkcji 30% drożej?
Te podwyżki maja za zadanie być podwyżkami i już, ma być drogo, bardzo drogo, tak żebyś wykupił sobie streaming gier, video ( jeśli jesteś TFORCA) ma ci się krecic za tokeny. Miałem sprzedawać arc A770 ale pierdole zostawię sobie na polce i będzie zbierał kurz a nóź widelec będzie to kiedyś artefakt warty fortune :)
- etranger (autor: Markizy | data: 12/08/26 | godz.: 08:27)
myślę że po tych bardziej lubianych świętach. Należy zauważyć że firmy takie jak samsung, intel, amd, nvidia, Broadcom Inc., Hynix sk, Micron od szczytu ceny akcji maj-czerwiec utrzymują poziom lub lekko spadają. Odbierałbym to jak spadek inwestycji w te firmy z konkretnych powodów.
Trochę inaczej wygląda sprawa z Alphabet Inc., MS, Meta, Amazon ponieważ nie zarzucili głównej swojej działalności. Ale takie Oracle już mocno podlega pod teorie co opisałem wyżej.
Istotne będą dwa czynniki które mogą utrzymać ten stan jeszcze kilka dobrych miesięcy albo przyspieszyć spadek czyli:
- wybory połówkowe w usa,
- wejście na giełdę Anthropic i OpenAI, w przypadku tego drugiego pracują nad przesunięciem wejścia na giełdę na 2027r. W mojej ocenie z wiadomych powodów.
Ale to są moje subiektywne oceny w oparciu o to co jest widoczne na giełdzie, problem jest niewidoczna cześć dostępna tylko dla udziałowców i inwestorów.
- Byc moze masz racje, nie obserwuje gieldy, (autor: etranger | data: 12/08/26 | godz.: 22:28)
Giełda dla mnie to Fugazzi. To raz, a dwa to ja bym tylko oddzielił dwie rzeczy, bo mam wrażenie, że próbujemy analizować dzisiejszy rynek tak, jakby nadal był 1998 rok i sprzedaż kart graczom była dla producentów krzemu sprawą życia i śmierci.
Kurs Nvidii, AMD, Microna, Hynixa czy Samsunga naprawdę nie jest wykresem nastroju graczy kupujących RTX-y. Giełda wycenia dziś przede wszystkim oczekiwania wobec AI, data center, marż, CAPEX-u, podaży pamięci, mocy produkcyjnych, kontraktów liczonych w miliardach i tego, gdzie za rok czy dwa popłyną największe pieniądze. To, że akcje przez kilka miesięcy stoją albo lekko spadają, nie oznacza automatycznie, że za chwilę producent będzie musiał przecenić kartę dla Kowalskiego, bo magazyn w Media Markt się nie opróżnił.
I właśnie dlatego nie bardzo kupuję teorię o podnoszeniu cen RTX-ów po to, żeby „wykazać zysk za kwartał”. Wykazać jaki zysk? Sprzedając relatywnie niewielki kawałek swojej produkcji trochę drożej?
Gracz nie jest już klientem, o którego Nvidia czy AMD muszą walczyć za wszelką cenę. Jeżeli ktoś mówi: „za tyle nie kupię RTX-a”, odpowiedź rynku nie musi już brzmieć „to obniżamy ceny”. Może brzmieć po prostu: „OK”. Bo obok stoi klient zamawiający akceleratory, pamięć i infrastrukturę za kwoty, przy których cały detaliczny rynek gamingowy zaczyna wyglądać jak dział hobby.
ASUS, MSI, Gigabyte itd. oczywiście żyją ze sprzedaży gotowych produktów i dla nich sytuacja może być znacznie bardziej bolesna, ale z punktu widzenia całego łańcucha są jednak podwykonawcami końcowego etapu. Jeżeli któryś z nich wypadnie, jego inżynierowie, kanały sprzedaży i know-how nie wyparują z powierzchni Ziemi. Przejmą ich inni. Natomiast TSMC, Nvidia, AMD, Micron, Hynix czy Samsung siedzą w zupełnie innym miejscu układanki.
Dlatego też nie zakładałbym automatycznie żadnego „luzowania po świętach”. Oczywiście ceny mogą spaść, rynek może się nasycić, AI może dostać zadyszki, może wzrosnąć podaż pamięci (to ostatnie extremalnie mało realne) itd. Tylko nie widzę powodu, żeby traktować to jako naturalne prawo ekonomii: gracz przestał kupować, więc producent musi zejść z ceny.
Nie musi.
A to moje gadanie o streamingu gier i kręceniu video za tokeny było bardziej złośliwym akcentem niż teorią spiskową. Sedno jest prostsze: jeżeli zwykłego człowieka nie stać na kartę, konsolę czy nowy komputer, to dla największych graczy tego rynku jest to czysta abstrakcja, podobna jak dla dzianego jetseta codzienne robienie zakupów w Lidlu.
Rodzice małolata mogą zapierdalać na dwa etaty i nadal nie mieć 900 dolarów na konsolę. Dla nich to jest ogromny problem. Dla korporacji sprzedającej moce obliczeniowe do centrów danych? Niekoniecznie. Pomijam już ceny pierwszych konsol które po uwzględnieniu inflacji i spadku mocy nabywczej pieniądza były absurdalne, Atari 2600 to na dzisiaj blisko 1000 dolarów, NeoGeo z 1990 to na dzisiaj 1500 dolarów a to tylko konsola a każdy kartridż to była 1/3 ceny samej konsoli i co ciekawe każda gra na NG to był wydatek rzędu 30 procent minimalnej krajowej we Francji. A zaufaj mi wtedy za minimalna zżyłeś sobie w tym kraju jak paczek w maśle. Wiec ze tak powiem historia zatoczyła koło:) Bo o ile grupy gorzej uposażone do tej pory po prostu kupowały PS i wszyscy się cieszyli, tak teraz sprawa się komplikuje i to bardzo.
I chyba właśnie do tego trzeba się przyzwyczaić ze rynek PC nie jest już centrum tego biznesu. To nie jest 1998 rok.
- etranger (autor: Markizy | data: 13/08/26 | godz.: 08:41)
oczywiste jest żę obecnie rynek stacjonarek nie jest priorytet dla amd i nvidi. Intel nie załapał się na wyścig AI wiec są w innym miejscu. Nvidia obecnie żyje z ai ale patrząc na rozwój rozwiazań dedykowanych przez google, ms i kogoś tam jeszcze źrudełko może im mocno przyschnąć.
Natomiast dział odpowiedzialny za karty graficzne i robotykę ( Edge Computing) odnotował w ostatnim kwartale spadek 3%. Ale czy będą chcieli porzucić ten dział który generuje im ponad 6milarda $ to nie sądzę.
Giełda jest oderwana od stanu rzeczywistości, ale w mojej opinii dłuższe wyhamowanie inwestycji w firmy które produkują ram, układy do AI świadczy o tym że nikt nie widzi już szans na zarobek w tych branżach. Jeśli nie widać nowych inwestorów rzucających każdą kwotę w $$$ na inwestycje będzie znaczyć że wiele rzeczy rezerwowanych na przyszłość pod inwestycje będzie musiało zostać rewidowane. Duży wpływ na to będzie mieć realnie cen firm Anthropic i OpenAI. Dużo zmienić mogą wybory połówkowe gdzie demokraci mogą ukrócić trochę pływ finansjery na działania Trumpa. Chociaż to bardziej działania fasadowe.
A odnoszenie się do cen, rzeczy z przeszłości nie ma większego snesu. Równie dobrze można porównywać ceny domów z usa z lat 70 do obecnych nawet uwzględniając inflację okaże się że jest dużo drożej. W los angles domy w latach 70 kosztowały 25k$ na dziś byłoby 216k$, a ceny rynkowe to ponad 1000k$ dziś.
- Moim zdaniem (autor: etranger | data: 13/08/26 | godz.: 19:50)
mieszasz tu kilka rzeczy, które są ze sobą powiązane, ale nie są tym samym.
Po pierwsze kurs akcji nie mówi wprost, że „nikt już nie widzi szans na zarobek”. Akcje mogą stać albo spadać przy rosnącym biznesie tylko dlatego, że wcześniej rynek wycenił jeszcze większy wzrost. Zwłaszcza po takim rajdzie, jaki zrobiły spółki związane z AI. To nie jest wskaźnik: „fabryki za chwilę nie będą miały komu sprzedawać”.
Po drugie czym innym jest wyhamowanie wyceny na giełdzie, czym innym realny CAPEX i zamówienia, a jeszcze czym innym dostępność kart dla graczy. Nie widzę prostego przejścia od „Nvidia czy Hynix nie rosną od paru miesięcy” do „po świętach zwolnią się moce i RTX-y stanieją”. Tu właśnie brakuje mi najważniejszego ogniwa. Jezu ja to musiałem przeczytać, piec razy czytałem żeby choc przez chwile wiedzieć o co chodzi, na szczęście już zapominam o capexach, sreksach itp/
Z Edge też trochę inaczej to widzę. Nikt nie twierdzi, że Nvidia porzuci biznes robiący kilka miliardów kwartalnie. Oczywiście, że nie porzuci. Tylko z faktu, że dział jest dochodowy, nie wynika jeszcze, że Nvidia musi walczyć o klienta detalicznego niską ceną. Może równie dobrze sprzedawać mniej, drożej i utrzymywać ten segment jako biznes premium, skoro główny ciężar firmy jest już gdzie indziej.
To samo z własnymi układami Google, Amazona, Microsoftu itd. Jasne, to jest zagrożenie dla Nvidii i pewnie z czasem odbierze jej kawałek tortu. Tylko „Nvidia będzie miała większą konkurencję w AI” nie oznacza automatycznie „GeForce wróci do dawnych cen”. To są dwa różne wnioski.
I właśnie dlatego porównanie z przeszłością ma sens, tylko nie takie, jak chyba je odebrałeś. Nie chodzi o to, żeby powiedzieć: Neo Geo kosztowało X franków, więc RTX może kosztować X euro.
Chodzi o pokazanie, że nie istnieje żadne prawo mówiące, że elektronika rozrywkowa musi być dostępna dla przeciętnie zarabiającego człowieka. Neo Geo było absurdem cenowym i rynek od tego nie umarł, po prostu był to produkt dla wąskiej grupy ludzi.
Zresztą przykład z domami w Los Angeles działa wręcz w tę samą stronę. Skoro dom po uwzględnieniu inflacji powinien kosztować 216 tys., a kosztuje milion, to właśnie pokazuje, że ceny nie mają żadnego obowiązku wracać do dawnej relacji względem zarobków tylko dlatego, że kiedyś tak było.
I dokładnie tego obawiam się przy sprzęcie. Nie że Nvidia „porzuci graczy”, tylko że ma i będzie ich miala w dupie, w sensie sa bo sa a jak nie ma to trudno , mamy to w dupie bo iak beda używać naszego sprzętu.
Możesz powiedzieć: za 900 euro nie kupię karty.
Dziesięć czy piętnaście lat temu producent bardzo chciał, żebyś jednak kupił.
Dzisiaj odpowiedź może po prostu brzmieć: OK.
I jeszcze jedna rzecz: Google, Amazon czy Microsoft wchodząc w własne akceleratory wchodzą przede wszystkim z zespołami inżynierów i projektami układów, a nie z własnymi fabrykami najnowocześniejszego krzemu. Mogą zaprojektować TPU, Trainium czy Maia, ale potem i tak muszą ustawić się w tej samej kolejce do TSMC, do HBM, do advanced packaging i całej reszty łańcucha. A tam sytuacja jest mniej więcej „nie wiem, nie znam sie, zarobiony jestem” — moce są porezerwowane, rozbudowa trwa latami, a popyt rośnie szybciej niż zdolność dokładania nowych linii. Więc pojawienie się nowych graczy nie oznacza automatycznie większej podaży krzemu. Często oznacza po prostu większą liczbę bardzo bogatych klientów próbujących kupić to samo, czego już wcześniej brakowało.
Mało tego, ten abstrakcyjny popyt nie pochodzi przecież od przysłowiowych pryszczatych chłopaczków z wykopowej piwnicy, tylko od firm dysponujących budżetami liczonymi w dziesiątkach i setkach miliardów. I właśnie dlatego ci, którzy naprawdę „bawią się piaskiem”, będą zwiększać moce produkcyjne raczej śrubą mikrometryczną niż młotkiem. Oni już przerabiali sytuacje, w których rynek został nasycony, ceny DRAM-u poleciały w dół i nagle okazywało się, że prawie dokładają do produkcji w sensie ze wzięli swoje premie i chuj zostało na badania :) Dlatego nawet przy ogromnym popycie nie spodziewałbym się żadnego magicznego +500 czy +1000% capacity. Będą dokładali tyle, żeby sprzedać więcej, ale nie tyle, żeby zabić sobie marże. A to oznacza, że niedobór może być dla nich nie problemem do pilnego rozwiązania, tylko bardzo wygodnym stanem rynku.
Taka mam koncepcje.
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
 |
D O D A J K O M E N T A R Z |
 |
| |
|
Aby dodawać komentarze, należy się wpierw zarejestrować, ewentualnie jeśli posiadasz już swoje konto, należy się zalogować.
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
|
|